Projekt: kigurumi

Ulągł mi się ostatnio w głowie pomysł na kigurumi, czy jak kto woli onesie, z miśka. Większość maskotek ma wszystko, co potrzeba do stania się strojem 😛 Wystarczy (a przynajmniej tak się wydaje) tylko trochę nieskomplikowanych modyfikacji. Na próbę wybrałam niewielką maskotkę wygrzebaną w jednym z lokalnych charity shopów i mam zamiar zmieścić w środku Majokko Miu.

chs1

Zaletą kigurumi jest to, że nie musi być dopasowane ściśle do sylwetki, np. krok ma zwykle niżej niż w kroku. Problemy, jakie w tym przypadku przewiduję, to za krótkie rączki i nogi przyszyte z brzegu – maskotka przystosowana jest do pozycji siedzącej. Może będzie trzeba zwęzić trochę tył, bo sterczy, a także przyszyć ogon nieco wyżej, żeby wypadał w miejscu bardziej poprawnym anatomicznie. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie – być może tylko bluza z kapturem. Czy ktoś z Was robił coś takiego i ma jakieś światłe rady?

A tak poza tym piątek, weekendu początek, czas grubszych porządków po całym tygodniu, np. prania pozostałych łupów 🙂

chs

Miłego weekendu wszystkim i owocnych łowów na sobotnio-niedzielnych pchlich targach 🙂

 

Salon piękności kucej

Kuce przyjechały wczoraj w czarnej, foliowej paczce – jak trupy 😛 Jednak paczek nie powinno się oceniać po estetyce 😉 Ze środka wyskoczyły cztery zaskakująco dorodne sztuki 😀

ponies5

Wszystkie cztery pony należą do generacji 3. Typowym rozmiarem kuca z tego pokolenia jest ten prezentowany przez Meadowbrook (kucyk żółty). Pozostałe trzy to zamierzchłe wersje postaci z dzisiejszej wersji (od lewej: Rarity, Cheerilee i Rainbow Dash). Są takie duże, ponieważ wszystkie miały spełniać tę samą rolę, co głowy do stylizacji – to Styling Pony. Sprzedawano je w zestawach z rozmaitymi spinkami, które w przypadku kupionych przeze mnie zapewne zaginęły w pomroce dziejów, ale mało to spinek na świecie? I gumek, i kwiatków, i koralików, i wstążek… 😀

Najpierw kucyki pomoczyły się w Silanie, potem posiedziały w wannie z odżywką na grzywach i ogonach, a następnie, lekko rozczesane na mokro moim osobistym grzebieniem o szerokich zębach, całą noc suszyły się przy kaloryferze.

Kolejny etap spa to czesanie na sucho szczotką od Monster High (chyba najfajniejsze lalkowe szczotki).

ponies ponies1 ponies2

ponies3

Jak widać, przedstawiają się nie najgorzej, nawet lameta we włosach Cheerilee nie odstaje na wszystkie strony. Jej grzywa jest dość zmechacona, chociaż mimo wszystko przeważają w niej niezniszczone pasma. To na niej zdecydowałam się przeprowadzić testowy zabieg kucofryzjerski.

ponies6 ponies7

Mam bardzo mało wałków, bo nawet na scenę rzadko ich używam, dlatego na ogon poszły gąbkowe papiloty, podobnie bardzo sporadycznie wykorzystywane do kręcenia włosów mych. Cheerilee zniosła zabiegi cierpliwie i z uśmiechem. Dała się poszarpać, pomazać zielonym glutem i zawinąć, a teraz się suszy.

Na Meadowbrook rzuciłam się z lokówką. Włosy My Little Pony są dość dobrej jakości i można sobie poszaleć z wysokimi temperaturami, dlatego pozwalam sobie z nimi na to, czego się obawiam w przypadku lalek. Chociaż znając mnie pewnie w końcu któraś Barbie zostanie obiektem eksperymentu. Albo jego ofiarą… Dobrze jest nie rozgrzewać całkowicie lokówki, ale nawet szalejąca temperatura przy odrobinie uwagi nie zaszkodzi – chyba że lamecie. Do błyszczących pasemek metody nie polecam.

ponies8

Warkoczyki na ogonie to nie moja robota, ale prezentują się całkiem fajnie, więc zostawiłam. Ciekawe, co się wydarzy na głowie Cheerilee 🙂

Księżniczka Cadance i jej dwór

Od kilku lat roi się od torebek-niespodzianek w supermarketach czy sklepach z zabawkami. Nazywam to pół żartem hazardem dla dzieci. Do najpopularniejszych torebek-niespodzianek należą Yoohoo Friends (figurki zwierzątek z dużymi oczami), pieski Chi Chi Love, koniki Filly, LPS, nawet Artyk jakieś wypączkował.

W obrębie moich zainteresowań znalazły się przede wszystkim surprise bags My Little Pony. Zanim trafiłam na stronę strawberryreef, kupowałam torebki w ciemno, a więc teoretycznie zgodnie z założeniem. Okazuje się, że woreczki są oznaczone. Znając oznaczenia, nie trzeba się obawiać dubli, które wcale niekoniecznie byłoby z kim wymienić. Co ciekawe, w sklepie z zabawkami w galerii w Kielcach torebeczki były opisane ręcznie imionami kucyków znajdujących się w środku – ktoś zadał sobie trud.

Każda seria torebek (w przypadku MLP było ich ze 12) oferuje inne figurki – zwykłe, neonowe, brokatowe itp. Zawsze w serii jest jedna figurka specjalna. Dzięki strawberryreef udało mi się kupić jedną taką – księżniczkę Cadance. Surprise bag kosztuje ok.12-15zł, zależy od sklepu. Za specjalne figurki potrafią żądać na Allegro nawet koło 50zł.

20140819_172455

Cadance to siostrzenica Księżniczki Celestii i Księżniczki Luny, władczyń Equestrii. A to jej dwór.

20140819_172243

Jak widać, figurka specjalna różni się znacząco od reszty „odlewów”.

20140819_172321

Brokatowa Rainbow Dash to jedyny kucyk, którego nie wyciągnęłam z torebki, tylko kupiłam na Allegro.

20140819_172343Ostatnia po prawej to Pinkie Pie, najbardziej pozytywnie zakręcony kucyk w Equestrii 😉
20140819_172410

Jedyny jednorożec. Na zdjęciu wyszedł na niebiesko, a jest ciemnozielony :/

20140819_172430 20140819_172554 20140819_172612

Kucyki można kupić też w zestawach i pojedynczo. Wtedy je widać od razu, ale za pewność płacimy kilka złotych więcej. Mam 2 sztuki pojedyncze i zestaw, wszystko trzymam NRFB. Przyniósł mi je dobry kolega, tłumacząc, że ktoś mu je dał i żebym nie pytała. To nie pytałam 🙂 Darowanym kucom nie zagląda się w historię 😉 Na półce wyglądają tak:

20140819_172836

„Statua” Pinkie Pie to podstawka pod szczoteczkę do zębów dla dzieci, którą kupiłam sobie kilka lat temu, jeszcze za czasów generacji 3. Dzisiaj to już okaz kolekcjonerski, skatalogowany na strawberryreef – Pinkie Pie (Bath) Toothbrush Holder. Kto by pomyślał 🙂 Pamiętam, że był wtedy do wyboru jeszcze kuc fioletowy.

20140819_172042 20140819_172017

Być może wybiorę się w tym roku na kucowy konwent do Bytomia, oczywiście z powodów czysto naukowych – jak zawsze 😀