Wpis noworoczny – wreszcie ;)

Oficjalnie, blogowo witam w Nowym Roku 🙂 Poprzedni zapamiętam jako Rok Niespodziewanego, a ten pozostaje na razie nieodkrytym obszarem.

Wczoraj dokonałam dość spontanicznego lalkowego zakupu. Lalki Mattela przedstawiające panów z koreańskiego zespołu BTS podobały mi się od początku, a i owszem, za to ich cena plasująca się w granicach 23-25 funtów zupełnie mnie nie urzekła. Poczekam, aż stanieją, powiedziałam sobie i nawet napisałam gdzieś to w komentarzu na jakimś blogu. Jednak obniżki przekroczyły moje najśmielsze oczekiwania. Po świętach cena w Tesco spadła z 23 funtów na 9.20. Za kolejne trzy tygodnie panowie trafili do kategorii clearance i teraz można ich nabyć za 5.75 funta od sztuki. I tak kupiłam dwóch za jednym zamachem 😀

bts2

Przyznam, że koreańska muzyka popularna nie jest mi szczególnie znana. Ostatnie, co kojarzę, to Boa i ścieżki dźwiękowe z moich ulubionych koreańskich filmów, jak się słusznie domyślacie, głównie horrorów 🙂 Panów z BTS wybierałam zatem ze względu na urodę, czyli kierując się kryteriami wybitnie subiektywnymi. Niestety tego, który podobał mi się najbardziej – V z połową głowy blond, a drugą różową – już nie było :/

Moi wybrankowie to J-hope i Jimin. Kto chce ocenić podobieństwo, niech googluje. od razu widać, kto tu jest uke, a kto seme 😉

bts3

Oczywiście żadne rozpudełkowywanie nie może się obyć bez kota, stąd mistrzyni drugiego planu 🙂

Czas, jak wiadomo, towar deficytowy. Więcej zdjęć chłopaków kiedy indziej. Na pocieszenie dwie fotki z dzisiejszego przedpołudnia w moim ulubionym zakątku. Tym razem lalka nie moja. Czyja, to już pewnie wiecie z pewnego bloga…

bmr1

Podoba mi się, jak wyszła na tym zdjęciu 🙂

bmr

A tego ujęcia przecież nie mogłam sobie odmówić!!! 😀 Jak zwykle z dedykacją dla Ewy :*

Do miłego zobaczenia w następnym wpisie!

Spectra w listopadzie

„Everyone leaves. In the end.
Everything dies. In the end.
It doesn’t matter how hard you hold on.” – Mortiis Everyone leaves

spsp1sp2

Wyszła z domu z dwoma kolczykami. Nie zauważyła, kiedy jeden z nich zniknął gdzieś pod dywanem z jesiennych liści, niepostrzeżenie.

sp3sp4sp5

Dzień sam w sobie był jednym z tych uroczych, powolnych i leniwych, a pogoda okazała się łaskawa. Obserwowała, jak słoneczne promienie raz po raz ustępują miejsca różnokolorowym chmurom.

sp6sp7

Wędrowała, oddychając wilgotnym powietrzem, a rozmaite myśli kłębiły się w jej głowie. Nie zauważyła, kiedy doszła do cmentarza. Nie zauważyła, ile się zmieniło w tym krótkim czasie.

sp8sp9sp10

Niczego nie zauważyła. Może dlatego, że zmiana jest naturalną koleją rzeczy. Oraz, podobno, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło 😉

sp11sp12sp13

Spectra po raz pierwszy wyszła z worka, w który ją spakowałam przed opuszczeniem Polski w lipcu. Odziana jest w ubranko od Ewy. Pierwszy raz zobaczyłam tę kreację podczas spotkania lalkowego kilka lat temu w zimie, kiedy Ewa po raz pierwszy dołączyła do naszego gromadnego wtedy lalkowania. Jesień – bierze mnie na wspominki i sentymenty. Niedobrze :/

Wszystkie zdjęcia poza ostatnim zrobiłam aparatem. Telefonowe zdjęcie tym razem edytowałam GIMPem, nie na telefonie. Tym razem jestem zadowolona z efektów. Słusznie?

