W lepszym świetle

Zaczęłam urlop. W najbliższy wtorek, 2 czerwca, miałam lecieć do mamy. Lot odwołany, ale w obecnych okolicznościach i tak bym nie poleciała – kwarantanny trwałyby dłużej niż mój planowany pobyt. Nie rozpaczam zanadto jednak, w końcu urlopu w Oxfordzie jeszcze nie miałam 😉 Wczoraj wstałam wcześnie rano znacznie później niż zamierzałam, ale i tak poszłam spacerkiem do centrum, żeby zobaczyć, jak wygląda Oxford bez typowego codziennego zgiełku. Towarzyszyła mi… no właśnie: bezimienna lalka z Chin z poprzedniego wpisu. Najpierw po drodze zahaczyłam o Headington Hill Park.

noname

Jak widać, znalazłam tam klon japoński 🙂

noname1

Dziewczynki po drzewach nie łażą? Od kiedy?

noname3

Pierwsze słyszę, tak fajnie jest posiedzieć między liśćmi 🙂

Na powyższym zdjęciu można zauważyć, jak dziwnie rootowane są rzęsy mojej chińskiej laluszki – nie dopasowano ich do oczodołu, tylko wiszą sobie nad górną krawędzią tęczówki. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale na zbliżeniu trochę denerwuje.

noname4

Nie zmienia to faktu, że mała jest dość fotogeniczna 🙂

noname5noname6

Do centrum Oxfordu z mojego miejsca zamieszkania idzie się około godziny. Szłam w słońcu, bez filtra, bo jakoś okoliczności nie sprzyjały zaopatrzeniu się w niego, i (znów) opaliłam się w plecak. Można wyraźnie odróżnić, gdzie były ramiączka, a gdzie sięgnęło słońce 😛 Szłam przez najbardziej turystycznie ruchliwą ulicę aż do galerii handlowej Westgate, w której normalnie ludzi jest jak przysłowiowych mrówków.

noname7

No i gdzie są ludzie? Nie mam pojęcia. Gdzie się podziali?

Od poziomu -1 po dach spotkałam może 20 osób. Wszystko zamknięte, cisza, jak makiem zasiał. I wcale nie było to fajne. Jak lubię ciszę i spokój, tak nie chciałabym, żeby świat zrobił się taki na stałe.

noname8

Nikogo pod restauracją…

noname9

Dwie osoby mają prywatny piknik na dole

noname10

Pusto tu…

noname11

…dwie osoby tam…

noname12

noname13

smutno mi…

noname14

Mogę pozować w spokoju, nikt nie zaczepia ani się nie gapi, ale… wolę normalność.

Zdrowia wszystkim, a na koniec jeszcze słowo do dwóch pań:

PhotoFunia-1590926389

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin Szarej Sowie i Ewie życzy Mangustowo wraz z całą plastikowo-gumową zawartością 🙂 

Zdrowia, pogody ducha i wymarzonych lalek :*

W złym świetle

W życiu każdego lalkowicza przychodzi taki moment, kiedy decyduje się na pierwszy zakup na Aliexpressie. Ceny zachęcają, nawet jeśli czas oczekiwania na zakupione dobra nieco ochładza entuzjazm. W moim przypadku przesyłka pojawiła się po 10 dniach, a prognozowano 20 do 40. Wyskoczyłam z równowartości jakichś 35zł, żeby obczaić sobie taką laleczkę:

ali7

Spodobało mi się połączenie dziecięcej buźki z siwymi włosami, do tego artykulacja, jak na produkt w tak niskiej cenie, przedstawiała się bardzo zachęcająco. Lalki sprzedawane są nago, ale dostałam powalające różowe pantofle gratis. Wszystkie mają ciemne oczy i plastikowe rzęsy, które kojarzą mi się z moimi starymi polskimi lalkami z PRL. Kolory włosów są zarówno naturalne, jak i nie (i owszem, była też z niebieskimi, ale siwa okazała się w moich oczach większym rarytasem tym razem 😉 ) Wszystkie lalki mają długie włosy, dostępne są w dwóch wariantach fryzury – z grzywką i bez. Według mnie ten drugi wariant wygląda lepiej.

