May the Toys Be with You

W New Walk Museum and Art Gallery w Leicester do 28 października można podziwiać wystawę poświęconą prywatnej kolekcji miłośnika Gwiezdnych Wojen. W skład tejże wchodzą oryginalne kinowe plakaty oraz zabawki z pierwszej trylogii George’a Lucasa, które towarzyszyły premierom kolejnych części, produkowane głównie przez firmy Kenner i Palitoy.

swsw1sw2

Część tych zabawek jest lekko starsza ode mnie 🙂

sw11sw14sw13

Oprócz oczywistych walorów geekowskich wystawa ma także charakter poznawczy. Można dowiedzieć się z niej, że największy ówczesny producent zabawek w USA – Mego Corporation – odrzucił ofertę Lucasa, nie chcąc mieć nic wspólnego z „sf klasy B”, jak ocenił zarys scenariusza (było to jeszcze przed kinową premierą). Przyjął ją za to Kenner, ale zastrzegając, że przed premierą nie zdąży jeszcze niczego wyprodukować. Kiedy okazało się, że Star Wars cieszą się szaloną popularnością, zbliżało się Boże Narodzenie, a zabawek wciąż nie było. Ówczesny prezes Kennera, Bernie Loomis, wpadł na pomysł sprzedawania certyfikatów na figurki, które chętni mieli otrzymać po Nowym Roku. Chętnych osób na tenże cyrograf o wartości 7.99 GBP znalazło się aż 500 tysięcy.

sw10sw9

W UK istnieje pewna legenda dotycząca figurek Star Wars – skarb Palitoy (Palitoy Pit – dosłownie dół Palitoy). Popularność zabawek zmalała jakieś trzy lata po premierze Powrotu Jedi (1983). Lokalna legenda głosi, że niesprzedane figurki zostały wyrzucone gdzieś na wysypisku w okolicach Leicester. Jeśli to prawda, znalazły się tam ostatnie z gwiezdnowojennych zabawek, jakie wyprodukowała firma Palitoy. Ich wartość kolekcjonerska obecnie szacowana jest na tysiące funtów. A ponieważ plastik rozkłada się tysiąc lat, mamy jeszcze sporo czasu, by zlokalizować zakopany w śmieciach skarb Palitoy. O ile faktycznie istnieje 🙂

sw8sw3sw4

Powyższe zdjęcie pokazuje przykładowy zestaw resztek kolekcji sprzedawanych na przecenie w zestawie. Swego czasu kosztowały grosze, obecnie należą do najbardziej poszukiwanych. Wygląda na to, że rację mają ci, co tanio kupują tzw. szrot i niczego nie wyrzucają 😉

Poniżej widać, jak zabawki różniły się od siebie wariantami. Mała ekspozycja, której nie uwieczniłam, prezentowała podróbki. Na oko nieodróżnialne od oryginału, zdradzają swoją prawdziwą naturę wodzie – idą na dno niczym kamienie 😀

sw7sw6sw5

Oczywiście do najcenniejszych figurek należą te wciąż zapudełkowane, głównie dlatego, że nie brakuje im żadnych elementów. Wartość tych „wybawionych” może nie przekraczać dwóch funtów, podczas gdy za zapudełkowaną można zażądać nawet sześćdziesięciu.

Więcej o wystawie możecie przeczytać u źródła: https://www.visitleicester.info/whats-on/may-the-toys-be-with-you-p733311

Niech zabawki będą z Wami! 🙂

 

Projekt: kigurumi

Ulągł mi się ostatnio w głowie pomysł na kigurumi, czy jak kto woli onesie, z miśka. Większość maskotek ma wszystko, co potrzeba do stania się strojem 😛 Wystarczy (a przynajmniej tak się wydaje) tylko trochę nieskomplikowanych modyfikacji. Na próbę wybrałam niewielką maskotkę wygrzebaną w jednym z lokalnych charity shopów i mam zamiar zmieścić w środku Majokko Miu.

chs1

Zaletą kigurumi jest to, że nie musi być dopasowane ściśle do sylwetki, np. krok ma zwykle niżej niż w kroku. Problemy, jakie w tym przypadku przewiduję, to za krótkie rączki i nogi przyszyte z brzegu – maskotka przystosowana jest do pozycji siedzącej. Może będzie trzeba zwęzić trochę tył, bo sterczy, a także przyszyć ogon nieco wyżej, żeby wypadał w miejscu bardziej poprawnym anatomicznie. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie – być może tylko bluza z kapturem. Czy ktoś z Was robił coś takiego i ma jakieś światłe rady?

