Lalkowe horror shorty WoD

World of Death to seria horrorowych shortów dostępna na youtube. Filmiki prezentują zróżnicowany poziom, zarówno pod względem technicznym, jak i fabularnym. Najnowsza odsłona to dwa shorty o lalkach: Margaret i Dolls.

Reklamy

Worry Dolls a.k.a. The Devil’s Dolls (2016)

Bez zbędnych wstępów – film Worry Dolls jest głupi jak kilo gwoździ bez łebków. Nie oglądajcie go, bo szkoda czasu.

worry-dolls-2015

Fabuła jest przeciętna, co nie musi być wadą w przypadku horroru. W pewnym mieście dochodzi do brutalnych morderstw. Jednemu z zaangażowanych w śledztwo policjantów udaje się dopaść zwyrodnialca. Na miejscu zbrodni znajduje drewniane pudełko zawierające małe laleczki.Co robi z tym znaleziskiem? Oddaje je swojej małej córeczce. Tak, nie przywidziało się Wam – oddaje dowód z miejsca zbrodni dziecku. Dalej nie jest lepiej. Oczywiście domyślacie się, że każdy, kto zetknie się z laleczkami, dostaje się pod ich zły wpływ i nie oszczędzą bynajmniej także i małego dziecka. Czy bohaterowie wygrają ze szmaciano-drewnianymi siłami zła mimo swojej głupoty?  😛

wd_stills01_1-84-2

O samych w sobie worry dolls pisałam swego czasu tutaj. Niestety twórcom filmu najwyraźniej nie chciało się dotrzeć do źródeł, bo laleczki w filmie działają jak miks voodoo z kilkoma innymi wierzeniami na temat lalek, przy czym z tym właściwym mają najmniej wspólnego. Bolą oczy, boli mózg. Jako społeczność wielbicieli i znawców tematu lalek moglibyśmy domagać się odszkodowania od twórców za tę szmirę. Czemu lalkowe horrory są często tymi najsłabszymi? Ech…

Dolla Morte (2006)

dolla

Bill Zebub, twórca Dolla Morte, reklamuje się jako „król filmów klasy B”. Abstrahując od śmieszności tego stwierdzenia, być może niezamierzonej, jest w nim sporo pychy, o czym można przekonać się, oglądając wyżej wymienione pseudodzieło sztuki filmowej, w którym aktorów zastąpiły lalki i action figures.

2 dolls

Nie wątpię, że twórcy filmu świetnie się bawili przy pracy, zapewne przekonani o swej oryginalności. Wszak zabawa, w tym także lalkami, to ważna funkcja ludzkiej kultury i życia społecznego. Film otwiera obszerny dupochron: wyjaśnienie, że to komedia, niemająca na celu nikogo napiętnować, urazić, etc. Jeśli Bill Zebub faktycznie tak uważał, powinien zostawić Dolla Morte w szufladzie i wypuszczać stamtąd wyłącznie na przyjęcia z bliskimi znajomymi.

zombiedoll-550x410

Ta rzekoma komedia o wielce wątpliwych walorach estetycznych w założeniu miała być satyrą na amerykańskie społeczeństwo i zorganizowaną religię (katolicką). Jednak zamiast satyry wyszło z tego pastwienie się na poglądach, których się nie lubi, i choć każdemu wolno mieć własne zdanie, tu jego wyrażenie wypadło marnie i po prostu brzydko. Jakkolwiek uważam, że na polu fikcji – czy to ekranowej, czy literackiej – wszystko powinno być dozwolone, a odbiorca sam powinien wybierać teksty kultury i wartości w nich zawarte.