ali2

Zdjęcia są robione na szybko, w złym świetle, telefonem, ale bardzo już chciałam pokazać coś innego niż Sahra i Miu…

ali6

Lalka ma włosy z trochę dziwnego tworzywa, które się dość mocno puszy. Niezbyt mi się to podoba, ale reroot w tym wypadku byłby bardziej problematyczny (zwykle problemem jest wyłącznie leń :P), bo głowa jest na kulce, w związku z czym między kulką a włosami jest blokujący kawał gumy, by głowa się nie kiwała. Wow… poprzednie zdanie to nie jest mistrzostwo słowa 😀

ali3

Podoba mi się buźka tej laleczki. Przypomina mi trochę Dala, kojarzy się także z Little Miss No Name Hasbro. Myślę, że jest to całkiem wdzięczny materiał także do wszelkich repaintów i customów.

ali4

Artykulacja jest całkiem fajna, zwłaszcza w rękach. Zgięcie w łokciu chyba najlepiej imituje naturalny ruch. W tym wpisie jednak nie zaprezentowałam pełni możliwości, liczę na to, że będę mogła zaprezentować lalkę w ładniejszej scenerii. I lepszym świetle!!! Stawy, jak na razie, są tak ciasne, że boję się coś złamać przy próbie zmiany pozycji, choć ciałko wykonane jest z dość miękkiego plastiku. Wydaje się on dość elastyczny.

ali8

Nie tylko ja dostałam nową zabawkę, koty także. Maoś tak się zmęczył ganianiem, że aż się dał ujeździć 😉

ali

Ciekawa jestem, czy ktoś rozpoznał ubranko? Jak widać, pomimo nieco innych proporcji, lalka z Chin jest rozmiaru Living Dead Doll, a zatem kilkanaście kreacji już na nią mam 😉 Po tym, jak została hojnie spryskana etanolem – w końcu czasy są wirusologicznie niepewne – przymierzyła ubranko Sadie. LDD nie była zadowolona, że jej zabieram łachy. Mruczała coś pod nosem o zemście, a ja szczerze życzyłam potworkowi powodzenia w złażeniu po schodach po nóż i ciągnięciu go na górę z powrotem 😛 Na koniec spojrzała na mnie z triumfem w dwukolorowych oczach:

Gaci mi nie zdejmiesz! Mam namalowane!

ali1

Jestem bardzo zadowolona z chińskiej laleczki. Niestety. Pewnie będę coraz częstszym gościem na Ali… Już do mnie leci głowa Licci…

Miłego, zdrowego weekendu!

To znowu ona…

Dalej nic się nie zmieniło, wciąż nie mam przy sobie moich lalek. Mogłabym kupić nowe, owszem, poczta działa, ale kupowanie lalek na siłę przecież mija się z celem. To ma być przyjemność, a nie kolejny obowiązek. mox2

Zastanawiałam się zatem, co jeszcze mogę zrobić, żeby nie było ciągle tak samo. Zdecydowałam się rozpuścić włosy Miu, które uczesałam w warkocz kilka lat temu. Gumka i tak się już sama rozpadła. Oto efekty 🙂

mox

Lokalna ciekawostka: ostatnio w mojej dzielnicy pojawiły się takie szydełkowe tęcze na ławkach i ogrodzeniach. Namierzyłam cztery, ale pewnie jest ich więcej. Może warto porobić zdjęcia wszystkim, taki tęczowy pamiętnik pandemii?

mox1mox3

Lalka w kawiatkach, temat znany i lubiany. Pierwsze zdjęcie zrobione jest na terenie placu zabaw Quarry Hollow, gdzie znajduje się coś w rodzaju zjeżdżalni. O ile się orientuję, jest to także pozostałość dawnej kopalni odkrywkowej, tak jak rezerwat za domem, w którym wynajmuję pokój. Drugie zdjęcie jest zrobione w jednym z wąskich przejść między domami, jakich tutaj pełno. Poprzednia sesja, z nieboszczką, także miała miejsce w takich przejściach. Czasem nawet mają one nazwy jak zwyczajna ulica.

