„Atmosphere”

„Walk in silence
Don’t walk away, in silence
See the danger
Always danger

Endless talking
Life rebuilding
Don’t walk away”

„Walk in silence
Don’t turn away, in silence
Your confusion
My illusion

Worn like a mask of self-hate
Confronts and then dies
Don’t walk away”

„People like you find it easy
Naked to see
Walking on air
Hunting by the rivers, through the streets, every corner”

„Abandoned too soon
Set down with due care
Don’t walk away in silence
Don’t walk away” – Joy Division „Atmosphere”

Wspięłam się wczoraj na Shotover – pobliskie wzgórze porośnięte lasem. Żywego ducha wokół, nie licząc ptaków i królików. Było magicznie. Zwykle nie wstawiam na blog innych zdjęć niż związane bezpośrednio z tematem, ale tym razem zrobię wyjątek. Oto bonus:

Miłego tygodnia!

Pitu, pitu czyli Antoinette w Oxfordzie

Pitu, pitu, bo post jest o wszystkim i o niczym 🙂

Antoinette, która zjeździła ze mną kawałek Anglii, trafiła wreszcie do Oxfordu. Zaraz na wejściu do parku Bury Knowle dopadło ją dzikie zwierzę.

bkp

Całe szczęście została uznana za niejadalną, ale dwa dzikie stwory prowadziły mało dyskretną obserwację z dystansu około dwóch metrów, czy aby nie mamy czegoś zbędnego do żarcia.

bkp1bkp2

Bury Knowle Park to miejsce, w którym znajdują się bardzo ciekawe rzeźby, ale ze względu na zatłoczenie nie miałam ich jak tym razem sfotografować. W każdym razie miejsce odpowiednie też lalkowe focie.

bkp3bkp4

Antoinette nic nowego nie miała do ubrania, ale nie dość, że nie jest wybredna, to wygląda dobrze dosłownie we wszystkim.

bkp5bkp6

W parku jak to w parku – można się drzewek poczepiać 😉 Antoinette jest zdziwiona powątpiewaniem, że w szpilkach można łazić po drzewach. Ona umie. I może.

bkp7bkp8

Zdjęcia robione komórką, ale tym razem nie narzekam. Całkiem podoba mi się to, że kolorów jest tylko kilka: czerń, brąz, zieleń, niebieski, biały i odrobina czerwieni. Aparat przywiozłam, ale zapomniałam ładowarki do niego. Została dosłana, więc może następnym razem będzie już normalnie.

bkp9

A to niedaleko mojej pracy, tam, gdzie fociła się Mackie Tokyo Pop. Chodzę tam cały rok i obserwuję, jak zmienia się przyroda. Niedługo powinny zacząć tam kwitnąć fioletowe astrowate w dużych ilościach. Antoinette na tym zdjęciu kojarzy mi się z południcą.

bkp10bkp11bkp12

Wianek uwiła, kwiatków nazbierała. Umiem nazwać może ze 3 z tego zestawu… Przyniosłam je do domu i wstawiłam do wody, ale te dzikie rośliny są takie delikatne, że niewiele to dało.

„A teraz coś z zupełnie innej beczki”

bkp13

Po instalacji aktualizacji w telefonie okazało się, że edytor zdjęć ma nowe możliwości 😀

Post talerzowy (specjalnie dla Szarej Sowy)

Znalazłam parę talerzyków w lalkowym rozmiarze w charity shopie. No może kilka par…

talerz9

Wzorów cztery lub trzy na krzyż, zmieniają się tylko kolory brzegu i liczebność sztuk w danym wzorze, np.:

talerz7talerz8

Sygnowane Meissner Limoges France, wszystkie tak samo:

talerz11

Nadać się mogą różnym lalkom do równie różnych celów 😉

talerz

Tak, wiem, wciąż jej nie przebrałam…

talerz1

talerz3talerz4talerz5

Widać, że rozmiar raczej dla 16-calówek, dla mniejszych lalek to bardziej taca. Ogólnie są do wzięcia – kto czuje, że talerza potrzebuje, niech komentuje lub do mnie mailuje (rym częstochowski zastosowałam tu świadomie i celowo 😛 )

Z  innej beczki, Skipper tak mi się spodobała w duecie z Imani, że zobaczmy to jeszcze raz 🙂

talerz6

Snow Dolls – Antoinette

To już ostatnia lalka na śniegu, obiecuję! Częściowo dlatego, że już stopniał. Żonkile ruszyły do boju 🙂

z7z8

Ubrałam Antoinette w jadowicie zielony sweter i dopasowaną czapkę w zupełnie nie jej kolorach ani klimacie. Ale kto mi zabroni? Ona? Jak widać, zachowała stoicki spokój twardego winylu.

z9z10z11

Antoinette, w co by się nie ubrała, dobrze pasuje do cmentarza…

z12

to zdjęcie może wydać się nieco obsceniczne ze swej natury 😉

z13

pożyczyłam skrzydła od cmentarnego anioła (don’t blink!)…

z14

…nie zaleciałam dalej niż do grobu – bo we mnie jest cmentarz. Zawsze.

