Lalkowanie w plenerze

Dziś, w atmosferze ucieczki przed upałem i tłumem, odbyło się spotkanie lalkowe, na które, poza mną, stawiły się Ewa i Monika. Miało nas być więcej, ale jak zwykłe życie nas zweryfikowało 😉 Miałam dzisiaj pecha do jedzenia – najpierw w mojej ulubionej lodziarni nie było miejsca, a potem zamiast mrożonej latte dostałam cappucino. Pani upierała się, że od latte różni się ono tylko ilością pianki. Na chłopski rozum nie powinno być zatem w takiej samej cenie, ale co ja tam wiem o biznesach…

l

Sielsko-pastersko 😉

l1

Ręce opadają (rerootowana Moniki i Teen Skipper Ewy, obie w ciuszkach self made)

l2

Kuce lubią owce, owce lubią kuce 😛

l3

Monikowe cudeńka

l4

🙂

l5

Wszystkie moje j-dolls, po prawej najnowsza.

l6

l7

Dwie blondynki z dwóch różnych kultur

l8

Jupiiii, jestem artykułowana!

l9

My Little Pony, My Little Pony, aaa mniaaam!

l10

Princess Twilight

l11

Czy panie mają te lalki na sprzedaż? 😀

l12

Mój nowy przyjaciel z jarmarku. Myślicie, że Giggles będzie zazdrosny?

l13

Monikowa Moxie rerootpwana na pomarańczowo

l14

Ghoulia Moniki 🙂

Chociaż spotkanie było tym razem, jak na nas, wybitnie krótkie, było miło i wesoło. Wciąż wybieramy się do Warszawy na wakacyjny meet, może już w lipcu 🙂

Co do Sindy, możecie puścić kciuki – zakochałam się w innej…

10.Lustro

Blog ma miesiąc, przez ten czas został odwiedzony ponad 800 razy. Dzięki, kochani!:)

 

-„Lustereczko, powiedz przecie,
kto jest najpiękniejszy na świecie?”

-Królewna Śnieżka oczywiście.

– A dokładnie?

-Co: „dokładnie”?

-No czy królewna Simby, Mattela, Kristen Stewart czy jeszcze jakaś inna?

-Każda. Śnieżka to Śnieżka.

-A może Moxie?

-Dobra, dobra: królewna Śnieżka Moxie.

-Co z nią?

-Królewna Śnieżka Moxie jest najpiękniejsza na świecie!

-Która Moxie?

-Idź już sobie albo pęknę na kawałki i będziesz odpowiadać za 7 lat nieszczęść!

-Zaryzykuję. Moxie Merin?

-Czuję jak pękam!

-To mów szybko!

-No dobra już, dobra! Królewna Śnieżka Moxie Merin jest najpiękniejsza na świecie! I błagam, bogowie, niech będzie tylko jedna edycja!!! Łaaaaaaaaaaaaa!!!

 

2.Herbata

Zdjęcie zawiera lokowanie produktu 😛

Moxie Merin i Evi Chinka robią herbatę – w końcu to „z chińskich ziół ciągnione treści”. To moja jedyna Evi. Nie przepadam za tego typu maluszkami, jednak za Chinami bardzo i stąd Evi wzięła się na mojej półce wraz z towarzyszącą jej pandą. Lalka trzyma w ręku flagę Chin, czego nie widać za dobrze na zdjęciu. Evi pochodzi z serii World Zoo. Mimo wszystko chętnie przygarnęłabym jeszcze Hinduskę z tej serii.

Moxie Merin spotkałam w TK Maxxie, przedziwnym sklepie, którego wystawy krzyczą o nieustannych obniżkach, a ceny ciuchów i torebek mówią co innego. Zabawki za to rzeczywiście bywają tańsze. Merin przebrała się za królewnę Śnieżkę. Szczególnie spodobało mi się zestawienie czarnych włosów z niebieskimi oczami, bo zwykle lalki brunetki mają oczy ciemne. Merin jest tak urocza, że zastanawiam się nad przygarnięciem więcej Moxie.