Projekt: kigurumi

Ulągł mi się ostatnio w głowie pomysł na kigurumi, czy jak kto woli onesie, z miśka. Większość maskotek ma wszystko, co potrzeba do stania się strojem 😛 Wystarczy (a przynajmniej tak się wydaje) tylko trochę nieskomplikowanych modyfikacji. Na próbę wybrałam niewielką maskotkę wygrzebaną w jednym z lokalnych charity shopów i mam zamiar zmieścić w środku Majokko Miu.

chs1

Zaletą kigurumi jest to, że nie musi być dopasowane ściśle do sylwetki, np. krok ma zwykle niżej niż w kroku. Problemy, jakie w tym przypadku przewiduję, to za krótkie rączki i nogi przyszyte z brzegu – maskotka przystosowana jest do pozycji siedzącej. Może będzie trzeba zwęzić trochę tył, bo sterczy, a także przyszyć ogon nieco wyżej, żeby wypadał w miejscu bardziej poprawnym anatomicznie. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie – być może tylko bluza z kapturem. Czy ktoś z Was robił coś takiego i ma jakieś światłe rady?

A tak poza tym piątek, weekendu początek, czas grubszych porządków po całym tygodniu, np. prania pozostałych łupów 🙂

chs

Miłego weekendu wszystkim i owocnych łowów na sobotnio-niedzielnych pchlich targach 🙂

 

Operacja Mariposa czyli o tym, jak mąż z żoną lalkował

Mariposa marzyła mi się od pewnego czasu – raz, że wróżka, dwa, że Mackie 🙂 Rzadko kiedy udaje się ją kupić ze skrzydłami, a bez nich robi się kłopotliwa. Na jej plecach zostaje wtedy bezużyteczny różowy mechanizm wielkości plecaka :/ W sobotni wieczór zabrałam się za przeglądanie zawartości kosza z lalkami, planując kolejną fazę wyprzedaży. Ułożyłam na łóżku wszystkie oczekujące tunningu wróżki i zaczęłam od Mariposy.

Poprosiłam męża o pomoc w pozbyciu się „plecaka”. Najpierw kazał sobie podać obcęgi. Ciągnął różowy plastik we wszystkie strony bez większych rezultatów, aż w końcu udało się powyrywać ruchome elementy. W tak powstałą dziurę włożył śrubokręt i próbował podważyć resztę. W końcu zażądał piły. Przyniosłam mu taką cieniutką z bardzo ostrymi zębami. Na widok ostrza przesuwającego się bardzo blisko jego palców odczułam tchnienie grozy. Dobra, zostaw, mówię. Nie – on na to. – Teraz już tego nie robię dla ciebie. Teraz mi zależy, żeby to wyjąć. To sprawa między mną a Barbie! No i załatwił tę sprawę. Popiłował, podważył, pociągnął, cały mechanizm wyleciał. W plecach Mariposy ziała ogromna dziura, którą zalepiłam glinką modelarską. Teraz oczekuje na nowe skrzydła 🙂

mariposa

A mąż tak się rozochocił operacją, że zaproponował mi wspólne pokrojenie człowieka następnym razem 😉 😛

Zachęcam do zaglądania do zakładki Szukają nowych domów. Do adopcji m.in. Ellowyne Wilde i Dynamitki 🙂

Rachelkowo

Wczoraj odbyło się bardzo szybkie mikrospotkanie lalkowe w składzie ja, Ewa i Ania. Nie chcę się stawiać na pozycji kogoś, kto pokazuje cudze nowości na swoim blogu, więc dziś ograniczam się jedynie do własnych lalek. Dwie z nich już znacie – Raquelle FF i Raquelle wróżka z lumpa 🙂 Trzecia z nich pojawiła się u mnie zimą, pochodzi z dwupaku z Barbie. Dotychczas widzieliście tylko jej buty na nogach Dynamitki Jett, która okazała się ostatecznie dynamitką Rufus 😛 Ach, ta przewrotność plastiku 😉

Trzecia Raquelle ma najciemniejsze włosy z całej trójki i jest najbardziej rozruszaną ze wszystkich trzech plastikodziewcząt. Zamieniłam jej ciałko, ponieważ uważam to uniesione biodro u playline’ów za pomyłkę. Te czarne włosy jeszcze bardziej kojarzą mi się z moją utraconą Dianą niż tamte u Raquelle Style, Modnej Lux czy jak jej tam 😉

raqu

Plasticzki ustawiły się według wieku. Chociaż FF jest najstarsza, wygląda na najmłodszą 😀 Środkowa jest odziana w ubranko kupione na Allegro od pani Marty. Polecam! Bardzo dokładna robota i ciekawe formy.

