Między przebiśniegiem a krokusem

Kilka nowych nabytków ostatnio do mnie zjechało. Dwie trzecie z nich z Aliexpressu. Jednego z tychże już nie mogę pokazać w wersji oryginalnej, bo tak mi się nie podobał na żywo (na zdjęciu co innego, aż dziw, że to ta sama lalka), że obmyśliłam i zainicjowałam zmianę tożsamości. Nie jestem jakoś szczególnie zła czy rozczarowana, ponieważ lale z Ali kosztują grosze, a zalety zawsze jakieś mają – choćby artykułowane ciałka. Drugim nabytkiem jestem za to zachwycona, chociaż laleczka nie jest kanoniczną pięknością. Wręcz przeciwnie…

Co więcej, jak widać, lalka nie jest nawet dorosła, co u mnie bardzo rzadkie. Ujęła mnie jej zdziwiona minka i te wystające z dołu ząbki. Przypomina mi dzieci z anime, np. bohaterki Mojego sąsiada Totoro.

Laleczka ma artykułowane ciałko podobne do małego obitsu, ale w przeciwieństwie do tych, z którymi miałam do czynienia do tej pory, nic nie skrzypi ani nie odpada. Tak jak wiele lalek z Ali została wysłana naga, ale za to z bucikami. Mierzy około 16cm wysokości. Nie lubię szyć takich małych ciuszków, ale trzeba przyznać, że powstają bardzo szybko 🙂

Zabrałam ją ze sobą na pobliski cmentarz (ten sam, gdzie pochowano autora Narnii). Rok temu o tej porze jeszcze nie mieszkałam po tej stronie Headington i nie wiedziałam, że ten cmentarz tam w ogóle jest, a co dopiero że o tej porze – bo mamy typowy luty w UK – zamienia się on w pole krokusów, gdzieniegdzie przetykane przebiśniegami. Kilka zdjęć kwitnącego cmentarza można zobaczyć również u mnie na fb.

Szycie wyszło mi tako se, ale na zdjęciach niekoniecznie to widać 🙂

Wszędzie to małe wlezie, no 😉 Widoczne uszytki są z filcu, a materiału na rajtki dostarczyła jedna z moich stopek. Tak rzadko ich używam, że na pewno nie będzie mi jej brakowało. Uszyłam też sukienkę z gaci, ale pokażę innym razem 🙂

Trzeba przyznać, że tę fryzurę to jej ktoś dziwnie wymyślił, ale mimo tego jest twarzowa. Trochę podstrzygłam tu i ówdzie, żeby bardziej wyeksponować buzię i trochę odsłonić uszy.

Ciałko artykułuje bardzo sprawnie, ale sztywny filc nie współgra z możliwościami lalki.

W zalewie fioletu udało się wyłowić kilka krokusów żółtych i jednego białego. Kwitną już także pojedyncze żonkile, choć większość dopiero się za to zabiera…

…jak widać na załączonym obrazku 🙂

Laleczka nie ma imienia, ale może coś mi przyjdzie do głowy.
Miłego nowego tygodnia wszystkim!

Zima odnaleziona :)

Nie wierzyłam, bo to już nie pierwszy raz w prognozie pogody zapowiadano śnieg. Kiedy odsłoniłam okno dzisiaj rano, czekała mnie niespodzianka 🙂 Wszędzie już zalegała biel, a do tego wciąż padało. Na dworze znalazłam się bardzo szybko 😀

Biało wszędzie, można się zapaść po pas!
Ciekawe czy to białe można zjeść? (na upartego można, ale należy się powstrzymać od jedzenia żółtego śniegu 😉 )
Tak to powinno wyglądać miesiąc temu – śnieg i owocujący ostrokrzew
Chodzi się po tym ciężko, nawet nawet w dobrych butach 😉
Jak już upadłam i leżę, to zrobię aniołka 😉 (don’t blink!)
Ciekawe, czy długo tak będzie?
Na śliskim równowaga to podstawa 😉

Zanim wróciłam do domu, spora część śniegu zdążyła już się roztopić. Chmury wciąż wiszą nad Oxfordem, może jeszcze popada 🙂 A na koniec popatrzcie, jak po śniegu – jak ta lala – zapindala szkielet Dala 😉 Kakao z piankami niesie, widzi mi się 🙂

źródło pobrania obrazka: Facebook

Miłego nowego tygodnia! Ja mam wreszcie urlop 😀

Gdzie ta zima?

