8 lat Mangustowa

Dziś mija osiem lat, odkąd założyłam Mangustowo – mój pierwszy i, jak dotąd, jedyny blog. Z założenia poświęcony jednemu z moich hobby, ale pozostałe czasem też się tu wkradają 🙂 Bardzo sobie cenię ten mój kawałek internetów, głównie ze względu na mnóstwo pozytywnych osób, które poznałam dzięki blogowaniu o lalkach 🙂 To Wy ❤ Dzięki, że mnie odwiedzacie – niektórzy od samego początku, inni dołączali po drodze, wszyscy są zawsze tak samo mile widziani 🙂 Brakuje mi w tym gronie Ani z Doll Second Hand, mam nadzieję, że czymkolwiek się teraz zajmuje, jest szczęśliwa 🙂 Nie pogardziłabym też lalkowym spotkaniem w większym gronie, ale nie znam tu nikogo, kto by zbierał lalki – albo znam, tylko nie wiem, że zbiera. W każdym razie plastik wciąż jest dla mnie interesujący 🙂

Dobra, koniec rocznicowych wynurzeń. Na deser zajawka mojej nowej niuni z Aliexpressu 😀 Nawiasem mówiąc dziś mija dwa miesiące od zamówienia łba Licci i NIC!

2

❤ ❤ ❤ Dzięki, że ze mną jesteście! :* :* :*

Czarna w kropki – Tonner Fever Angelina

A oto zapowiadana niespodzianka: na lokalnym eBayu trafiłam tanio Tonnerkę! HAHA!!! Nie ma lubianego przeze mnie zgięcia w nadgarstku, ale odkąd przestali je produkować, jakoś przestaje mi to przeszkadzać. To, za co najbardziej lubię Tonnerki, to i tak ich twarze. A Angelina ma w wyrazie twarzy coś, co mi się kojarzy z moją mamą 🙂

angelina

Angelina przyszła naga, ale w pudełku i ze stojakiem. Z braku szmatek postanowiłam podzielić się z nią jedną z moich letnich sukienek. Teraz ja mam nowy top, a lalka nie świeci gołym plastikiem 😉 O dziwo, nawet udało mi się uszyć ubranko eksponujące jej zabójczą figurę, mimo że materiał się nie rozciąga. Rozwijam się, czy co? 😉

angelina2

Narzutka uszyta jest z tiulowej moskitiery kupionej na Amazonie. To naprawdę jest zwykły, krawiecki tiul, który przyczepia się do ramy okiennej za pomocą taśmy podobnej do rzepa. Nie tylko muchy nie wlatują do domu, ale też kotom nie tak łatwo wyjść na bardzo wąski parapet zewnętrzny. A że jest tej moskitiery znacznie więcej, niż faktycznie potrzeba na okno…

angelina4

Narzutkę dłubałam chyba ze dwa razy dłużej niż spódnicę i bluzkę. To wszystko jest bardziej powiązane ze sobą do kupy niż zszyte.

angelina6angelina7angelina8

Zdjęcia, jak widać, ciągle robię komórką, która przedziwne harce wyczynia z ostrością. Nie nadążam za tym, dlaczego raz jest ok, a raz nie :/

Naprawdę podoba mi się ta twarz. Trochę przypomina mi Daphne Dimples, którą kiedyś miałam, trochę też moją lubą Stellę.

angelina9

Angelina, pozbawiona oryginalnego ubranka w odcieniach różu i pomarańczu (trochę jak kurtka BMR :D), zdecydowanie ostudziła gorączkę (Fever). Ze względu na łagodny wyraz twarzy zyskała pseudo „Sarenka” 🙂

angelina10

Obłaskawiła nawet najdzikszego potwora na naszych dwunastu metrach kwadratowych!

Poniżej najnowszy zakup – Moxie Teenz. Nigdy nie miałam, na żywo widziałam chyba raz. Kupiłam na obczajenie i zepsucie, prawdę mówiąc, ale… nie są takie złe. Zobaczymy, jak się nam będzie układało. Do miłego!

moxieteenz

 

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

…niech swoją wiedzą podzieli się. Moje stare-nowe nabytki – niektóre zidentyfikowałam, znaczna większość pozostaje jednak anonimowa.