mox4mox5

A to chyba moje ulubione zdjęcia z tego spaceru 🙂

mox6

Wisik z dedykacją dla Ewy!!! ❤ Przy okazji można zyskać nieco orientacji w temacie włosów Miu 😉

mox7

Przyznam, że z początku, po kupnie lalki, miałam pewne obiekcje co do tych włosów, teraz mi przeszło. Po paru latach w warkoczu zrobiły się lekko pofalowane i nie wiszą jak taki sztywny ogon, a takie na mnie zrobiły wrażenie po rozpakowaniu lalek.

mox8

Naoglądała się filmików z Overwatcha i też chce być bohaterką 😉

mox9

I z lustrem na koniec. Tym razem lustro nie ma nic wspólnego z Photofunią 🙂

Wczoraj zamówiłam na próbę chińską lalkę na Aliexpressie. To mój pierwszy zakup. Bardzo jestem ciekawa, czy będzie to rozczarowanie, czy miłe zaskoczenie. Miała być głowa Licci, ale przecież i tak nie mam na nią ciałka obecnie…

Godzina dla zdrowia

W UK możemy wyjść codziennie na godzinę w celach zdrowotnych. No to wyszłam, Ewa mi kazała. Może sobie być zaraza, mogę mieszkać na drugim końcu Europy, a Ewa i tak mi każe robić rzeczy 😉 Ponieważ lalek mam przy sobie cztery na krzyż w tej chwili, dziś znów powtórka z Azonek (sori).

blueblue1blue2

Zdjęcia poszłam robić w byłej kopalni odkrywkowej, którą mam zaraz domem. Miejsce to jest obecnie małym rezerwatem przyrody (w UK takie są co krok), nazywa się Magdalen Quarry. Najciekawszym obiektem, widocznym na niektórych zdjęciach Irae z poprzedniego wpisu, są złoża geologiczne sprzed 145 milionów lat. Gdyby te skały mogły mówić… to pewnie wybrałyby milczenie, za to dużo by płakały… Poza skałami rosną tam kwiatki i drzewa, gniazdują ptaki i bywają lisy, które czasem widzę z okna wieczorami 🙂 Wetknięcie Miu w te dzwonki kosztowało mnie nowe oparzenia pokrzywami – jak to diabelstwo długo utrzymuje się w skórze, to jest coś niesamowitego!

blue3blue4

Zanim jednak wyszłam z domu, uszyłam Sahrze nową sukienkę z materiału pochodzącego z dwóch par gaci 😀 Zajęło mi to koło 40 minut, dokładnie tyle, ile potrzeba na odsłuchanie wszystkich openingów anime Fairy Tail w niepełnych wersjach – to była moja ścieżka dźwiękowa do szycia 🙂 Nie wiem, jak to się dzieje, ale uszytki dla Miu ZAWSZE wychodzą mi lepiej niż te dla Sahry – a w każdym razie z tych jestem bardziej zadowolona.

blue5blue6

Te żółte kwiatuszki to chyba jakiś rodzaj pierwiosnka, choć nie dałabym się pokroić za tę diagnozę. Słoneczko dogrzewało dziś z mocą, dlatego kolory na zdjęciach wyszły dość sprane. Sukienka Sahry na górze jest seledynowa, na dole różowa. Taki majtkowy róż 😉 Bardzo się cieszę, że w tym niełatwym czasie mam przy sobie moje plastikowe przyjaciółki o mangowych twarzach 🙂

blue7

Mam nadzieję, że wszyscy jesteście zdrowi i że nastrój w miarę dopisuje. Do następnego razu 🙂 :*

 

Little Apple Doll Irae

Pamięta ktoś moją Little Apple Doll Erro? Pewnie nie, bo nie gościła zbyt często na blogu. Nie mam jej zresztą przy sobie, została w PL. Na facebookowym markecie znalazłam jej siostrę z serii, Irae, za pół darmo. Małe Jabłka niczym się od siebie nie różnią (choć w nowszych seriach miewają inny kolor włosów), można zatem powiedzieć, że posiadanie więcej niż jednej mija się z celem, ale, sami rozumiecie, okazja była 😉 Choć wyglądają japońsko, jest Little Apple Dolls to produkt brytyjski.

