Ghostland (2018)

Całkiem sporo miejsca poświęciłam na blogu lalkom w popkulturze – jakoś tak zwykle wychodzi, że najczęściej spotykamy je w horrorze. W swoim najnowszym filmie, Pascal Laugier, twórca głośnych Martyrs z 2008 roku, podszedł do tematu nieco inaczej i nawet taka horrorowa maruda, jak ja, musiała przyznać, że facet wie, co robi oraz poczuła się więcej niż usatysfakcjonowana seansem.

gho7 (3)

zdjęcie z amazon.com

Ani tytuł, ani nawet krótki opis fabuły nie przygotowują widza na to, co zobaczy. Laugier nie każe długo czekać na rozwój wydarzeń, podobnie jak w Martyrs akcja Ghostland rozwija się szybko, gwałtownie i brutalnie. Trzy kobiety – matka i jej dwie nastoletnie córki – muszą zmierzyć się z koszmarem, którego zupełnie się nie spodziewały (wszak o to chodzi w horrorach ogólnie, że nagle wydarza się niespodziewane i śmiertelnie groźne). Chwilę po tym, jak docierają do domu odziedziczonego po ciotce, pełnego przeróżnych ozdobnych gratów – w tym mnóstwa rozmaitych lalek – zostają napadnięte przez dwie tajemnicze postaci. Krzywdzicielom nie mogło trafić się lepsze miejsce, ponieważ ich celem jest dokładnie to, co dom ma do zaoferowania w obfitości – zabawa lalkami.

gho7 (5)

Napastnicy Laugiera to postaci bardzo tajemnicze, które w zasadzie milczą przez cały film. Nie usłyszymy tu monologów na temat złożoności pochodzenia motywów ich działania, oni po prostu są, przydarzają się bohaterkom, robią, co im się podoba i mają oczywistą przewagę nad nastolatkami, które stają się lalkami w ich rękach – dosłownie i w przenośni.

gho7 (1)

Film sam w sobie korzysta z kilku horrorowych schematów (no spoilers 🙂 ), tak naprawdę wszystko to już widzieliśmy gdzieś indziej. To sposób, w jaki twórcy połączyli ograne motywy stanowi tu o oryginalności całości. Laugierowi świetnie wychodzi wprowadzanie widza do świata bohaterów, mimo że poświęca temu minimum czasu, i sprawienie, że się im autentycznie współczuje.

gho4

Nie mamy tu do czynienia z typowym motywem ożywającej z dowolnych powodów lalki, która chce nas skrzywdzić. Tu lalkami, przedmiotami w rękach oprawców, stają się dwie nastolatki, dosłownie traktowane na równi ze swoimi „koleżankami” z tworzyw sztucznych. Obie sytuacje – kiedy lalka ożywa, a więc niejako próbuje stać się człowiekiem oraz sprowadzenie człowieka do poziomu lalki, czyli przedmiotu, z którym można postępować wedle własnej woli, nawet chorej – są odwróceniem naturalnego porządku, pogwałceniem praw zastanej rzeczywistości, dlatego obie świetnie sprawdzają się w horrorze.

gho7 (4)

Jeśli chodzi o lalki „występujące” w filmie, nie byłam w stanie znaleźć nic na ten temat, być może twórcy zwiedzili okoliczne charity shopy i zgarnęli z nich porcelanki i plastiki po taniości, jako i my – lalkowicze – czynimy 😉 Część z nich być może powstała specjalnie na okoliczność kręcenia filmu, zwłaszcza te wielkości człowieka, o niedokładnie wykonanych twarzach.

gho6

Ghostland nie jest filmem lekkim, łatwym i przyjemnym. Jest za to na pewno filmem dobrym, horrorem wyróżniającym się na tle papki, w której zwykle nurza się ten gatunek (z lepszymi i gorszymi efektami) i wartym wzięcia pod uwagę, nie tylko z powodów lalkowych. Jeśli wydaje się wam, że zbyt wiele napisałam tu o fabule, zapewniam, że to jedynie zarys tego, co film Laugiera ma do zaoferowania. Wciąż przecież nie wiecie, dlaczego tytuł brzmi tak, jak brzmi. To każdy z Was musi odkryć sam.