dolla-morte-1

Co do wykorzystania lalek, porzućcie złudzenia. Większość z nich została potwornie zniszczona i wykorzystana w sposób, jaki wielu kolekcjonerów uznałoby wręcz za bluźnierstwo. Bill Zebub twierdzi, że użył lalek do swojego filmu, bo zatrudnienie aktorów do takich ról byłoby zbyt szokujące. Facet chyba mało horrorów i pornosów ogląda, duh… 😛 Z satyry wyszło przede wszystkim pastwienie się na plastiku, a towarzyszące mętnej fabule opary absurdu wybitnie utrudniają intelektualne oddychanie, choć film trwa niewiele ponad godzinę. Zatem polecam Państwu OMIJANIE Dolla Morte łukiem szerszym niż omijalibyście zdechłe cielę rozkładające się w tropikalnym słońcu.

dolla4

The Boy (2016)

W ostatni piątek zostaliśmy uraczeni premierą kinową The Boy – nowego horroru o lalce. Główną bohaterką jest młoda Amerykanka, która, chcąc zarobić na start nowego życia, podejmuje się pracy opiekunki do dziecka w Wielkiej Brytanii (bo kto nie chciałby zarabiac w funtach?). Na miejscu okazuje, że jej podopiecznym ma zostać lalka łudząco przypominająca małego chłopca. Dziewczyna zostaje sama w wielkiej posiadłości i natychmiast zaczyna ignorować obowiązki, do wypełniania jakich się zobowiązała. Tymczasem jej nieożywionemu podopiecznemu nie podoba się taki obrót sprawy…

boy3

Chociaż fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się przewidywalna, The Boy to ciekawe i przyjemne odświeżenie schematu horrorów o lalkach, co sprawia, że historię śledzi się z zaangażowaniem. Reżyser filmu, William Brent Bell, wie, jak powinno się kręcić horrory – nie robi tego pierwszy raz. Rozlewu krwi brak, natomiast atmosfera szybko staje się odpowiednio gęsta. Dopiero po seansie dostrzega się, że wskazówki właściwej interpretacji oglądanych wydarzeń są rozsiane po całym filmie od samego początku, ale dopiero pod koniec wiemy, co mamy przed oczami. Można się zastanawiać, na ile zastosowane rozwiązania fabularne są realistyczne, mimo wszystko historia jest dość spójna.

boy

Główna bohaterka jest niezmiernie irytującą osobą, aż szkoda, że nie spotkał jej gorszy los – bo niestety zakończenie nieco rozczarowuje, a co gorsza, po ostatnich scenach można wnosić, że grozi nam kontynuacją :/ Tymczasem historia jest wybitnie jednostrzałowa i trudno byłoby ją kontynuować w sposób nieczyniący z filmu własnej karykatury.

boy1

Tytułowy chłopiec (z jakiegoś powodu tytuł filmu nie został przetłumaczony przez dystrybutora, może uznano, że nie trzeba, bo każdy wie, co to „boy” 😉 ) to porcelanowy lalek z wstawianymi oczami. Jestem przekonana, że kolekcjonerzy jak jeden mąż skrytykują jego artykulację. Bo tej właściwie nie ma – lalka wykonuje kilka podstawowych ruchów. Niektóre ujęcia w filmie są jednak tak udane, że nasz sztywniak całkiem nieźle stwarza pozory życia.

boy2

Film nie należy do najstraszniejszych, ale wrażliwi będą mieć okazję kilka razy podskoczyć, ponieważ jako główny środek straszenia zastosowano tu jump scenes. Sama historia jest ciekawą układanką, pozbawioną dłużyzn. Film polecam raczej fanom zagadek kryminalnych i suspensu niż wielbicielom horrorów.