irae

Krótko przypomnę, że Little Apple Dolls to lalki-duchy dzieci. Każda z nich posiada maskę stylizowaną na japoński teatr No. Maska. Jakże odpowiednio do okoliczności… Każda lalka ma też jabłko ze szpilkami w zestawie oraz książeczkę, w której opisana jest jej historia.

irae1

Irae najbardziej na świecie lubiła doglądać róż w ogrodzie. Rozmawiała z nimi jak z dobrymi przyjaciółmi i nawet urządzała posiedzenia przy herbatce. Rośliny wydawały się rosnąć bujniej pod jej dotykiem. Irae nigdy nie opuszczała ogrodu otoczonego nieprzebytym żywopłotem – rodzice bardzo się o nią bali. Była długo oczekiwanym dzieckiem i dopiero kiedy jej matka i ojciec przyrzekli część duszy dziewczynki bogom drzew, doczekali się narodzin córki. Wierzyli, że to z tego powodu ma ona tak dobry wpływ na ogród.

irae2

Pewnego dnia Irae usłyszała płacz zza żywopłotu. Po chwili pojawiła się w nim dziura, jakby ktoś ją wypalił, wystarczająco duża, by dziewczynka mogła się przez nią przecisnąć. Po drugiej stronie leżał mały, biały piesek z łapkami pokrytymi krwią. Irae nigdy wcześniej nie widziała psa, więc trochę się go bała. Postanowiła go dotknąć, by sprawdzić, czy jest prawdziwy. Kiedy dotknęła zwierzątka, poczuła podmuch chłodu, a zakrwawione łapki psa odzyskały czysty, biały kolor.

irae3

Pies zaczął skakać wokół Irae, a ona biegła za nim, coraz bardziej oddalając się od żywopłotu. Dobiegli do kamiennej fontanny. W wodzie Irae dostrzegła bladego, starego człowieka. Postanowiła go dotknąć, by sprawdzić, czy jest prawdziwy. Wtedy znów poczuła chłód, a starzec zerwał się gwałtownie, zaczął kaszleć i rozchlapywać wokół wodę. Uratowałaś mnie, powiedział. Irae nie wiedziała, co mu odpowiedzieć.

irae4

Wkrótce wieść o cudownej dziewczynce obiegła okoliczne wioski. Starzec adoptował ją i białego psa. Sądził, że biedne, cudowne dziecko, które wraca życie, jest nieme, bo Irae nigdy się nie odzywała.

irae5

Starzec miał bardzo zaniedbany ogród. Kiedy Irae to zobaczyła, dotknęła dłońmi ziemi i zamieniła dzikie chaszcze w prawdziwy raj. Wieść o jej uzdrawiających mocach przyciągała do ogrodu ludzi, którzy potrzebowali uzdrowienia lub egzorcyzmów. Irae pomagała wszystkim, ale z czasem odkryła, że im dłużej się tym zajmuje, tym mniej potrafi się cieszyć i uśmiechać. Z czasem zaczęła tracić wzrok.

irae6

Ludzie wciąż przychodzili, Irae wciąż pomagała, ale powoli budził się w niej gniew. Nie rozumiała, dlaczego tak źle się czuła. Spędzała wieczory tylko w towarzystwie białego psa. Nic już nie widziała. Pewnego dnia wpadła w szał, zaczęła niszczyć wszystko na swej drodze, po której prowadziła ją dziwna, czarna mgła. Ludzie zaczęli rzucać w nią kamieniami, ale to tylko jeszcze bardziej ją rozgniewało. Tylko biały pies pozostał jej wierny, ale Irae potrafiła tylko obwiniać go o to, co się stało. To przez niego opuściła ogród rodziców.

irae7

Przestraszony pies próbował przed nią uciekać, ale zapędziła go pod ścianę gęstych krzewów. Wtedy stało się coś dziwnego – w żywopłocie zaczęła powstawać dziura, jakby ktoś ją wypalił. Było już jednak za późno. Czarna mgła otaczająca Irae pochłonęła i psa, i żywopłot. Irae zorientowała się, że jest we własnym ogrodzie. Teraz porastały go chwasty i stały w nim dwa ołtarzyki postawione przez jej zasmuconych rodziców, którzy za bardzo starali się ochronić ją przed światem. Irae znów pogrążyła się w mroku i wpadła w szał.