Inkeddresses_LI

Z zestawu sukienek 6 jest od Tahiti Barbie 1992. 2 jest za mała na ciałko TNT. 3 i 8 jakbym już gdzieś widziała. 4 i 5 pasują rozmiarem na starszą Skipper, 7 to od najtańszej wersji Barbie sprzed paru lat, a 9 jest z tego samego materiału, co część sukienki jednej ze Style Barbie z lat 90.

Inkedblouses_LI

1 to Workin’ Our Barbie 1997, 3 od Pretty Hearts Barbie 1995. Reszta?

Inkedskirts_LI

3 ma metkę Barbie Genuine. Reszta?

Inkedtrousers_LI

1 to Pet Doctor Barbie 1996, 2 ma wzorki kojarzące się z zestawem Sharin’ Sisters 1991. A anonimowa trójka jest obłędna i nie mogę się doczekać, aż krórąś w to odzieję 😀

Inkedacc_LI

2 to Sparkle Beach Barbie 1995, 3 Tropical Splash Barbie 1994. 4 też już gdzieś widziałam, 5 to dziwny plecak bez jakiegokolwiek zapięcia. EDIT: 4 to gacie Hawaii Beach Barbie 1998

Będę wdzięczna za pomoc w identyfikacji czegokolwiek z tego zestawu 🙂

Na deser trupki, które nabyłam nie dość okazyjnie i z których nie jestem do końca zadowolona.

mtmt1

Teresa to najprawdopodobniej DOTW Native American Barbie, druga seria, z 1994. Włosy piękne, nietknięte zębem ani czasu, ani żadnych zwierząt, ludzkich czy nieludzkich. Niestety, wokół ust ma przebarwienie, które wygląda jak jednodniowy zarost. Na zdjęciu niekoniecznie to dobrze widać, ale na żywo wkurza. Mackie to Easter Surprise Barbie z 1998.

courtney

A to raczej na pewno Cheerleading Courtney z 1992. Bardzo lubię ten mold, a lalki z nim, zwłaszcza ciemnowłose, są obecnie dość trudno dostępne. Miałam już kiedyś jedną brunetkę, ale z włosami w dużo gorszym stanie. Nie wiem, czy któraś z powyższych trzech zostanie na dłużej, może pójdą na części.

Zauroczenie – Fashion Fever Tokyo Pop

Kupiłam tanio na lokalnym eBayu zestaw ciuszków dla lalek z ery Superstar. Niektóre zidentyfikowałam od razu, za innymi muszę poszperać (a pewnie niektóre, z jakichś kloników, okażą się całkiem nieidentyfikowalne). Szperałam więc w pierwszej kolejności na tej rosyjskiej stronie, gdzie tak pięknie skatalogowano moldy wszelakie. No i cóż – znalazłam nie tylko właścicielki ciuszków, ale także pewną Mackie, co do której jestem przekonana, że nigdy wcześniej na nią nie trafiłam – Barbie Fashion Fever Tokyo Pop 2004.

mt

Zobaczyłam te kolorowe włosy i musiałam ją mieć. No musiałam, bez tego padłaby homeostaza w moim organizmie, jestem o tym święcie przekonana 😉 Miałam już fazę na Mackie i mimo że wszystkie posiadane przedstawicielki tego moldu sprzedałam, nadal uważam, że są cudne. Takie Tonnerki wśród Barbie, z trochę zamyślonym, trochę melancholijnym wyrazem twarzy. Kto wpadł na pomysł, żeby robić lalkę playline’ową z taką miną, to ja nie wiem 😉

mt1

Wszystkie moje Mackie okazały się lalkami jednej sesji – tak to czasem bywa, że zrobi się zdjęcia lalce raz i koniec. Po prostu koniec, organizm wysycony, nie chce i nie potrzebuje więcej, podczas gdy na inne lalki nadal ma się pomysły. Też tak macie? Ta jednak wydaje się bardziej wyjątkowa niż jej poprzedniczki, może więc zostanie na dłużej?

