Śnieżne pozdrowienia

Bardzo przepraszam wszystkich za moją nieobecność. Pierwszy raz mi się zdarza mieć tak mało czasu na lalki. Od października jestem wyjątkowo zajęta. Nie jest to skarga, bo ja tak lubię, jednak niektóre z moich (zbyt) licznych zainteresowań po prostu nie mieszczą się w dobie i muszą zaczekać na lepszy moment 🙂 W każdym razie nie zrezygnowałam z lalek ani bloga.

zima

W międzyczasie przemyślałam sprawę nadwyżkowych lalek – pozbędę się, czekajcie na „ofertę”. Myślę, że na blogu nie zrobi się od tego mniej róznorodnie, bo nie dam rady się ograniczyć tylko do Tonnerek 🙂 Ponadto zakochałam się w pewnej żywicy… Tak, ja, właśnie ja. I nie ja jedna najwyraźniej, bo sprzątnięto mi ją sprzed nosa w tempie błyskawicznym, mimo wysokiej ceny. Ale nic to, przynajmniej portfel się cieszy 😉

zima1

Do Wrocławia zawitał na chwilę śnieg, a że dłużej poleżał tylko na dachach, kilka skarbów, jak widać udało mi się obfocić na tym tle. U nas śnieg zaczyna być prawdziwym wydarzeniem, tak rzadko się pokazuje w ostatnich latach…

zima2

Niespodziewane przemiany

Witam wszystkich w pierwszy dzień mojego ulubionego miesiąca! Choć jestem zarobiona po uszy, udało mi się spędzić chwilkę z lalkami. Mając całe pudło lalkowych ciuchów, dobrze jest czasem przejrzeć zawartość, bo zmiany w kolekcji mogą powodować, że niektórych nie ma już komu nosić 🙂

Przemiana nr 1 – Nadchodzi Halloween

p7 p8

Widać, że nie tylko ja mam słabość do pajacy 😉

Przemiana nr 2 – Z chińską powściągliwością

p5 p6

Dla odmiany można pobyć łagodną Chinką 😉

Przemiana nr 3 – Bo we mnie jest seks 😉

p p1A Ewa mówiła, że ten zestaw na żadną inną niż Bratzilla nie będzie pasował 😛

Przemiana nr 4 – Przytul dzidzię

p2

p4

Policz cienie 🙂

Przemiana nr 5 – Leniwe popołudnie na dachu

Chciałam sprawdzić, czy w codziennych ciuchach Enchanted Evening straci coś ze swego uroku.

p9

Wyszła z tego prawdziwa hot mama! 🙂

Przemiana nr 666 – Ciężki dzień Barbie Picture Pockets

p11

To ta zawerniksowana, klejąca się twarz, o której wspominałam tu i ówdzie. Barbie zombie produkcji własnej, prawie tak stara, jak samo Mangustowo 🙂 Długo i cierpliwie czekała na swoje pięć minut (czytaj: notorycznie zapominałam, gdzie ją wsadziłam). Teraz zdobi komnatę Agrat, królowej piekieł 😉

Rano jadę wreszcie do mamy nad morze. Biorę jedną lalkę, której nie skończyłam szyć kreacji – szycie też biorę. Okazało się, że rozciągliwość materiału to nie zawsze cecha pożądana…

Kolekcja na wyrywki

Ten post planowałam od dłuższego czasu. Doszedł wreszcie do skutku na fali niezadowolenia z wczorajszych lalkowych zdjęć – miał być barbiaty. W ogóle mam słaby wynik, jeśli chodzi o liczebność postów w tym miesiącu, ale wyjątkowo dużo się dzieje. Obiecuję poprawę 🙂

k

Spsiały Spike odnalazł się w gromadzie My Little Pony z generacji 1 🙂

k1

Jest nas Legion 😉

k2

Azjatyckie klimaty

k3

Nie samą tęczą Mangusta żyje 😉

k4

Łażenie po lumpach grozi spluszakowieniem domu 🙂

k5

Księżniczki w kilku kopiach 🙂

k6

Od razu widać, że to twoje – rzecze mąż – takie gnilne kolory 🙂

k7

Dualizm świata w wersji lalkowej 😛

k8

Piekło jest półkę niżej 😉

k9

Ulubienice moje ❤

k10

Pinkie!

k11

Półkami trzeba się dzielić z lalkami 😉

k12

Moja duma i radość – świecąco-buczący TARDIS z lumpa 😀

No i tak to u mnie wygląda. W każdym razie na półkach 🙂

Do końca tygodnia ogarnę przesyłki. Czekajcie na kolejną turę wyprzedaży 🙂

Lalkowo, kwiatowo, chińsko…

Czy wspominałam, że razem z lalkami Kurhn przybywał zawsze gratis w postaci ubranka? Za pierwszym razem dostałam zieloną suknię, w której paraduje jedna z moich Mackie. Za drugim chińską suknię (nie, to nie jest kimono, kimona są w Japonii!!!), która czekała na wiosnę. A że dorwałam w plenerze bratki, które uwielbiam od dzieciństwa, zdjęć ze spotkania wyszło nieco więcej 😉

c c1 c2 c3 c4 c5 c6 c7 c8

Uwielbiam tę lalkę. Całkiem dobrze spisuje się jako osładzacz dzisiejszych niezbyt fajnych okoliczności. Za dwie godziny czeka mnie dentysta, bo krzywda mi się rano stała 😥 Nie dość, że będzie ból, to jeszcze zostawię tam zapewne równowartość Tonnerki 😥 Dlaczego nie możemy mieć listwy tnącej tak jak żółwie? WHY!?!?!?!?!?

