1 kwietnia – Dzień Klauna

Ewa mnie oświeciła, że dziś Dzień Klauna. Ponieważ wszystkie pozostałe dotychczasowe dni lalkowego kalendarza radośnie przegapiłam, dzisiaj postaram się nadrobić 🙂

klaun1

Pamiętacie jeszcze Gigglesa ze Złowrogiego Cyrku Tonnera? Ciągle tu jest i dalej wyrywa lalkom rączki 😀 A jego kolega po fachu, mały Schizo, ciągle mieszka w moim plecaku 🙂

klaun2klaun

W Dzień Klauna nie sposób nie pamiętać o klaunie, od którego zaczęła się fascynacja tematem – Pennywise’a z ekranizacji To Stephena Kinga i jego „when you go down with us, you’ll float too”. Ostatnio film odświeżałam sobie w towarzystwie Mangusty 🙂

15338866_1252560121472362_7293079819690111484_n

HAPPY CLOWNS’ DAY EVERYONE!!!

Reklamy

Spotkanie lalkowe w upale

Rok temu również spotkałyśmy się w ostatni weekend sierpnia i też na Wyspie Słodowej, z tą różnicą, że wtedy każda z nas przemokła, a teraz się dla odmiany odwadniałyśmy w palącym słońcu 🙂

s

Najpierw pojawiły się kocyki i żarełko 🙂

s1

Potem Ewa zadbała, żeby Parnilla pokazała buty 😛

s2 s3

Buty są bardzo fajne, jak zwykle, stopa wydaje się w nich mała 😉

s4

Następnie wpadła Ola i doniosła jeszcze trochę żarcia 😀

s7

Lalki Kaliny również przybyły z wyposażeniem piknikowym 🙂

s8

Flower Power Poppy Parker. Kreacja w moim typie, tzn. zawiera kwiatki i wali po oczach 😀

s9

Wiedźma Livka Moniki przybyła żeżreć pierniki 😉

s10

Schizo przymierzał buty zrobione przez Monikę, bo jego odpadły 😛

s12 s20

Cudowna Superstar Oli zachwyciła mnie i Ewę stoma procentami cukru w cukrze 🙂 Lalka jest kwintesencją superstarowatości – oczy, uśmiech, włosy, opalizująca kreacja. Aż na chwilę znów stałam się dzieckiem, które miało po raz pierwszy w ręku Barbie 🙂

s13

A to już młodsza i zdaje się bardziej współczesna wersja najmłodszej Barbiowej siostry. Jak na berbecia przystało, wszystko ładuje do buzi 😛 Tym razem badaniu organoleptycznemu został poddany jeden z butów by Monika 😀 Tak sobie kiedyś nawet pomyślałam, że małe zwierzęta i małe ludziki poznają świat w podobny sposób – ładując jego elementy do buzi. Wobec jednych i drugich mają zastosowanie te same słowa, np. „nie gryź tego buta”, „czy możesz zrobić mi miejsce” lub „nie obśliniaj mnie”. 😉

s14

s25

s16 s21

Integracja lalkowa przebiegała w grupach i podgrupach. Ta dumna i blada to moja Tonner, przybyła jeszcze przed cyrkową Avą, ale swoje przeleżała na golasa. Docelowego ubranka jeszcze nie ma, więc zmotałam jej na szybko kreację z tego, co już miałam w odmętach lalkowej garderoby. To lalka Eye of Beholder. Włosy miała kunsztownie upiete, dobrze, że poprzednia właścicielka je rozpuściła 😛

s18

Maluszek Kaliny zajął się sobą 🙂

s17 s22

Z domu wyszła także jedna z moich Mackie, celem pochodzenia po wodzie pozbywając się ciuchów z dawnej epoki 🙂 Dla niektórych chodzenie po wodzie zakończyło się nieplanowaną kąpielą…

s23 s24

Zaraz po zrobieniu zdjęcia, Parnilla spektakularnie fiknęła do tyłu. Na ten widok z gardła Moniki, która widziała wszystko z brzegu, wyrwał się pisk godny kociej matki strzegącej kociąt przed stadem głodnych hien. Powiedziała, że gdybym to ja wpadła, nie piszczałaby. Monika jest fanką Parnilli i zapewne, gdybym to ja znalazła się w wodzie, zajumałaby lalkę i uciekła 😉

s15

A na koniec macie gacie! Ewa, samozwańcza strażniczka lalkowej przyzwoitości, zawsze wszystkich zagląda pod kiecki, czy aby obyczaje u nich niełajdackie. Wszystkie jej lalki mogą poszczycić się piękną bielizną. No to się szczycą 😛

Dzięki dziewczyny za spotkanie i za żarcie! :*

Victoria & Albert Museum of Childhood – trochę makabry

Starsze zabawki potrafią być makabryczne, jak na nasze standardy. Przywykliśmy do różowości i słodkości. Oto kilka „straszniejszych” zabawek, które szczególnie mi się spodobały:

au

Chyba nigdzie nie widziałam dotąd takiego pokaźnego zbioru zabawek automatycznych. Automaty kojarzą mi się przede wszystkim z grą PC pt. Syberia i książką Zafona Światła września. Nie wydaje mi się, bym widywała takie zabawki gdzieś indziej niż w telewizji, zanim odwiedziłam londyńskie muzeum.

au1

Lalka z poprzedniego zdjęcia to pozytywka, której mechanizm umożliwiał poruszanie biskwitową głową i rękami.

au2

Dobrze zgadujecie – odsłonięte wnętrze głowy skojarzyło mi się natychmiast jak najbardziej horrorowo. A poza tym lalka ma naprawdę ładną twarz. Musiała być urzekająca w latach swej świetności…

Lubię klauny, dlatego nie mogłam przejść obojętnie obok pajaców z pudełka:

au3 au4

Prawda, że ten drugi Jack in the box wygląda, jakby coś knuł? 😀

au5

Fascynująco makabryczna lalka pływająca z początku wieku XX.

au7

I w perspektywie. Mechanizm całkiem podobny, estetyka zupełnie inna.