mt2mt3

Cykałam te fotki, myśląc, z jaką pogardą mówimy na te lalki teraz per sztywniary. W swoim czasie była to przecież wręcz elita artykulacji, kiedy lalce zginały się nogi na klik. Albo nawet dwa! A jeśli do tego jeszcze mogła odchylić ręce na boki, to już był szczyt szczęścia w dziedzinie ruchomości posiadanych lalek. I nogi trzymała razem, siedząc, z uwagi na inny rodzaj ich montowania. Pełnia szczęścia 😉

mt4

mt6

Podoba mi się ta fryzura ❤ Tunika, która, nawiasem mówiąc, ma krój chiński, a nie japoński, Mattel ewidentnie olał research, też jest niczego sobie, jak na barbiowy ciuch. Przychodzi mi do głowy, owszem, żeby sprawdzić, jak ta głowa zachowywałaby się na artykułowanym ciele, ale waham się, że wydam pieniądze, a potem okaże się, że karnacja jest nie do dopasowania. Zobaczę jeszcze. Cały czas pamiętam, jak przesadziłam Kirę na ciałko fashionistki – cóż to była za porażka 😀

mt5

Lalka ma jeszcze kilka akcesoriów: plecak, czapkę i wieszak, ale zapomniałam o nich dziś 😛

Oprócz niej nabyłam jeszcze kilka trupków, bo zachciało mi się nekromancji (w sensie wskrzeszania barbiowych trupków, a nie nowych Living Dead Dolls) oraz… Ciii! Niech to będzie niespodzianka 🙂

 

Światowy Dzień Lalki 2020

No to poświętujmy!!! Mimo że prawie nie ma z kim… 😦 To wszystkie lalki, które obecnie mam przy sobie – dobre i to, mogło z lockdownem trafić na moment, kiedy nie miałam ze sobą ani jednej. To by dopiero było straszne 😀

girls

Miłego świętowania wszystkim lalkowiczom!!! 🙂

Znowu, bo Ewa mi kazała

Zakrzaczyłam kilka zdjęć ze spaceru, na który poszłam kawałek czasu temu. Chciałam zrobić coś innego, więc przebrałam obie lalki i uczesałam tym razem Sahrę. Potem się rozmyśliłam z tego wpisu, ale dzisiaj Ewa kazała mi wrzucić te foty, to co miałam zrobić? 😉

znowu

Zmiany polegają na tym, że Miu nosi sukienkę, w którą poprzednio ubrana była Sahra. Sahra zmieniła fryzurę i założyła nową sukienkę – długą. Gacie towarem deficytowym i obecnie prawie nie mam już z czego szyć.

znowu1

Jak widać, notorycznie robię im górę ubranek dłuższą od tułowia. Tak się uwidaczniają braki warsztatowe. Obiecuję poprawę 🙂

Na spacer poszłam całkiem niedaleko pracy, gdzie rośnie jakby las i płynie strumyczek. Znalazłam tam takie coś wiszące na drzewie. Być może jest to pozostałość karmnika dla ptaków. Na potrzeby zdjęciowe została owa rzecz wieszakiem na lalki 😉

znowu2znowu3

Wcale nie jest łatwo uczesać jakoś Sahrę. Włosy lalek Azone są dość sztywne, do tego Sahra ma przedziałek z boku, który dodatkowo przeszkadza.

znowu4

Biegałam po tych krzaczorach coraz bardziej zniechęcona, bo a to światło, a to coś innego mi nie odpowiadało, dlatego zdjęć jest pińć na krzyż. I nie podobają mi się :/

Czekam na głowę Licci, ale chyba gdzieś przepadła, bo tracking utknął w jednym miejscu dwa tygodnie temu…

W lepszym świetle

Zaczęłam urlop. W najbliższy wtorek, 2 czerwca, miałam lecieć do mamy. Lot odwołany, ale w obecnych okolicznościach i tak bym nie poleciała – kwarantanny trwałyby dłużej niż mój planowany pobyt. Nie rozpaczam zanadto jednak, w końcu urlopu w Oxfordzie jeszcze nie miałam 😉 Wczoraj wstałam wcześnie rano znacznie później niż zamierzałam, ale i tak poszłam spacerkiem do centrum, żeby zobaczyć, jak wygląda Oxford bez typowego codziennego zgiełku. Towarzyszyła mi… no właśnie: bezimienna lalka z Chin z poprzedniego wpisu. Najpierw po drodze zahaczyłam o Headington Hill Park.

noname

Jak widać, znalazłam tam klon japoński 🙂

noname1

Dziewczynki po drzewach nie łażą? Od kiedy?

noname3

Pierwsze słyszę, tak fajnie jest posiedzieć między liśćmi 🙂

Na powyższym zdjęciu można zauważyć, jak dziwnie rootowane są rzęsy mojej chińskiej laluszki – nie dopasowano ich do oczodołu, tylko wiszą sobie nad górną krawędzią tęczówki. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale na zbliżeniu trochę denerwuje.

