Sahra i Miu w lesie naparstnic

Naparstnice kojarzyły mi się głównie z ogródkiem, bo tam je widziałam po raz pierwszy. Dokładniej mówiąc, na działce pod blokiem. Z tą rośliną zapoznała mnie nasza dawna sąsiadka z moich rodzinnych Kielc, pani Ewa, z którą nie miałam kontaktu już z ćwierć wieku i nawet nie wiem, czy jeszcze żyje… Dobrze wspominam ją, jej kwiatki i nasze wspólne chwile. Lata później naparstnica zaczęła kojarzyć mi się nieco inaczej, z grami z serii Elder Scrolls, gdzie często występuje jako komponent do eliksirów – w dziczy widywałam tę roślinę tylko na ekranie kompa. Minionej niedzieli okazało się, że pod nosem mam cały las naparstnic 🙂 Akurat miałam ze sobą lalki 😀

fg

fg1fg2

Sahra i Miu wybrały się do lasu w strojach bardzo niekoniecznie trekkingowych. Kilka godzin z dwóch poprzednich dni zużyłam na uszycie im (wreszcie!) nowych sukienek, dając nowe życie nieużywalnym gaciom 🙂 Głowy bardzo łatwo zdjąć z ciałek typu pure neemo. Wykorzystałam ten fakt, by nieco ułatwić sobie życie i nie zszywać góry sukienek z dwóch kawałków 😀 Nie jestem do końca zadowolona ze zdobienia na sukience Sahry, ale jakoś łyso wyglądała bez niczego, a nie bardzo miałam co przyszyć. Do poprawki. Mimo wszystko, jak na moje nie-dość-obycie z igłą i nitką, wyszło całkiem fajnie.

fg3fg4

Dzień był pochmurny i zdjęcia są dość marne, mam nadzieję, że widać, o co chodzi. Nie mogłam wyjść z zachwytu nad obfitością i dorodnością naparstnic porastających leśne zbocza z nasadzeniami.

fg5fg6

To ten sam las, gdzie kilka tygodni wcześniej fotografowałam dwie kuzynki-Divy w niebieskich dzwonkach 🙂 Magiczne miejsce!

azone

Ostatnie zdjęcie pochodzi z innego dnia, innego miejsca i innych warunków pogodowych 🙂 Wciąż uważam, że Azonki są urocze i cieszę się, że je mam 🙂 Częściowo ze względu na nie, częściowo na podwozie własne, nakupiłam ostatnio tanich gaci we wzorki. Stay tuned 😉

Przydługi post wiosenny

Wiosna, wiosna! W kalendarzu, za oknem i w głowie 🙂 I wszystkiego chce się bardziej, lalkowania też. W miniony piątek spędziłam trochę czasu z igłą i nitką. Wreszcie. A że słońce zechciało dopisać, na każdy spacer zabierałam inną lalkę. Taka rozpusta 😉

fc1f

Spacery obejmowały głównie las i tereny podmiejskie. W sobotę towarzyszyła mi Celine, która dostała nową sukienkę, legginsy i peruczkę – ta ostatnia nie mojej roboty. Została też obiektem testowym dla oczu wydłubanych porcelance. Ekhem… to znaczy pochodzących od dawcy. W niedzielę przeleciała się na spacer Sahra Azone wciąż we wróżkowym wcieleniu.

fcf1

Kwiatki i lalki powinnam sobie chyba przyjąć za znak rozpoznawczy 😛 Ale jak tu nie zrobić zdjęcia, kiedy po raz pierwszy w życiu widzi się dziko rosnące pierwiosnki? Sahra prezentuje miejsce, w którym wkrótce znów rozkwitną bluebells ❤

fc2

Okazało się, że żonkile można spotkać nie tylko na angielskich rabatkach, ale także w lesie 🙂

f2

Ciepło, słonecznie, na drzewie można posiedzieć. Bluszcz, który w Anglii wydaje się mieć wyjątkowo dobrze, jest oczywiście zimozielony. Cała reszta to już tegoroczne starania roślin.

fc4

Bazie można było spotkać już w grudniu, na ten moment i tak się pospieszyły, do Wielkanocy jeszcze kawałek.

f3

Biedronki, motyle i pszczoły już nie śpią.

f4

Stawiki odmarzły, można się wreszcie wykąpać.

f5

Jestem taka mała jak szyszka, czy szyszka jest taka duża jak ja? I to, proszę państwa, jest ostatnie zdjęcie Sahry w kostiumie wróżki. Czas na nowy cosplay 🙂

fc3

Wspominałam już, co Celine dostała nowego: sukienkę, legginsy, perukę – tanią jak barszcz, z Chin oczywiście, zamówioną na ebayu, która okazała się nadspodziewanie dobrej jakości. Wiele razy marudziłam, jak to wolę długie włosy u lalek, ale na zdjęciu włoski wyglądały tak sympatycznie, że postanowiłam spróbować. Do tego wsadziłam jej oczy od lalki porcelanowej. Podoba mi się ich wielka tęczówka. Oczy i włosy nadają lalce zupełnie nowego charakteru.

fc6

Celine w pełnej krasie – buty made by Ewa, reszta by me i chiński wytwórca peruk 😉 Nawiasem mówiąc, do UK przesyki z Chin dochodzą w tydzień.