Na koniec zostawiłam takiego brzydalka. Gdzieś już go widziałam. Tylko gdzie? :/

au8

Jutro we Wrocławiu zaczyna się konwent Niucon, na którym mam przyjemność koordynować blok literacki. O lalkach tym razem nie będę opowiadać, ale może któraś ze mną pójdzie 🙂 Konwentowe endorfinki robią szum w mojej głowie już od poniedziałku.

manguwho

A te zielone włosy zrobiła mi Ewa 🙂 Tonerem. Nie mylić z Tonnerem 😉

Fantastycznego weekendu Wam życzę!!!

Klaun w Londynie / Paddington

Do Londynu pojechałam z moim kieszonkowym klaunem, któremu gdzieś w międzyczasie wymyśliłam imię – Schizo. Ustaliłam dodatkowo, że chłopak ma jeszcze dwóch braci: Psycho i Zdzicho. Niestety jeszcze się nie odnaleźli 😉 Jechałam z nadzieją na przywiezienie dwóch nowych LDD, ale okazało się, że seria 29 nie jest dostępna, a żadnej innej nie chciałam. No trudno :/

schizo0

Schizo towarzyszył mi wszędzie, ale nie zawsze pamiętałam o wypuszczeniu go z plecaka… Razem zwiedzaliśmy piękny park Hampstead Heath, gdzie udało się znaleźć psiankę (ang. nightshade). Rosną i u nas, ale zwykle spotykam białe. Jest to roślina trująca, małe dziecko mogłoby śmiertelnie zatruć się tymi zielonymi jagodami, które radosnie obnosił Schizo,

schizo

a potem wylegiwał się na wielkiej hubie:

schizo1

Razem byliśmy też w muzeum historii naturalnej:

schizo2

schizo3

Będąc w pobliżu, nie mogłam odpuścić sobie wizyty u misia Paddingtona 🙂

pad

taki czeka na peronie, aż się nim ktoś zaopiekuje 🙂

pad1

a ten wita klientów Paddington Shopu 🙂

pad2

kolejny to prezent do kolekcji dla mojej mamy 🙂

pad3

Odwiedziłam cztery sklepy (stoiska) z zabawkami: Hamley’s, Debbenham’s, Selfridges i Harrods. Widziałam nową Neferę, w końcu będzie druga 🙂 Pojawiły się także nowe, ładne fashionistki, niestety dla fanów pełnej artykulacji ich nogi są sztywne. Najładniejsza miała mold Lea. Był jeszcze jeden nowy (jak sądzę) mold, szczupła twarz z dołeczkami. No i to w zasadzie wszystko :/ Harrods robi teraz jakiś remont w swoim Toy Kingdom, całe szczęście nie było żadnych Tonnerek 😛

Chociaż pojechałam tylko z klaunem Schizo, wróciłam także z lalką kupioną w jednym z licznych lokalnych charity shopów 🙂

n

Lalka w dobrym stanie, wystarczy odświeżyć włoski, których, całe szczęście, nikt nie zdążył wystrzyc; ubrana i obuta! Sygnowana ItsImagical na głowie, tworzywo dobrej jakości. Maud będzie miała koleżankę 🙂

Bardzo dziękuję za miłe życzenia z okazji 3-lecia bloga!!! :* ❤

Spotkanie w lodziarni

Pogoda nie dopisała na dzisiejszym spotkaniu z Ewą, Kamilą i Olą. Deszcz i słońce nie mogły się zdecydować, kto właściwie ma zająć miejsce na górze, było zatem w kratkę 😉 Na zewnątrz za zimno i za mokro przede wszystkim, a w maleńkim lokalu okropnie duszno i światło kiepskie, dlatego fotek mało. Szkoda psuć pierwsze wrażenie pięknych lalkowych kreacji.

lipiec

On spotkał ją…

lipiec1

…i zajumał jej czapkę 😛

lipiec3

Wczoraj siedziałam nad nową kreacją Ello, miałam w planach TAAKĄ sesję foto, a tu klops :/ Ale przynajmniej zjadłam ulubione lody ❤

lipiec4

Kamila przyniosła ciemną Fash, a Ewa posmutniała na ten widok – wszyscy trafiają na tę lalkę, tylko nie ona :/

lipiec5

Aurora Kamili

lipiec6

Mackie Ewy. Jak widać, bylo majstrowane przy ustach 😉

lipiec7

Lagoona Kamili

lipiec8

Na koniec On poznał kolejną Ją, uznał, że to miłość jego życia. Niestety nie chciała do niego wyjść 😥

Do następnego razu 🙂

Zanim bateria padła…

…zdążyłam zrobić tylko kilka zdjęć. Czasami nie potrzeba więcej niż kilka.

dzis

dzis1

dzis2

dzis4

Spectra sprawia, że zaczynam się zastanawiać nad przestawieniem się całkowicie na repaintowane lalki. Oczywiście nie wytrzymałabym 🙂

dzis5 dzis6

Disneyowa Mulan to jednak nie mój klimat :/ Za tydzień wyjeżdżam, jesli wrócę w jednym kawałku, spodziewajcie się wyprzedazy na Mangustowie, gdyż tłoczno tutaj, a znużenie pewnymi sprawami zaczyna sięgać zenitu.

dzis7

Klaun z jarmarku, który pełni dyżur w moim plecaku – nigdy nie wiadomo, kiedy asysta morderczego klauna będzie przydatna – bo jedne rzeczy się zmieniają, a inne nie 😉