Powrót Sindy

Sindy Pedigree żadnemu kolekcjonerowi lalek przedstawiać nie trzeba. Była nowością w latach 60. XX wieku, a dziś jest jedną z popularniejszych lalek vintage, przez co potrafi osiągać zawrotne ceny. Kilka lat temu doczekała się nawet wskrzeszenia przez samego Roberta Tonnera. Jakiś czas temu przeszła także drastyczną zmianę wizerunkową, po której z dawnej świetności pozostała tylko nazwa. W tym roku jednak firma zdecydowała oddać do rąk dzieci (i kolekcjonerów) odświeżoną Sindy ponownie w wersji fashion doll. Wszystkie dostępne obecnie lalki można obejrzeć tutaj: https://www.sindyplay.co.uk/

Jak widać, lalki sprzedawane są w zestawach tematycznych. Pudełko jest częścią zestawu, a dodatki nie tylko plastikowe, ale także – ekologicznie – z papieru. Całość odpakowuje się dość łatwo: po odklejeniu lub przecięciu naklejek zabezpieczających otwiera się je jak książkę. W środku lalkę trzymają tylko dwie plastikowe wytłoczki. I na tym etapie objawił się pierwszy problem…

Nawet nie zdążyłam jeszcze wyjąć lalki z wytłoczki, kiedy ze środka wypadła ułamana stopa w bucie. Najnowsza wersja Sindy ma stopy artykułowane w kostkach. Przeszło mi przez myśl, zanim ją kupiłam, że w ten sposób może podzielić los Momoko, która słynie m.in. z łatwo odpadających stóp. Sindy kosztuje znacznie mniej niż lalka Sekiguchi, jednak rozczarowanie uszkodzonym, nowym produktem to nie jest to, na co się czeka. Wściekłam się strasznie, częściowo dlatego, że to nie była pierwsza rzecz, jaka mi się nie powiodła w minionym tygodniu. Napisałam zarówno do firmy Pedigree, jak i do przewoźnika. Następnego dnia wymieniono mi lalkę.

Nowa lalka ma obie stópki przymocowane do ciałka (w każdym razie jeszcze ma…), natomiast kiedy wyciągałam ją z wytłoczki, wypadła mi, bo nie jest w żaden sposób przymocowana do plastiku. Spociłam się zgrozy na ten widok, ale na szczęście przeżyła upadek. Włosy są gęste, a fryzura trąca latami 60. mimo współczesnej kolorystyki. Czy Sindy ma w środku klejoglut, nie udało mi się stwierdzić – głowę wykonano z twardego winylu. Ubranko jest przeciętnej jakości, ale ładnie uszyte.

Tu wspomniane wyżej kartonowe dodatki i wykorzystanie pudełka jako części zestawu. Muszę przyznać, że widzę w tym sens i spójność z promowaną w UK ideą 3R dla śmieci: reduce, reuse, recycle. Chodzi o to, by daną rzecz wykorzystać do maksa, a potem przerobić. Nie będę się tu rozwodzić nad tym, czy to wychodzi i jak, bo to w końcu blog lalkowy, w każdym razie Sindy została zaprzęgnięta do pracy u podstaw. Zakładam, że firma zrobiła jakieś badania marketingowe, zanim zdecydowała, jakie zestawy tematyczne wypuści. Wszystkie lalki zajmują się albo modą i urodą, albo zwierzętami, tylko fioletowa prowadzi piekarnię, a szatynka tańczy. Tradycyjnie, powiedziałabym.

Dodatki do zestawu to plastikowe ciastka i napoje, gazetka i fartuszek. Kolorystyka raczej typowo dziewczynkowa: róże i fiolety. Trochę mi to przypomina zestawy Licci pokazywane na blogu coffeanddolls. Całkiem podobają mi się te ciastka. Buty mają ładnie wytłoczoną podeszwę i tym dobrze imitują prawdziwe. Gazetka się rozpada, kiedy za mocno ją rozciągnąć… niedelikatna byłam, no 😛 W środku jest ciacho do pokolorowania, wykreślanka, instrukcja mycia włosów lalki i oczywiście zajawka pozostałych modeli. W latach 80. człowiek dałby się kroić za samą taką gazetkę i możliwość pogapienia się na niedostępne wtedy cuda 😉 Są także przedstawione dodatkowe stroje, skąd płynie łatwy wniosek, że Pedigree planuje wypuścić również fashion packi.