gho5

Curse of the Witch’s Doll (2018)

Zła lalka horrorowi nigdy się nie znudzi, wszak istnieją amatorzy odgrzewanych kotletów (nawet na bardzo starym tłuszczu), z poza tym o gustach się nie dyskutuje. Twórcy brytyjskiego filmu pod wyżej wymienionym tytułem bardzo starali się zrobić krok poza schemat. Wyszło tak sobie…

MV5BNWQyYWY0ZWMtNmNhZi00YjdlLWJmZjctMTE1YTlmYjQyZTUwXkEyXkFqcGdeQXVyNzU4NzMwMjI@._V1_UX182_CR0,0,182,268_AL_

Lalka wiedźmy od samego początku nie udaje zwyczajnego przedmiotu, o dobrodusznym nie wspominając. Po jej minie widać, że dobrych zamiarów nie ma i mieć nie będzie. Powstała w 1660 roku jako narzędzie zemsty wiedźmy, która trafiła na stos (i tu widz wali pierwszy facepalm – skąd w XVII wieku materiały do stworzenia tak współcześnie wyglądającej lalki?!). Akcja filmu przesuwa się następnie do roku 1942, kiedy młoda matka z naburmuszoną córką szukają schronienia przed bombardowaniem w pustej posiadłości w lesie. Po niemal 300 latach lalka nienadgryziona zębem czasu (ani żadnego leśnego gryzonia) może wreszcie podręczyć ludzi. Bo tak. Bo może, chce i umie.

a

I tu czeka widza twist in a tale. Po kilkunastu minutach akcji dowiadujemy się, że to, na co patrzymy, to nie do końca to, co naprawdę się dzieje, ale ten kotlet też już był odgrzewany nie raz. Podobnie jak motyw pacjentów psychiatryka dręczonych przez paranormalne siły i sceptycznego lekarza, który, jak wiadomo, musi ponieść karę za niedowiarstwo.

a1

Kiedy nasza lalka pozamiatała już w 1942, akcja przenosi się w czasy zupełnie współczesne. Para nowych bohaterów to tropiciele aktywności paranormalnej marzący o sławie wiodących youtuberów. Udają się na miejsce, które zgodnie z wewnętrzną logiką fabuły musi mieć już co najmniej koło 400 lat i dalej tak sobie po prostu stoi i nic a nic się nie sypie. Nikt nie kupił terenu, nic się nie zmieniło. A lalka tak sobie tam po prostu trwa, wciąż odporna nie tylko zmiany cywilizacyjne, polityczne i ekonomiczne, ale i upływ czasu czy warunki atmosferyczne. Magia, panie. W sumie nic dziwnego, że tytułowa wiedźma ciągle żądna zemsty, skoro tak mało ofiar wpadło z wizytą przez kilka stuleci 😉

a2

Pomimo twistu w pierwszej części filmu akcja jest boleśnie przewidywalna. A to mógł być całkiem dobry horror, bo gra aktorska jest niezła, gdyby miał większy budżet – a o to nie do końca można mieć pretensje do twórców – i gdyby scenariusz przeszedł redakcję. Tymczasem wydaje się być potraktowany bardzo bezkrytycznie, są w nim nieprzemyślane dziury, które potrafią zepsuć zabawę, ponieważ nie tylko obrażają inteligencję widza, ale też przeszkadzają we wczuciu się w położenie bohaterów.

a3

Można się w tym filmie dopatrywać odległego echa horrorów Argento, choćby dlatego, że główną tzw. złą jest wiedźma. I to jest trochę fajne. Straszenie w zasadzie nie wykracza poza złowieszczo skrzywioną twarz lalki. W rezultacie otrzymujemy średniak z dolnej granicy średniaków. Dobrą stroną obejrzenia od czasu do czasu nawet tak średniego filmu jest to, że horror zawsze pamięta, że to lalka jest narzędziem w ręku swego stwórcy / właściciela / operatora, a nie odwrotnie, o czym czasem ludzie wydają się zapominać lub wręcz nie wiedzieć – vide lalkowe gównoburze w necie.