Las pobrał opłatę za wizytę – zgubiłam jedną dłoń Celine… całe szczęście gdzieś mam drugą.

Post talerzowy (specjalnie dla Szarej Sowy)

Znalazłam parę talerzyków w lalkowym rozmiarze w charity shopie. No może kilka par…

talerz9

Wzorów cztery lub trzy na krzyż, zmieniają się tylko kolory brzegu i liczebność sztuk w danym wzorze, np.:

talerz7talerz8

Sygnowane Meissner Limoges France, wszystkie tak samo:

talerz11

Nadać się mogą różnym lalkom do równie różnych celów 😉

talerz

Tak, wiem, wciąż jej nie przebrałam…

talerz1

talerz3talerz4talerz5

Widać, że rozmiar raczej dla 16-calówek, dla mniejszych lalek to bardziej taca. Ogólnie są do wzięcia – kto czuje, że talerza potrzebuje, niech komentuje lub do mnie mailuje (rym częstochowski zastosowałam tu świadomie i celowo 😛 )

Z  innej beczki, Skipper tak mi się spodobała w duecie z Imani, że zobaczmy to jeszcze raz 🙂

talerz6

Niekigurumi, ale i tak kawaii =^.^=

Choć pogoda zrobiła się bardziej stereotypowo angielska, nie sposób mówić jeszcze o jesieni, jakkolwiek według kalendarza na to już czas. Drzewa są wciąż jeszcze zielone, pojawiają się zaledwie pojedyncze kolorowe liście.

ag

ag1

Ale nie o pogodzie miałam, tylko o projekcie kigurumi. Bardzo szybko stało się jasne, że maskotka jest za mała i materiału nie wystarczy. Powstała za to całkiem sympatyczna bluza z ogonem i uszami (oraz oczami, które są dość makabryczne :D).

ag2ag3

Doszłam do wniosku, że misiek na kigurumi powinien być jednak sporo większy od lalki, żeby mieć nieco swobody materiałowej. Kupiłam misia na testy, ale po dokładnym sprawdzeniu okazał się posiadać wartość kolekcjonerską, wobec czego moja mama dostanie go w prezencie 🙂

ag4ag5

Przerobienie maskotki na bluzę to nic trudnego. Wystarczyło odpruć dół, wyciągnąć wypełnienie (które posiadało biały pokrowiec w kształcie maskotki), przerobić łapy na rękawy i odpruć pysk, nieco zwęzić z tyłu, a potem podszyć wszystkie brzegi. Ubranie lalki wymaga ściągnięcia jej głowy i wyjęcia dłoni, ale w przypadku Pure Neemo to nic trudnego 🙂 Efekt uważam za całkiem słodki ❤

ag6ag7

A teraz nieco zabawy z efektami:

PhotoFunia-1537617817

photofunia

ag8

filtr „dramatic”, ostatnio często używany przez niektórych moich znajomych

ag9

ag10

filtr „sepia”

ag11

ag12

filtr „pinhole”

Podczas dzisiejszego lalkowego spaceru nie obyło się bez przygód. Trochę padało, kiedy wychodziłam z domu. Poszłam nad tutejszą „rzeczkę”, której porządnie dały się we znaki tegoroczne upały. Dzisiaj z poziomem wody było już znacznie lepiej, przeszłam na drugą stronę, połaziłam po krzakach. W drodze powrotnej okazało się, że gdzieś musiał przepełnić się zbiornik, bo już nie dało się przejść suchą nogą. Całe szczęście dało się wrócić naokoło 🙂

ag13ag14ag15

Komórkowa apka Krokomierz, którą wczoraj zainstalowałam z czystej ciekawości, jakie dystanse przemierzam, wskazała prawie 3000 kroków podczas tej sesji 🙂 Kolejne dwa zrobiłam na zakupach. Udało mi się wydreptać w charity shopie ciekawą superstarkę: https://vk.com/photo-29352952_456246476 i kilka kuców z g1 i g3 – obecnie całe towarzystwo zażywa spa 🙂

Wróżkowe popołudnie czyli co by tu zjeść

Nie dość, że zaglądała mi bezczelnie do okna, to jeszcze wlazła nieproszona i od razu rzuciła się do doniczki z hibiskusem. Ani „dzień dobry”, ani nic. Nie wiem, kto wychowywał ten Czarowny Ludek…

sfae1sfae2sfae

Popatrzyła, poniuchała, pomruczała coś pod nosem i poleciała powygrzewać się w promieniach słońca, które zmierzało już w stronę zachodu.