irae8

Otaczały ją czarne płomienie. Umierała. To miejsce jest zaczarowane, wiesz? Ślepa Irae nie wiedziała, że przed nią, na stercie liści, spoczywa Czerwone Jabłuszko. Powiedziało jej, że podróż poza ogród bardzo ją zmieniła. Bezpowrotnie. Spłonęła z gniewu, a jej oczy zamieniły się w dwie czarne dziury. Irae groziła Czerwonemu Jabłuszku śmiercią, ale niejeden już próbował. W końcu podniosła je z ziemi i wtedy poczuła, jak złe emocje opadają. Roześmiała się, pełna radości. Nie pasujesz już tutaj, powiedziało Czerwone Jabłuszko. Ale możesz zamieszkać gdzieś, gdzie znajdziesz przyjaciół – Pomiędzy tutaj i tam.

Irae9

Koniec.

Wesołych i zdrowych świąt, kochani 🙂 Zwłaszcza zdrowych!

 

 

 

 

 

Dawno mnie tu nie było…

Jakoś tak wyszło, że cały marzec zleciał bez wpisu. Najpierw ryłam do egzaminu, a zaraz po nim nadeszła wieść o pandemii, która jednych faktycznie rozkłada na łopatki, a drugim miesza w mózgach. Gdzieś tam w tak zwanym międzyczasie dokupiłam jeszcze dwóch chłopaków z BTS. Chciałam tylko tego z dwukolorową czupryną, ale dostępny był jeszcze taki, którego wcześniej nie widziałam, do tego wydał mi się podobny do mojego lubego Donniego Yena, więc opuściłam sklep zabawkowy z dwoma pudełkami 🙂

kpop

Przed Wami RM (a.k.a. Donnie Yen) i V

Na jakimś blogu (przepraszam, nie pamiętam, czyj to był) widziałam, że te koszule to tylko takie atrapy – sam przód przyczepiony w środku do marynarki. Dobrze, że nie próbowałam BTSów na razie rozbierać. A tak prezentują się we czwórkę:

kpop1kpop2

Niestety nieprędko zrobię im kolejną sesję. Nie mam ich przy sobie w Oxfordzie, a jechać po swoje rzeczy nie bardzo mogę, bo jak wiadomo mamy lockdown – na razie drugi tydzień. Konieczność trzymania się z daleka od ludzi jest dla mnie bardzo przykrym przeżyciem. Co prawda ciągle pracuję, bo należę do grupy tzw. key workers, ale i tam musimy się trzymać jak najdalej od siebie. Do sklepu chodzę w masce i nitrylowych rękawiczkach. Po drodze do pracy i z powrotem, jeśli w ogóle kogoś spotykam, obchodzimy się szerokim łukiem. „A te dni ciszy, które dzielą nas, podpowiadają mi złe obrazy. Muszę to przetrwać, przeczekać trzeba mi, a jutro znowu pójdziemy nad rzekę” – śpiewała kiedyś Kasia Nosowska. No to czekam. Wiosna jest, kwiatki kwitną, lalki w kwiatkach focić można mimo wszystko 🙂

s

Ten wpis nie miał tak naprawdę być o BTS, tylko o Sahrze, która od zeszłego roku nie widziała jeszcze nowych ciuchów… Jako pierwsza zobaczyła za to ogródek w moim nowym miejscu zamieszkania. Stare miejsce musiałam zwolnić, bo landlady nie podobało się, że muszę chodzić do pracy podczas pandemii…

s1

Do ogródka wygalopowałam wczoraj po raz pierwszy, odkąd tu zamieszkałam. Odkryłam, że nie wszystko widać z okien – jak na przykład te tulipany 🙂

s3

s4

W ogródku rosną też białe szafirki, ale są jeszcze bardzo malutkie 🙂

s2

Zdjęcie z hiacyntem jest ze specjalną dedykacją dla Ewy. Tym razem zdjęcie dla Ciebie nie ma nic wspólnego ze zwisaniem z gałęzi 😀

s5

Trzymajcie się zdrowo, kochani. Bądźcie ostrożni, ale rozsądnie, tak, żeby nikogo swoim strachem nie skrzywdzić. Przetrwajmy to, a jutro znowu pójdziemy lalkować 🙂 ❤