Jesienny spacer Mei Li

Korzystając z wolnego (pomijając kocie zastrzyki rano), słonecznego dnia, wybrałam się wreszcie na lalkowy spacer. W niedzielne przedpołudnie niełatwo jest znaleźć chwilę odosobnienia na osiedlu, a mi akurat trafił się wyjątkowo ciekawski rowerzysta…

meili0meili1meili

  • Co tam pani ma? Laleczkę? – pyta z uśmiechem. Jeszcze nie wiem, jakiego rodzaju to uśmiech.
  • Tak, mam laleczkę – odpowiadam grzecznie (NAPRAWDĘ).
  • Może mi pani powiedzieć, co to za wkręt z tymi lalkami? Bo ostatnio byłem w Niemczech i tam facet dwie takie japońskie w ogrodzie fotografował. To takie coś jak ta manga?
  • To takie hobby – mówię, sądząc, że tyle wystarczy za wyjaśnienia.

meili3meili4meili5

  • No ale co potem z tymi zdjęciami? – docieka facet.
  • Wstawiamy na blogi, oglądamy i słodzimy sobie nawzajem, jakie kto ma co ładne – mówię na wpół rozbawiona, ale i powoli lekko rozdrażniona.
  • Ale to się jakieś specjalne te zdjęcia robi?
  • Każdy robi, jakie lubi – odpowiadam, chociaż zaczyna mnie męczyć wykładanie oczywistych oczywistości.

meili6meili7meili8

  • A możemy zobaczyć zdjęcia? – pyta facet, którego dwie córki pętają się cały czas w pobliżu, lalką zainteresowane dużo mniej niż ich tata.
  • Jasne – uruchamiam przegląd tego, co mam w aparacie. W międzyczasie facet opowiada, jak to gdzieś tam widział wystawę Barbie.
  • A to jakieś specjalne lalki są?
  • Każdy zbiera, jakie lubi – dalej tłumaczę, że u nas to stosunkowo młode hobby, a za wielką wodą to nawet konwenty lalkowe urządza się. W sumie nie zastanowiłam się, czy facet w ogóle wie, co to konwent…

meili10meili11meili12

  • Niektórzy panowie mają takie duże lalki, naturalnej wielkości. I nie tylko wie-pani-do-czego. Ubierają je, rozmawiają z nimi, sadzają przy stole – mówi facet znaczącym tonem.
  • Jeszcze nie mam tego problemu – odpowiadam tonem równie znaczącym.
  • Na pewno? – śmieje się facet i odjeżdża razem ze swoimi córkami, życząc mi miłego popołudnia z lalką.

meili9meili13meili14

Nie żebym nie była przyzwyczajona do sugerowania czy nawet mówienia wprost, że jestem dziwadłem. Nawet w tym tygodniu nie był to pierwszy raz. Mimo wszystko jakoś przykro…

Reklamy

Stella Bellissima

Jedna z nielicznych rudych lalek w moim zbiorze – tak, ta naprawdę JEST ruda 🙂 Nie fascynuje mnie szczególnie ten kolor włosów, w Stelli spodobał mi się przede wszystkim wyraz twarzy. Zgodnie z pierwotnym zamysłem producenta lalka ta przedstawiała postać Poison Ivy z uniwersum Batmana, nie bardzo zatem mogła mieć inny kolor włosów.

Gdyby Stella była XIX-wieczną mieszkanką Londynu, zapewne z powodzeniem mogłaby wpaść w oko jakiemuś prerafaelicie – pasuje do klimatu ich obrazów pod każdym względem. Co prawda, być modelką artysty w tamtym okresie było zajęciem co najmniej kontrowersyjnym pod względem obyczajowym, ale też postęp (w dowolnej dziedzinie) może dokonać się tylko wtedy, jeśli ktoś odważy się wyjść przed szereg.

stella_tonnerstella_tonner1

rosetti

Na przykład taka Beata Beatrix Rosettiego mogłaby powstać z inspiracji panną Stellą.