 

Worry Dolls a.k.a. The Devil’s Dolls (2016)

Bez zbędnych wstępów – film Worry Dolls jest głupi jak kilo gwoździ bez łebków. Nie oglądajcie go, bo szkoda czasu.

worry-dolls-2015

Fabuła jest przeciętna, co nie musi być wadą w przypadku horroru. W pewnym mieście dochodzi do brutalnych morderstw. Jednemu z zaangażowanych w śledztwo policjantów udaje się dopaść zwyrodnialca. Na miejscu zbrodni znajduje drewniane pudełko zawierające małe laleczki.Co robi z tym znaleziskiem? Oddaje je swojej małej córeczce. Tak, nie przywidziało się Wam – oddaje dowód z miejsca zbrodni dziecku. Dalej nie jest lepiej. Oczywiście domyślacie się, że każdy, kto zetknie się z laleczkami, dostaje się pod ich zły wpływ i nie oszczędzą bynajmniej także i małego dziecka. Czy bohaterowie wygrają ze szmaciano-drewnianymi siłami zła mimo swojej głupoty?  😛

wd_stills01_1-84-2

O samych w sobie worry dolls pisałam swego czasu tutaj. Niestety twórcom filmu najwyraźniej nie chciało się dotrzeć do źródeł, bo laleczki w filmie działają jak miks voodoo z kilkoma innymi wierzeniami na temat lalek, przy czym z tym właściwym mają najmniej wspólnego. Bolą oczy, boli mózg. Jako społeczność wielbicieli i znawców tematu lalek moglibyśmy domagać się odszkodowania od twórców za tę szmirę. Czemu lalkowe horrory są często tymi najsłabszymi? Ech…

The Boy (2016)

W ostatni piątek zostaliśmy uraczeni premierą kinową The Boy – nowego horroru o lalce. Główną bohaterką jest młoda Amerykanka, która, chcąc zarobić na start nowego życia, podejmuje się pracy opiekunki do dziecka w Wielkiej Brytanii (bo kto nie chciałby zarabiac w funtach?). Na miejscu okazuje, że jej podopiecznym ma zostać lalka łudząco przypominająca małego chłopca. Dziewczyna zostaje sama w wielkiej posiadłości i natychmiast zaczyna ignorować obowiązki, do wypełniania jakich się zobowiązała. Tymczasem jej nieożywionemu podopiecznemu nie podoba się taki obrót sprawy…

boy3

Chociaż fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się przewidywalna, The Boy to ciekawe i przyjemne odświeżenie schematu horrorów o lalkach, co sprawia, że historię śledzi się z zaangażowaniem. Reżyser filmu, William Brent Bell, wie, jak powinno się kręcić horrory – nie robi tego pierwszy raz. Rozlewu krwi brak, natomiast atmosfera szybko staje się odpowiednio gęsta. Dopiero po seansie dostrzega się, że wskazówki właściwej interpretacji oglądanych wydarzeń są rozsiane po całym filmie od samego początku, ale dopiero pod koniec wiemy, co mamy przed oczami. Można się zastanawiać, na ile zastosowane rozwiązania fabularne są realistyczne, mimo wszystko historia jest dość spójna.

boy

Główna bohaterka jest niezmiernie irytującą osobą, aż szkoda, że nie spotkał jej gorszy los – bo niestety zakończenie nieco rozczarowuje, a co gorsza, po ostatnich scenach można wnosić, że grozi nam kontynuacją :/ Tymczasem historia jest wybitnie jednostrzałowa i trudno byłoby ją kontynuować w sposób nieczyniący z filmu własnej karykatury.