Miłego nowego tygodnia wszystkim!!! 🙂

Wietrzenie szafy ;)

Nie mam miejsca na lalkową witrynkę. A nawet gdybym miała, nie jestem przekonana, czy chciałabym mieć stale przed oczami lalki. Z powyższych powodów trzymam je spakowane w szafie. Przyznaję, że jest to nieco uciążliwe – wyciągnięcie konkretnej sztuki zwykle wymaga wyjęcia mnóstwa rzeczy i włożenia ich z powrotem na miejsce. A kiedy lalki już wyjdą, tworzą mały tłum 😉

bse

Nie wiem, kiedy ich tyle nazbierałam 😀 Odziałam z trudem, całe szczęście obuć było łatwiej.

christies

Christie – jeden mold, a takie różne 🙂

nichelles

Nichelle – sama nie wiem, która ładniejsza

skrajne1skrajneskrajne2

Superstar – ten sam mold, skrajnie różna kolorystyka. Diabeł tkwi w kolorach?

redlips

Czerwonouste:)

rude

Niby wszystkie rude, a każda inaczej

pojednej

Po jednej – Shani, Asha, Nia

parts

A ta… chyba będzie na części…

Shiny Shiny Shani

Niniejszym oświadczam, że nikomu już nie zazdroszczę posiadania moldu Shani. Bo mam. I to z serii Shani, na ciałku Shani i z koleżankami – Ashą i Nichelle 🙂 Próbowałam szukać jakiejś historii powstania tejże serii, ale nic ciekawego nie znalazłam. Cyniczni mogą zatem stwierdzić, że Mattel robi etniczne lalki, by wyciągnąć więcej kasy, ja wolę wierzyć, że stoją za tym także pobudki czysto humanistyczne.

shani3

Moje lalki pochodzą z 1991 roku. Od lewej moldy Shani, Asha i Nichelle. Włosy w stanie mint, zachowała się też część akcesoriów, w tym najważniejsze: biżuteria i buty. Brakuje wielkich spódnic, które można obejrzeć sobie w archiwalnej reklamie: https://www.youtube.com/watch?v=bTsj3Jby29w

shanishani7

Strasznie mi się podobają z tą eksplozją kolorów ❤ Nichelle, uśmiechnięta nieznaczne jako ta Mona Lisa, wygląda na najstarszą z całej trójki. Mam wrażenie, że bardziej niż ustami uśmiecha się oczami.

shani1shani10

Wszystkie trzy lalki są w typie AA, jednak Mattel zadbał o różnorodność – każda ma inny odcień skóry. Asha, jako jedyna, posiada straszliwą grzywkę modną w tamtym okresie. Pamiętam, jak niektóre moje koleżanki takie nosiły 😀 Asha przypomina mi także nieszczęsną Whitney Houston, która kiedyś też była pełna życia i roześmiana…

shani2shani8

A to Shani właśnie. Nie przypuszczałam, że kiedyś wpadnie mi w ręce, bo to mold dość rzadko spotykany. Słodka i kolorowa jak rajski motyl ❤

shani5

I klasyczne barbiowe szpilki do tego w równie klasycznych kolorach 😉

shani6

Obfitość włosia (ups… właśnie mi się przypomniało, co zapomniałam – sori, Kamelio… poprawię się)

shani4

Chwalę sobie bycie samozarabiającą i samostanowiącą. Jako dziecko nie miałam szansy na takie zabawki. Że o kocyku w tarcze Kapitana Ameryki nie wspomnę 😀

Trochę zebrało się u mnie tych Mattelek. Zebranie ich wszystkich razem na zdjęciu mogłoby być ciekawe. Tylko skąd ja tyle ciuchów wezmę?

Pokaż buźki ;)

Ja: Przyszły moje nowe Barbie.

Ewa: Rzuć na bloga.

Ja: Nie, bo najpierw muszę ogarnąć.

Ewa: To chociaż buźki pokaż. Ty tak ładnie buźki robisz.

Ja: O_o

No i co miałam zrobić na takie dictum? Pokazuję 🙂 Zdjęcia robione już po zachodzie słońca, więc takie se, ale buźki widać 😉

b

Radiant Rose 1996

b1

Twarz Radiant Rose tchnie takim urokiem, że nie mogę się napatrzeć. Chyba pierwszy raz widzę Barbie Superstar z rootowanymi rzęsami, a już na pewno pierwszy raz taką posiadam 🙂

b2

Happy Holiday 1997

b3

Holidayka to z kolei pierwsza Superstar, która przeraziła mnie ilością włosów. Aż chciało się zacytować Ewę: po ch… lalce tyle włosów?! Nie wiem, jak ja tę grzywę okiełznam :/

b4

Glitter Hair  1993

b5

Kolejna z zestawu, na którą nie mogę się napatrzeć. Włosów ilość jest rozsądna, a długość powala. Nie mogę się nadziwić, że żadne dziecko nie dorwało tych włosów. Najwyraźniej zadowoliło się wyłamaniem kolczyków, których sztyfty wciąż tkwią w uszach… Lalka nie ma swojego ciałka.

