Living Dead Dolls – odwiedziny

Między dwiema ostatnimi sobotami odwiedziłam moją mamę w Gdańsku. Przy okazji zajrzałam do schowka, w którym trzymam swoje rzeczy (my preciousss…) w kartonach. Już teraz wiem, że spakowanie ich w ten sposób bez zrobienia żadnej listy co i gdzie się znajduje, było błędem. Ogromnym. Całe szczęście karton z LDD akurat podpisałam. Z ulgą odkryłam, że lalki przetrwały rok w takich warunkach bez szwanku. Zapraszam zatem do galerii 🙂

IMG_20190514_212143

od lewej: Posey (seria 1), Lizzie Borden (seria 2), Chloe (seria 12)

ldd

od lewej: Agrat -Bat-Mahlat (seria 24), Lamenta (seria 26), The Dark (seria 31)

ldd1a

od lewej: Sadie (seria 13th Anniversary), Sospirare (seria 25)

ldd2a

od lewej: Dahlia (seria 5), Goria (seria 22)

ldd3a

od lewej: She Who Can Not Be Named (seria 29), Sadako 3D (Japanese exclusive)

ldd4a

od lewej: Little Bo Creep (seria Scary Tales vol. 5), Jennocide (seria 23)

ldd5a

od lewej: Lou Sapphire (seria 2), Sin (seria 13th Anniversary)

Lalki zostały przeniesione ze schowka do pawlacza w mieszkaniu mamy, a kilka z nich zabrało się ze mną do UK. To dopiero będzie horror 😉

 

Ghostland (2018)

Całkiem sporo miejsca poświęciłam na blogu lalkom w popkulturze – jakoś tak zwykle wychodzi, że najczęściej spotykamy je w horrorze. W swoim najnowszym filmie, Pascal Laugier, twórca głośnych Martyrs z 2008 roku, podszedł do tematu nieco inaczej i nawet taka horrorowa maruda, jak ja, musiała przyznać, że facet wie, co robi oraz poczuła się więcej niż usatysfakcjonowana seansem.

gho7 (3)

zdjęcie z amazon.com

Ani tytuł, ani nawet krótki opis fabuły nie przygotowują widza na to, co zobaczy. Laugier nie każe długo czekać na rozwój wydarzeń, podobnie jak w Martyrs akcja Ghostland rozwija się szybko, gwałtownie i brutalnie. Trzy kobiety – matka i jej dwie nastoletnie córki – muszą zmierzyć się z koszmarem, którego zupełnie się nie spodziewały (wszak o to chodzi w horrorach ogólnie, że nagle wydarza się niespodziewane i śmiertelnie groźne). Chwilę po tym, jak docierają do domu odziedziczonego po ciotce, pełnego przeróżnych ozdobnych gratów – w tym mnóstwa rozmaitych lalek – zostają napadnięte przez dwie tajemnicze postaci. Krzywdzicielom nie mogło trafić się lepsze miejsce, ponieważ ich celem jest dokładnie to, co dom ma do zaoferowania w obfitości – zabawa lalkami.

gho7 (5)

Napastnicy Laugiera to postaci bardzo tajemnicze, które w zasadzie milczą przez cały film. Nie usłyszymy tu monologów na temat złożoności pochodzenia motywów ich działania, oni po prostu są, przydarzają się bohaterkom, robią, co im się podoba i mają oczywistą przewagę nad nastolatkami, które stają się lalkami w ich rękach – dosłownie i w przenośni.

gho7 (1)

Film sam w sobie korzysta z kilku horrorowych schematów (no spoilers 🙂 ), tak naprawdę wszystko to już widzieliśmy gdzieś indziej. To sposób, w jaki twórcy połączyli ograne motywy stanowi tu o oryginalności całości. Laugierowi świetnie wychodzi wprowadzanie widza do świata bohaterów, mimo że poświęca temu minimum czasu, i sprawienie, że się im autentycznie współczuje.

gho4

Nie mamy tu do czynienia z typowym motywem ożywającej z dowolnych powodów lalki, która chce nas skrzywdzić. Tu lalkami, przedmiotami w rękach oprawców, stają się dwie nastolatki, dosłownie traktowane na równi ze swoimi „koleżankami” z tworzyw sztucznych. Obie sytuacje – kiedy lalka ożywa, a więc niejako próbuje stać się człowiekiem oraz sprowadzenie człowieka do poziomu lalki, czyli przedmiotu, z którym można postępować wedle własnej woli, nawet chorej – są odwróceniem naturalnego porządku, pogwałceniem praw zastanej rzeczywistości, dlatego obie świetnie sprawdzają się w horrorze.

gho7 (4)

Jeśli chodzi o lalki „występujące” w filmie, nie byłam w stanie znaleźć nic na ten temat, być może twórcy zwiedzili okoliczne charity shopy i zgarnęli z nich porcelanki i plastiki po taniości, jako i my – lalkowicze – czynimy 😉 Część z nich być może powstała specjalnie na okoliczność kręcenia filmu, zwłaszcza te wielkości człowieka, o niedokładnie wykonanych twarzach.