noname4

Nie zmienia to faktu, że mała jest dość fotogeniczna 🙂

noname5noname6

Do centrum Oxfordu z mojego miejsca zamieszkania idzie się około godziny. Szłam w słońcu, bez filtra, bo jakoś okoliczności nie sprzyjały zaopatrzeniu się w niego, i (znów) opaliłam się w plecak. Można wyraźnie odróżnić, gdzie były ramiączka, a gdzie sięgnęło słońce 😛 Szłam przez najbardziej turystycznie ruchliwą ulicę aż do galerii handlowej Westgate, w której normalnie ludzi jest jak przysłowiowych mrówków.

noname7

No i gdzie są ludzie? Nie mam pojęcia. Gdzie się podziali?

Od poziomu -1 po dach spotkałam może 20 osób. Wszystko zamknięte, cisza, jak makiem zasiał. I wcale nie było to fajne. Jak lubię ciszę i spokój, tak nie chciałabym, żeby świat zrobił się taki na stałe.

noname8

Nikogo pod restauracją…

noname9

Dwie osoby mają prywatny piknik na dole

noname10

Pusto tu…

noname11

…dwie osoby tam…

noname12

noname13

smutno mi…

noname14

Mogę pozować w spokoju, nikt nie zaczepia ani się nie gapi, ale… wolę normalność.

Zdrowia wszystkim, a na koniec jeszcze słowo do dwóch pań:

PhotoFunia-1590926389

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Szarej Sowie i Ewie życzy Mangustowo wraz z całą plastikowo-gumową zawartością 🙂 

Zdrowia, pogody ducha i wymarzonych lalek :*

W złym świetle

W życiu każdego lalkowicza przychodzi taki moment, kiedy decyduje się na pierwszy zakup na Aliexpressie. Ceny zachęcają, nawet jeśli czas oczekiwania na zakupione dobra nieco ochładza entuzjazm. W moim przypadku przesyłka pojawiła się po 10 dniach, a prognozowano 20 do 40. Wyskoczyłam z równowartości jakichś 35zł, żeby obczaić sobie taką laleczkę:

ali7

Spodobało mi się połączenie dziecięcej buźki z siwymi włosami, do tego artykulacja, jak na produkt w tak niskiej cenie, przedstawiała się bardzo zachęcająco. Lalki sprzedawane są nago, ale dostałam powalające różowe pantofle gratis. Wszystkie mają ciemne oczy i plastikowe rzęsy, które kojarzą mi się z moimi starymi polskimi lalkami z PRL. Kolory włosów są zarówno naturalne, jak i nie (i owszem, była też z niebieskimi, ale siwa okazała się w moich oczach większym rarytasem tym razem 😉 ) Wszystkie lalki mają długie włosy, dostępne są w dwóch wariantach fryzury – z grzywką i bez. Według mnie ten drugi wariant wygląda lepiej.

ali2

Zdjęcia są robione na szybko, w złym świetle, telefonem, ale bardzo już chciałam pokazać coś innego niż Sahra i Miu…

ali6

Lalka ma włosy z trochę dziwnego tworzywa, które się dość mocno puszy. Niezbyt mi się to podoba, ale reroot w tym wypadku byłby bardziej problematyczny (zwykle problemem jest wyłącznie leń :P), bo głowa jest na kulce, w związku z czym między kulką a włosami jest blokujący kawał gumy, by głowa się nie kiwała. Wow… poprzednie zdanie to nie jest mistrzostwo słowa 😀

ali3

Podoba mi się buźka tej laleczki. Przypomina mi trochę Dala, kojarzy się także z Little Miss No Name Hasbro. Myślę, że jest to całkiem wdzięczny materiał także do wszelkich repaintów i customów.

ali4

Artykulacja jest całkiem fajna, zwłaszcza w rękach. Zgięcie w łokciu chyba najlepiej imituje naturalny ruch. W tym wpisie jednak nie zaprezentowałam pełni możliwości, liczę na to, że będę mogła zaprezentować lalkę w ładniejszej scenerii. I lepszym świetle!!! Stawy, jak na razie, są tak ciasne, że boję się coś złamać przy próbie zmiany pozycji, choć ciałko wykonane jest z dość miękkiego plastiku. Wydaje się on dość elastyczny.

