Czarna w kropki – Tonner Fever Angelina

A oto zapowiadana niespodzianka: na lokalnym eBayu trafiłam tanio Tonnerkę! HAHA!!! Nie ma lubianego przeze mnie zgięcia w nadgarstku, ale odkąd przestali je produkować, jakoś przestaje mi to przeszkadzać. To, za co najbardziej lubię Tonnerki, to i tak ich twarze. A Angelina ma w wyrazie twarzy coś, co mi się kojarzy z moją mamą 🙂

angelina

Angelina przyszła naga, ale w pudełku i ze stojakiem. Z braku szmatek postanowiłam podzielić się z nią jedną z moich letnich sukienek. Teraz ja mam nowy top, a lalka nie świeci gołym plastikiem 😉 O dziwo, nawet udało mi się uszyć ubranko eksponujące jej zabójczą figurę, mimo że materiał się nie rozciąga. Rozwijam się, czy co? 😉

angelina2

Narzutka uszyta jest z tiulowej moskitiery kupionej na Amazonie. To naprawdę jest zwykły, krawiecki tiul, który przyczepia się do ramy okiennej za pomocą taśmy podobnej do rzepa. Nie tylko muchy nie wlatują do domu, ale też kotom nie tak łatwo wyjść na bardzo wąski parapet zewnętrzny. A że jest tej moskitiery znacznie więcej, niż faktycznie potrzeba na okno…

angelina4

Narzutkę dłubałam chyba ze dwa razy dłużej niż spódnicę i bluzkę. To wszystko jest bardziej powiązane ze sobą do kupy niż zszyte.

angelina6angelina7angelina8

Zdjęcia, jak widać, ciągle robię komórką, która przedziwne harce wyczynia z ostrością. Nie nadążam za tym, dlaczego raz jest ok, a raz nie :/

Naprawdę podoba mi się ta twarz. Trochę przypomina mi Daphne Dimples, którą kiedyś miałam, trochę też moją lubą Stellę.

angelina9

Angelina, pozbawiona oryginalnego ubranka w odcieniach różu i pomarańczu (trochę jak kurtka BMR :D), zdecydowanie ostudziła gorączkę (Fever). Ze względu na łagodny wyraz twarzy zyskała pseudo „Sarenka” 🙂

angelina10

Obłaskawiła nawet najdzikszego potwora na naszych dwunastu metrach kwadratowych!

Poniżej najnowszy zakup – Moxie Teenz. Nigdy nie miałam, na żywo widziałam chyba raz. Kupiłam na obczajenie i zepsucie, prawdę mówiąc, ale… nie są takie złe. Zobaczymy, jak się nam będzie układało. Do miłego!

moxieteenz

 

Dziewczyna z ptaszkiem na głowie…

…jakkolwiek to brzmi 😛

Carolina Past pochodzi z tej samej serii, co Siernna Calmer – Witchy Princesses. Gdyby obie były w sklepie w tym samym czasie, odpuściłabym sobie Siernnę. Trzecia z tej paczki ma różowe włosy (jakby nie mozna było zostawić w odcieniach zimnych :/ ) i choć nie mam nic przeciwko temu kolorowi ogólnie, jak dla mnie odpada.

bratz9

Gdybyście nie pamiętali, Siernna to ta z lewej. Na blogu pojawiła się do tej pory raz we wpisie o wspólnym śnie kilku wariatek.

bratz bratz1 bratz2

Bratzillaz z jednej strony są bardzo fajnymi lalkami, z drugiej strasznie wkurzają. Ich gumowe ciała są bardzo wiotkie i bezwładne (o ile w przypadku lalki mozna w ogóle mówić o władności 😉 ), trudno lalkę posadzić czy skorzystać w pełni z jej artykulacji. Włosy to jakiejś totalne siano, które łatwo się elektryzuje i sterczy. Trzeba jednak przyznać, że producent siana owego nie żałował i głowy Witchy Princesses porosły bujnie 😉

bratz4

Carolina (moja imienniczka zresztą), jest wyjątkowo urocza i ma fajną kolorystykę. Gdybym miała pozbyć się wszystkich moich Bratzillaz, tej jenej byłoby mi naprawdę szkoda.

bratz3 bratz5 bratz6 bratz7 bratz8

Wczoraj późnym wieczorem oglądałam Vacancy (polski tytuł to zdaje się Motel), nie mogąc się nadziwić, jakie to nudne. Żeby było ciekawiej, wzięłam główkę jednej Bratzilli z zestawów Switch a Witch, pudełko szpilek biurowych i popuściłam wodze wyobraźni. Nawiasem mówiąc, Bratzillom dość łatwo wyłupić oczy (Ania mi pokazała 😛 ), po których zostają takie fajne oczodołki jak np. u LDD Sospirare 😉 Tym rzeźniczym akcentem pozwolę sobie skończyć dzisiejszy wpis. Buźka wszystkim! 🙂

Wróżka z kosmosu – Novi Stars Tula Toned

Lubię dziwne lalki, kontrowersyjne, groteskowe, kiczowate. Dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok tego cudeńka w cudacznym opakowaniu:

20140413_123403

Tula Toned pochodzi z jednej z zeszłorocznych serii Novi Stars firmy MGA. Jest kosmitką związaną z księżycem – najbardziej wycudowaną kosmitką w całym kosmosie. Wystarczy spojrzeć:

20140418_112819 20140418_112828

Lalka (chociaż tu bardziej pasowałaby nazwa figurka, o czym za chwilę) ujęła właśnie tą swoją dziwnością, przesadą w nagromadzeniu elementów oraz przyjemną dla oka kolorystyką – w każdym razie dla mojego oka 😉 Spodobały mi się dwukolorowe oczy, malunek na twarzy, antenki, skrzydełka i ogon. Tula ma różową głowę z nietypowo położonymi uszami oraz kolorystycznie dopasowanego pupilka. Reszta jej ciała jest przezroczysta, a w nogach jest kolorowy płyn kojarzący się z jarmarcznymi zabawkami z lat 80-tych. Całość utrzymana w odcieniach granatu i różu. Kiedy przechylić Tulę do góry nogami, płyn zmienia położenie:

20140418_113240 20140418_113306

Dołączony do lalki stojak dobrze spełnia swoje zadanie. Powiedziałabym, że Tula najbardziej nadaje się właśnie do tego – stania na stojaku jako ozdoba kolekcji. Poza ruchami głową i rękami (góra, dół, boki) nie ma żadnej artykulacji. Lalka nie siada, wyobrażam sobie, jak to może komplikować dziecięce zabawy 🙂 Istnieją akcesoria dla tych lalek (widywałam je wcześniej w sklepach niż same lalki), Tula została wyposażona także w szczotkę, którą można czesać jej długie, gęste włosy. Nie wiem, z czego są zrobione, generalnie nie orientuję się w saranach, nylonach itp., ale wydają się odporne na amatorskie zabiegi fryzjerskie.

20140418_113101 Ogólnie uważam lalkę za uroczą. Lubię na nią popatrzeć, jest bardzo słodka słodkością ufocką 🙂

20140418_113544

Mao approves

20140418_113444

20140418_113412

20140418_113345

20140418_113135

Kosmicznych świąt życzę 🙂

558944_331588226902894_368414469_n