Światowy Dzień Lalki 2020

No to poświętujmy!!! Mimo że prawie nie ma z kim… 😦 To wszystkie lalki, które obecnie mam przy sobie – dobre i to, mogło z lockdownem trafić na moment, kiedy nie miałam ze sobą ani jednej. To by dopiero było straszne 😀

girls

Miłego świętowania wszystkim lalkowiczom!!! 🙂

Znowu, bo Ewa mi kazała

Zakrzaczyłam kilka zdjęć ze spaceru, na który poszłam kawałek czasu temu. Chciałam zrobić coś innego, więc przebrałam obie lalki i uczesałam tym razem Sahrę. Potem się rozmyśliłam z tego wpisu, ale dzisiaj Ewa kazała mi wrzucić te foty, to co miałam zrobić? 😉

znowu

Zmiany polegają na tym, że Miu nosi sukienkę, w którą poprzednio ubrana była Sahra. Sahra zmieniła fryzurę i założyła nową sukienkę – długą. Gacie towarem deficytowym i obecnie prawie nie mam już z czego szyć.

znowu1

Jak widać, notorycznie robię im górę ubranek dłuższą od tułowia. Tak się uwidaczniają braki warsztatowe. Obiecuję poprawę 🙂

Na spacer poszłam całkiem niedaleko pracy, gdzie rośnie jakby las i płynie strumyczek. Znalazłam tam takie coś wiszące na drzewie. Być może jest to pozostałość karmnika dla ptaków. Na potrzeby zdjęciowe została owa rzecz wieszakiem na lalki 😉

znowu2znowu3

Wcale nie jest łatwo uczesać jakoś Sahrę. Włosy lalek Azone są dość sztywne, do tego Sahra ma przedziałek z boku, który dodatkowo przeszkadza.

znowu4

Biegałam po tych krzaczorach coraz bardziej zniechęcona, bo a to światło, a to coś innego mi nie odpowiadało, dlatego zdjęć jest pińć na krzyż. I nie podobają mi się :/

Czekam na głowę Licci, ale chyba gdzieś przepadła, bo tracking utknął w jednym miejscu dwa tygodnie temu…

To znowu ona…

Dalej nic się nie zmieniło, wciąż nie mam przy sobie moich lalek. Mogłabym kupić nowe, owszem, poczta działa, ale kupowanie lalek na siłę przecież mija się z celem. To ma być przyjemność, a nie kolejny obowiązek. mox2

Zastanawiałam się zatem, co jeszcze mogę zrobić, żeby nie było ciągle tak samo. Zdecydowałam się rozpuścić włosy Miu, które uczesałam w warkocz kilka lat temu. Gumka i tak się już sama rozpadła. Oto efekty 🙂

mox

Lokalna ciekawostka: ostatnio w mojej dzielnicy pojawiły się takie szydełkowe tęcze na ławkach i ogrodzeniach. Namierzyłam cztery, ale pewnie jest ich więcej. Może warto porobić zdjęcia wszystkim, taki tęczowy pamiętnik pandemii?

mox1mox3

Lalka w kawiatkach, temat znany i lubiany. Pierwsze zdjęcie zrobione jest na terenie placu zabaw Quarry Hollow, gdzie znajduje się coś w rodzaju zjeżdżalni. O ile się orientuję, jest to także pozostałość dawnej kopalni odkrywkowej, tak jak rezerwat za domem, w którym wynajmuję pokój. Drugie zdjęcie jest zrobione w jednym z wąskich przejść między domami, jakich tutaj pełno. Poprzednia sesja, z nieboszczką, także miała miejsce w takich przejściach. Czasem nawet mają one nazwy jak zwyczajna ulica.

mox4mox5

A to chyba moje ulubione zdjęcia z tego spaceru 🙂

mox6

Wisik z dedykacją dla Ewy!!! ❤ Przy okazji można zyskać nieco orientacji w temacie włosów Miu 😉

mox7

Przyznam, że z początku, po kupnie lalki, miałam pewne obiekcje co do tych włosów, teraz mi przeszło. Po paru latach w warkoczu zrobiły się lekko pofalowane i nie wiszą jak taki sztywny ogon, a takie na mnie zrobiły wrażenie po rozpakowaniu lalek.