boy1

Tytułowy chłopiec (z jakiegoś powodu tytuł filmu nie został przetłumaczony przez dystrybutora, może uznano, że nie trzeba, bo każdy wie, co to „boy” 😉 ) to porcelanowy lalek z wstawianymi oczami. Jestem przekonana, że kolekcjonerzy jak jeden mąż skrytykują jego artykulację. Bo tej właściwie nie ma – lalka wykonuje kilka podstawowych ruchów. Niektóre ujęcia w filmie są jednak tak udane, że nasz sztywniak całkiem nieźle stwarza pozory życia.

boy2

Film nie należy do najstraszniejszych, ale wrażliwi będą mieć okazję kilka razy podskoczyć, ponieważ jako główny środek straszenia zastosowano tu jump scenes. Sama historia jest ciekawą układanką, pozbawioną dłużyzn. Film polecam raczej fanom zagadek kryminalnych i suspensu niż wielbicielom horrorów.

Little Bo Creep – Living Dead Dolls seria 5

Teatrzyk Spalona Gęś ma wątpliwą przyjemność przedstawić

Little Bo Creep

creep1

creep2

creep3

creep4

creep5

A NA KONIEC ZASKRONIEC 😛

creep

Moja najnowsza zdobycz to Little Bo Creep z serii piątej. Imię i wizerunek nawiązują do XIX-wiecznej brytyjskiej rymowanki o szkodliwości zasypiania podczas pracy, w tym wypadku wypasu owiec, zatytułowanej Little Bo Peep, o której więcej można przeczytać tu: http://www.rhymes.org.uk/little_bo_peep.htm. Bo Peep zgubiła swoje owce, natomiast Bo Creep swoje zjadła, dlatego sprezentowano jej owcochronną maskę, o czym mówi wierszyk na trumience, nieodłączny element LDD. Maska natomiast nawiązuje ewidentnie do słynnego Milczenia owiec.

Lalka wykonana jest jak one wszystkie – czyli całkiem starannie. Wyściółka w trumnie zamiast czerwonej, jest różowa, przez co truposzka wygląda wybitnie uroczo i harmonijnie 😉

Patrząc na moje LDD można odnieść wrażenie, że wszystkie są czarnowłose. Nie jest tak, po prostu rzadko kiedy trafia się nieczarnowłosa, która trafiłaby w moje upodobania. Przykładowo seria 28 zawierała większość kolorowowłosych lalek, a w 29 znajdują się chyba tylko jedna brunetka – ta, co wygląda jak ja 😛 I którą, oczywiście, bardzo chciałabym mieć 🙂

Nawiedzone lalki czyli schemat wiecznie żywy (i męczący)

Zestawienia typu top 5/10/15 przepełniają youtube. Trudno się dziwić, że nie zabrakło w nich i nawiedzonych przedmiotów. W niniejszym znalazło się kilka lalek, o których wcześniej nie słyszałam.

Kiedy zestawić lalkowe historyjki jedną po drugiej, można zacząć ziewać. Nawiedzone lale zawsze i wszystkie robią to samo – stukają, przemieszczają się i bałaganią. Co jest z tymi duchami czy demonami, że są tak mało indywidualne? Dlaczego, mając tyle czasu i możliwości, nie pójdą sobie poczytać, pogapić się w tv, nie nastawią muzyki (albo prania – to by było coś!). Tylko stuku, puku i tak w kółko. Niechby wreszcie któraś naprawdę za nóż złapała chociaż, tak jak to robią w horrorach 😛 Albo przyszła, wdrapała się na kolana, żeby się pointegrować i posnuć plany szatańskiej zagłady wszechświata czy coś.

Nie wiem, kim trzeba być, żeby takie historie traktować poważnie, one się nawet same nie bronią, ilu paraekspertów by się nie wypowiadało.