Podoba mi się to kigurumi 🙂

Pewnie zauważyliście, że mimo płaskiej stopy i artykulacji, lalka nie stoi sama :/ To chyba jej największa wada, obok łamliwych kończyn. Sama spotkałam się tylko z ułamaną stopą, ale słyszałam, że w kolanie też potrafi… Kiedy próbowałam postawić lalkę, działo się to:

Sindy ma dużą ruchomość w stawach biodrowych, które chodzą bez najmniejszego oporu. Lalka może wykonywać fantazyjne, zaprzeczające ludzkiej anatomii szpagaty, ale ustać nie ustoi. Do tego staw w kostce z kolei jest ciasny, więc stopy muszą pozostać pod losowych kątem, jeśli nie chce się ryzykować ich złamania. Sindy ma także ponad miarę skrętną talię – 360 stopni. Ciężka głowa i ogromna ilość włosów również nie ułatwiają jej ustawienia.

Twarz brzydka nie jest, wręcz przeciwnie – urocza z tym odrobinę gamoniowatym wyrazem – a detale namalowane są z dbałością o szczegóły. Całość na pierwszy rzut oka zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, ale po rozpakowaniu i obmacaniu dałabym najwyżej 3/5. Spodziewam się, że całkiem niedługo rzesza Sindy bez stóp zasili charity shopy. Na chwilę obecną nie jestem przekonana, czy fioletowa zagości ponownie na tym blogu, ani czy w ogóle ją sobie zostawię. Z drugiej strony może powinna dostać szansę na jakąś stylizację retro?

wspólna fota na pamiątkę

Przypadki chodzą… w butach ;)

Charity shopy – miejsca, gdzie ludzie oddają niepotrzebne im rzeczy, które następnie inni mogą kupić za grosze. Miejsca, gdzie zbieracze wszelkich przydasiów i durnostojek czują się jak w raju. Takie trochę targowisko, tylko że w lokalu. Wczoraj zajrzałam do jednego z nich. Bywały tam już całkiem sensowne zabawki, ale nigdy bym się nie spodziewała, że trafię na dwa woreczki lalkowych butów :O Co więcej, znaczna ich część posiada drugi do pary – prawidłowo, ale wcale nie jest to oczywiste w przypadku łupów z drugiej ręki.

buty

Wypatrzenie bucików od hasbrowej Jem okazało się czynnikiem decydującym w kwestii, czy biorę te worki. Trochę poniewczasie, gdyż lalki sprzedałam przed wyjazdem 😦 Wygląda na to, że po niemal siedmiu latach lalkowania wreszcie dotarłam do momentu, w którym żałuję sprzedaży… No ale od czego eBay! 😀 Cztery kompletne pary i trzy buciki luzem. Może komuś się przydadzą? Może to nawet będę ja 🙂

buty1

Butki od Sindy Pedigree. Podpisane SINDY. Różowe w górnym rzędzie, te między niebieskimi i brązowymi, to jedyna para, którą podejrzewam o przynależność do Sindy Hasbro ze względu na wygląd logo, ale nie będę się upierać. Kochana Ewo! Prawie widzę, jak zaświeciły Ci się oczy 😉

buty3

Baletki od popularnego modelu Sindy balleriny.

buty7

Para po lewej też raczej od Sindy Pedigree. Po prawej nawet nie będę udawać, że mam pojęcie.

buty2

Miks-fiks: stare, nowe, niektóre w dość niestandardowych rozmiarach.

buty4

Kolejny miks dziwnych rozmiarów i wzorów. Niektóre z napisem Indonesia, inne China.

buty6

Miks różowy łamany brązem. Nie mam pojęcia, od jakich lalek mogą pochodzić dwie pierwsze pary po lewej.

buty5

Zestaw dla plastikowych facetów od klonów Kenów po Action Manów 🙂

Zostało jeszcze całkiem sporo interesujących pojedynczych bucików. Oraz worek ubranek…

Metamorfoza Sindy

Będąc w miejscowym Tesco oczywiście udałam się na stoisko z zabawkami, w końcu nie samym żarciem Mangusta żyje 😉 Moją uwagę przyciągnęły małe laleczki, a zwłaszcza ich nazwa i logo.

sindy

Przypomina Wam to coś?

