Kucyki są jak cebula

Mają warstwy 😉

pony

Warstwa pierwsza: G3

pony1

Warstwa druga: G3

pony2

Warstwa trzecia: wciąż G3

pony3

Warstwa czwarta: G1

pony4

Warstwa piąta: G1 i G4

pony5

Warstwa szósta: G4

pony6

Widok warstw z boku 🙂

Kucyki zeszły z półek do pudła z powodów praktycznych – tam się nie zakurzą, a na pewno nie tak, jak kurzyły się na półkach w towarzystwie książek.

Lalkowa wyprzedaż w toku, dziękuję wszystkim, którzy do tej pory wzięli udział w akcji odgruzowywania Mangustowa 🙂 ❤

Trochę psio, trochę kuco :)

Witam w grudniu! Przez najbliższe dwa miesiące nigdzie się nie wybieram, więc moja obecność na blogu powinna wrócić do normy 🙂 Mam, co prawda, do napisania kilka tekstów, pracę dyplomową z hodowli koni i nauczenie się na egzamin, ale nie będę przecież siedzieć nad notatkami 24 na dobę, zwłaszcza że chodzą mi po głowie różne lalkowe historyjki 😀 Chciałabym też szyć dalej i klecić różne lalkowe przydasie 🙂

Póki co, zaległe foto sprzed dwóch miesięcy z Gdańska. Zawsze, kiedy tam jadę, sprawdzam pobliskie supermarkety. Zwykle trafiam na jakąś mniej lub bardziej interesującą promocję, co owocuje nowymi kucami 🙂 Ponieważ do mamy jeżdżę z psem (mąż oprotestował zostawanie w domu ze wszystkimi zwierzętami. Ciekawe, co będzie, kiedy będzie musiał ogarniać też konie 😀 ), tym razem kotów nie uświadczycie 🙂

ponyein

Oto księżniczka Celestia, wreszcie biała – z jakiegoś powodu często robią je różowe – oraz mój kochany Ein. Wczoraj mój czterołapny przyjaciel skończył 12 lat ❤

ponyein1

Celestia pochodzi z serii Through the Mirror. Kucynka jest większa niż standardowa figurka. Niektórzy bronies nazywają Hasbrowe kucyki pogardliwie „kucami do czesania”. Być może umknęło im, że gdyby nie Hasbro, poniacze mogłyby nawet nie zostać wymyślone…

ponyein2ponyein3ponyein5

Październik był ciepły, kwiatki mojej mamy kwitły intensywnie 🙂 Szczególnie była zadowolona z ponownego kwitnienia storczyka.

ponyein6ponyein7ponyein4

A ja jestem zadowolona z moich zwierząt i mojej kolekcji plastików 🙂

Niespodziewane przemiany

Witam wszystkich w pierwszy dzień mojego ulubionego miesiąca! Choć jestem zarobiona po uszy, udało mi się spędzić chwilkę z lalkami. Mając całe pudło lalkowych ciuchów, dobrze jest czasem przejrzeć zawartość, bo zmiany w kolekcji mogą powodować, że niektórych nie ma już komu nosić 🙂

Przemiana nr 1 – Nadchodzi Halloween

p7 p8

Widać, że nie tylko ja mam słabość do pajacy 😉

Przemiana nr 2 – Z chińską powściągliwością

p5 p6

Dla odmiany można pobyć łagodną Chinką 😉

Przemiana nr 3 – Bo we mnie jest seks 😉

p p1A Ewa mówiła, że ten zestaw na żadną inną niż Bratzilla nie będzie pasował 😛

Przemiana nr 4 – Przytul dzidzię

p2

p4

Policz cienie 🙂

Przemiana nr 5 – Leniwe popołudnie na dachu

Chciałam sprawdzić, czy w codziennych ciuchach Enchanted Evening straci coś ze swego uroku.

p9

Wyszła z tego prawdziwa hot mama! 🙂

Przemiana nr 666 – Ciężki dzień Barbie Picture Pockets

p11

To ta zawerniksowana, klejąca się twarz, o której wspominałam tu i ówdzie. Barbie zombie produkcji własnej, prawie tak stara, jak samo Mangustowo 🙂 Długo i cierpliwie czekała na swoje pięć minut (czytaj: notorycznie zapominałam, gdzie ją wsadziłam). Teraz zdobi komnatę Agrat, królowej piekieł 😉

Rano jadę wreszcie do mamy nad morze. Biorę jedną lalkę, której nie skończyłam szyć kreacji – szycie też biorę. Okazało się, że rozciągliwość materiału to nie zawsze cecha pożądana…

Descendants – Mal i Jane

Odkąd tydzień temu zobaczyłam w Carrefourze lalki przedstawiające Następców, od razu zamarzyła mi się promocja. Jak EAH – lalki także przedstawiające dzieci sławnych postaci z baśni – nie spodobały mi się od pierwszego wejrzenia, tak na widok Descendants zachorowałam gwałtownie na silnego chcieja. Zgodnie z moim przypuszczeniem, szybko pojawiła się promocja na te lalki, cena bazowa jest dość wysoka. Szybko, tzn. dziś 🙂 A zatem od dziś jestem zadowoloną posiadaczką dwóch nowych lalek – przed Wami Mal (córka Maleficent) i Jane (córka wróżki, matki chrzestnej Kopciuszka – dobrze, że ktoś wymyślił, że wróżki też mogą mieć dzieci).

