Fairy of the Garden

Wybrałyśmy się dziś z Ewą do Ogrodu Botanicznego. Z tej okazji z pudełka została uwolniona wróżka kupiona przeze mnie ponad rok temu. Ogólnie wysiedziała się w pudełku chyba z piętnaście lat… Zaryzykuję stwierdzenie, że łyk świeżego powietrza dobrze jej zrobił 🙂

fairyfairy1fairy2fairy3fairy4fairy6fairy7fairy8fairy9fairy10fairy11fairy12fairy13fairy14a

Polatała, sprawdziła, czy kwiatki dobrze rosną, a potem wróciła na swoje miejsce…

fairy14

…na moim ramieniu 😀

A teraz UWAGA, UWAGA! Niespodzianka! A kto to w takim skupieniu lale foci?

ewa

A nie mówiłam? 😉

Superstar(ość)

Człowiek bierze do ręki Superstara i zamienia się w dziecko ucieszone obcowaniem z kawałkiem plastiku. Jest plastik, jest chemia, jest radość! 😉

ss7ss9

W przypadku miętolenia w ręku Superstarów nie da się nie cofnąć do czasów dzieciństwa – niekoniecznie sielskiego, anielskiego, niekoniecznie lepszego od dorosłości, po prostu innego od niej.

ss10ss6ss2ss4

Lubię te gumowe nogi, skrętne talie i wielkie cycki 🙂

Moje dzieciowe Barbie w kolejności przybywania:

ss5

Fashion Play, gwiazdka 1988

ss1

United Colours of Benetton, 1990

ss3

Hawaiian Fun, 1991

ss

Beat, 1992

Która najładniejsza? Dla mnie wszystkie są piękne i wyjątkowe 🙂 I zawsze będą.

ss11ss13

Dla kogo ta gruba Barbie? – kilka słów o lalkach, percepcji i stereotypach

Wobec burzy panującej wokół tematu odświeżonego wizerunku Barbie nie omieszkam dorzucić swoich manguścich trzech groszy. Ze dwa dni temu po raz pierwszy wyświetliła mi się na youtube reklama lalek o nowych ciałkach. Szczerze mówiąc, byłam zachwycona, zwłaszcza niebieskowłosą o ciele curvy, czyli krągłych kształtach. Gdyby była już w polskich sklepach, pewnie dzisiaj bym o niej pisała, bo dawno żadna nowa Barbie tak mi się nie spodobała. Początkowo w ogóle nie zwróciłam uwagi na przekaz reklamy ani na to, że nowych kształtów jest więcej – widziałam tylko te włosy niebieskie 🙂 Wieczorem weszłam na dollsforum…

…a tam gównoburza. Za dzieci nie będę się wypowiadać. Podobno Mattel robi badania wśród docelowych użytkowniczek linii playline. Nie da się także stwierdzić z całą pewnością, że dziewczynki w reklamie tak entuzjastycznie o nowych lalkach mówią od siebie, a nie to, co im kazano powiedzieć, choć wygląda to fajnie i naturalnie. Zdania dorosłych kolekcjonerów są za to podzielone. Jednym podoba się taka różnorodność, inni widzą w tym nachalne lansowanie poprawności politycznej, kolejni na tej podstawie rozpoczynają dyskusje o  kanonach piękna. Niestety w dość skrajny sposób. Okazuje się, że wszystko, co nie da się wpisać w wąski prostokąt, to już „grube”. Co więcej to „grube” jest równe brzydkiemu i koniec. A lalki mają być ideałami piękna, a w związku z tym, że piękne to szczupłe… itd., itp. Poza tym grube jest niezdrowe, więc wyprodukowanie Barbie curvy to wyraz poparcia dla obżarstwa i związanych z nim schorzeń.

pMAT1-23566679_alternate1_v380

źródło: Mattelshop

Serio, moi drodzy? SERIO? Tu zwracam się do tych, którzy w zróżnicowaniu ciałek widzą poprawność polityczną i wpieranie im na siłę, że każdy wygląd jest równouprawniony. Taka sama idea przyświecała linii Monster High – każdy z nas jest inny, ale wszyscy jesteśmy tak samo wartościowi. Jakoś nie przypominam sobie, byście wtedy wyli, że to poprawność. Kiedy lalki nie miały zróżnicowanych kształtów, nie mówiliście o poprawności. Wtedy gównoburze dotyczyły zresztą innych aspektów tego produktu.