mox8

Naoglądała się filmików z Overwatcha i też chce być bohaterką 😉

mox9

I z lustrem na koniec. Tym razem lustro nie ma nic wspólnego z Photofunią 🙂

Wczoraj zamówiłam na próbę chińską lalkę na Aliexpressie. To mój pierwszy zakup. Bardzo jestem ciekawa, czy będzie to rozczarowanie, czy miłe zaskoczenie. Miała być głowa Licci, ale przecież i tak nie mam na nią ciałka obecnie…

Godzina dla zdrowia

W UK możemy wyjść codziennie na godzinę w celach zdrowotnych. No to wyszłam, Ewa mi kazała. Może sobie być zaraza, mogę mieszkać na drugim końcu Europy, a Ewa i tak mi każe robić rzeczy 😉 Ponieważ lalek mam przy sobie cztery na krzyż w tej chwili, dziś znów powtórka z Azonek (sori).

blueblue1blue2

Zdjęcia poszłam robić w byłej kopalni odkrywkowej, którą mam zaraz domem. Miejsce to jest obecnie małym rezerwatem przyrody (w UK takie są co krok), nazywa się Magdalen Quarry. Najciekawszym obiektem, widocznym na niektórych zdjęciach Irae z poprzedniego wpisu, są złoża geologiczne sprzed 145 milionów lat. Gdyby te skały mogły mówić… to pewnie wybrałyby milczenie, za to dużo by płakały… Poza skałami rosną tam kwiatki i drzewa, gniazdują ptaki i bywają lisy, które czasem widzę z okna wieczorami 🙂 Wetknięcie Miu w te dzwonki kosztowało mnie nowe oparzenia pokrzywami – jak to diabelstwo długo utrzymuje się w skórze, to jest coś niesamowitego!

blue3blue4

Zanim jednak wyszłam z domu, uszyłam Sahrze nową sukienkę z materiału pochodzącego z dwóch par gaci 😀 Zajęło mi to koło 40 minut, dokładnie tyle, ile potrzeba na odsłuchanie wszystkich openingów anime Fairy Tail w niepełnych wersjach – to była moja ścieżka dźwiękowa do szycia 🙂 Nie wiem, jak to się dzieje, ale uszytki dla Miu ZAWSZE wychodzą mi lepiej niż te dla Sahry – a w każdym razie z tych jestem bardziej zadowolona.

blue5blue6

Te żółte kwiatuszki to chyba jakiś rodzaj pierwiosnka, choć nie dałabym się pokroić za tę diagnozę. Słoneczko dogrzewało dziś z mocą, dlatego kolory na zdjęciach wyszły dość sprane. Sukienka Sahry na górze jest seledynowa, na dole różowa. Taki majtkowy róż 😉 Bardzo się cieszę, że w tym niełatwym czasie mam przy sobie moje plastikowe przyjaciółki o mangowych twarzach 🙂

blue7

Mam nadzieję, że wszyscy jesteście zdrowi i że nastrój w miarę dopisuje. Do następnego razu 🙂 :*

 

Dawno mnie tu nie było…

Jakoś tak wyszło, że cały marzec zleciał bez wpisu. Najpierw ryłam do egzaminu, a zaraz po nim nadeszła wieść o pandemii, która jednych faktycznie rozkłada na łopatki, a drugim miesza w mózgach. Gdzieś tam w tak zwanym międzyczasie dokupiłam jeszcze dwóch chłopaków z BTS. Chciałam tylko tego z dwukolorową czupryną, ale dostępny był jeszcze taki, którego wcześniej nie widziałam, do tego wydał mi się podobny do mojego lubego Donniego Yena, więc opuściłam sklep zabawkowy z dwoma pudełkami 🙂

kpop

Przed Wami RM (a.k.a. Donnie Yen) i V

Na jakimś blogu (przepraszam, nie pamiętam, czyj to był) widziałam, że te koszule to tylko takie atrapy – sam przód przyczepiony w środku do marynarki. Dobrze, że nie próbowałam BTSów na razie rozbierać. A tak prezentują się we czwórkę:

kpop1kpop2

Niestety nieprędko zrobię im kolejną sesję. Nie mam ich przy sobie w Oxfordzie, a jechać po swoje rzeczy nie bardzo mogę, bo jak wiadomo mamy lockdown – na razie drugi tydzień. Konieczność trzymania się z daleka od ludzi jest dla mnie bardzo przykrym przeżyciem. Co prawda ciągle pracuję, bo należę do grupy tzw. key workers, ale i tam musimy się trzymać jak najdalej od siebie. Do sklepu chodzę w masce i nitrylowych rękawiczkach. Po drodze do pracy i z powrotem, jeśli w ogóle kogoś spotykam, obchodzimy się szerokim łukiem. „A te dni ciszy, które dzielą nas, podpowiadają mi złe obrazy. Muszę to przetrwać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę” – śpiewała kiedyś Kasia Nosowska. No to czekam. Wiosna jest, kwiatki kwitną, lalki w kwiatkach focić można mimo wszystko 🙂

s

Ten wpis nie miał tak naprawdę być o BTS, tylko o Sahrze, która od zeszłego roku nie widziała jeszcze nowych ciuchów… Jako pierwsza zobaczyła za to ogródek w moim nowym miejscu zamieszkania. Stare miejsce musiałam zwolnić, bo landlady nie podobało się, że muszę chodzić do pracy podczas pandemii…

s1

Do ogródka wygalopowałam wczoraj po raz pierwszy, odkąd tu zamieszkałam. Odkryłam, że nie wszystko widać z okien – jak na przykład te tulipany 🙂

s3

s4

W ogródku rosną też białe szafirki, ale są jeszcze bardzo malutkie 🙂

s2

Zdjęcie z hiacyntem jest ze specjalną dedykacją dla Ewy. Tym razem zdjęcie dla Ciebie nie ma nic wspólnego ze zwisaniem z gałęzi 😀

s5

Trzymajcie się zdrowo, kochani. Bądźcie ostrożni, ale rozsądnie, tak, żeby nikogo swoim strachem nie skrzywdzić. Przetrwajmy to, a jutro znowu pójdziemy lalkować 🙂 ❤

Powiew wiosny radosny

Powiewa trzeci tydzień. Nie mam siły już do tego dmuchania. Wychodzę tylko do pracy i z pracy, poza tym nosa nie wystawiam. A tak pięknie żonkile i krokusy kwitną ❤ Zaletą siedzenia na czterech literach jest to, że czasem coś się poszyje. Kolejna para gaci posłużyła do przyodziania Miu. Co ja poradzę, że faktura materiału i wzorki gaciowe są dla lalek jak znalazł? 😉

mius3

Zdjęcia robiłam telefonem, więc czasem ostrość nie wychodzi, jak trzeba na małych obiektach (aparatu nie mam przy sobie), w kuchnio-salonie, na szybko, póki byłam sama w domu i nikomu nie wchodziłam w drogę. W kuchni jest zimno, a w każdym razie tak mi się wydawało, kiedy decydowałam, że mleko będzie miało odpowiednią temperaturę przechowywania nawet bez lodówki. Po trzecim dniu trzymania mleka w szafce nalałam sobie twarożku do kawy… Zatem albo robię się zmarźluchem, albo w tym domu są elfy (a te, jak wieść krasnoludzka niesie, sikają do mleka). Focąc w kuchni, skorzystałam z zastanych dobrodziejstw, jak pianino (nie słyszałam, żeby ktokolwiek na nim grywał)…

mius2mius6

… i szafirki, słodkie małe kwiatki, które kojarzą mi się z działką, jaką mieliśmy w Kielcach 3/4 życia temu.

mius4

mius5

To zdjęcie to mój faworyt z tej sesji

Ubranko inspirowane dawnymi strojami chińskimi (do pewnego stopnia).

mius

Zdjęcia robione w Dzień Kota, czyli tydzień temu. Jedyny kot, jakiego mam przy sobie, jest z plastiku i karmi się go słońcem, a nie kocim żarciem 😛

mius1

I choose you, Pikachu!