Ano ni ma… Właśnie słucham, chcąc nie chcąc, jak za oknem wieje i leje. Temperatura dodatnia. Całe tygodnie temu przygotowałam lalkę na przechadzkę po śniegu i nic z tego nie wyszło. I raczej nie wyjdzie, bo przez ostatnie lata śnieg w Anglii widziałam raz przez jeden dzień.

Lalkę już widzieliście, to ta, co roznosi po blogach Aliexpressową zarazę 😉 Jej „siostry” mieszkają u Ewy i Szarej Sowy. Sweter jest zresztą ręczną robótką Ewy 🙂 Dzień był, jak widać, dość ciepły i mało pochmurny. W tle widać pub, który z oczywistych przyczyn stoi zamknięty. Czasem łapię pod nim Pokemony 🙂

Czapka do niedawna była moją skarpetką, ale każda skarpetka kiedyś się kończy… Ta skończyła na przeciwnej stronie ciała niż stopy 😉 Spódnicę uszyłam z dziecinnej spódniczki kupionej dawno temu w charity shopie. Szalik i buty, z założenia w stylu mukluków, są z filcu. Tak, buty produkcji własnej, pierwsze z jakich finalnie byłam umiarkowanie zadowolona. Nie mam Ewy pod ręką i muszę sobie jakoś radzić. Jestem świadoma niedociągnięć. Jeszcze 300 par i będzie git 😉

Zawsze twierdziłam, że zrobienie butów to trud nieziemski. Samo wykrojenie podeszwy na „Chinkę” nie było zadaniem szczególnie łatwym. Stopy ma szerokie w palcach, znacznie węższe w pięcie, do tego podeszwę komuś chciało się zrobić w dość poprawnie anatomicznym kształcie, zamiast po prostu płaską jak Ziemia w oczach wyznawców teorii spiskowych. Do tego okazało się, że filc siorbie klej niczym spragniony Smok Wawelski po poczęstunku od szewca Dratewki. Kurczę, całe życie się człowiek uczy, nie? I dobrze. Przynajmniej jest po co żyć. W każdym razie, jak widać na załączonym obrazku, lalka stoi w tych butkach sama, mimo ich niedoskonałości.

Chciałam jeszcze jakoś ozdobić te buty, ale nic nie przyszło mi do głowy. Zdjęcia robiłam telefonem, dlatego kolorom brakuje właściwej głębi. Może na kolejny spacer wezmę aparat, chociaż pogoda nie sprzyja ostatnio łażeniu po dworze.

Kwiatki też uznały, że już czas na nie. Śniegu nie znaleziono.

Smuteczek trochę…

W złym świetle

W życiu każdego lalkowicza przychodzi taki moment, kiedy decyduje się na pierwszy zakup na Aliexpressie. Ceny zachęcają, nawet jeśli czas oczekiwania na zakupione dobra nieco ochładza entuzjazm. W moim przypadku przesyłka pojawiła się po 10 dniach, a prognozowano 20 do 40. Wyskoczyłam z równowartości jakichś 35zł, żeby obczaić sobie taką laleczkę:

ali7

Spodobało mi się połączenie dziecięcej buźki z siwymi włosami, do tego artykulacja, jak na produkt w tak niskiej cenie, przedstawiała się bardzo zachęcająco. Lalki sprzedawane są nago, ale dostałam powalające różowe pantofle gratis. Wszystkie mają ciemne oczy i plastikowe rzęsy, które kojarzą mi się z moimi starymi polskimi lalkami z PRL. Kolory włosów są zarówno naturalne, jak i nie (i owszem, była też z niebieskimi, ale siwa okazała się w moich oczach większym rarytasem tym razem 😉 ) Wszystkie lalki mają długie włosy, dostępne są w dwóch wariantach fryzury – z grzywką i bez. Według mnie ten drugi wariant wygląda lepiej.