A tak poza tym piątek, weekendu początek, czas grubszych porządków po całym tygodniu, np. prania pozostałych łupów 🙂

chs

Miłego weekendu wszystkim i owocnych łowów na sobotnio-niedzielnych pchlich targach 🙂

 

Metamorfoza Sindy

Będąc w miejscowym Tesco oczywiście udałam się na stoisko z zabawkami, w końcu nie samym żarciem Mangusta żyje 😉 Moją uwagę przyciągnęły małe laleczki, a zwłaszcza ich nazwa i logo.

sindy

Przypomina Wam to coś?

Po powrocie do domu przeszperałam internet i, jak to przeważnie bywa, znalazłam, czego szukałam. W artykule w „The Telegraph” z dnia 13 września 2016 przeczytałam, że Sindy pojawiła się w sprzedaży ponownie po przerwie spowodowanej znacznym spadkiem popularności w 2007 roku. Producent lalki, firma Pedigree Dolls and Toys, postanowiła cofnąć Sindy do lat dziecinnych. Sindy rozrosła się z 10,5 cala do 18, straciła kobiece krągłości na rzecz dziecięcego tłuszczyku 😉 Obecnie ona i jej przyjaciółki w swej podstawowej formie prezentują się tak:

SindyJPG

huffingtonpost.co.uk

57d820351300002b0039bb51

mirror.co.uk

Ich znacznie mniejsze wersje widzicie na moim zdjęciu. Zamysłem producenta jest, by obecna Sindy stała się wzorem dla małych dziewczynek. Nie wiem, skąd ta tendencja, że zabawka ma dziecko wychować na swoje podobieństwo :/ Wydawało mi się, że od wychowania są rodzice. Podobno jakaś nauka stoi za tym, że dziewczęta bawiące się Barbie mają więcej kompleksów niż te, które bawiły się lalkami o innych proporcjach, nie wiem, nie wnikałam, ale nawet bez wnikania warto pamiętać, że korelacja nie implikuje kauzacji. Cały artykuł dostępny jest tutaj.

Pamiętając, że nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba, wolę tę mniejszą wersję – głównie dlatego, że ta twarz faktycznie przypomina starą Sindy. Gdyby oczy były na równej wysokości, pewnie bym nawet którąś kupiła.

Offtop: Wyższa Półka Kolekcjonerska obecnie ostro wyprzedaje swoje Pullipy. Zapewne niedługo dostąpimy oświecenia na temat tego, co znajduje się na Jeszcze Wyższej Półce 😛

Miłego dnia wszystkim! :

Incognito Fae

Dawno, dawno temu, kiedy Ziemia była jeszcze młoda i głupia, wśród ludzi żył Czarowny Lud, służąc im wszelką pomocą. Za swoją dobroć nie oczekiwał żadnej zapłaty, jedynie dobrego słowa i kropli mleka od czasu do czasu. Z czasem ludzie rozwinęli cywilizację na tyle, że przestali potrzebować pomocy Czarownego Ludu i zapomnieli o dawnych sprzymierzeńcach. Wydaje się, że Czarowny Lud bezpowrotnie opuścił ten świat, zostawiając niewdzięczników samym sobie. Wciąż jednak można Go spotkać na tej Ziemi. Trzeba tylko umieć patrzeć 🙂

fae

Dawno mnie tu nie było. Siedzę i słucham opowieści budynku, który trwa w tym miejscu od 700 lat. Uczę się języka asfaltu i spalin. Zaprawdę – wiele się zmieniło.

fae1

Jak grzyby po deszczu wyrosły tutaj puby.

fae2

Rośliny radzą sobie całkiem dobrze w hałaśliwym otoczeniu, do którego nie przywykłam. Cóż – wszystko przede mną.

