Fairy of the Garden

Wybrałyśmy się dziś z Ewą do Ogrodu Botanicznego. Z tej okazji z pudełka została uwolniona wróżka kupiona przeze mnie ponad rok temu. Ogólnie wysiedziała się w pudełku chyba z piętnaście lat… Zaryzykuję stwierdzenie, że łyk świeżego powietrza dobrze jej zrobił 🙂

fairyfairy1fairy2fairy3fairy4fairy6fairy7fairy8fairy9fairy10fairy11fairy12fairy13fairy14a

Polatała, sprawdziła, czy kwiatki dobrze rosną, a potem wróciła na swoje miejsce…

fairy14

…na moim ramieniu 😀

A teraz UWAGA, UWAGA! Niespodzianka! A kto to w takim skupieniu lale foci?

ewa

A nie mówiłam? 😉

Reklamy

Czas rozstania

Oto kilka lalek, których chciałabym się pozbyć:

des2

adopcja

des3

adopcja

s17

adopcja

twyla2

 

macki1

adopcja

lalkowe13

mackie

adopcja

Myślę, że nikogo nie zaskoczyłam. Kolejne propozycje wkrótce 🙂 Dogadujemy się mailowo: delvanakk@gmail.com

Brzydkie zdjęcia z lalkowej gwiazdki

W czwartek wieczorem spotkałyśmy się na chwilę we trójkę – ja, Ewa i Monika – celem wypicia lalkowej kawy tam gdzie zawsze. Ewa i Monika przyniosły ciastka, ja nie przyniosłam nic, za to zjadłam wszystko 😛

lal

oto ciacho Ewy

lal1

zabierz te zielone łapska, truplalko!

lal2

niektórzy ubrali się do pogody, a inni nie 😉

lal7

przysmaki Moniki

lal6

są boskie!

lal5

stojak nagrobek – chociaż mam go kilka miesięcy, wciąż wprawia mnie w dobry humor 😉

lal3

takie jesteśmy całuśne plastiki

lal4

całuśne, acz ekskluzywne 🙂

lal8

odwiedził nas też jeden facet

lal9

a z czeluści torby Ewy wylazła dyżurna wróżka 🙂

Jak widać, wciąż mam problem z ustawieniami aparatu w sztucznym świetle :/ Psuje mi to humor (oraz wrażenie ogólne), ale na razie nic nie jestem w stanie na to skutecznie poradzić. Z moimi nabytkami, nie tak już nowymi, ale jeszcze niewyeksponowanymi odpowiednio, jeszcze się spotkacie. Są to zombiaczka Mary Mourning od Jakks Pacific i repaintowana Howleen. Musiała, biedaczka, wystąpić w śpiworze, bo nie ma na nią ciuchów, a Twyla swoich pożyczyć nie chciała. Zwłaszcza butów. A kto by się z lalką kłócił? 😉

Śnieżne pozdrowienia

Bardzo przepraszam wszystkich za moją nieobecność. Pierwszy raz mi się zdarza mieć tak mało czasu na lalki. Od października jestem wyjątkowo zajęta. Nie jest to skarga, bo ja tak lubię, jednak niektóre z moich (zbyt) licznych zainteresowań po prostu nie mieszczą się w dobie i muszą zaczekać na lepszy moment 🙂 W każdym razie nie zrezygnowałam z lalek ani bloga.

zima

W międzyczasie przemyślałam sprawę nadwyżkowych lalek – pozbędę się, czekajcie na „ofertę”. Myślę, że na blogu nie zrobi się od tego mniej róznorodnie, bo nie dam rady się ograniczyć tylko do Tonnerek 🙂 Ponadto zakochałam się w pewnej żywicy… Tak, ja, właśnie ja. I nie ja jedna najwyraźniej, bo sprzątnięto mi ją sprzed nosa w tempie błyskawicznym, mimo wysokiej ceny. Ale nic to, przynajmniej portfel się cieszy 😉

zima1

Do Wrocławia zawitał na chwilę śnieg, a że dłużej poleżał tylko na dachach, kilka skarbów, jak widać udało mi się obfocić na tym tle. U nas śnieg zaczyna być prawdziwym wydarzeniem, tak rzadko się pokazuje w ostatnich latach…

zima2

Operacja Mariposa czyli o tym, jak mąż z żoną lalkował

Mariposa marzyła mi się od pewnego czasu – raz, że wróżka, dwa, że Mackie 🙂 Rzadko kiedy udaje się ją kupić ze skrzydłami, a bez nich robi się kłopotliwa. Na jej plecach zostaje wtedy bezużyteczny różowy mechanizm wielkości plecaka :/ W sobotni wieczór zabrałam się za przeglądanie zawartości kosza z lalkami, planując kolejną fazę wyprzedaży. Ułożyłam na łóżku wszystkie oczekujące tunningu wróżki i zaczęłam od Mariposy.