ali8

Nie tylko ja dostałam nową zabawkę, koty także. Maoś tak się zmęczył ganianiem, że aż się dał ujeździć 😉

ali

Ciekawa jestem, czy ktoś rozpoznał ubranko? Jak widać, pomimo nieco innych proporcji, lalka z Chin jest rozmiaru Living Dead Doll, a zatem kilkanaście kreacji już na nią mam 😉 Po tym, jak została hojnie spryskana etanolem – w końcu czasy są wirusologicznie niepewne – przymierzyła ubranko Sadie. LDD nie była zadowolona, że jej zabieram łachy. Mruczała coś pod nosem o zemście, a ja szczerze życzyłam potworkowi powodzenia w złażeniu po schodach po nóż i ciągnięciu go na górę z powrotem 😛 Na koniec spojrzała na mnie z triumfem w dwukolorowych oczach:

Gaci mi nie zdejmiesz! Mam namalowane!

ali1

Jestem bardzo zadowolona z chińskiej laleczki. Niestety. Pewnie będę coraz częstszym gościem na Ali… Już do mnie leci głowa Licci…

Miłego, zdrowego weekendu!

Drugie oblicze Licci

Przegrzebując internet w poszukiwaniu ofert sprzedaży japońskiej Licci-chan, znalazłam…

No co JA mogłam znaleźć?

Straszne opowieści, oczywiście. Miejskie legendy na temat morderczych skłonności tej słodziutkiej laleczki 😀

I

Pewna młoda Japonka pozbywała się lalek z dzieciństwa – wyrosła z nich, jak to się mówi. Zabawki powędrowały więc na śmietnik. Wśród nich znajdowała się śliczna Licca-chan. Jakiś czas później dziewczyna przeprowadziła się z rodzicami do innego miasta. Któregoś dnia, kiedy wróciła do domu po szkole, zadzwonił telefon. Dziewczyna odebrała, a wtedy cienki głosik przedstawił się jako Licca, jej lalka z dzieciństwa. Jestem na wysypisku, powiedziała. Wracam do domu. Dziewczyna nie przejęła się ani trochę, sądząc, że to tylko głupi dowcip. Jednak chwilę później telefon zadzwonił ponownie. Licca-chan informowała, że jest już na dworcu. Dziewczyna poczuła się trochę niepewnie. Telefon odezwał się trzeci raz. Jestem na twojej ulicy, powiedziała Licca. Tęskniłaś za mną? Dziewczyna zaczęła się bać. Po chwili Licca zadzwoniła z informacją, że czeka pod drzwiami. Przerażona dziewczyna wyjrzała przez okno, ale nikogo nie zobaczyła koło domu. Odetchnęła z ulgą, a wtedy telefon zadzwonił po raz ostatni. To ja, Licca. Stoję za tobą.

Licca-chan to w Japonii bardzo popularna postać, swego czasu istniała nawet linia telefoniczna, na którą dzieci mogły zadzwonić, żeby „porozmawiać” z lalką. Oczywiście wiadomość była odtwarzana z nagrania. Nie wiadomo skąd pojawiły się plotki, że dzwoniące na linię Licci dzieci słyszały czasem od niej groźby w stylu: znajdę cię i zabiję. I pewnie stąd też wzięła się powyższa legenda miejska 🙂

II

Podobno istniała wadliwa partia lalek z trzema nogami, która niezauważona trafiła do sprzedaży. Nie wiem, jak to miałoby być możliwe, w końcu lalkę trzeba jeszcze ubrać i zapakować do pudełka. W każdym razie pogłoski o istnieniu trójnogiej Licci rozmnożyły się w kilku wariantach.