Na lalkę w rozmiarze Miu (Pure Neemo xs z małym biustem), potrzebowałam na dobrą sprawę ledwo połowę gaci. Zostało mi jeszcze trzy i pół pary w równie słodkie wzorki. Na obszycie czeka Sahra i jeszcze ktoś…

Miłego tygodnia i oby u Was wiało mniej albo wcale 🙂

Rozmazany Londyn w tle

W sobotę pojechałam do Londynu, bo dawno (miesiąc!) nie byłam i tęskność coraz mocniej wbijała zęby w tę część mojego mózgu, którą potocznie zwie się sercem 😉 Wyjątkowo pamiętałam o zabraniu ze sobą lalki, ale z braku umiejętności tło jest przeważnie rozmazane :/ Czasem to fajne, ale nie wtedy, gdy nie o taki efekt chodzi, więc szybko straciłam zapał do lalkowych zdjęć, robionych telefonem tym razem. Ale nawet gdybym zabrała aparat, zdjęcia nie wyglądałyby inaczej – przy tak małych obiektach zawsze wychodzi rozmazane 😥

lon

Dowód rzeczowy nr 1 – Miu na tle rozmazanej budki w tle. Bez zdjęcia z budką pobyt w Londynie się nie liczy za pobyt w Londynie 😉

lon1

Dowód rzeczowy nr 2 – platan zwieszający gałęzie nad Tamizą, niedaleko przystani Millbank. I zanim ktoś mi powie, że dziwnie ją ubrałam: w Londynie ludzie tak chodzą. Pozawijają się od góry, a nogi gołe. Ile razy trafiam na tak odzianą osobę, nie mogę się nadziwić, że naprawdę nie marznie.

lon2

Dowód rzeczowy nr 3 – rozmazany budynek Parlamentu w tle.

lon3

Dowód rzeczowy nr 4 – Parlament nierozmazany, za to Miu wygląda, jakby zaczynała znikać…

lon4

Dowód rzeczowy nr 5 – Miu poprawia flagę na szczycie budynku i też wygląda dziwnie :/

lon5

Dowód rzeczowy nr 6 – rozmazane London Eye w tle. I tyle.

W tym tygodniu idę na urlop, może będzie więcej czasu na ćwiczenie zdjęć. Mówię, jakbym siedmiu lat lalkowania za sobą nie miała… 😛

Miu odziana jest w czapkę z Innocent smoothie, kurtkę Barbie koniary, spódniczkę Mattel i getry na MH szyte przez Ewę oraz buty z zestawu butów dla Barbie.

Sahra i Miu w lesie naparstnic

Naparstnice kojarzyły mi się głównie z ogródkiem, bo tam je widziałam po raz pierwszy. Dokładniej mówiąc, na działce pod blokiem. Z tą rośliną zapoznała mnie nasza dawna sąsiadka z moich rodzinnych Kielc, pani Ewa, z którą nie miałam kontaktu już z ćwierć wieku i nawet nie wiem, czy jeszcze żyje… Dobrze wspominam ją, jej kwiatki i nasze wspólne chwile. Lata później naparstnica zaczęła kojarzyć mi się nieco inaczej, z grami z serii Elder Scrolls, gdzie często występuje jako komponent do eliksirów – w dziczy widywałam tę roślinę tylko na ekranie kompa. Minionej niedzieli okazało się, że pod nosem mam cały las naparstnic 🙂 Akurat miałam ze sobą lalki 😀

fg

fg1fg2

Sahra i Miu wybrały się do lasu w strojach bardzo niekoniecznie trekkingowych. Kilka godzin z dwóch poprzednich dni zużyłam na uszycie im (wreszcie!) nowych sukienek, dając nowe życie nieużywalnym gaciom 🙂 Głowy bardzo łatwo zdjąć z ciałek typu pure neemo. Wykorzystałam ten fakt, by nieco ułatwić sobie życie i nie zszywać góry sukienek z dwóch kawałków 😀 Nie jestem do końca zadowolona ze zdobienia na sukience Sahry, ale jakoś łyso wyglądała bez niczego, a nie bardzo miałam co przyszyć. Do poprawki. Mimo wszystko, jak na moje nie-dość-obycie z igłą i nitką, wyszło całkiem fajnie.