des1 des

W Mal spodobała mi się lisia mordka i kolorki, w Jane te wielkie niebieskie oczyska i piegi 🙂

des2 des3

Nie oglądałam filmu, może nadrobię na dniach. Mal wygląda mi na osobę pewną siebie, której nieobce są kombinowanie i różne fortele, a Jane to ktoś pomocny, łagodny i miły. Tak na oko 🙂 Jako córka wróżki może przypnie któregoś dnia skrzydełka 😉

des4 des5 des6

Artykulacja i design, jak widać, monsterkopodobne, nie będę się rozpisywać, wszystko to już zostało drobiazgowo przeanalizowane na blogu Toybox Philosopher. Wszelkie wady lalek uważam za drobnostki, dawno nie byłam tak bezkrytycznie zachwycona playlinem 🙂

des7 des8 des9

Wyszłam z Carrefoura z dwiema lalkami, które najbardziej mi się spodobały, jednak ogólnie najnowszy wyrób Hasbro oceniam jako wyjątkowo udany. Sympatyczne, dość zróżnicowane twarze o wyraźnych rysach (w przeciwieństwie do bańkogłowych EAH), póki co brak przekombinowania, jakie ma miejsce w przypadku Monsterek, niekoślawe ciałka, które łatwiej odziać w garderobie innych lalek – tylko się bawić! 🙂

des10

Łagodna Jane obserwowała śpiącą Mei.

des11

Mal tymczasem zapolowała na grubszego zwierza. Trochę ją to kosztowało zachodu, bo dokumentnie utytłała się w wiecznie wypadających włosach, ale warto było 😉

des12

Pani już podziękujemy!

des13

Ups, chyba ktoś zaraz zleci w przepaść…

des14

– Patrz, Jane, smok! – Ojej, gdzie, gdzie? Pokaż, pokaż!

Victoria & Albert Museum of Childhood – koniowate

Jeśli chodzi o liczebność zbioru My Little Pony w MoC, nie mogą się one równać z moją kolekcją! 😉 Na wystawie znajduje się jeden jedyny egzemplarz kucyka g1 z edycji angielskiej.

moc

Znaczne bogatsze są zbiory koni na biegunach:

moc4

Koniorowerów 😉 :

moc1

moc2

Dla koni nie zabrakło miejsca także w dziale zabawek, które można za sobą ciągnąć na sznurku:

moc3

A to już nie zabawka, ale mimo wszystko wrzucam, pomoc naukowa dla weterynarzy, model anatomiczny konia znajdujący się w Museum of Science:

moc6

Zasługi gatunku dla rozwoju ludzkości są nie do przecenienia, koń od chwili udomowienia stanowił często o ludzkim być albo nie być. Trudno się zatem dziwic popularności tego zwierzęcia jako zabawki 🙂

Ponownie przepraszam za jakość zdjęć :/

Nowości

Po sobotniej sesji w parku Ewa zdążyła pokazać część moich nowości. Zło, nie? 😉 W ubiegłym tygodniu przygruchałam sobie w lumpku barbiowatą na wagę. Jak chcecie, możecie mi złorzeczyć za złamanie własnego bana, ale ponieważ dentysta zassał już równowartość dwóch moich Ellowyn, jaki sens ma teraz takie wyzwanie? A tak mam chociaż lalkę za piataka, na którą miło mi się patrzy.

raq

Wiadomo, co mnie urzekło – niebieskie oczy w połączeniu z ciemnymi włosami i dość rzadkie u spotykanych przeze mnie barbiowatych spojrzenie skierowane w bok 🙂 Poza tym lalka od razu skojarzyła mi się z wróżką. I rzeczywiście, w oryginale była wróżką. To Raquelle 2011 z moldem Summer: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/1e/5c/5a/1e5c5a9d111773f6b8267620eb9826b9.jpg

Lalka jest totalną sztywniarą, ale co z tego. Nie będę inwestować kolejnych co najmniej pięciu dych po to, żeby lala za piątaka zginała nogi, których przeważnie i tak nie pokazuję na zdjęciach 🙂 Co tam nogi, kiedy buzia taka urocza:

raq1

raq2 raq3 raq4

rag6

Barbie Very Velvet z moldem Mackie to lalka, którą w lutym załatwiła skądś Ula. Stokrotne dzięki – to znaczy z wdzięczności obsypałabym Cię stokrotkami, gdybym miała Cię pod ręką 😉 A zanim Ewa mnie ubiegnie po raz kolejny, jeszcze pozostałe nowości:

raq5

tęczowy kucyk marki kucyk po prostu 🙂

raq7

oraz mini Blythe w zestawie z motorem i z corgiem! Bo dobrze jest mieć własnego wróżkopsa 😀 Ta Blythe to istna corgomaniaczka, wizerunek swojego psa ma nawet na sukience 🙂