licca-chan

  1. Pewnego wieczora młoda kobieta wracała do domu przez park i tam zaszła za potrzeba do publicznej toalety. Na podłodze znalazła Liccę-chan. Zrobiło jej się żal zguby, więc podniosła ją, taka była śliczna! Dopiero wtedy zauważyła, że lalka ma trzecią nogę – owłosioną i siną. Wystraszyła się i upuściła Liccę z powrotem na podłogę. Wtedy lalka powoli odwróciła głowę i powiedziała:  Przerażona kobieta uciekła z toalety. Wkrótce zadzwonił jej telefon, a kiedy odebrała, lalka kontynuowała swoją litanię: nazywam się Licca-chan i jestem przeklęta! Przeklęta! Przeklęta! Kobieta w końcu oszalała ze strachu i przebiła sobie bębenki w uszach, żeby nie słyszeć więcej tego głosu.
  2. Dziewczynka weszła do szkolnej toalety. Od razu zauważyła napis na ścianie: Jestem Licca-chan. Pobawmy się w chowanego! Zanim mała zdążyła się zastanowić, co to wszystko znaczy, za jej plecami pojawiła się lalka, mówiąc: kryjesz! A potem zadźgała dziewczynkę nożem.
  3. W innej wersji trzecia noga zrobiona jest z ludzkiego ciała, a Licca, po przedstawieniu się, mówi, że szuka jej właściciela.
  4. Trójnoga Licca-chan została znaleziona w toalecie przez małą dziewczynkę. Kiedy mała odkryła trzecią, siną nogę, próbowała spłukać paskudztwo. Po kilku dniach zdarzył się jej wypadek, w którym straciła nogę. Kiedy obudziła się w szpitalu, chcąc spojrzeć na kikut, odkryła, że wyrosła z niego dziwna sina noga. Wkrótce dziwaczny rozrost rozprzestrzenił się na całe ciało dziewczynki, a ta umarła w konsekwencji.
  5. Ostatnia wersja jest o Tobie. Licca-chan pojawia się przy Twoim łóżku, kiedy śpisz. Ma ze sobą nóż rzeźnicki. Czeka spokojnie, aż się przebudzisz i ją zauważysz. A kiedy to się stanie, urżnie Ci tym nożem nogi.

Ach, ta nieskrępowana japońska wyobraźnia! Kocham!!! ❤ ❤ ❤

Bądźcie mili dla swoich lalek. I uważajcie w publicznych toaletach 😉

Legendy miejskie i obrazek za https://www.scaryforkids.com/licca-chan/

To znowu ona…

Dalej nic się nie zmieniło, wciąż nie mam przy sobie moich lalek. Mogłabym kupić nowe, owszem, poczta działa, ale kupowanie lalek na siłę przecież mija się z celem. To ma być przyjemność, a nie kolejny obowiązek. mox2

Zastanawiałam się zatem, co jeszcze mogę zrobić, żeby nie było ciągle tak samo. Zdecydowałam się rozpuścić włosy Miu, które uczesałam w warkocz kilka lat temu. Gumka i tak się już sama rozpadła. Oto efekty 🙂

mox

Lokalna ciekawostka: ostatnio w mojej dzielnicy pojawiły się takie szydełkowe tęcze na ławkach i ogrodzeniach. Namierzyłam cztery, ale pewnie jest ich więcej. Może warto porobić zdjęcia wszystkim, taki tęczowy pamiętnik pandemii?

mox1mox3

Lalka w kawiatkach, temat znany i lubiany. Pierwsze zdjęcie zrobione jest na terenie placu zabaw Quarry Hollow, gdzie znajduje się coś w rodzaju zjeżdżalni. O ile się orientuję, jest to także pozostałość dawnej kopalni odkrywkowej, tak jak rezerwat za domem, w którym wynajmuję pokój. Drugie zdjęcie jest zrobione w jednym z wąskich przejść między domami, jakich tutaj pełno. Poprzednia sesja, z nieboszczką, także miała miejsce w takich przejściach. Czasem nawet mają one nazwy jak zwyczajna ulica.

mox4mox5

A to chyba moje ulubione zdjęcia z tego spaceru 🙂

mox6

Wisik z dedykacją dla Ewy!!! ❤ Przy okazji można zyskać nieco orientacji w temacie włosów Miu 😉

mox7

Przyznam, że z początku, po kupnie lalki, miałam pewne obiekcje co do tych włosów, teraz mi przeszło. Po paru latach w warkoczu zrobiły się lekko pofalowane i nie wiszą jak taki sztywny ogon, a takie na mnie zrobiły wrażenie po rozpakowaniu lalek.

mox8

Naoglądała się filmików z Overwatcha i też chce być bohaterką 😉

mox9

I z lustrem na koniec. Tym razem lustro nie ma nic wspólnego z Photofunią 🙂

Wczoraj zamówiłam na próbę chińską lalkę na Aliexpressie. To mój pierwszy zakup. Bardzo jestem ciekawa, czy będzie to rozczarowanie, czy miłe zaskoczenie. Miała być głowa Licci, ale przecież i tak nie mam na nią ciałka obecnie…