fg3fg4

Dzień był pochmurny i zdjęcia są dość marne, mam nadzieję, że widać, o co chodzi. Nie mogłam wyjść z zachwytu nad obfitością i dorodnością naparstnic porastających leśne zbocza z nasadzeniami.

fg5fg6

To ten sam las, gdzie kilka tygodni wcześniej fotografowałam dwie kuzynki-Divy w niebieskich dzwonkach 🙂 Magiczne miejsce!

azone

Ostatnie zdjęcie pochodzi z innego dnia, innego miejsca i innych warunków pogodowych 🙂 Wciąż uważam, że Azonki są urocze i cieszę się, że je mam 🙂 Częściowo ze względu na nie, częściowo na podwozie własne, nakupiłam ostatnio tanich gaci we wzorki. Stay tuned 😉

Przydługi post wiosenny

Wiosna, wiosna! W kalendarzu, za oknem i w głowie 🙂 I wszystkiego chce się bardziej, lalkowania też. W miniony piątek spędziłam trochę czasu z igłą i nitką. Wreszcie. A że słońce zechciało dopisać, na każdy spacer zabierałam inną lalkę. Taka rozpusta 😉

fc1f

Spacery obejmowały głównie las i tereny podmiejskie. W sobotę towarzyszyła mi Celine, która dostała nową sukienkę, legginsy i peruczkę – ta ostatnia nie mojej roboty. Została też obiektem testowym dla oczu wydłubanych porcelance. Ekhem… to znaczy pochodzących od dawcy. W niedzielę przeleciała się na spacer Sahra Azone wciąż we wróżkowym wcieleniu.

fcf1

Kwiatki i lalki powinnam sobie chyba przyjąć za znak rozpoznawczy 😛 Ale jak tu nie zrobić zdjęcia, kiedy po raz pierwszy w życiu widzi się dziko rosnące pierwiosnki? Sahra prezentuje miejsce, w którym wkrótce znów rozkwitną bluebells ❤

fc2

Okazało się, że żonkile można spotkać nie tylko na angielskich rabatkach, ale także w lesie 🙂

f2

Ciepło, słonecznie, na drzewie można posiedzieć. Bluszcz, który w Anglii wydaje się mieć wyjątkowo dobrze, jest oczywiście zimozielony. Cała reszta to już tegoroczne starania roślin.

fc4

Bazie można było spotkać już w grudniu, na ten moment i tak się pospieszyły, do Wielkanocy jeszcze kawałek.

f3

Biedronki, motyle i pszczoły już nie śpią.

f4

Stawiki odmarzły, można się wreszcie wykąpać.

f5

Jestem taka mała jak szyszka, czy szyszka jest taka duża jak ja? I to, proszę państwa, jest ostatnie zdjęcie Sahry w kostiumie wróżki. Czas na nowy cosplay 🙂

fc3

Wspominałam już, co Celine dostała nowego: sukienkę, legginsy, perukę – tanią jak barszcz, z Chin oczywiście, zamówioną na ebayu, która okazała się nadspodziewanie dobrej jakości. Wiele razy marudziłam, jak to wolę długie włosy u lalek, ale na zdjęciu włoski wyglądały tak sympatycznie, że postanowiłam spróbować. Do tego wsadziłam jej oczy od lalki porcelanowej. Podoba mi się ich wielka tęczówka. Oczy i włosy nadają lalce zupełnie nowego charakteru.

fc6

Celine w pełnej krasie – buty made by Ewa, reszta by me i chiński wytwórca peruk 😉 Nawiasem mówiąc, do UK przesyki z Chin dochodzą w tydzień.

Las pobrał opłatę za wizytę – zgubiłam jedną dłoń Celine… całe szczęście gdzieś mam drugą.