Dla kogo ta gruba Barbie? – kilka słów o lalkach, percepcji i stereotypach

Wobec burzy panującej wokół tematu odświeżonego wizerunku Barbie nie omieszkam dorzucić swoich manguścich trzech groszy. Ze dwa dni temu po raz pierwszy wyświetliła mi się na youtube reklama lalek o nowych ciałkach. Szczerze mówiąc, byłam zachwycona, zwłaszcza niebieskowłosą o ciele curvy, czyli krągłych kształtach. Gdyby była już w polskich sklepach, pewnie dzisiaj bym o niej pisała, bo dawno żadna nowa Barbie tak mi się nie spodobała. Początkowo w ogóle nie zwróciłam uwagi na przekaz reklamy ani na to, że nowych kształtów jest więcej – widziałam tylko te włosy niebieskie 🙂 Wieczorem weszłam na dollsforum…

…a tam gównoburza. Za dzieci nie będę się wypowiadać. Podobno Mattel robi badania wśród docelowych użytkowniczek linii playline. Nie da się także stwierdzić z całą pewnością, że dziewczynki w reklamie tak entuzjastycznie o nowych lalkach mówią od siebie, a nie to, co im kazano powiedzieć, choć wygląda to fajnie i naturalnie. Zdania dorosłych kolekcjonerów są za to podzielone. Jednym podoba się taka różnorodność, inni widzą w tym nachalne lansowanie poprawności politycznej, kolejni na tej podstawie rozpoczynają dyskusje o  kanonach piękna. Niestety w dość skrajny sposób. Okazuje się, że wszystko, co nie da się wpisać w wąski prostokąt, to już „grube”. Co więcej to „grube” jest równe brzydkiemu i koniec. A lalki mają być ideałami piękna, a w związku z tym, że piękne to szczupłe… itd., itp. Poza tym grube jest niezdrowe, więc wyprodukowanie Barbie curvy to wyraz poparcia dla obżarstwa i związanych z nim schorzeń.

pMAT1-23566679_alternate1_v380

źródło: Mattelshop

Serio, moi drodzy? SERIO? Tu zwracam się do tych, którzy w zróżnicowaniu ciałek widzą poprawność polityczną i wpieranie im na siłę, że każdy wygląd jest równouprawniony. Taka sama idea przyświecała linii Monster High – każdy z nas jest inny, ale wszyscy jesteśmy tak samo wartościowi. Jakoś nie przypominam sobie, byście wtedy wyli, że to poprawność. Kiedy lalki nie miały zróżnicowanych kształtów, nie mówiliście o poprawności. Wtedy gównoburze dotyczyły zresztą innych aspektów tego produktu.

Najbardziej jednak martwi mnie to, co z Waszych dywagacji trafia do innych ludzi, nieposiadających szczupłej sylwetki bardzo niekoniecznie z winy obżarstwa. Pomijając fakt, że według niektórych „gruba” to już rozmiar 40-42 (12-14), tusza wynika często z poważnych komplikacji zdrowotnych czy genetycznych, pojawia się jako efekt uboczny leczenia sterydami lub hormonami. Co ważniejsze, zachowujecie się tak, jakby człowiek był przede wszystkim swoją urodą lub jej brakiem, a przypisywanie zalet urodzie to jedna z najprymitywniejszych atrybucji, jakim podlega ludzkie myślenie – warto sobie wreszcie uświadomić, jak działa własny mózg.

FLSavailnow

źródło: Mattelshop

Co do kanonów piękna, człowiek po liceum powinien być świadomy, że przez wieki kształtowały się one bardzo różnie. Podobnie na całym świecie z sylwetką szczupłą oraz pełniejszą kojarzone są inne wartości, zależnie od regionu. W internecie można znaleźć szereg badań na temat męskich preferencji co do kobiecego wyglądu. Poczytajcie, warto. Okazuje się na przykład, że mężczyźni kierują się poziomem estrogenów danej kobiety w ocenie jej atrakcyjności, a to jest coś, co odbywa się poza wszelką świadomością, kierowane czystą biologią i zasadami doboru naturalnego. Tego nijak żadna lalka nie odda. Kanon piękna to coś, co jest wykreowane sztucznie przez daną grupę ludzi w pewnym okresie czasu. Modelki mogą sobie być chudziutkie i wysokie, na takich dobrze wyglądają ciuchy na wybiegach. Tymczasem badania pokazują, że męski wzrok zawisa przede wszystkim na biuście, błądząc między nim a twarzą, ignorując biodra i nogi…*