b6

My First Barbie – Glittering Ballerina 1991

b7

Najplatynowsza z platynowych, niby taka sobie zwyczajna, ale… sami widzicie. Straszliwa grzywka z początku lat 90. ujarzmiona do zdjęcia moją osobistą frotką 😀

b8

Emerald Elegance 1994

b9

I tu mamy do czynienia ze złodziejem ciał. Głowa została zatknięta na ciele baletnicy, na którym pozostanie tymczasowo, aż czegoś nie znajdę.

b10

Beach Streak Nichelle 1992

b11

Moja pierwsza ever lalka z moldem Nichelle. Wcześniej taką twarz widywałam tylko u Ani.

b12

Pretty Hearts 1996

b13

Złodziej ciał i w tym przypadku ubaw miał.

b14

Glitter Beach Christie 1992

b15

Faktycznie jakieś resztki brokatu z niej lecą.

Jak widać, znów mam fazę na starsze Mattelki. Ciekawe, jak długo potrwa. Albo czy wróci mi faza na Mackie. Póki co, która najładniejsza?

Kuzynki

Mam kolejną fazę na starsze mattelki. To już trzecia taka faza – najpierw były Superstary w różnych wersjach kolorystycznych owłosienia (i inne moldy z tej ery), potem Mackie, teraz padło na mold Diva. Od dawna w mojej kolekcji przebywa Midge z serii Beat, niedawno dołączyła do niej Native American Barbie 1993, ponieważ zachciało mi się lalki czarnowłosej, a jak wiadomo Divy są przeważnie rude. Akurat jedna trafiła się tanio wraz z Hallmarkową miniaturką na choinkę.

diva

Jak widać na zdjęciu, gumki we włosach lalki nie przetrwały próby czasu, ona sama, całe szczęście, tak. Odpakowywaniu towarzyszyły emocje rzędu a-co-jeśli-będzie-cuchnąć?!, dlatego najpierw wetknęłam nos do pudełka. Zapach był typowo plastikowy, odetchnęłam więc z ulgą i zabrałam się za rozpakowywanie miniaturki, bo wielce mnie ciekawiła. Zetknęłam się już z tym tematem gdzieś w internecie, ale pierwszy raz miałam okazję zbadać na żywo. Muszę powiedzieć, że całkiem ciekawa rzecz, a co więcej, bardzo starannie wykonana.

diva2

Zgodnie z deklaracją na pudełku, lalka ubrana jest w strój inspirowany tradycyjnym indiańskim. Nie znam się, to się nie kłócę, podejrzewam jednak, że Indianie mimo wszystko nie produkowali srebrnych frędzli.

diva1

Jak przystało na egzemplarz kolekcjonerski, lalka wyposażona została w stojak. Tradycyjnie (barbiowo, a nie indiańsko) posiada również szczotkę do włosów. Po wyjęciu z pudełka starałam się przede wszystkim wyczesać kawałki pokruszonej gumki, co nie należało do najłatwiejszych zadań, bo cholerstwo rozpadło się dosłownie w pył, który ochoczo pokrył twarz o głowę lalki oraz wszystko wokół…

diva3

Po zwycięskiej walce z gumkowym pyłem i uwspółcześnieniu wizerunku czarnowłosa Diva ruszyła w plener wraz ze swoją piegowatą kuzynką Midge. Kwitną już moje ukochane bluebells (po naszemu dosłownie niebieskie dzwonki, oficjalnie hiacyntowce zwyczajne – takimi właśnie nazwami obiera się kwiatki z uroku i romantyczności), więc nie mogłam nie pobiegać po lesie z aparatem ❤

diva4

Bluebells, bluebells po horyzont…

diva5diva6diva7

Tak, wiem, że moje lalki ciągle wkładają te same ciuchy. To dlatego, że bardzo te ubranka lubię 😀

diva8

Zawilce, które kwitły takim samym dywanem w Polsce, jak tu kwitną dzwoneczki, są tu w mniejszości.

diva9

Nie zabrakło też fiołeczków ❤

Zarówno zakup, jak i dzisiejszy dzień, uważam za udane 🙂