raqu1

raqu2

Raquelle z zestawu przyjaciółek wygląda najbardziej orientalnie. Duże złote kolczyki i zestawienie barw kojarzy się z Indiami i bollywoodzkimi gwiazdami.

raqu3 raqu4 raqu5 raqu6 raqu7 raqu8

„Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam” dużo ciemnowłosych lalek 🙂

Nowości

Po sobotniej sesji w parku Ewa zdążyła pokazać część moich nowości. Zło, nie? 😉 W ubiegłym tygodniu przygruchałam sobie w lumpku barbiowatą na wagę. Jak chcecie, możecie mi złorzeczyć za złamanie własnego bana, ale ponieważ dentysta zassał już równowartość dwóch moich Ellowyn, jaki sens ma teraz takie wyzwanie? A tak mam chociaż lalkę za piataka, na którą miło mi się patrzy.

raq

Wiadomo, co mnie urzekło – niebieskie oczy w połączeniu z ciemnymi włosami i dość rzadkie u spotykanych przeze mnie barbiowatych spojrzenie skierowane w bok 🙂 Poza tym lalka od razu skojarzyła mi się z wróżką. I rzeczywiście, w oryginale była wróżką. To Raquelle 2011 z moldem Summer: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/1e/5c/5a/1e5c5a9d111773f6b8267620eb9826b9.jpg

Lalka jest totalną sztywniarą, ale co z tego. Nie będę inwestować kolejnych co najmniej pięciu dych po to, żeby lala za piątaka zginała nogi, których przeważnie i tak nie pokazuję na zdjęciach 🙂 Co tam nogi, kiedy buzia taka urocza:

raq1

raq2 raq3 raq4

rag6

Barbie Very Velvet z moldem Mackie to lalka, którą w lutym załatwiła skądś Ula. Stokrotne dzięki – to znaczy z wdzięczności obsypałabym Cię stokrotkami, gdybym miała Cię pod ręką 😉 A zanim Ewa mnie ubiegnie po raz kolejny, jeszcze pozostałe nowości:

raq5

tęczowy kucyk marki kucyk po prostu 🙂

raq7

oraz mini Blythe w zestawie z motorem i z corgiem! Bo dobrze jest mieć własnego wróżkopsa 😀 Ta Blythe to istna corgomaniaczka, wizerunek swojego psa ma nawet na sukience 🙂

Blythe wróżka na tropie wiosny

Ostatnie dni pokazały, że możemy mieć całkiem ładną zimę tej wiosny 😉 W dzień, kiedy pogodzie odbiło, wybrałam się około południa na dwór z lalką i aparatem. Wiatr nie pozostawił mi zbyt wiele swobody, zwłaszcza kiedy w połwie poszukiwań odpowiedniej lokacji zamienił się w wicher i próbował oderwać mi łeb… Zaraz potem lunęło. Od tamtej pory mamy mieszankę wybuchową – wszystkie stany pogody, czasem po kilka naraz. W marcu jak w garncu, a kwiecień plecień, pogoda ma muchy w nosie. Mimo wszystko miło chodzi się po dworze, patrząc, jak wszystko rozkwita i budzi się do życia 🙂

blythe

blythe2 blythe1

blythe3

blythe4

blythe5

blyth1

blyth

Blythe wróżkę kupiłam na Allegro jakoś w lutym (kiedy to pojawiło się u mnie całkiem sporo nowości, głównie wróżkowych). Chociaż bardziej niż z motylem kojarzy mi się z ćmą lub świetlikiem, ze względu na ciemne kolory i świecenie w ciemności, ta mała istotka wydawała się dobrze dobrana do wiosennych poszukiwań 🙂 Czekamy aż rozkwitną magnolie, a wtedy… cóż, być może zdecyduję się wleźc na drzewo w imię lalkowej fotografii 😉

Bliźniaczki ;)

Przypadkiem sprawiłyśmy sobie z Ewą po Elinie 🙂 W związku z tym dziś odbyła się sesja „before”, ponieważ każda z lalek wymaga trochę pracy. Lalka Ewy to w zasadzie głowa na półartykułowanym ciałku, a moją trzeba przeczesać i sprawić jej skrzydła. I chociaż powszechnie wiadomo, że wróżki są wredne, kwiatkożerne i sikają do mleka, zphotofuniowałam zdjęcia na lirycznie, słodko, sentymentalnie… Ta w różowościach jest moja, turkusowa należy do Ewy.