Po powrocie do domu przeszperałam internet i, jak to przeważnie bywa, znalazłam, czego szukałam. W artykule w „The Telegraph” z dnia 13 września 2016 przeczytałam, że Sindy pojawiła się w sprzedaży ponownie po przerwie spowodowanej znacznym spadkiem popularności w 2007 roku. Producent lalki, firma Pedigree Dolls and Toys, postanowiła cofnąć Sindy do lat dziecinnych. Sindy rozrosła się z 10,5 cala do 18, straciła kobiece krągłości na rzecz dziecięcego tłuszczyku 😉 Obecnie ona i jej przyjaciółki w swej podstawowej formie prezentują się tak:

SindyJPG

huffingtonpost.co.uk

57d820351300002b0039bb51

mirror.co.uk

Ich znacznie mniejsze wersje widzicie na moim zdjęciu. Zamysłem producenta jest, by obecna Sindy stała się wzorem dla małych dziewczynek. Nie wiem, skąd ta tendencja, że zabawka ma dziecko wychować na swoje podobieństwo :/ Wydawało mi się, że od wychowania są rodzice. Podobno jakaś nauka stoi za tym, że dziewczęta bawiące się Barbie mają więcej kompleksów niż te, które bawiły się lalkami o innych proporcjach, nie wiem, nie wnikałam, ale nawet bez wnikania warto pamiętać, że korelacja nie implikuje kauzacji. Cały artykuł dostępny jest tutaj.

Pamiętając, że nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba, wolę tę mniejszą wersję – głównie dlatego, że ta twarz faktycznie przypomina starą Sindy. Gdyby oczy były na równej wysokości, pewnie bym nawet którąś kupiła.

Offtop: Wyższa Półka Kolekcjonerska obecnie ostro wyprzedaje swoje Pullipy. Zapewne niedługo dostąpimy oświecenia na temat tego, co znajduje się na Jeszcze Wyższej Półce 😛

Miłego dnia wszystkim! :

Barbie od-nowa

Była sobie Barbie Totally Hair. Coś tam w swym plastikowym życiu przejść musiała, bo do charity shopu oddano ją z poszarpanymi resztkami włosów, które pierwotnie sięgały jej zakamuflowanych w gumie, lalkowych kostek. Mangusta przeszła koło tego charity shopu raz, we wtorek. Potem w kolejny wtorek. I tak Barbie trafiła w ręce Ewy. A potem Mangusta stwierdziła, że to, że śmo, że owo, że właściwie to… i lalkę zabrała z powrotem. I zrobiła jej reroot peruką od Bratzillaz – takie kolorowe afro – pod kierunkiem Ewy oczywiście. Do tego okazało się, że swego czasu Ewa zwlokła z targu oryginalną sukienkę wyżej wymienionej. I tak powstała Barbie Ultra Totally Hair by M&E 😉

b

b1

Kolorki włosów doskonale dopasowane do makijażu 🙂

b3

Patrzy stokrotka, jaka ona słodka 😉

Były sobie dwie inne laleczki, które świat ten oglądają od lat niemal trzydziestu…

b4b5b9b8

Midge z serii Barbie and the Beat i Christie United Colors of Benetton reprezentują ten sam okres, co Totally Hair, co zresztą widać po makijażach. Żadnej nie udało się zachować oryginalnej fryzury, ale Midge i Christie mają własne włosy, odświeżane przez Ewę za pomocą wrzątku i Biosilku.

b6b7

Nie tak dawno pewna młoda osóbka uraczyła mnie stwierdzeniem, że (mówiąc w skrócie) Barbie to niższy poziom kolekcjonerstwa. Gdybyście chcieli wiedzieć, co jest poziomem wyższym, spieszę z wyjaśnieniem, że Pullip. Pozdrawiam Was zatem z niskiej półki manguściej 🙂

b11

A to Ewowa Sindy, która, uważam, wyszła mi całkiem przyzwoicie na tle panoramy nad rzeką 🙂

Antonina to prostytutka, Esme wyłudza haracze, a Layne ma parcie na szkło – październikowe spotkanie lalkowe

Równy tydzień po moich urodzinach spotkałyśmy się znów, tym razem ja, Ewa i po raz pierwszy Ola, która przywiozła Kelly / Shelly. Było nas tylko tyle, ponieważ niektórzy notorycznie nie reagują na maile, a inni mają krótką pamięć 😛 Mam nadzieję, że Oli się podobało i jeszcze nas odwiedzi 🙂

26.10

Zaczęło się od urodzinowego ciacha 😀

26.10.1

Sindy, która miała trafić do Ani, przeraziła się najazdem maluchów 😉

26.10.2

A może by tak zostać mamusią?