ali2

Zdjęcia są robione na szybko, w złym świetle, telefonem, ale bardzo już chciałam pokazać coś innego niż Sahra i Miu…

ali6

Lalka ma włosy z trochę dziwnego tworzywa, które się dość mocno puszy. Niezbyt mi się to podoba, ale reroot w tym wypadku byłby bardziej problematyczny (zwykle problemem jest wyłącznie leń :P), bo głowa jest na kulce, w związku z czym między kulką a włosami jest blokujący kawał gumy, by głowa się nie kiwała. Wow… poprzednie zdanie to nie jest mistrzostwo słowa 😀

ali3

Podoba mi się buźka tej laleczki. Przypomina mi trochę Dala, kojarzy się także z Little Miss No Name Hasbro. Myślę, że jest to całkiem wdzięczny materiał także do wszelkich repaintów i customów.

ali4

Artykulacja jest całkiem fajna, zwłaszcza w rękach. Zgięcie w łokciu chyba najlepiej imituje naturalny ruch. W tym wpisie jednak nie zaprezentowałam pełni możliwości, liczę na to, że będę mogła zaprezentować lalkę w ładniejszej scenerii. I lepszym świetle!!! Stawy, jak na razie, są tak ciasne, że boję się coś złamać przy próbie zmiany pozycji, choć ciałko wykonane jest z dość miękkiego plastiku. Wydaje się on dość elastyczny.

ali8

Nie tylko ja dostałam nową zabawkę, koty także. Maoś tak się zmęczył ganianiem, że aż się dał ujeździć 😉

ali

Ciekawa jestem, czy ktoś rozpoznał ubranko? Jak widać, pomimo nieco innych proporcji, lalka z Chin jest rozmiaru Living Dead Doll, a zatem kilkanaście kreacji już na nią mam 😉 Po tym, jak została hojnie spryskana etanolem – w końcu czasy są wirusologicznie niepewne – przymierzyła ubranko Sadie. LDD nie była zadowolona, że jej zabieram łachy. Mruczała coś pod nosem o zemście, a ja szczerze życzyłam potworkowi powodzenia w złażeniu po schodach po nóż i ciągnięciu go na górę z powrotem 😛 Na koniec spojrzała na mnie z triumfem w dwukolorowych oczach:

Gaci mi nie zdejmiesz! Mam namalowane!

ali1

Jestem bardzo zadowolona z chińskiej laleczki. Niestety. Pewnie będę coraz częstszym gościem na Ali… Już do mnie leci głowa Licci…

Miłego, zdrowego weekendu!

Lalkowo, kwiatowo, chińsko…

Czy wspominałam, że razem z lalkami Kurhn przybywał zawsze gratis w postaci ubranka? Za pierwszym razem dostałam zieloną suknię, w której paraduje jedna z moich Mackie. Za drugim chińską suknię (nie, to nie jest kimono, kimona są w Japonii!!!), która czekała na wiosnę. A że dorwałam w plenerze bratki, które uwielbiam od dzieciństwa, zdjęć ze spotkania wyszło nieco więcej 😉

c c1 c2 c3 c4 c5 c6 c7 c8

Uwielbiam tę lalkę. Całkiem dobrze spisuje się jako osładzacz dzisiejszych niezbyt fajnych okoliczności. Za dwie godziny czeka mnie dentysta, bo krzywda mi się rano stała 😥 Nie dość, że będzie ból, to jeszcze zostawię tam zapewne równowartość Tonnerki 😥 Dlaczego nie możemy mieć listwy tnącej tak jak żółwie? WHY!?!?!?!?!?