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.3

W ostatniej, póki co, części peregrynacji Antoinette zwiedzimy West Kennet Long Barrow – neolityczny kurhan, starszy sporo od Stonehenge, położony w okolicach Avebury, które jest prawdziwym zagłębiem pozostałości z tamtej epoki w dziejach ludzkości. Te miejsca po prostu tchną starożytnością, staje się tam ona niemal namacalna, mimo że pośrodku biegnie dość ruchliwa droga krajowa.

ave

Antoinette czaruje na tle czegoś w rodzaju ołtarzyka znajdującego się między miejscami zwanymi Sanctuary (pozostałości kręgu o nieznanym przeznaczeniu) a Silbury Hill (największego znanego kopca neolitycznego postawionego ręką człowieka, również w niewiadomym celu).

ave1ave2

Jeśli ktoś jeszcze nie poczuł się zachęcony do napisania horroru (lub choć obejrzenia), zapraszam dalej…

ave3

Po drodze do kurhanu napotkałam stare, podpróchniałe drzewo. W okolicach neolitycznych atrakcji turystycznych gałęzie i korzenie (jeśli ich forma na to pozwala) są suto zdobione kolorowymi wstążkami, amuletami, maskotkami, pimponami, karteczkami z życzeniami, czym chcecie.

ave4Uroczo upiorne, czyż nie?ave5

Do samego kurhanu trzeba iść w górę polną drogą, dookoła mając pola. Część ziem uprawnych jest już po żniwach, a ziemia, jak widać, jest potwornie kamienista – wszędzie ten krzemień.ave6ave8

W kurhanie można spocząć – jakkolwiek to brzmi 😉 Najwyraźniej ludzie wciąż traktują go jako miejsce kultu, bo wszędzie walają się drobne ofiary: kamyki półszlachetne, muszelki, piórka, bukiety z polnych kwiatów i zbóż oraz takie małe, upiorne laleczki:

ave7

W tym momencie lalkozbieracz przypomina sobie, że lalki nie zawsze były tym, czym są dziś. Dawno temu mogły służyć znacznie mroczniejszym celom… A ta akurat skojarzyła mi się ze stickmanami z The Blair Witch Project – horrorem, który rozczarował mnie podwójnie, chociaż wciąż nie ustaliłam sama ze sobą, czy bardziej zdegustowana jestem oryginałem, czy remakiem Wingarda 😛 To taka dygresja 😉

ave9

Swego czasu kurhan mieścił szczątki około 30 osób w różnym wieku. Dzisiaj mieszkają tam przede wszystkim jaskółki. Słomiana lalka obserwuje wszystkich odwiedzających ze swojej kamiennej półki w samym sercu kurhanu…

Last but not least, specjalnie dla Szarej Sowy, śliczne kwiatowe okienko miejscowego sklepu z pamiątkami 🙂 Enjoy!

ave10

 

 

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.2

Zamek Donnington powstał w XIVw. Godnie pełnił swą rolę – obronną – a teraz jest lokalną darmową atrakcją turystyczną.

e14

To miejsce przypomina mi Chęciny niedaleko moich rodzinnych Kielc. Nie byłam tam ze trzydzieści lat. A czy kiedykolwiek miałam ze sobą lalkę w Chęcinach, zwyczajnie nie pamiętam.

e15

Resztki baszt uwidaczniają buły krzemienia, którego w okolicy jest pełno. Południowa Anglia stoi kredą i krzemieniem.

e17e18

„Szczeblujmy na wieżycę, szukam herbów śladu;

Jest i napis, tu może bohatera imię,

Co było wojsk postrachem, w zapomnieniu drzymie,

Obwinione jak robak liściem winogradu.”

e19e20

„Dziś sępy czarnym skrzydłem oblatują groby,

Jak w mieście, które całkiem wybije zaraza,

Wiecznie z baszt powiewają chorągwie żałoby.”