Głównym bohaterem tego postu miał tak naprawdę być uszytek, który Stella ma na sobie, a którego nie udało się sfotografować porządnie w niedzielę. Dzisiaj za aparat mogłam wziąć się dopiero po pracy, a że przed tym zachciało mi się jeszcze gotować, pora zrobiła się dość późna. Światło zachodzącego słońca bardziej pasowało mi do portretów. Jakoś się muszę wytłumaczyć z faktu, że lalka mną rządzi, nie? 😉

stella_tonner3

W każdym razie sukienkę uszyłam w ręku z bluzki kupionej w SH, bo gdzieżby indziej? 😉 Pewien obmyślony po drodze patent nie do końca zdał egzamin, dlatego na dekolcie znajduje się czarna wstawka. Jestem zadowolona z całości, myślę, że jak na taką małą ilość czasu, jaką mogę poświęcić szyciu, wygląda całkiem znośnie 🙂

stella_tonner4

Widoczne na zdjęciach pęknięcia na szyi to pozostałości po zamianie ciałek. Nie wiem, jak ludzie to robią – bo przecież robią – ale to naprawdę wyższa szkoła lalkowej dekapitacji :/

stella_tonner2

Mam nadzieję poszyć również w ten weekend, chociaż niekoniecznie dla Tonnerki. Miłego weekendu wszystkim! :*

 

Wrocław różnorodnością stoi :)

Udała nam się powtórka z lalkowego spotkania. Tym razem było nas 4 – ja, Ewa, Kalina i Ola. Mimo upalnego dnia siedziałyśmy w kawiarni, bo tropikalna pogoda ściągnęła prawdziwą nawałnicę – wiało i lało, zrobiło się ciemno. Żadnym lalkom ani lalkowiczkom nie stała się jednak krzywda.

sl

Jak to było? Nie karmić, nie moczyć?

sl1

Wypuściłam z pudła moją kochaną Skipper, bo rzadko świat poza nim oglądają jej namalowane oczy. Przy okazji dobrze się zgrała z Petrą Kaliny, reprezentantką tej samej epoki, która mnie zauroczyła wielce.

sl2

Kalina przywiozła ze sobą Barbie Enchanted Evening, tę oryginalną, nie repro.

sl3

Billy the Puppet prezentował się z jak najlepszej strony 😉

sl4

Nie obczaiłam stawów Momoko, bo schowane były w replikach Martensów, które wyszły spod ręki Kaliny 🙂

sl6

Gdzie są Blajtki, tam są czapki, a gdzie czapki, tam przymiarki 🙂

sl7

Kolejna lalka, która bardzo mi się spodobała, to pin-upowy OOAK Kaliny.

sl8

Kapcie-liski też hand made by Kalina 🙂

sl9

Wymiankowa Miao Miao (chyba) Ewy.

sl10

Stawów Momoko nie tknęłam, ale za to zapoznałam się z możliwościami Made to Move 😛

sl11

Muszę przyznać, że poszerzają możliwości przechowywania lalek 😉

sl13

I want to play a game…

sl14

Co dwie głowy, to nie jedna plus zapas 😉

sl15

O czapkach już wspominałam 🙂

sl16

Obszyłam kolejne dwie Tonnerki i – guess what – też jestem zadowolona. Ponieważ nawałnica popsuła warunki świetlne, sesja Tonnerek w nowych uszytkach musi poczekać. Na razie fragmenty „for a taste of things to come” 🙂

sl17

sl18

A wy ten wianek na głowy pchacie 😛

sl19

Kolejny z imponujących wyrobów rękodzielniczych Kaliny, lalkowa gitara, spowodowała u mnie opad szczęki. Mnie by chyba trafiło nie powiem co, gdybym miała nad takimi szczególikami wysiadywać. Szacun! ❤

sl20

Nie miałam nigdy Petry, styczność miewałam z jedną, ale ze starszych modeli, ta natomiast jest wyjątkowo śliczna, a jakość jej włosów powala.