26.10.3

Layne dostała piękne buty od Ewy :*

26.10.4

„I’m waiting and waitinf for you”…

26.10.5

Krasnoludki pozwoliły się molestować 🙂

26.10.6

Biedny krasnoludek…

26.10.7

Antoinette: Ty, nie za elegancko się ubrałaś? Layne: Nie wiem, o czym mówisz…

26.10.8

Trzy Gracje 😉

26.10.9

Żywioł wody

26.10.10

No, malutki, wyskakuj z kaski. Dama ładnie prosi.

26.10.11

Jesteś spoko ziom 😉

26.10.12

Pozwól, że wesprę się na twym męskim, krasnoludzkim ramieniu 😛

26.10.13

Na tej fontannie fociłyśmy się po raz pierwszy

26.10.14

Pogoda, jak widać, dopisała, natchnienie dosyć też 🙂

26.10.15

Chwila zadumy w duecie

26.10.17

A może jednak zostać mamusią?

26.10.18

A może nie?

26.1016

Złapać ostatnie promienie słońca…

 

26.10.19

Żeby nikt nie mówił, że Tonnerki są nadęte i bawić się nie potrafią!

26.10.20

Na spotkanie, w torbie Oli, obok Kelly / Shelly, stawiły się także figurki z jajek niespodzianek, SPECJALNIE Z POWODU ANI PRZYWIEZIONE (Ania, czuj się winna!), w tym słodkie koniki 🙂

26.10.21

Antonina wystąpiła w staniku, ponieważ Layne zakosiła jej sweter. Bo ładnie jej w nim 😛

26.10.22

Mówią, że sowa była córką piekarza… 😛

26.10.23

Nie, tak naprawdę nie zamierzam się topić 😉 Tak sobie tylko spoczywam kilka metrów nad wodą…

26.10.24

I czekam, sama nie wiem na co…

26.10.25

Mangusta, daj mi już spokój, no! Ja już nie chcę się wyginać na tych dechach słabo heblowanych 😥

26.10.26

No bo WOW 😉

26.10.27

Zbiorowa sweet focia na koniec 🙂

Do następnego razu! :*

Lalkowy meet we Wrocławiu

Dziś udało mi się wreszcie spotkać z Anią – na żywo okazała się dokładnie tak sympatyczną osobą, jak sobie wyobrażałam :* Spędziłyśmy czas bardzo miło i owocnie, rozmawiając, chodząc po mieście i robiąc zdjęcia. Obie mamy nadzieję, że następnym razem stawi się więcej forumowiczów. Żeby było ciekawiej, zabrałam na meet kilka takich lalek, których do tej pory nie pokazałam na blogu. Wizyta w lumpku po drodze zaowocowała i wróciłam do domu z jednym okazem więcej 😉

A teraz zapraszam do zapoznania się z dokumentacją fotograficzną:

20130831_131603

Towarzystwo po rozpakowaniu w Coffee Heaven. Poznajecie, co czyje? Czarny stworek w spodniach w paski nazwany Jazzmanem to mój najnowszy nabytek z lumpa 🙂

20130831_131644

Światło w kawiarni było dość trudne we współpracy. Od lewej: Supermodel Simba, Sindy Pedigree, MH CAM trójoczka, MH Howleen. Stoi LDD Sospirare, moja najnowsza umrzyczka.

20130831_131854

Piękne i zapudełkowane – Betty Ani. Nie mogłam się nagapić!

20130831_131923

Steffi składaczek Ani zaprzyjaźniła się z moją Raggedy Ann 🙂

20130831_131946

Jazzman wziął w obroty a la Jem i Hannę Montanę 😀 Ma chłopak gust!

20130831_132333

Dwa pokolenia Steffi – muszę przyznać brunetce, że nie jest taka zła…

20130831_132656

Dwa pokolenia Sindy

20130831_132829

Mogliby być rodzeństwem – Hanna Ani i mój Todd

20130831_133009

Moje potworki, które świetnie ilustrują niesprawiedliwość tego świata – jedna nie ma ani jednego oka, druga aż trzy ;P

20130831_133742

M O N S T E R, monsters, monsters yes we are czy jakoś tak 😉

20130831_140519

Jazzman próbował skorzystać z krasnoludzkiego bankomatu, ale coś nie bardzo mu szło :/

20130831_141141

Ania wpadła na pomysł, że LDD bedą się dobrze prezentować na tle gotyckiej architektury, pomysł od razu przeszedł w fazę testów.

20130831_141416

Na niektórych zdjęciach lalka wygląda, jakby nie miała nosa, co stwarza wrażenie bezcielesności.