Adam Mickiewicz, Ruiny zamku w Bałakławie

e21e22

c.d.n.

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.1

Weekendowa wycieczka po najbliższej okolicy po raz kolejny udowodniła, że prądy literackie zwane gotycyzmem i romantyzmem po prostu nie mogły powstać w żadnym innym kraju 🙂 Co krok, to ruina, czerwona cegła, kuta brama, szemrzący strumyk w odosobnieniu. A wszystko to wzbudza bardzo oczywiste skojarzenia, a najbardziej pasującą do tejże scenerii lalką jest Antoinette. Świetnie wyglądałby tu także Jeremy (pamiętacie w ogóle, że takowego posiadam?), ale na razie nie mam go pod ręką :/

ee3

„Dom z horroru”, pomyślałam natychmiast na widok The Shaw House. Budowę tego elżbietańskiego budynku ukończono w 1581 roku. Podobno bywała tam sama Elżbieta I. Posiadłość odegrała niemałą rolę w zmaganiach podczas wojny domowej w XVIIw. Podczas drugiej wojny światowej stała się obiektem wojskowym, służyła także jako szkoła, kiedy lokalną placówkę edukacyjną zbombardowano. Gdyby te ściany mogły mówić, zapewne zagięłyby niejednego historyka.

e2

Cedr, który posadzono tutaj w drugiej połowie XIX wieku, pewnie też miałby co nieco do opowiedzenia.

e6e7

Po drugiej stronie ulicy płynie rzeka Lambourn.

e8

Tuż obok posiadłości wyrósł kościół Świętej Marii (St. Mary’s Church), zbudowany w 1842r. Jego główne drzwi, których tutaj nie widać, są powalająco czerwone 🙂

e9

Nightshade, po łacinie solanum dulcamara, po polsku psianka słodkogórz – to się nazywa obedrzeć z romantyzmu 😉

e11

Być może w parafialnych księgach wciąż można znaleźć, kto spoczywa pod tym pomnikiem…

e12

Aniołek stoi na straży grobu niespełna rocznego dziecka od 1931 roku.

e13

Ty, co wonią napełniasz północy amforę
Kładąc dłonią troskliwą łaskawe pieczęcie
Na oczy zakochane w mroku i nieskore
Oglądać światła, śniące w boskiej niepamięci –

O Śnie kojący troski, zamknij, jeśli wola,
Pośród tych strof o tobie moje chętne oczy
Lub zaczekaj na amen, gdy – zdobywca pola –
Mak durzącą jałmużną zmysły mi zamroczy.

Wtedy weź mnie w obronę, bo dzień, który minął,
Wskrzesnąć gotów nad łożem, nową rodząc klęskę;
Ocal mnie przed sumieniem, co nocną godziną
Jak kret ryjąc narzuca swą wolę – zwycięskie;
Przekręć klucz w zamku duszy misternym i czułym
I zapieczętuj wieko milczącej szkatuły.

John Keats Do Snu, tłum. Włodzimierz Lewik

c.d.n.

 

 

 

Antoinette (English) Goth i kolory nadziei.

Południowa Anglia, jak zresztą cała Europa, cierpi w tym roku z powodu suszy. Jedna doba opadów, nieszczególne zresztą obfitych, była tym, czego potrzebowały ziemia i jej płody.

an1an3an4

Deszczu nie spadło jednak na tyle, by wszystkie okoliczne strumyczki wznowiły swój bieg, wypełniając okolicę kojącym szeptem.

an5an8an15

Ziemia stara się żyć, jak gdyby nic się nie zmieniło. Kwiaty przekształciły się w owoce, a te dojrzały, tak jak czyniły to zawsze o tej porze roku. Są może smutniejsze, ale uparcie trwają na posterunku przetrwania.

an6an7an10

To zadziwiające, jak niewiele potrzeba naturze, by wróciła do życia.

an11

A może zwyczajnie nie ma wyboru? Musi trwać, niezależnie od własnego widzimisię, bo tak zdecydowano za nią.

an12

Powiadają, że warto żyć…

an13an14

Kiedy tak patrzę na rośliny podnoszące się z klęczek pod wpływem deszczu, jestem w stanie w to uwierzyć. W moich oczach odbija się zieleń odrodzenia.