Poprosiłam męża o pomoc w pozbyciu się „plecaka”. Najpierw kazał sobie podać obcęgi. Ciągnął różowy plastik we wszystkie strony bez większych rezultatów, aż w końcu udało się powyrywać ruchome elementy. W tak powstałą dziurę włożył śrubokręt i próbował podważyć resztę. W końcu zażądał piły. Przyniosłam mu taką cieniutką z bardzo ostrymi zębami. Na widok ostrza przesuwającego się bardzo blisko jego palców odczułam tchnienie grozy. Dobra, zostaw, mówię. Nie – on na to. – Teraz już tego nie robię dla ciebie. Teraz mi zależy, żeby to wyjąć. To sprawa między mną a Barbie! No i załatwił tę sprawę. Popiłował, podważył, pociągnął, cały mechanizm wyleciał. W plecach Mariposy ziała ogromna dziura, którą zalepiłam glinką modelarską. Teraz oczekuje na nowe skrzydła 🙂

mariposa

A mąż tak się rozochocił operacją, że zaproponował mi wspólne pokrojenie człowieka następnym razem 😉 😛

Zachęcam do zaglądania do zakładki Szukają nowych domów. Do adopcji m.in. Ellowyne Wilde i Dynamitki 🙂

Spotkanie lalkowe w upale

Rok temu również spotkałyśmy się w ostatni weekend sierpnia i też na Wyspie Słodowej, z tą różnicą, że wtedy każda z nas przemokła, a teraz się dla odmiany odwadniałyśmy w palącym słońcu 🙂

s

Najpierw pojawiły się kocyki i żarełko 🙂

s1

Potem Ewa zadbała, żeby Parnilla pokazała buty 😛

s2 s3

Buty są bardzo fajne, jak zwykle, stopa wydaje się w nich mała 😉

s4

Następnie wpadła Ola i doniosła jeszcze trochę żarcia 😀

s7

Lalki Kaliny również przybyły z wyposażeniem piknikowym 🙂

s8

Flower Power Poppy Parker. Kreacja w moim typie, tzn. zawiera kwiatki i wali po oczach 😀

s9

Wiedźma Livka Moniki przybyła żeżreć pierniki 😉

s10

Schizo przymierzał buty zrobione przez Monikę, bo jego odpadły 😛

s12 s20

Cudowna Superstar Oli zachwyciła mnie i Ewę stoma procentami cukru w cukrze 🙂 Lalka jest kwintesencją superstarowatości – oczy, uśmiech, włosy, opalizująca kreacja. Aż na chwilę znów stałam się dzieckiem, które miało po raz pierwszy w ręku Barbie 🙂

s13

A to już młodsza i zdaje się bardziej współczesna wersja najmłodszej Barbiowej siostry. Jak na berbecia przystało, wszystko ładuje do buzi 😛 Tym razem badaniu organoleptycznemu został poddany jeden z butów by Monika 😀 Tak sobie kiedyś nawet pomyślałam, że małe zwierzęta i małe ludziki poznają świat w podobny sposób – ładując jego elementy do buzi. Wobec jednych i drugich mają zastosowanie te same słowa, np. „nie gryź tego buta”, „czy możesz zrobić mi miejsce” lub „nie obśliniaj mnie”. 😉

s14

s25

s16 s21

Integracja lalkowa przebiegała w grupach i podgrupach. Ta dumna i blada to moja Tonner, przybyła jeszcze przed cyrkową Avą, ale swoje przeleżała na golasa. Docelowego ubranka jeszcze nie ma, więc zmotałam jej na szybko kreację z tego, co już miałam w odmętach lalkowej garderoby. To lalka Eye of Beholder. Włosy miała kunsztownie upiete, dobrze, że poprzednia właścicielka je rozpuściła 😛

s18

Maluszek Kaliny zajął się sobą 🙂

s17 s22

Z domu wyszła także jedna z moich Mackie, celem pochodzenia po wodzie pozbywając się ciuchów z dawnej epoki 🙂 Dla niektórych chodzenie po wodzie zakończyło się nieplanowaną kąpielą…

s23 s24

Zaraz po zrobieniu zdjęcia, Parnilla spektakularnie fiknęła do tyłu. Na ten widok z gardła Moniki, która widziała wszystko z brzegu, wyrwał się pisk godny kociej matki strzegącej kociąt przed stadem głodnych hien. Powiedziała, że gdybym to ja wpadła, nie piszczałaby. Monika jest fanką Parnilli i zapewne, gdybym to ja znalazła się w wodzie, zajumałaby lalkę i uciekła 😉

s15

A na koniec macie gacie! Ewa, samozwańcza strażniczka lalkowej przyzwoitości, zawsze wszystkich zagląda pod kiecki, czy aby obyczaje u nich niełajdackie. Wszystkie jej lalki mogą poszczycić się piękną bielizną. No to się szczycą 😛

Dzięki dziewczyny za spotkanie i za żarcie! :*

Spotkanie w lodziarni

Pogoda nie dopisała na dzisiejszym spotkaniu z Ewą, Kamilą i Olą. Deszcz i słońce nie mogły się zdecydować, kto właściwie ma zająć miejsce na górze, było zatem w kratkę 😉 Na zewnątrz za zimno i za mokro przede wszystkim, a w maleńkim lokalu okropnie duszno i światło kiepskie, dlatego fotek mało. Szkoda psuć pierwsze wrażenie pięknych lalkowych kreacji.

lipiec

On spotkał ją…

lipiec1

…i zajumał jej czapkę 😛

lipiec3

Wczoraj siedziałam nad nową kreacją Ello, miałam w planach TAAKĄ sesję foto, a tu klops :/ Ale przynajmniej zjadłam ulubione lody ❤

lipiec4

Kamila przyniosła ciemną Fash, a Ewa posmutniała na ten widok – wszyscy trafiają na tę lalkę, tylko nie ona :/

lipiec5

Aurora Kamili

lipiec6

Mackie Ewy. Jak widać, bylo majstrowane przy ustach 😉

lipiec7

Lagoona Kamili

lipiec8

Na koniec On poznał kolejną Ją, uznał, że to miłość jego życia. Niestety nie chciała do niego wyjść 😥

Do następnego razu 🙂