Gdzie ta zima?

Ano ni ma… Właśnie słucham, chcąc nie chcąc, jak za oknem wieje i leje. Temperatura dodatnia. Całe tygodnie temu przygotowałam lalkę na przechadzkę po śniegu i nic z tego nie wyszło. I raczej nie wyjdzie, bo przez ostatnie lata śnieg w Anglii widziałam raz przez jeden dzień.

Lalkę już widzieliście, to ta, co roznosi po blogach Aliexpressową zarazę 😉 Jej „siostry” mieszkają u Ewy i Szarej Sowy. Sweter jest zresztą ręczną robótką Ewy 🙂 Dzień był, jak widać, dość ciepły i mało pochmurny. W tle widać pub, który z oczywistych przyczyn stoi zamknięty. Czasem łapię pod nim Pokemony 🙂

Czapka do niedawna była moją skarpetką, ale każda skarpetka kiedyś się kończy… Ta skończyła na przeciwnej stronie ciała niż stopy 😉 Spódnicę uszyłam z dziecinnej spódniczki kupionej dawno temu w charity shopie. Szalik i buty, z założenia w stylu mukluków, są z filcu. Tak, buty produkcji własnej, pierwsze z jakich finalnie byłam umiarkowanie zadowolona. Nie mam Ewy pod ręką i muszę sobie jakoś radzić. Jestem świadoma niedociągnięć. Jeszcze 300 par i będzie git 😉

Zawsze twierdziłam, że zrobienie butów to trud nieziemski. Samo wykrojenie podeszwy na „Chinkę” nie było zadaniem szczególnie łatwym. Stopy ma szerokie w palcach, znacznie węższe w pięcie, do tego podeszwę komuś chciało się zrobić w dość poprawnie anatomicznym kształcie, zamiast po prostu płaską jak Ziemia w oczach wyznawców teorii spiskowych. Do tego okazało się, że filc siorbie klej niczym spragniony Smok Wawelski po poczęstunku od szewca Dratewki. Kurczę, całe życie się człowiek uczy, nie? I dobrze. Przynajmniej jest po co żyć. W każdym razie, jak widać na załączonym obrazku, lalka stoi w tych butkach sama, mimo ich niedoskonałości.

Chciałam jeszcze jakoś ozdobić te buty, ale nic nie przyszło mi do głowy. Zdjęcia robiłam telefonem, dlatego kolorom brakuje właściwej głębi. Może na kolejny spacer wezmę aparat, chociaż pogoda nie sprzyja ostatnio łażeniu po dworze.

Kwiatki też uznały, że już czas na nie. Śniegu nie znaleziono.

Smuteczek trochę…

16 thoughts on “Gdzie ta zima?

  1. Wspaniale ją ubrałaś. Czapeczka wygląda świetnie. Ja ostatnio miałam w robocie rękawiczki. Z długaśnej mitenki uszytki są na blogu, a wczoraj z normalnej zrobiłam sukienkę dla Diany i skarpety. :)Butki są bardzo fajne, wiem co to ból robienia butów. Moja Yona dostała butki od Marzenki, to nie musiałam robić, ale sporo już innych zrobiłam. Nie zawsze z zadowalającym skutkiem. Za zimą tęsknisz? Przyjdzie i do Was, u mnie dziś już odwilż i kapie z dachu. Mówią, że jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Kwiatki nie są żadnym wyznacznikiem, moje też już takie były 😦 , a potem -18. Pozdrawiam cieplutko ♥

  2. Bardzo chętnie wysłałabym ci tutejszą zimę. Bo ja mam już dość biegania z mopem i butów zniszczonych solą.
    Ubranko wyszło bardzo fajnie, a z butami poradziłaś sobie rewelacyjnie. Spódnica wygląda dość „ludowo” przez te kwiatki, ale dzięki temu Chinka jest bardziej polska. 🙂

    • Szczerze mówiąc, to za bardzo się nie kierowałam stworzeniem jakiegoś spójnego stylu tego ubranka, wrzuciłam do jednego wora różne rzeczy w ulubionych kolorkach. Anglicy powiadają, że zimy mogę się jeszcze doczekać 🙂

  3. Oj tam, jeszcze może przyjdzie ta zima 😉 Grunt, że panience łapki nie zmarzły 🙂 Słodka jest. Ja ostatnio kupiłam podobną w chińskim sklepie. Słodkie są te laluszątka. Ten laluszkowy wirus roznosi się chyba szybciej niż Covid-19

  4. U mnie już po zimie 🙂 ciekawe czy jeszcze wróci, czy już nie 🙂 Lalka urocza, pobudziła chcicę, ale jakoś dzielnie jeszcze się trzymam i nie zamówiłam 🙂

  5. Świetna stylizacja. Dziewczę wygląda naprawdę cudnie. A butki, moim skromnym zdaniem, wyszły rewelacyjnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s