Kwietniowe spotkanie

Tak jak poprzednio umówiłyśmy się w So Coffee!, bo mają fajne, duże okna. Tym razem dołączyła jeszcze Ola. Reszty nie zapraszałam, bo i tak przeważnie nas olewają 😉 Zanim ktoś zrobi z tego historię nie z tej Ziemi, oświadczam, że na początku, jeszcze zanim wyciągnęłam z torby choćby jedną lalkę, wchłonęłam ekspresowo kawałek tarty truskawkowej z bitą śmietaną, którą popiłam kawą z bitą śmietaną. Z jakiegoś powodu moim koleżankom wydało się to osobliwe 😛

Ponieważ nie pierwszy raz spotykamy się w takim gronie, rozmowy z lalek szybko zjechały na nasze autobiografie 😉 Aparat należał jednak do plastikowych panien 🙂 Dzisiaj było ich dość mało, jak na nasze możliwości, co jednak nie znaczy, że nie było różnorodnie. Jak zwykle zdjęć powstało na obdzielenie kilku następnych wpisów ;P

meet

Ewa przyniosła swoją obecną Summer (po lewej), a ja jej byłą Summer, celem porównania. Obie FF, ale ta po lewej zdaje się edycja późniejsza.

meet1

Dwa razy dwa moldy: Summer i Kayle Moniki.

meet2

Chińska reprezentacja Mangustowa. Nie, nie może być meetu bez trupa 😛

meet3

Jeden z wannujących w piątek kucyków oraz koniara Mackie (Barbie Stickers Craze).

meet4

Dzięki Monice było… rudo 😉

meet5

Moje Dynamisie, z nowym nabytkiem Reese (od Dollby’ego), w sukienkach Z Pracowni Krawieckiej Małych Cudów.

meet6

Arielka Moniki w niezwykle efektownej sukni. Wynalazczość Moni podziwiam od dawna i nie przestaje mnie ona zaskakiwać 🙂

meet7

Moja piękna Thea nie oglądała świata gdzieś od września…

meet8

Po zębach się poznali i od razu pokochali ❤ Wiosnaaaa!!!

meet9

Summer and Kayla a.k.a. Dobroduszność i Łagodność

meet10

Summer Ewy w objęciach mojej Reese. Zapachniało latem 🙂

meet11

Kucyś z generacji pierwszej, całuśny wielce 🙂

meet12

Tonnerki Ewy w pięknych kreacjach od Inki 😀

meet13

Mój plastikowy sobowtór 😉 我们都是中国人 😀 I proszę nie pitolić, żem smutna czy coś. Było bardzo trudno utrzymać oczy względnie otwarte, kiedy słońce zasuwało mi z mocą w twarz 🙂

meet14

Focia zbiorowa. Tyle plastiku zniosłyśmy 😀

A Monika przyszła wcześniej i kupiła w TKMaxxie fajny zestaw butów, z których nie chciała nic odsprzedać 😛 Dziękuję za spotkanie Oli, Ewie i Monice. Do zobaczenia w najbliższej wolnej chwili :*

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe – część ostatnia

Żeby Was nie zanudzić, pozostałe zdjęcia, które chciałam pokazać, urozmaiciłam za pomocą Photofunii 🙂

PhotoFunia-626f9fb PhotoFunia-6270da2 PhotoFunia-6271db3 PhotoFunia-6272a9c PhotoFunia-6273a79 PhotoFunia-6273f96 PhotoFunia-62720c8 PhotoFunia-62725e8 PhotoFunia-62732ef PhotoFunia-62744de PhotoFunia-627195a PhotoFunia-627365c PhotoFunia-6271361

A mały Sylvanian jest JELENIEM, a nie królikiem. Tako rzecze strona producenta. Amen! Miłego weekendu wszystkim 🙂

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe cz.2

18.23

Lucyfer rzadko widuje rude 😉

18.24

Walk like an Egyptian 😉

18.25

Walking like a zombie 😉

18.26

Od tego rudego aż mu się oczka zaczerwieniły, biedulkowi małemu 😛

18.27

I robimy pociąg!

18.28

Oboje jesteśmy mali i piegowaci, więc tak sobie pomyślałem…

18.30

Czapka made by Ewa

18.31

Wio, konisiu!

18.32

Ewa przyniosła ciacha 🙂

18.33

Lucyfer zapragnął zostać lalaloopsy

18.34

oto nowy sweterk 🙂

18.35

Kuc w czapie na kanapie nie chrapie 😉

18.36

Muchomor 😛

18.37

A szszszaaaaliikhhhh?