Od pewnego czasu umacnia się idiotyczna idea, według której nie lalka jest odbiciem rzeczywistości, a na odwrót. To było szczególnie widoczne w przypadku Monster High. Te idiotyczne gadki, że dziewczynka będzie chciała wyglądać jak lalka i w związku z tym lalki powinny wyglądać tak, a nie inaczej, żeby dziecku biednemu nie zaszkodzić. Moi drodzy, dzieci nie są takie głupie, to raz. Zabawki to narzędzia służące poznawaniu rzeczywistości poprzez naśladowanie jej, a nie jej wchłanianiu i interpretacji, to dwa. W interpretacji powinni pomagać rodzice, od tego są. Jeśli rodzic liczy, że zabawki coś za niego załatwią, to nie zrozumiał ani swojego zadania, ani funkcji zabawy w życiu człowieka. Poza tym każdy ma prawo wybrać z popkultury te elementy, które mu odpowiadają, a pominąć inne, nie ma obowiązku bezrefleksyjnego konsumowania każdej papki, jaką Ci podsuną. Nie podobają Ci się nowe Barbie? Nie kupuj.

*https://www.researchgate.net/profile/Alan_Dixson/publication/26749439_Eye-tracking_of_men’s_preferences_for_waist-to-hip_ratio_and_breast_size_of_women/links/54dc1bff0cf2a7769d94fd67.pdf

Victoria & Albert Museum of Childhood – wystawa domków dla lalek

Ekspozycjom stałym, które w londyńskich muzeach ogląda się przeważnie za darmo, towarzyszą często wystawy czasowe, płatne. Jednak nie w V&A MoC 🙂 Wystawa domków dla lalek była darmowa, jedyne, z czym należało się liczyć, to czujne spojrzenia pracowników 🙂 Eksponaty stały oczywiście w gablotach, można je było podświetlać na krótko. Miniaturki nie interesują mnie tak bardzo, jak niektórych z Was, chociaż podziwiam, jakie piękne tworzycie, dlatego nie fotografowałam wszystkich dostępnych domków. Najbardziej spodobały mi się gregoriański i wiktoriański. Im dalej w czas, tym domki robiły się coraz bardziej badziewne – niestety :/

dom

Ten domek – Tate Baby House – przez 170 lat przechodził w ręce kolejnych dziewcząt w rodzinie z matki na najstarszą córkę. Każda z nich dodawała do niego nowe akcesoria. Domek „bywał” w Covent Gardens, Cambridge, a także na wsi. Ostatnią właścicielką została Flora Tate w 1896 roku. Nie miała dzieci, więc po jej śmierci domek sprzedano muzeum.

Kolejne domki to już epoka wiktoriańska:

dom1

dom2

dom3

dom6 dom7 dom8

Prawda, że drobiazgowo dopracowano wnętrza? Na wystawie można było również obejrzeć zrekonstruowaną kuchnię wiktoriańską w ludzkim rozmiarze, gdzie hasło zagrzewające do pracy wypisane na ścianie rozwaliło mnie swoją bezpośredniością:

dom5

Najbardziej współczesny eksponat to już wariacja na temat domków i zapewne także sztuki, a ponieważ współczesna do mnie nie przemawia, pozostanę przyz zdjęciu:

dom9

Nie widać tego za dobrze, ale każde pomieszczenie tego regało-domku było w jakimś aspekcie udziwnione, np. lóżko stało na piramidzie ze stołu i krzeseł, jedno pomieszczenie przypominało klatkę dla chomika itp. Taki zestaw odjechanych dioram 🙂

Zdaję sobie sprawę, że tym postem niewiele pokazałam, ale w sumie po co mam Wam odbierać przyjemność samodzielnego zwiedzania? To taki teaser jest 😉