Najbardziej jednak martwi mnie to, co z Waszych dywagacji trafia do innych ludzi, nieposiadających szczupłej sylwetki bardzo niekoniecznie z winy obżarstwa. Pomijając fakt, że według niektórych „gruba” to już rozmiar 40-42 (12-14), tusza wynika często z poważnych komplikacji zdrowotnych czy genetycznych, pojawia się jako efekt uboczny leczenia sterydami lub hormonami. Co ważniejsze, zachowujecie się tak, jakby człowiek był przede wszystkim swoją urodą lub jej brakiem, a przypisywanie zalet urodzie to jedna z najprymitywniejszych atrybucji, jakim podlega ludzkie myślenie – warto sobie wreszcie uświadomić, jak działa własny mózg.

FLSavailnow

źródło: Mattelshop

Co do kanonów piękna, człowiek po liceum powinien być świadomy, że przez wieki kształtowały się one bardzo różnie. Podobnie na całym świecie z sylwetką szczupłą oraz pełniejszą kojarzone są inne wartości, zależnie od regionu. W internecie można znaleźć szereg badań na temat męskich preferencji co do kobiecego wyglądu. Poczytajcie, warto. Okazuje się na przykład, że mężczyźni kierują się poziomem estrogenów danej kobiety w ocenie jej atrakcyjności, a to jest coś, co odbywa się poza wszelką świadomością, kierowane czystą biologią i zasadami doboru naturalnego. Tego nijak żadna lalka nie odda. Kanon piękna to coś, co jest wykreowane sztucznie przez daną grupę ludzi w pewnym okresie czasu. Modelki mogą sobie być chudziutkie i wysokie, na takich dobrze wyglądają ciuchy na wybiegach. Tymczasem badania pokazują, że męski wzrok zawisa przede wszystkim na biuście, błądząc między nim a twarzą, ignorując biodra i nogi…*

Od pewnego czasu umacnia się idiotyczna idea, według której nie lalka jest odbiciem rzeczywistości, a na odwrót. To było szczególnie widoczne w przypadku Monster High. Te idiotyczne gadki, że dziewczynka będzie chciała wyglądać jak lalka i w związku z tym lalki powinny wyglądać tak, a nie inaczej, żeby dziecku biednemu nie zaszkodzić. Moi drodzy, dzieci nie są takie głupie, to raz. Zabawki to narzędzia służące poznawaniu rzeczywistości poprzez naśladowanie jej, a nie jej wchłanianiu i interpretacji, to dwa. W interpretacji powinni pomagać rodzice, od tego są. Jeśli rodzic liczy, że zabawki coś za niego załatwią, to nie zrozumiał ani swojego zadania, ani funkcji zabawy w życiu człowieka. Poza tym każdy ma prawo wybrać z popkultury te elementy, które mu odpowiadają, a pominąć inne, nie ma obowiązku bezrefleksyjnego konsumowania każdej papki, jaką Ci podsuną. Nie podobają Ci się nowe Barbie? Nie kupuj.

*https://www.researchgate.net/profile/Alan_Dixson/publication/26749439_Eye-tracking_of_men’s_preferences_for_waist-to-hip_ratio_and_breast_size_of_women/links/54dc1bff0cf2a7769d94fd67.pdf

Pierwsze spotkanie lalkowe 2016

Było nas, jako tych pancernych, cztery: ja, Ewa, Kalina i po raz pierwszy Marika. Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze i według stałych punktów: żłopanie kawy, prezentacja dobytku, zdjęcia, przebieżka po sklepach z zabawkami 🙂

16.36

Z przodu Dal, w dali… no nie przód. Ewa 🙂

16.34

Monogram Kaliny testuje stwierdzenie, że ładnemu we wszystkim ładnie 🙂

16.33

Panowie Mariki – podobno zawsze tak kończą 😉

16.32

Goddess Ewy

16.31

Monocolor Monogram

16.30

Klub babysitters

16.29

Jestem nieśmiały. Bądź delikatna…

16.28

Ciekawe, czy mnie byłoby dobrze w tym kolorze? – zastanawiała się Monogram.