gho6

Ghostland nie jest filmem lekkim, łatwym i przyjemnym. Jest za to na pewno filmem dobrym, horrorem wyróżniającym się na tle papki, w której zwykle nurza się ten gatunek (z lepszymi i gorszymi efektami) i wartym wzięcia pod uwagę, nie tylko z powodów lalkowych. Jeśli wydaje się wam, że zbyt wiele napisałam tu o fabule, zapewniam, że to jedynie zarys tego, co film Laugiera ma do zaoferowania. Wciąż przecież nie wiecie, dlaczego tytuł brzmi tak, jak brzmi. To każdy z Was musi odkryć sam.

gho5

Curse of the Witch’s Doll (2018)

Zła lalka horrorowi nigdy się nie znudzi, wszak istnieją amatorzy odgrzewanych kotletów (nawet na bardzo starym tłuszczu), z poza tym o gustach się nie dyskutuje. Twórcy brytyjskiego filmu pod wyżej wymienionym tytułem bardzo starali się zrobić krok poza schemat. Wyszło tak sobie…

MV5BNWQyYWY0ZWMtNmNhZi00YjdlLWJmZjctMTE1YTlmYjQyZTUwXkEyXkFqcGdeQXVyNzU4NzMwMjI@._V1_UX182_CR0,0,182,268_AL_

Lalka wiedźmy od samego początku nie udaje zwyczajnego przedmiotu, o dobrodusznym nie wspominając. Po jej minie widać, że dobrych zamiarów nie ma i mieć nie będzie. Powstała w 1660 roku jako narzędzie zemsty wiedźmy, która trafiła na stos (i tu widz wali pierwszy facepalm – skąd w XVII wieku materiały do stworzenia tak współcześnie wyglądającej lalki?!). Akcja filmu przesuwa się następnie do roku 1942, kiedy młoda matka z naburmuszoną córką szukają schronienia przed bombardowaniem w pustej posiadłości w lesie. Po niemal 300 latach lalka nienadgryziona zębem czasu (ani żadnego leśnego gryzonia) może wreszcie podręczyć ludzi. Bo tak. Bo może, chce i umie.

a

I tu czeka widza twist in a tale. Po kilkunastu minutach akcji dowiadujemy się, że to, na co patrzymy, to nie do końca to, co naprawdę się dzieje, ale ten kotlet też już był odgrzewany nie raz. Podobnie jak motyw pacjentów psychiatryka dręczonych przez paranormalne siły i sceptycznego lekarza, który, jak wiadomo, musi ponieść karę za niedowiarstwo.

a1

Kiedy nasza lalka pozamiatała już w 1942, akcja przenosi się w czasy zupełnie współczesne. Para nowych bohaterów to tropiciele aktywności paranormalnej marzący o sławie wiodących youtuberów. Udają się na miejsce, które zgodnie z wewnętrzną logiką fabuły musi mieć już co najmniej koło 400 lat i dalej tak sobie po prostu stoi i nic a nic się nie sypie. Nikt nie kupił terenu, nic się nie zmieniło. A lalka tak sobie tam po prostu trwa, wciąż odporna nie tylko zmiany cywilizacyjne, polityczne i ekonomiczne, ale i upływ czasu czy warunki atmosferyczne. Magia, panie. W sumie nic dziwnego, że tytułowa wiedźma ciągle żądna zemsty, skoro tak mało ofiar wpadło z wizytą przez kilka stuleci 😉

a2

Pomimo twistu w pierwszej części filmu akcja jest boleśnie przewidywalna. A to mógł być całkiem dobry horror, bo gra aktorska jest niezła, gdyby miał większy budżet – a o to nie do końca można mieć pretensje do twórców – i gdyby scenariusz przeszedł redakcję. Tymczasem wydaje się być potraktowany bardzo bezkrytycznie, są w nim nieprzemyślane dziury, które potrafią zepsuć zabawę, ponieważ nie tylko obrażają inteligencję widza, ale też przeszkadzają we wczuciu się w położenie bohaterów.

a3

Można się w tym filmie dopatrywać odległego echa horrorów Argento, choćby dlatego, że główną tzw. złą jest wiedźma. I to jest trochę fajne. Straszenie w zasadzie nie wykracza poza złowieszczo skrzywioną twarz lalki. W rezultacie otrzymujemy średniak z dolnej granicy średniaków. Dobrą stroną obejrzenia od czasu do czasu nawet tak średniego filmu jest to, że horror zawsze pamięta, że to lalka jest narzędziem w ręku swego stwórcy / właściciela / operatora, a nie odwrotnie, o czym czasem ludzie wydają się zapominać lub wręcz nie wiedzieć – vide lalkowe gównoburze w necie.