fae3

Zapach i smak jeżyn jest dokładnie taki, jak go zapamiętałam. Nie straciły też zamiłowania do złośliwych żartów. Niejednego przechodnia znienacka złapały za rękę czy nogę pędem porośniętym gęsto kolcami, śmiejąc się przy tym do rozpuku.

fae4

Bluszcze zaprzyjaźniły się z murami do tego stopnia, że jedne bez drugich nie mogą żyć. Pozbawione swojego towarzystwa stają się smutne.

fae5

Dokąd teraz?

fae7

Zabolało mnie odkrycie, że ludzie wciąż są śmiertelni. Widać cywilizacja zawsze w końcu musi przegrać z bezlitosną naturą. Z drugiej jednak strony, nieśmiertelność może być wielkim brzemieniem – kto wie o tym lepiej ode mnie? Może zatem nie ma nad czym płakać?

fae8

Dębowe dzieci wciąż dorastają bardzo powoli. Jeszcze nie są gotowe na opuszczenie rodzinnego domu.

fae9

Są chwile, kiedy wydaje mi się, że nic się nie zmieniło. W powietrzu wciąż czuć starożytną magię. Być może nic ani nikt z nas nie zmienia się tak bardzo, jak zwykli jesteśmy sądzić?

fae10

Wierzę, że znajdę swoje miejsce na tym świecie 🙂

A teraz, za Piotrusiem Panem, każdy, kto wierzy we wróżki, niech zaklaska w rączki 🙂

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.3

W ostatniej, póki co, części peregrynacji Antoinette zwiedzimy West Kennet Long Barrow – neolityczny kurhan, starszy sporo od Stonehenge, położony w okolicach Avebury, które jest prawdziwym zagłębiem pozostałości z tamtej epoki w dziejach ludzkości. Te miejsca po prostu tchną starożytnością, staje się tam ona niemal namacalna, mimo że pośrodku biegnie dość ruchliwa droga krajowa.

ave

Antoinette czaruje na tle czegoś w rodzaju ołtarzyka znajdującego się między miejscami zwanymi Sanctuary (pozostałości kręgu o nieznanym przeznaczeniu) a Silbury Hill (największego znanego kopca neolitycznego postawionego ręką człowieka, również w niewiadomym celu).

ave1ave2

Jeśli ktoś jeszcze nie poczuł się zachęcony do napisania horroru (lub choć obejrzenia), zapraszam dalej…

ave3

Po drodze do kurhanu napotkałam stare, podpróchniałe drzewo. W okolicach neolitycznych atrakcji turystycznych gałęzie i korzenie (jeśli ich forma na to pozwala) są suto zdobione kolorowymi wstążkami, amuletami, maskotkami, pimponami, karteczkami z życzeniami, czym chcecie.

ave4Uroczo upiorne, czyż nie?ave5

Do samego kurhanu trzeba iść w górę polną drogą, dookoła mając pola. Część ziem uprawnych jest już po żniwach, a ziemia, jak widać, jest potwornie kamienista – wszędzie ten krzemień.ave6ave8

W kurhanie można spocząć – jakkolwiek to brzmi 😉 Najwyraźniej ludzie wciąż traktują go jako miejsce kultu, bo wszędzie walają się drobne ofiary: kamyki półszlachetne, muszelki, piórka, bukiety z polnych kwiatów i zbóż oraz takie małe, upiorne laleczki:

ave7

W tym momencie lalkozbieracz przypomina sobie, że lalki nie zawsze były tym, czym są dziś. Dawno temu mogły służyć znacznie mroczniejszym celom… A ta akurat skojarzyła mi się ze stickmanami z The Blair Witch Project – horrorem, który rozczarował mnie podwójnie, chociaż wciąż nie ustaliłam sama ze sobą, czy bardziej zdegustowana jestem oryginałem, czy remakiem Wingarda 😛 To taka dygresja 😉

ave9

Swego czasu kurhan mieścił szczątki około 30 osób w różnym wieku. Dzisiaj mieszkają tam przede wszystkim jaskółki. Słomiana lalka obserwuje wszystkich odwiedzających ze swojej kamiennej półki w samym sercu kurhanu…