16.27

Zjazd moblinych

16.26

Ellowyne ubrana przez Prudence reklamuje wyroby Kalinowego Gaju 🙂

16.25

Bishonen ga tsuki desu =^.^=

16.24

100% cukru w cukrze. I w lalce…

16.23

Masza pochodzi z ZSRR, dlatego nie straszna jej noc u boku umrzyczki 😛

16.22

Sesja w pepitkę

16.21

Zhongguoren hen piaoliang 🙂

16.20

Co ona w sobie ma?

16.19

Living Dead Dolls seria 5, Czarna Dalia

16.18

Zgadliście! Moja 🙂

16.17

Konisie 🙂

16.16

Tańcząca z owadami 🙂

16.15

Sweetly, oh sweetly

16.14

Gacie są? Są!

16.12

Chłopcy mieli branie u potwornych panien 🙂

16.11

Pepitka to robota Ewy oczywiście

16.10

„Harley mój, to jest to, kocham go”

16.9

Monogram

16.8

Kalina robi piękne filcowanki

16.7

Ellowynie szczególnie przypadły one do gustu

16.6

Dziękuję, postoję

16.5

Blythe w różowym niechcący zwinęłam Oli. W lipcu. Ola nie przyszła. Może już jej nie chce? 😛

16.4

Blythe Kaliny

16.3

Rozważna i romantyczna

16.2

Poprzymierzam, jak już są pod nogą 😉

16.1

Superstar ❤

Dzięki za spotkanie, dziewczyny, i do następnego razu! :*

Brzydkie zdjęcia z lalkowej gwiazdki

W czwartek wieczorem spotkałyśmy się na chwilę we trójkę – ja, Ewa i Monika – celem wypicia lalkowej kawy tam gdzie zawsze. Ewa i Monika przyniosły ciastka, ja nie przyniosłam nic, za to zjadłam wszystko 😛

lal

oto ciacho Ewy

lal1

zabierz te zielone łapska, truplalko!

lal2

niektórzy ubrali się do pogody, a inni nie 😉

lal7

przysmaki Moniki

lal6

są boskie!

lal5

stojak nagrobek – chociaż mam go kilka miesięcy, wciąż wprawia mnie w dobry humor 😉

lal3

takie jesteśmy całuśne plastiki

lal4

całuśne, acz ekskluzywne 🙂

lal8

odwiedził nas też jeden facet

lal9

a z czeluści torby Ewy wylazła dyżurna wróżka 🙂

Jak widać, wciąż mam problem z ustawieniami aparatu w sztucznym świetle :/ Psuje mi to humor (oraz wrażenie ogólne), ale na razie nic nie jestem w stanie na to skutecznie poradzić. Z moimi nabytkami, nie tak już nowymi, ale jeszcze niewyeksponowanymi odpowiednio, jeszcze się spotkacie. Są to zombiaczka Mary Mourning od Jakks Pacific i repaintowana Howleen. Musiała, biedaczka, wystąpić w śpiworze, bo nie ma na nią ciuchów, a Twyla swoich pożyczyć nie chciała. Zwłaszcza butów. A kto by się z lalką kłócił? 😉

Śnieżne pozdrowienia

Bardzo przepraszam wszystkich za moją nieobecność. Pierwszy raz mi się zdarza mieć tak mało czasu na lalki. Od października jestem wyjątkowo zajęta. Nie jest to skarga, bo ja tak lubię, jednak niektóre z moich (zbyt) licznych zainteresowań po prostu nie mieszczą się w dobie i muszą zaczekać na lepszy moment 🙂 W każdym razie nie zrezygnowałam z lalek ani bloga.

zima

W międzyczasie przemyślałam sprawę nadwyżkowych lalek – pozbędę się, czekajcie na „ofertę”. Myślę, że na blogu nie zrobi się od tego mniej róznorodnie, bo nie dam rady się ograniczyć tylko do Tonnerek 🙂 Ponadto zakochałam się w pewnej żywicy… Tak, ja, właśnie ja. I nie ja jedna najwyraźniej, bo sprzątnięto mi ją sprzed nosa w tempie błyskawicznym, mimo wysokiej ceny. Ale nic to, przynajmniej portfel się cieszy 😉

zima1

Do Wrocławia zawitał na chwilę śnieg, a że dłużej poleżał tylko na dachach, kilka skarbów, jak widać udało mi się obfocić na tym tle. U nas śnieg zaczyna być prawdziwym wydarzeniem, tak rzadko się pokazuje w ostatnich latach…

zima2