PhotoFunia-6cf5f39 PhotoFunia-6cf54e8 PhotoFunia-6cf531d PhotoFunia-6cf569b PhotoFunia-6cf5980

Świnka też wróżka

swinka

Niniejszym kończy się styczeń. Zgodnie z zapowiedzią z początku miesiąca, od jutra na blogu mogą zacząć pojawiać się Tonnerki 🙂 Spodobała mi się zabawa w wyzwania, myślę nad kolejnym. Przeszło mi przez głowę niekupowanie przez miesiąc żadnych zabawek, ale to jakiś hardcore 😛

PS Cheerilee jeszcze trzyma wałki na głowie i ogonie. Jutro rano zdejmuję 🙂

Zima, zima, zima! :D

Nie dalej jak wczoraj narzekałam na brak zimy 😀 Dziś, po wstaniu z łóżka, czekała mnie miła niespodzianka – padał śnieg, a wszystko wokół było już powleczone cienką białą warstewką 🙂 Załatwiłam, co miałam załatwić (znalazłam fajnego misia dla mamy w lumpie), chwyciłam lalki w garść, aparat na szyję i pogalopowałam, wpadając w poślizg, robić zdjęcia na śniegu. Wybór „modelki” był oczywisty. Na śniegu wylądowała zimowa wróżka Kurhn 🙂

winter winter1 winter3 winter4 winter5 winter6 winter7 winter8

Jak się słusznie domyślacie, od macania lalki zachciało mi się kolejnego Kurhnika postawic na półce, zwłaszcza że po czystce, której efekty zaprezentuję wkrótce, mam pustawe półki 🙂 Na szczęście, a może nieszczęście – w sumie nie wiem – kobieta, u której kupowałam, nie ma żadnych przedmiotów wystawionych. Owszem, są inne źródła, ale to było sprawdzone :/

O tym, jak Ewa pożyczyła aparat 4 – wróżkowo, kucowo

Kolejna odsłona niedzielnej wycieczki 🙂

DSC09235

Nosił kuc razy kilka, ponieśli i kuca 😛

DSC09237

Koń & koń

DSC09241

Wróżkowo

DSC09272

bardzo mi się podoba ta stylizacja ❤

DSC09280

Plumette

DSC09281

Wróżka na różowym kocyku, który jest magiczny – przyciąga deszcz 😛

DSC09285

Widać, że Wrocław 😉

DSC09305

Latacze 🙂

DSC09326

Koniowata nad wodą

DSC09327

c.d.n.

 

Powiew Orientu – zimowa wróżka Kurhn

Nie pamiętam już, skąd dowiedziałam się o istnieniu lalek Kurhn. Może to był czyjś blog, a może forum. Jako długoletni Chinolub od razu chciałam taką mieć, dlatego trudno powiedzieć, dlaczego zimowa wróżka pojawiła się u mnie dopiero wczoraj 🙂

20140820_121857

Postać wróżki (feitian/ xiangshengsheng/ jiyue) pojawiła się w Chinach w II-III w. wraz z buddyzmem.Przedstawiano je jako kobiety szybujące na tle obłoków, początkowo skąpo ubrane, stopniowo odziewane w chińskie stroje. Charakterystyczną cechą ubioru wróżek były piaodai – jedwabne wstążki zdobiące ramiona. Wróżki zajmowały się tańcem i muzyką (źródło: Chiny leksykon, E.Kajdański, W-wa 2005).

feitian

Najpierw długo obmacywałam karton, w który zapakowane było pudełko z lalką. Miał jedną zdecydowaną przewagę nade mną – był w Chinach… Trzymając w rękach zapudełkowaną zimową wróżkę, rozdziawiłam japę na oścież w wyrazie czystego zachwytu. 100% spełnionych oczekiwań. Lalka jest doskonała. Wszystko mi się w niej podoba, od czubka fryzury po maleńkie stópki.