20130831_143610

Sindy, mój skarbeczek z lumpa, zwiedzała Ostrów Tumski

20130831_151003

20130831_151024

Kulisy produkcji 🙂

20130831_150846

20130831_14121920130831_14130920130831_14133620130831_14140020130831_151305

20130831_15132320130831_15140920130831_151609

Mam nadzieję, że widoczki zachęciły Was do kolejnego wrocławskiego meetu 🙂 Jeszcze raz dziękuję, Aniu, za miłe popołudnie. Do następnego razu!

Lumpeksowe Love :* – Barbie i inne

W moim życiu zdecydowanie brakuje równowagi. Albo nie dzieje się nic godnego uwagi, albo nie wiadomo, w co ręce wsadzić (z przewagą tego drugiego). Podobnie jest z lalkami. Nie raz narzekałam, że nie mam szczęścia do lumpeksów. Jednak przez ostatnie tygodnie łupieżcze wyprawy do SH przynosiły niesamowite wręcz efekty, a portfel nawet za bardzo nie ucierpiał 😀

spanishNabyłam m. in. powyższą lalkę z moldem Spanish, z czym wiąże się pewna anegdotka. Podczytywałam któryś z blogów, w tej chwili nie pamiętam czyj. Wpis dotyczył lalki Dee Dee o tym samym moldzie. Zazdraszczając z lekka myślałam sobie ponuro, że mnie to się takie łupy nie trafiają :/ Następnego dnia wyciągnęłam z plątaniny plastikowych nóg i wielokolorowych kudłów powyższą lalkę. Moja szczęka znalazła się wówczas naprawdę nisko, ale na krótko, bo zaraz rozdziawiłam japę z radości 😀

barbiexZ tego samego kosza wyciągnęłam również powyższą Barbie. Ucieszyłam się podwójnie, bo od jakiegoś czasu chciałam sobie kupić starszą Superstarkę z lżejszym makijażem. Nie wiem, z jakiej serii to lalka, po kolorze skóry obstawiałabym którąś z ówczesnych serii plażowych.

sindy_pedigreeCałkiem niedawno trafiła mi się także Sindy Pedigree bez jednej dłoni. Lalka ma ładne włosy, mimo upływu lat po samej odżywce stały się błyszczące i ładnie się układają. Przyznam, że dopóki nie zaczęłam zbierać lalek, znałam jedynie Sindy Hasbro. Ta od Pedigree podoba mi się znacznie bardziej. Moja przypomina mi aktorkę Dianę Rigg w roli Emmy Peel z serialu Rewolwer i melonik 🙂

barbiemermaidsRazem z Sindy przywlokłam do domu Barbie z bajki A Mermaids Tale. Nie moje klimaty, ale jakoś tak żal było mi ją zostawić samą… zwłaszcza w tak dobrym stanie i prawie kompletnym stroju. Może zostanie u mnie jako znak czasu, a może kiedyś ucieszy jakieś dziecko, jeszcze nie wiem 🙂

bodiesNiektóre lalki kupiłam wyłącznie w charakterze cielaczków (inaczej zwanych dawczyniami ciałek). Pewna My Scene genialnie spisuje się jako ciałko dla lalki Miao Miao (po prawej). Druga lalka to chyba fashionistka Summer, moim zdaniem o wyjątkowo paskudnej twarzy,  czeka, by posłużyć jakiejś fajnej głowie 🙂

bidentTymi dwiema jeszcze nie zdążyłam się zająć. Barbie to najprawdopodobniej Western Fun (charakterystyczny malunek oka, dziury po bizuterii, TNT ze zgiętymi rękoma). Co do drugiej laleczki nie wiem, czy to Skipper, czy może Peggy von Plasty – całkowity brak jakichkolwiek oznaczeń. Wiem natomiast, że lalka potrzebuje rerootu, który nastąpi w swoim czasie 🙂

ciuszkiPoza lalkami udało mi się dostać także ciuszki dla nich, całe 90gr sztuka 😀 Sukienki z górnego rzędu mają metki Barbie Genuine, biała w różyczki oznaczona jest Fashion Fever. Markowe mi się trafiły 😛 Pozostałe nie mają metek, a spodnie to na pewno czyjaś ręczna robota.

Za każdym razem, kiedy uda mi się coś kupić, zastanawiam się, skąd dany przedmiot wziął się w SH. Do kogo należał? Dlaczego właściciel się z nim rozstał i w jakich okolicznościach? Kiedyś słyszałam, że do lumpeksów trafiają rzeczy po zmarłych…