Dzień żywych trupów

Dzisiaj same świeżynki dostarczone dosłownie na dniach. Świeże nieboszczki. Zwłoki. No może z wyjątkiem Avy, pracownicy Złowrogiego Cyrku (Sinister Circus). Czerwonooka Ava to obok klauna Gigglesa moja druga Tonnerka z tej serii, podobnie jak on kupiona bardzo okazyjnie i w sposób nieplanowany 🙂

ava

ava1

Podejrzewam, że jest mięsożerna…

ava2

ava3

ava4

ava5

Mmm… mmmmięsssko…

ava6

Druga to kupiona okazyjnie dzięki Ewie Śpiąca Królewna Once Upon a Zombie. Nie podobają mi się te różowe usteczka. Kto to widział, żeby umrzyczka używała szminki?! Toż to zbytki dla ciepłokrwistych! 😉

zom zom1 zom2

Do tej głowy posiadamy artykułowane, latające jak wiatrak ciałko. Komplet jest na zbyciu! Komu? Komu?

Last but not least – długo wyczekana, wytęskniona Nienazwana (She Who Can Not Be Named). Mam od wczoraj ❤

ldd ldd1 ldd2

„I heard this story from a friend of a friend / Of a girl who once lived out by the dead end / No one who remembers wishes to speak her name / But the stories they tell will drive you insane” („Słyszałam historię od znajomego znajomego / o dziewczynce, która przeżyła swój koniec / nikt, kto pamięta, nie wypowie jej imienia / ale opowieści o niej doprowadzą cię do szaleństwa” – w wolnym tłumaczeniu)

ldd4 ldd5 ldd6 ldd8

Nie trzeba nic mówić, wszyscy widzą, że to taka mniejsza Mangusta ❤ 😉

dwie trzy

Podobno, kiedy zabraknie miejsca w piekle, martwi będą chodzić po Ziemi. To chyba już…

(Nie)Umarłe księżniczki

W natłoku grudniowych zdarzeń gdzieś zapodziała się relacja z przedświątecznego spotkania z Anią i Ewą, podczas którego zostały kupione Bella i Roszpunka z serii Once Upon a Zombie. Po wyjęciu z pudeł truposzki szybko zorientowały się, że różnią się od pozostałych plastikowych uczestniczek spotkania. Tym bardziej ucieszyły się, że mają siebie, że żadna z nich nie jest sama w świecie ciepłokrwistych 😉

zombie

zombie1

zombie2

zombie3

zombie4

zombie5

zombie6

zombie7

zombie8

Lale Once Upon a Zombie są całkiem porządnie wykonane, chociaż ich włosy są nie najlepszej jakości. Wstawiane, lekko wytrzeszczone oczy nadają twarzą zombiaczotępego wyrazu. Księżniczki-zombiczki nie wstydzą się chodzić boso, a że stópki mają specyficzne, nie jest łatwo z bytami do nich. Ale po co im buty? Zombie nie marzną 🙂 Chętnie zobaczyłabym na żywo i z bliska Śnieżkę, Alicję i Dzwoneczka z tej serii. Może kiedyś się uda 🙂

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe – część ostatnia

Żeby Was nie zanudzić, pozostałe zdjęcia, które chciałam pokazać, urozmaiciłam za pomocą Photofunii 🙂

PhotoFunia-626f9fb PhotoFunia-6270da2 PhotoFunia-6271db3 PhotoFunia-6272a9c PhotoFunia-6273a79 PhotoFunia-6273f96 PhotoFunia-62720c8 PhotoFunia-62725e8 PhotoFunia-62732ef PhotoFunia-62744de PhotoFunia-627195a PhotoFunia-627365c PhotoFunia-6271361

A mały Sylvanian jest JELENIEM, a nie królikiem. Tako rzecze strona producenta. Amen! Miłego weekendu wszystkim 🙂

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe cz.2

18.23

Lucyfer rzadko widuje rude 😉

18.24

Walk like an Egyptian 😉

18.25

Walking like a zombie 😉

18.26

Od tego rudego aż mu się oczka zaczerwieniły, biedulkowi małemu 😛

18.27

I robimy pociąg!

18.28

Oboje jesteśmy mali i piegowaci, więc tak sobie pomyślałem…

18.30

Czapka made by Ewa

18.31

Wio, konisiu!

18.32

Ewa przyniosła ciacha 🙂

18.33

Lucyfer zapragnął zostać lalaloopsy

18.34

oto nowy sweterk 🙂

18.35

Kuc w czapie na kanapie nie chrapie 😉

18.36

Muchomor 😛

18.37

A szszszaaaaliikhhhh?

18.38

Mózgu chciałaś? O, to pomyłka, biedna głodna niewiasto 😉

 

Lalkowo-misiowo-kucykowe święta

Zawsze mam mało wpisów w grudniu. Ten miesiąc ma to do siebie, że duzo się dzieje. Na początku jest Nordcon, potem święta. Brakuje czasu na coś poza obowiązkami. Mam materiał na co najmniej dwa zaległe wpisy, ale pozwolę sobie pomieszać z chronologią 🙂

Na święta pojechałam z naprędce wciśniętą do walizki Roszpunką Once Upon a Zombie, kupioną spontanicznie podczas przedświątecznego lalkowego spotkania z Anią i Ewą.

zombie

Niestety dla portfela, mocno nadwyrężonego kosztami świątecznymi, okazała się ładniejsza na żywo niż na zdjęciach promo 😉 Spodobało mi się tępe spojrzenie umarlaka i poszerzony uśmiech.

Pod choinką czekało na mnie liczne zgromadzenie kucyków z Celestią na czele 😀 Kolekcja misiów mojej mamy wzbogaciła się o dwa egzemplarze, z czego jeden spędzał z nami wigilię 🙂

zombie2

zombie1

Tym właśnie różni się spędzanie świąt w gronie ludzi, którzy nas naprawdę znają i kochają takich, jakimi jesteśmy, od sztucznych uprzejmości przy stole tych, co mają nas za nic i darowują szminkę, bo przez 10 lat nie poświęcili nam tyle uwagi, by zauważyć, że szminek nie używamy. A bywa, że i jedni, i drudzy chcą się zwać naszą rodziną…

W ostatni dzień mojego pobytu w Gdańsku spadł śnieg 🙂 Mało, ale zdążyłam wyprowadzić lalkę i kuca – Sweetie Belle – na małą sesję.

zombie3

Roszpunka założyła czapkę, choć jako zombie nie czuje zimna, by wtopić się w tłum 😉 Czapka oczywiście by Ewa.

zombie4

Sweetie Belle ćwiczyła zimowy kamuflaż 😉

zombie5

Wpłynęła na białego przerstwór oceanu 😉

zombie6

I założyła śnieżną czapę 😉

zombie7

Móóóóóózzzghhhh…. ekhe! Sorki… 😛

zombie8

Plant vs zombie 😉

zombie9

To się nazywa kwitnąć na zimnie 🙂

zombie10

Gdybym ja była słoneczkiem na niebie, ale jestem zombie, co zjeść pragnie Ciebie :*

zombie11

Pigułę ulepię

zombie12

Kolce mi nie straszne

zombie13

Kucość-słodkość

Przyjemnie spędziłam czas, odpoczęłam, a dzisiaj odebrałam z poczty m.in. Ellowynkę blondynkę 😀