18.38

Mózgu chciałaś? O, to pomyłka, biedna głodna niewiasto 😉

 

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe cz.1

Tym razem było nas wyjątkowo dużo. Poza mną, Anią i Ewą pojawiły się długo niewidziane Monika z Andżeliką oraz Kalina. Po raz pierwszy pokazała swoje lalki Marzena. Miałyśmy również przyjemność poznać Joannę i jej dwie urocze mała księżniczki 🙂 Jak (prawie) zwykle rozsiadłyśmy się w Coffee Heaven, gdzie zostałyśmy bardzo miło przyjęte przez panie z obsługi, które miały wielką ochotę pogadać z nami o lalkach, ale nie bardzo mogły z oczywistych względów.

Lalki i różne drobiazgi przechodziły z rąk do rąk, w związku z czym wzbogaciłam się o trzy kucyki ze starszych generacji, sweterk dla lalki i kolejne zwierzątko Sylvanian Families, znalezione tuż przed spotkaniem przez Ewę w tramwaju. Taka historia 🙂

Marzena przyniosła bardzo ciekawe lalki, Tonnerki tzw. size plus, czyli o bardziej naturalnych i pełnych figurach. Oczywiście u mnie ich nie zobaczycie, bo w tym miesiącu nie pokazuję żadnych Tonnerek 😛

Jako że lalek było co niemiara, muszę podzielić fotorelację na kilka części. Fajnie było posiedzieć, pogadać i polalkować wspólnie 🙂

18.1

Po raz pierwszy na lalkowe spotkanie zabrała się ze mną Frankie Stein pozbawiona koloru.

18.2

Monika przysiosła rerootowaną Mackie – cóż za piękność ❤

18.3

Orient w wersji chińskiej i amerykańskiej

18.4

MLP z drugiej generacji zżarł ciasto i dobierał się do kwiatków, kiedy go nakryłam 😉

18.7

16″ Poppy Kaliny przyglądała się wszystkiemu z dystansem i powątpiewaniem

18.8

Czapa-dynia filcowana przez Kalinę

18.9

Luli, luli, kucyku Funko, niech twe obżarstwo nie skończy się biegunką 😛

18.10

Czapa żaba Kaliny na basaaku Kaliny 🙂

18.11

Tuesday Taylor to laska z klasą. Może mieć włosy ciemne albo jasne, a wpadając w łapy manguście i takie, i takie naraz 😉

18.12

Kuce uparły się siać spustoszenie w roślinach Moniki 😉

18.14

Zmackowanie totalne

18.16

Na meet wybrała się także wymizerowana Delilah

18.17

macki, macki, ośmiornica 😛

18.18

Dwie Tereska, jedna z deską, druga bez deski. Niepodobne.

18.19

Te dwie znalazły wspólny język 🙂

18.20

Z kucami integrowała się mała Paskuda Kaliny w pięknej muchomorowej czapie

18.21

Kuce czułości nie ominęły też Everki Moniki

18.22

Żaba to też dzieło Kaliny 🙂

c.d.n.

Zima, zima, zima! :D

Nie dalej jak wczoraj narzekałam na brak zimy 😀 Dziś, po wstaniu z łóżka, czekała mnie miła niespodzianka – padał śnieg, a wszystko wokół było już powleczone cienką białą warstewką 🙂 Załatwiłam, co miałam załatwić (znalazłam fajnego misia dla mamy w lumpie), chwyciłam lalki w garść, aparat na szyję i pogalopowałam, wpadając w poślizg, robić zdjęcia na śniegu. Wybór „modelki” był oczywisty. Na śniegu wylądowała zimowa wróżka Kurhn 🙂

winter winter1 winter3 winter4 winter5 winter6 winter7 winter8

Jak się słusznie domyślacie, od macania lalki zachciało mi się kolejnego Kurhnika postawic na półce, zwłaszcza że po czystce, której efekty zaprezentuję wkrótce, mam pustawe półki 🙂 Na szczęście, a może nieszczęście – w sumie nie wiem – kobieta, u której kupowałam, nie ma żadnych przedmiotów wystawionych. Owszem, są inne źródła, ale to było sprawdzone :/

Miejsce, gdzie można być sobą

Otzymałam polecenie od Ewy, żeby wreszcie pokazać moją nową Kurhn, no to macie 🙂

kurhn kurhn1

There was a field in my old town
Where we always played hand in hand
The wind was gently touching the grass
We were so young, so fearless

kurhn2 kurhn3

Then I dreamt over and over
Of you holding me tight under the stars
I made a promise to my dear lord
I will love you forever

kurhn4 kurhn5

Time has passed
So much has changed
But the field remains in my heart
Oh, where are you?
I need to tell you I still love you
So I reach out for you
You fly around me like a butterfly

kurhn6 kurhn7 kurhn8

Your voice still echoes in my heart
You are my true love

kurhn9 kurhn10

There was a field in my old town
Where in spring all flowers blossomed wide
We were chasing butterflies
Hand in hand ’til close of day
Your voice still echoes in my heart*

kurhn11 kurhn12

*Kathleen Battle Lovers