Zima, zima, zima! :D

Nie dalej jak wczoraj narzekałam na brak zimy 😀 Dziś, po wstaniu z łóżka, czekała mnie miła niespodzianka – padał śnieg, a wszystko wokół było już powleczone cienką białą warstewką 🙂 Załatwiłam, co miałam załatwić (znalazłam fajnego misia dla mamy w lumpie), chwyciłam lalki w garść, aparat na szyję i pogalopowałam, wpadając w poślizg, robić zdjęcia na śniegu. Wybór „modelki” był oczywisty. Na śniegu wylądowała zimowa wróżka Kurhn 🙂

winter winter1 winter3 winter4 winter5 winter6 winter7 winter8

Jak się słusznie domyślacie, od macania lalki zachciało mi się kolejnego Kurhnika postawic na półce, zwłaszcza że po czystce, której efekty zaprezentuję wkrótce, mam pustawe półki 🙂 Na szczęście, a może nieszczęście – w sumie nie wiem – kobieta, u której kupowałam, nie ma żadnych przedmiotów wystawionych. Owszem, są inne źródła, ale to było sprawdzone :/

Miejsce, gdzie można być sobą

Otzymałam polecenie od Ewy, żeby wreszcie pokazać moją nową Kurhn, no to macie 🙂

kurhn kurhn1

There was a field in my old town
Where we always played hand in hand
The wind was gently touching the grass
We were so young, so fearless

kurhn2 kurhn3

Then I dreamt over and over
Of you holding me tight under the stars
I made a promise to my dear lord
I will love you forever

kurhn4 kurhn5

Time has passed
So much has changed
But the field remains in my heart
Oh, where are you?
I need to tell you I still love you
So I reach out for you
You fly around me like a butterfly

kurhn6 kurhn7 kurhn8

Your voice still echoes in my heart
You are my true love

kurhn9 kurhn10

There was a field in my old town
Where in spring all flowers blossomed wide
We were chasing butterflies
Hand in hand ’til close of day
Your voice still echoes in my heart*

kurhn11 kurhn12

*Kathleen Battle Lovers

Powiew Orientu – zimowa wróżka Kurhn

Nie pamiętam już, skąd dowiedziałam się o istnieniu lalek Kurhn. Może to był czyjś blog, a może forum. Jako długoletni Chinolub od razu chciałam taką mieć, dlatego trudno powiedzieć, dlaczego zimowa wróżka pojawiła się u mnie dopiero wczoraj 🙂

20140820_121857

Postać wróżki (feitian/ xiangshengsheng/ jiyue) pojawiła się w Chinach w II-III w. wraz z buddyzmem.Przedstawiano je jako kobiety szybujące na tle obłoków, początkowo skąpo ubrane, stopniowo odziewane w chińskie stroje. Charakterystyczną cechą ubioru wróżek były piaodai – jedwabne wstążki zdobiące ramiona. Wróżki zajmowały się tańcem i muzyką (źródło: Chiny leksykon, E.Kajdański, W-wa 2005).

feitian

Najpierw długo obmacywałam karton, w który zapakowane było pudełko z lalką. Miał jedną zdecydowaną przewagę nade mną – był w Chinach… Trzymając w rękach zapudełkowaną zimową wróżkę, rozdziawiłam japę na oścież w wyrazie czystego zachwytu. 100% spełnionych oczekiwań. Lalka jest doskonała. Wszystko mi się w niej podoba, od czubka fryzury po maleńkie stópki.