 

Wrocław różnorodnością stoi :)

Udała nam się powtórka z lalkowego spotkania. Tym razem było nas 4 – ja, Ewa, Kalina i Ola. Mimo upalnego dnia siedziałyśmy w kawiarni, bo tropikalna pogoda ściągnęła prawdziwą nawałnicę – wiało i lało, zrobiło się ciemno. Żadnym lalkom ani lalkowiczkom nie stała się jednak krzywda.

sl

Jak to było? Nie karmić, nie moczyć?

sl1

Wypuściłam z pudła moją kochaną Skipper, bo rzadko świat poza nim oglądają jej namalowane oczy. Przy okazji dobrze się zgrała z Petrą Kaliny, reprezentantką tej samej epoki, która mnie zauroczyła wielce.

sl2

Kalina przywiozła ze sobą Barbie Enchanted Evening, tę oryginalną, nie repro.

sl3

Billy the Puppet prezentował się z jak najlepszej strony 😉

sl4

Nie obczaiłam stawów Momoko, bo schowane były w replikach Martensów, które wyszły spod ręki Kaliny 🙂

sl6

Gdzie są Blajtki, tam są czapki, a gdzie czapki, tam przymiarki 🙂

sl7

Kolejna lalka, która bardzo mi się spodobała, to pin-upowy OOAK Kaliny.

sl8

Kapcie-liski też hand made by Kalina 🙂

sl9

Wymiankowa Miao Miao (chyba) Ewy.

sl10

Stawów Momoko nie tknęłam, ale za to zapoznałam się z możliwościami Made to Move 😛

sl11

Muszę przyznać, że poszerzają możliwości przechowywania lalek 😉

sl13

I want to play a game…

sl14

Co dwie głowy, to nie jedna plus zapas 😉

sl15

O czapkach już wspominałam 🙂

sl16

Obszyłam kolejne dwie Tonnerki i – guess what – też jestem zadowolona. Ponieważ nawałnica popsuła warunki świetlne, sesja Tonnerek w nowych uszytkach musi poczekać. Na razie fragmenty „for a taste of things to come” 🙂

sl17

sl18

A wy ten wianek na głowy pchacie 😛

sl19

Kolejny z imponujących wyrobów rękodzielniczych Kaliny, lalkowa gitara, spowodowała u mnie opad szczęki. Mnie by chyba trafiło nie powiem co, gdybym miała nad takimi szczególikami wysiadywać. Szacun! ❤

sl20

Nie miałam nigdy Petry, styczność miewałam z jedną, ale ze starszych modeli, ta natomiast jest wyjątkowo śliczna, a jakość jej włosów powala.

sl21

Byłabym chora, gdybym z jakichś lalek słoneczka nie ukręciła, nie? 😉 😛

Dziękuję bardzo za miłe spotkanie, kochane, mam nadzieję, że wkrótce to powtórzymy i, kto wie, może w powiększonym składzie? Pozdrawiam!!! :*

Narzędzia pracy (18+)

UWAGA! Wpis zawiera drastyczne zdjęcia oraz niesmaczny, czarny humor. Wchodzisz na własne ryzyko.

+ + +

Pracując w zawodzie medycznym, czasem trzeba iść do pracy w święta. A ponieważ nie spodziewałam się tłumów, wzięłam ze sobą trzy plastikowe koleżanki, żeby mi dotrzymały towarzystwa. Informuję uprzejmie, że podczas dzisiejszej sesji nie ucierpiała żadna lalka. Ani żaden mózg 😉

ldd

ldd2

ldd1

ldd3

ldd4ldd8ldd6

A gdy lekarz stwierdzi zgon,

można tylko zabić w dzwon,

zużyć paczkę chustek z żalu –

tak po życiu, jak po balu.

Więc nie marnuj czasu, człeku,

mimo podeszłego wieku

ciesz się życiem, póki trwa,

nim rozwieje się jak mgła…

+ + +

Jeżyk 😉

ldd5

1 kwietnia – Dzień Klauna

Ewa mnie oświeciła, że dziś Dzień Klauna. Ponieważ wszystkie pozostałe dotychczasowe dni lalkowego kalendarza radośnie przegapiłam, dzisiaj postaram się nadrobić 🙂

klaun1

Pamiętacie jeszcze Gigglesa ze Złowrogiego Cyrku Tonnera? Ciągle tu jest i dalej wyrywa lalkom rączki 😀 A jego kolega po fachu, mały Schizo, ciągle mieszka w moim plecaku 🙂

klaun2klaun

W Dzień Klauna nie sposób nie pamiętać o klaunie, od którego zaczęła się fascynacja tematem – Pennywise’a z ekranizacji To Stephena Kinga i jego „when you go down with us, you’ll float too”. Ostatnio film odświeżałam sobie w towarzystwie Mangusty 🙂

15338866_1252560121472362_7293079819690111484_n

HAPPY CLOWNS’ DAY EVERYONE!!!