sl21

Byłabym chora, gdybym z jakichś lalek słoneczka nie ukręciła, nie? 😉 😛

Dziękuję bardzo za miłe spotkanie, kochane, mam nadzieję, że wkrótce to powtórzymy i, kto wie, może w powiększonym składzie? Pozdrawiam!!! :*

Lipcowe spotkanie lalkowe

Dzisiaj spotkałam się lalkowo z Olą 🙂 Jak zwykle było owocnie w kawę, zdjęcia i rozmowy lalkowiczek o życiu 😉 Uwaga: dużo zdjęć!

s

Ola przyniosła stadko Blythe LPS, które wreszcie, po dwóch latach rozłąki, połączyło się z koleżanką 😉

s1

Cały czas przerabiam temat zaszewek… I tak, Ewa, widzę, że nitka wystaje 😛

s2

Bez Mattela nie ma lalkowego spotkania. No nie ma i już.

s3

Dzidzię z Heart Family każdy chciał polulać 🙂 Choć niekoniecznie w tym samym celu…

s4

Gdzie Blajtkowe czapki, tam nie może obejść się bez przymiarek 😀

s5s6s7s8

Temat zaszewek przerabiałam też na szkapowatym ciele Antoinette – bardzo miło szyje się na tak płaskie sylwetki.

s9s10

Swoich pięciu minut przed obiektywem doczekała się także Lumpy Space Princess (widzisz to, Brad?!)

s11

Rybkę wydłubałam wczoraj. Odrobinę jestem nawet dumna, bo nie wierzyłam, że mi wyjdzie.

s12s13s14s15

Biedroneczki są w kropeczki i łażą po kwiatkach 😉

s16s17s18

Antonina jak zwykle nie powstrzymała się od dekadenckich wkrętów 😛

s19s20

Tyle nas było (zapomniałam ustawić LSP do zdjęcia, ona mi tego nie wybaczy… :O)

s21

Księżniczko, jesteś piękna jak gwiazda na Twoim czole, czy co tam 😛

s22

Posey – jak na LDD wyraz twarzy ma wręcz uprzejmy. I, jak każdej lalce ze stajni Mezco Toys, pasuje do niej ziarnisty filtr 🙂

s23s24s25

Za tydzień planujemy znów się spotkać. Może ktoś ma ochotę na wypad do Wro? Zapraszamy!

Questions in a World of Blue

ad

Why did you go? Why did you turn away from me?
When all the world seemed to sing
Why, why did you go?
Was it me? Was it you? Questions in a world of blue

ad1ad3ad4ad6ad7ad8

How can a heart that’s filled with love start to cry?
When all the world seemed so right
How, how can love die?
Was it me? Was it you? Questions in a world of blue

ad9ad10ad11ad12ad13ad14

When did the day with all it’s light turn into night?
When all the world seemed to sing, why, why did you go?
Was it me? Was it you? Questions in a world of blue
Questions in a world of blue

ad2

1 kwietnia – Dzień Klauna

Ewa mnie oświeciła, że dziś Dzień Klauna. Ponieważ wszystkie pozostałe dotychczasowe dni lalkowego kalendarza radośnie przegapiłam, dzisiaj postaram się nadrobić 🙂

klaun1

Pamiętacie jeszcze Gigglesa ze Złowrogiego Cyrku Tonnera? Ciągle tu jest i dalej wyrywa lalkom rączki 😀 A jego kolega po fachu, mały Schizo, ciągle mieszka w moim plecaku 🙂

klaun2klaun

W Dzień Klauna nie sposób nie pamiętać o klaunie, od którego zaczęła się fascynacja tematem – Pennywise’a z ekranizacji To Stephena Kinga i jego „when you go down with us, you’ll float too”. Ostatnio film odświeżałam sobie w towarzystwie Mangusty 🙂

15338866_1252560121472362_7293079819690111484_n

HAPPY CLOWNS’ DAY EVERYONE!!!