20140821_161700 20140821_161739

Chińskość czuję 😀 Strój jest pięknie odszyty, nigdzie się nie strzępi i pasuje jak ulał. Leciutkie, porcelanowobiałe ciałko ma artykułowane nogi w kolanach i ręce w łokciach. Nie pogardziłabym możliwością zginania nadgarstków, ale to drobiazg. Jak widać, lalka została zaopatrzona w obowiązkowe piaodai.

Poza lalką w pudełku znajdowały się cztery jakby zakładki do książki z wizerunkami wszystkich wróżek. Każda z nich odpowiada kolejnej porze roku. Ja mam jakąś słabość do śniegu i bałwanów, czego konsekwencją był wybór zimy.

20140821_161941

Kurhn mają śliczne buźki z dużymi oczami i płaskimi noskami.

20140821_161930

Moja przypomina mi Maggie Cheung w Hero:

hero2

Lalkę kupiłam na eBayu. Cena była niewygórowana, zwłaszcza w porównaniu z np. ceną MH. W opisie aukcji znajdowała się informacja, że Kurhn produkowane są w tej samej fabryce, co Barbie i to ma gwarantować ich jakość. Miałabym więcej zastrzeżeń do pierwszej z brzegu Fash niż do mojej zimowej wróżki 🙂

20140821_162626

20140821_162047 20140821_162943 20140821_162819

Zarówno ciałko, jak i twarz lalki, są bardzo blade – taki typ urody był w Chinach swego czasu bardzo ceniony. Im bielsza skóra, tym ładniejsza. Dla porównania zdjęcie z inną bladą:

20140821_162211

Home made China 😉 :

20140821_162445

No i cóż… Obawiam się, że tak jak było z j-dolls, na jednej się nie skończy. Zwłaszcza, że Kurhn potrafią być nawet trzy razy tańsze od swoich japońskich koleżanek…

Wróżkowe klimaty

Wędrując po internecie natknęłam się cudownie makabryczną animację:

Miodzio, czyż nie?

Mam kilka lalek-wróżek. Prawie wszystkie zostały już w jakiejś formie zaprezentowane na tym blogu. Pierwsza była figurka The Leonardo Collection przywieziona z Londynu. Dokładnie pamiętam, gdzie ją kupiłam. Sklep nazywał się Fancy that of London i znajdował się bardzo blisko British Museum. Stała sobie spokojnie na półce od 2004r., aż tej zimy zrzuciłam ją niechcący, zaczepiając szalikiem. Spadła i rozbiła się na drobne częśći :/ Zostało po niej jedynie pudełko.

20130928_135444

Kolejną, Barbie Fairytopia, kupił mi mąż w Tesco, widząc moje zachwycone spojrzenie, lata przed rozpoczęciem zbierania lalek. Od siedzenia na półce nieco wypłowiały jej włosy, poza tym jest w stanie nienaruszonym.

20130928_135639 20130928_135657

Następna to jedna z koleżanek Dzwoneczka z bajki o wróżkach. Lalkę wyprodukowała firma Giochi Preziosi. Jest niższa od Barbie, mocno zgina nogi, odchyla ręce na boki, ma grube czarne włosy i śliczne szpiczaste uszy 🙂

20130928_135733 20130928_135803

W wersji wróżkowej trafiła mi się także Laura Little od Simby, taki współczesny odpowiednik Pamelki, który także zniknął już ze sprzedaży. Grubo obklejona różowym brokatem lalka nie była szczytem moich marzeń, ale chciałam mieć choć jedną Laurę w kolekcji, a ta była już w zasadzie ostatnim dostępnym modelem.

20130928_135943

Kolejna to moja zeszłoroczna listopadowa niespodzianka, znaleziona na deszczu pod smietnikiem w dwóch częściach malutka Winx Club Bloom.

20130928_135918

Poza tym mam własnoręcznie zmontowany zestaw wróżkowej biżuterii,

20130928_140426

a jedna z nich jest na stałe „przyczepiona” do moich pleców – mój mąż jej nie cierpi 🙂

DSC01042 (Kopiowanie)Jakość powyższego zdjęcia wiele mówi o tym, kto miał być jego główną bohaterką ;P

Na koniec trochę spamu zdjęciowego oraz pierwotna wersja animacji otwierającej wpis:

20130928_140008 20130928_140124 20130928_140151

 

Wróżkowych snów wszystkim! 😉 😛