sfae3

Musiała wypatrzyć coś ciekawego, bo długo nie siedziała, tylko śmignęła przez uchylone okno w przedsionku.

sfae4

sfae5

Zdjęcie z dedykacją dla Ewy, jak zawsze :* ❤

sfae6

Chwilę bujała się na krzaku pod oknem, a potem jej zainteresowanie ściągnęły rajskie jabłuszka. Nie przeczę, niezłe są, więc tu ją całkowicie rozumiem 😉 Zwłaszcza, że jej spokojnie wystarczy jedno do najedzenia się. A raczej wystarczyłoby, gdyby apetyt nie rósł w miarę jedzenia.

sfae8

Następnie rzuciła się na maleńki przydrożny dąb z niesamowicie wielkimi żołędziami, okazały się jednak niedojrzałe.

sfae9

Próbowała wyłuskać nasionka ze starej szyszki, ale ta okazała się pusta od dawna.

sfae10

Prawie spadła, zasadzając się na resztki tarniny.

sfae11

Znalazła głóg, którego owoce średnio jej smakowały.

sfae12

Powoli zaczynało się ściemniać, kiedy wreszcie zasiadła do stołu. I zżarła stół…

sfae14

Nieco ociężała podleciała na kolejny czerwony krzaczek, ale już tylko po to, by chwilę odpocząć 🙂

sfae13

Z pełnym brzuchem podziwiała budleje. W końcu nie samym żarciem się żyje, nie? 😉

 

Projekt: kigurumi

Ulągł mi się ostatnio w głowie pomysł na kigurumi, czy jak kto woli onesie, z miśka. Większość maskotek ma wszystko, co potrzeba do stania się strojem 😛 Wystarczy (a przynajmniej tak się wydaje) tylko trochę nieskomplikowanych modyfikacji. Na próbę wybrałam niewielką maskotkę wygrzebaną w jednym z lokalnych charity shopów i mam zamiar zmieścić w środku Majokko Miu.

chs1

Zaletą kigurumi jest to, że nie musi być dopasowane ściśle do sylwetki, np. krok ma zwykle niżej niż w kroku. Problemy, jakie w tym przypadku przewiduję, to za krótkie rączki i nogi przyszyte z brzegu – maskotka przystosowana jest do pozycji siedzącej. Może będzie trzeba zwęzić trochę tył, bo sterczy, a także przyszyć ogon nieco wyżej, żeby wypadał w miejscu bardziej poprawnym anatomicznie. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie – być może tylko bluza z kapturem. Czy ktoś z Was robił coś takiego i ma jakieś światłe rady?

A tak poza tym piątek, weekendu początek, czas grubszych porządków po całym tygodniu, np. prania pozostałych łupów 🙂

chs

Miłego weekendu wszystkim i owocnych łowów na sobotnio-niedzielnych pchlich targach 🙂

 

Love sees no… species

Poznali się na 31 Międzygalaktycznej Konferencji Naukowej. Ona przybyła z wykładem o ewolucji floro-fauny w układzie Remina-4, a on omawiał projekt nowatorskiego napędu statków kosmicznych. Od razu między nimi zaiskrzyło.

kosmoskosmos1

Nie przeszkadzało jej, że on ma tylko jedno oko, mózg na wierzchu (wręcz przeciwnie, syciło to jej wrodzoną naukową ciekawość), a jego twarz otaczają dziwne wypustki. Jemu nie przeszkadzało, że ona ma inaczej ani że dzieli ich jakieś pół metra wzrostu. Zbliżały ich inne aspekty, które oboje uważali za najważniejsze w drugiej osobie.

kosmos6kosmos8

Ludzie jak zwykle wiedzieli lepiej, że to nie wypada, tak być nie może. Wypowiadali się nawet w imieniu konstruktu zwanego bogiem, którzy rzekomo również by takiego związku nie poparł. Zapominali, że w oczach drugiej strony to ona była tą „obcą z Kosmosu”. To odwieczny problem ludzi – wydaje im się, że wiedzą, co jest najlepsze dla innych, samemu kompletnie nie umiejąc pokierować własnym życiem, wciąż jednak próbując kontrolować cudze.

kosmos9kosmos11

Jednak im to nie przeszkadzało. Całe szczęście w nieskończonym Kosmosie można podróżować bez końca po swoją szczęśliwą gwiazdę 🙂

PhotoFunia-1530794530

Tytuł dzisiejszego wpisu jest parafrazą tytułu pewnego tanecznego przeboju z mojego dzieciństwa. W roli obcego z Kosmosu wystąpił Dalek Sec w wersji Human Dalek, przywieziony kawał czasu temu z londyńskiego charity shopu. W roli obcej z Kosmosu wystąpiła Majokko Miu Azone. Wygląda na to, że została tym ksenobiologiem 😉