20140821_161700 20140821_161739

Chińskość czuję 😀 Strój jest pięknie odszyty, nigdzie się nie strzępi i pasuje jak ulał. Leciutkie, porcelanowobiałe ciałko ma artykułowane nogi w kolanach i ręce w łokciach. Nie pogardziłabym możliwością zginania nadgarstków, ale to drobiazg. Jak widać, lalka została zaopatrzona w obowiązkowe piaodai.

Poza lalką w pudełku znajdowały się cztery jakby zakładki do książki z wizerunkami wszystkich wróżek. Każda z nich odpowiada kolejnej porze roku. Ja mam jakąś słabość do śniegu i bałwanów, czego konsekwencją był wybór zimy.

20140821_161941

Kurhn mają śliczne buźki z dużymi oczami i płaskimi noskami.

20140821_161930

Moja przypomina mi Maggie Cheung w Hero:

hero2

Lalkę kupiłam na eBayu. Cena była niewygórowana, zwłaszcza w porównaniu z np. ceną MH. W opisie aukcji znajdowała się informacja, że Kurhn produkowane są w tej samej fabryce, co Barbie i to ma gwarantować ich jakość. Miałabym więcej zastrzeżeń do pierwszej z brzegu Fash niż do mojej zimowej wróżki 🙂

20140821_162626

20140821_162047 20140821_162943 20140821_162819

Zarówno ciałko, jak i twarz lalki, są bardzo blade – taki typ urody był w Chinach swego czasu bardzo ceniony. Im bielsza skóra, tym ładniejsza. Dla porównania zdjęcie z inną bladą:

20140821_162211

Home made China 😉 :

20140821_162445

No i cóż… Obawiam się, że tak jak było z j-dolls, na jednej się nie skończy. Zwłaszcza, że Kurhn potrafią być nawet trzy razy tańsze od swoich japońskich koleżanek…

Tangkou Diabeu – bo wampir to za mało!

Lubię tę dynię. To jedna z kilku lalek, które w całej kolekcji są mi bardzo nieobojętne. Nie pałam do dalowato-pullipowatych, ale z jakiegoś powodu – tajemniczego nawet dla mnie – przepadam za tą konkretną sztuką Tangkou. Jest tak rozkosznie przerysowana 😀 Zwłaszcza teraz w dalowym stocku 😉 Będę się upierała, że Tangkou fochom w niczym nie ustępuje. Na dowód mam fatalnie działające oczy Taeyanga 😛 Co mi przypomina, że tych dwoje miało się spiknąć… 😉

20140502_154118 20140502_154216 20140502_154427 20140502_154511 20140502_154528 20140502_154544

Wczoraj, przy święcie, udało mi się zmoblizować do szycia, ale to już zupełnie inna historia…

Hua – powiew Orientu

„W twym śnie znajoma twarz

20140110_094852Latami modlisz się o to cudowne spotkanie.

20140110_094250Na śnieżnym szczycie rośnie lotos, powiadają, od tysięcy lat skrywając sekret wieczności.

20140110_095700Czekanie niczemu nie służy. Miłość nie jest zbiegiem okoliczności. Śnieżny lotos należy do tego, kto pnie się w górę bez strachu.

20140110_095945A ty modlisz się o wieczność, lecz lotos powiada:

20140110_100015Wieczność nie jest cudem nieskończoności, jest jak mgnienie oka, gdzieś głęboko w sercu.

20140110_095603Tej zimy śnieg spadł z niebios. Śniegowe gwiazdki stały się płatkami lotosu, każdy sięga wiecznego domu ponad śnieżnym szczytem.

20140110_100345Wiedząc to, znajdujesz tę znajomą twarz.”

20140110_100109wystąpili: Barbie DOTW China 2012, Ken Japanese, słowa: Sa Ding Ding Hua w tłumaczeniu manguścim

Materiały dodatkowe:

20140110_100306 20140110_100241 20140110_100145 20140110_094812 20140110_094829

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, ludziki!

Ruszajcie odważnie po swoje snieżnie lotosy 🙂