Last but not least, specjalnie dla Szarej Sowy, śliczne kwiatowe okienko miejscowego sklepu z pamiątkami 🙂 Enjoy!

ave10

 

 

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.2

Zamek Donnington powstał w XIVw. Godnie pełnił swą rolę – obronną – a teraz jest lokalną darmową atrakcją turystyczną.

e14

To miejsce przypomina mi Chęciny niedaleko moich rodzinnych Kielc. Nie byłam tam ze trzydzieści lat. A czy kiedykolwiek miałam ze sobą lalkę w Chęcinach, zwyczajnie nie pamiętam.

e15

Resztki baszt uwidaczniają buły krzemienia, którego w okolicy jest pełno. Południowa Anglia stoi kredą i krzemieniem.

e17e18

„Szczeblujmy na wieżycę, szukam herbów śladu;

Jest i napis, tu może bohatera imię,

Co było wojsk postrachem, w zapomnieniu drzymie,

Obwinione jak robak liściem winogradu.”

e19e20

„Dziś sępy czarnym skrzydłem oblatują groby,

Jak w mieście, które całkiem wybije zaraza,

Wiecznie z baszt powiewają chorągwie żałoby.”

Adam Mickiewicz, Ruiny zamku w Bałakławie

e21e22

c.d.n.

Antoinette jeszcze bardziej Goth cz.1

Weekendowa wycieczka po najbliższej okolicy po raz kolejny udowodniła, że prądy literackie zwane gotycyzmem i romantyzmem po prostu nie mogły powstać w żadnym innym kraju 🙂 Co krok, to ruina, czerwona cegła, kuta brama, szemrzący strumyk w odosobnieniu. A wszystko to wzbudza bardzo oczywiste skojarzenia, a najbardziej pasującą do tejże scenerii lalką jest Antoinette. Świetnie wyglądałby tu także Jeremy (pamiętacie w ogóle, że takowego posiadam?), ale na razie nie mam go pod ręką :/

ee3

„Dom z horroru”, pomyślałam natychmiast na widok The Shaw House. Budowę tego elżbietańskiego budynku ukończono w 1581 roku. Podobno bywała tam sama Elżbieta I. Posiadłość odegrała niemałą rolę w zmaganiach podczas wojny domowej w XVIIw. Podczas drugiej wojny światowej stała się obiektem wojskowym, służyła także jako szkoła, kiedy lokalną placówkę edukacyjną zbombardowano. Gdyby te ściany mogły mówić, zapewne zagięłyby niejednego historyka.

e2

Cedr, który posadzono tutaj w drugiej połowie XIX wieku, pewnie też miałby co nieco do opowiedzenia.

e6e7

Po drugiej stronie ulicy płynie rzeka Lambourn.

e8

Tuż obok posiadłości wyrósł kościół Świętej Marii (St. Mary’s Church), zbudowany w 1842r. Jego główne drzwi, których tutaj nie widać, są powalająco czerwone 🙂

e9

Nightshade, po łacinie solanum dulcamara, po polsku psianka słodkogórz – to się nazywa obedrzeć z romantyzmu 😉

e11

Być może w parafialnych księgach wciąż można znaleźć, kto spoczywa pod tym pomnikiem…

e12

Aniołek stoi na straży grobu niespełna rocznego dziecka od 1931 roku.

e13

Ty, co wonią napełniasz północy amforę
Kładąc dłonią troskliwą łaskawe pieczęcie
Na oczy zakochane w mroku i nieskore
Oglądać światła, śniące w boskiej niepamięci –

O Śnie kojący troski, zamknij, jeśli wola,
Pośród tych strof o tobie moje chętne oczy
Lub zaczekaj na amen, gdy – zdobywca pola –
Mak durzącą jałmużną zmysły mi zamroczy.

Wtedy weź mnie w obronę, bo dzień, który minął,
Wskrzesnąć gotów nad łożem, nową rodząc klęskę;
Ocal mnie przed sumieniem, co nocną godziną
Jak kret ryjąc narzuca swą wolę – zwycięskie;
Przekręć klucz w zamku duszy misternym i czułym
I zapieczętuj wieko milczącej szkatuły.

John Keats Do Snu, tłum. Włodzimierz Lewik

c.d.n.