an17an18

Warto czekać na to, co będzie dalej 🙂

Antoinette pod drzewem Welesa

Ostatnie spotkanie lalkowe, jak już wspominałam, odbyło się w mało pogodny dzień. W plener udałyśmy się na chwilę, przed wieczorem pokazało się słońce. Tak prezentowała się Antoinette w świetle rozproszonym, wśród wierzb – drzew w mitologii słowiańskiej poświęconych Welesowi, bogu zmarłych.

an

Buty, zrobione swego czasu przez Ewę dla Ellowyne, ostatnio przechodzą przez nogi różnych moich lalek, poprzednio nosiła je Delilah i też na drzewie 🙂

an1an2an3

an4

Ava – kiedyś moja, teraz Moniki. Bawiłyśmy się w spotkanie sióstr po latach 😛 😉

an5an6

Pomysł na stylizację był taki, że u góry i na dole jest czarno (włosy i buty), a pośrodku jasno, złotawo (sukienka). Czarny pasek został zasugerowany przez moją mamę, która zresztą dostarczyła materiału na sukienkę. A szyłam ją, jakbym miała dwie lewe ręce – najpierw źle skroiłam, potem zszyłam nie tą stroną, co trzeba 😀 Ostatecznie wygląda tak, jak miała wyglądać. Wciąż jednak ubolewam nad płaskim biustem lalki :/

an7an8an9

Last but not least, w promieniach wieczornego słońca ogrzewała się również Barbie, którą przed wyjazdem z Wrocławia dostałam od Ewy 🙂 Jest to Shopping Fun Barbie 1995: https://vk.com/photo-29352952_358037962

ba1

Przeglądałam wczoraj dollsforum na okoliczność żywic. Jeżu Kolczasty Słodziasty… Można się dowiedzieć m.in., że jeśli ktoś zbiera plastik, to nie umie docenić żywicy ani jej właściwie potraktować, także pod względem budżetowym, więc właściwie nie powinien wspinać się na takie wyżyny lalkowania. Ludzie, co jest, z Wami?!?! Każda lalka ma swój urok, jakkolwiek bywa on specyficzny, każdą można wystylizować na dzieło i odpowiednio każdą można koncertowo skiepścić. A o Waszej wartości nie decyduje cena, jaką zapłaciliście za lalkę, ale to, co macie w głowie i jak traktujecie innych. Przy czym to ostatnie wychodzi niektórym bardzo marnie…

ba2

Na koniec jeszcze raz Antoinette ze specjalną dedykacją dla Inki 😉 😀

an10

Alernatywne zastosowanie spódnicy w serduszka 🙂

 

Lipcowe spotkanie lalkowe

Dzisiaj spotkałam się lalkowo z Olą 🙂 Jak zwykle było owocnie w kawę, zdjęcia i rozmowy lalkowiczek o życiu 😉 Uwaga: dużo zdjęć!

s

Ola przyniosła stadko Blythe LPS, które wreszcie, po dwóch latach rozłąki, połączyło się z koleżanką 😉

s1

Cały czas przerabiam temat zaszewek… I tak, Ewa, widzę, że nitka wystaje 😛

s2

Bez Mattela nie ma lalkowego spotkania. No nie ma i już.

s3

Dzidzię z Heart Family każdy chciał polulać 🙂 Choć niekoniecznie w tym samym celu…

s4

Gdzie Blajtkowe czapki, tam nie może obejść się bez przymiarek 😀

s5s6s7s8

Temat zaszewek przerabiałam też na szkapowatym ciele Antoinette – bardzo miło szyje się na tak płaskie sylwetki.

s9s10

Swoich pięciu minut przed obiektywem doczekała się także Lumpy Space Princess (widzisz to, Brad?!)

s11

Rybkę wydłubałam wczoraj. Odrobinę jestem nawet dumna, bo nie wierzyłam, że mi wyjdzie.

s12s13s14s15

Biedroneczki są w kropeczki i łażą po kwiatkach 😉

s16s17s18

Antonina jak zwykle nie powstrzymała się od dekadenckich wkrętów 😛

s19s20

Tyle nas było (zapomniałam ustawić LSP do zdjęcia, ona mi tego nie wybaczy… :O)

s21

Księżniczko, jesteś piękna jak gwiazda na Twoim czole, czy co tam 😛

s22

Posey – jak na LDD wyraz twarzy ma wręcz uprzejmy. I, jak każdej lalce ze stajni Mezco Toys, pasuje do niej ziarnisty filtr 🙂

s23s24s25

Za tydzień planujemy znów się spotkać. Może ktoś ma ochotę na wypad do Wro? Zapraszamy!