Brzydkie zdjęcia z lalkowej gwiazdki

W czwartek wieczorem spotkałyśmy się na chwilę we trójkę – ja, Ewa i Monika – celem wypicia lalkowej kawy tam gdzie zawsze. Ewa i Monika przyniosły ciastka, ja nie przyniosłam nic, za to zjadłam wszystko 😛

lal

oto ciacho Ewy

lal1

zabierz te zielone łapska, truplalko!

lal2

niektórzy ubrali się do pogody, a inni nie 😉

lal7

przysmaki Moniki

lal6

są boskie!

lal5

stojak nagrobek – chociaż mam go kilka miesięcy, wciąż wprawia mnie w dobry humor 😉

lal3

takie jesteśmy całuśne plastiki

lal4

całuśne, acz ekskluzywne 🙂

lal8

odwiedził nas też jeden facet

lal9

a z czeluści torby Ewy wylazła dyżurna wróżka 🙂

Jak widać, wciąż mam problem z ustawieniami aparatu w sztucznym świetle :/ Psuje mi to humor (oraz wrażenie ogólne), ale na razie nic nie jestem w stanie na to skutecznie poradzić. Z moimi nabytkami, nie tak już nowymi, ale jeszcze niewyeksponowanymi odpowiednio, jeszcze się spotkacie. Są to zombiaczka Mary Mourning od Jakks Pacific i repaintowana Howleen. Musiała, biedaczka, wystąpić w śpiworze, bo nie ma na nią ciuchów, a Twyla swoich pożyczyć nie chciała. Zwłaszcza butów. A kto by się z lalką kłócił? 😉