Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe – część ostatnia

Żeby Was nie zanudzić, pozostałe zdjęcia, które chciałam pokazać, urozmaiciłam za pomocą Photofunii 🙂

PhotoFunia-626f9fb PhotoFunia-6270da2 PhotoFunia-6271db3 PhotoFunia-6272a9c PhotoFunia-6273a79 PhotoFunia-6273f96 PhotoFunia-62720c8 PhotoFunia-62725e8 PhotoFunia-62732ef PhotoFunia-62744de PhotoFunia-627195a PhotoFunia-627365c PhotoFunia-6271361

A mały Sylvanian jest JELENIEM, a nie królikiem. Tako rzecze strona producenta. Amen! Miłego weekendu wszystkim 🙂

Pierwsze w tym roku spotkanie lalkowe cz.1

Tym razem było nas wyjątkowo dużo. Poza mną, Anią i Ewą pojawiły się długo niewidziane Monika z Andżeliką oraz Kalina. Po raz pierwszy pokazała swoje lalki Marzena. Miałyśmy również przyjemność poznać Joannę i jej dwie urocze mała księżniczki 🙂 Jak (prawie) zwykle rozsiadłyśmy się w Coffee Heaven, gdzie zostałyśmy bardzo miło przyjęte przez panie z obsługi, które miały wielką ochotę pogadać z nami o lalkach, ale nie bardzo mogły z oczywistych względów.

Lalki i różne drobiazgi przechodziły z rąk do rąk, w związku z czym wzbogaciłam się o trzy kucyki ze starszych generacji, sweterk dla lalki i kolejne zwierzątko Sylvanian Families, znalezione tuż przed spotkaniem przez Ewę w tramwaju. Taka historia 🙂

Marzena przyniosła bardzo ciekawe lalki, Tonnerki tzw. size plus, czyli o bardziej naturalnych i pełnych figurach. Oczywiście u mnie ich nie zobaczycie, bo w tym miesiącu nie pokazuję żadnych Tonnerek 😛

Jako że lalek było co niemiara, muszę podzielić fotorelację na kilka części. Fajnie było posiedzieć, pogadać i polalkować wspólnie 🙂

18.1

Po raz pierwszy na lalkowe spotkanie zabrała się ze mną Frankie Stein pozbawiona koloru.

18.2

Monika przysiosła rerootowaną Mackie – cóż za piękność ❤

18.3

Orient w wersji chińskiej i amerykańskiej

18.4

MLP z drugiej generacji zżarł ciasto i dobierał się do kwiatków, kiedy go nakryłam 😉

18.7

16″ Poppy Kaliny przyglądała się wszystkiemu z dystansem i powątpiewaniem

18.8

Czapa-dynia filcowana przez Kalinę

18.9

Luli, luli, kucyku Funko, niech twe obżarstwo nie skończy się biegunką 😛

18.10

Czapa żaba Kaliny na basaaku Kaliny 🙂

18.11

Tuesday Taylor to laska z klasą. Może mieć włosy ciemne albo jasne, a wpadając w łapy manguście i takie, i takie naraz 😉

18.12

Kuce uparły się siać spustoszenie w roślinach Moniki 😉

18.14

Zmackowanie totalne

18.16

Na meet wybrała się także wymizerowana Delilah

18.17

macki, macki, ośmiornica 😛

18.18

Dwie Tereska, jedna z deską, druga bez deski. Niepodobne.

18.19

Te dwie znalazły wspólny język 🙂

18.20

Z kucami integrowała się mała Paskuda Kaliny w pięknej muchomorowej czapie

18.21

Kuce czułości nie ominęły też Everki Moniki

18.22

Żaba to też dzieło Kaliny 🙂

c.d.n.

Lalki voodoo

Wizerunek lalki voodoo w naszej świadomości ukształtowała przede wszystkim amerykańska kultura popularna. Zgodnie z nim jest to złowrogi przedmiot umożliwiający rzucenie klątwy na niczego nieświadomą osobę. Lalkę voodoo wykonuje się ręcznie, ważne jest, by zawierała materiał biologiczny docelowej ofiary – włosy, paznokcie, skórę czy płyny ustrojowe. W miejscu twarzy można przypiąć fotografię. W tak przygotowaną lalkę wbija się igły. Ofiara czuje ból w przebitych miejscach, a jeśli jej mała kopia zostanie trafiona w wyjątkowo newralgiczny punkt, można nawet umrzeć. Istnieje również możliwość wykonania takiej lalki z wosku.

Magia voodoo to mieszanka wierzeń Afrykańskich i chrześcijaństwa. Kapłani voodoo potrafią kontaktować się ze światem duchów, tzw. loa. Lalki w rzeczywistości stosowane są do rzucania zaklęć opartych na ludowej zasadzie magii sympatycznej: podobne wywołuje podobne. Wbijanie igieł ma nie tyle spowodować ból, co wzmocnić siłę zaklęcia. Lalki używane są zresztą nie tylko do czynienia krzywdy, ale także uzdrawiania i innych pozytywnych praktyk.

Jednak popkultura zrobiła swoje. W internecie powstały nawet portale, w których można kupić lalkę voodoo sporządzoną rzekomo przez prawdziwych bokorów (kapłanów / magów) celem rzucenia klątwy właśnie. Jeśli takie coś funkcjonuje, widać jest na to popyt. Jednak filmy, czyli wytwory popkultury przeważnie, dają potencjalnym ofiarom nadzieję na uniknięcie złej magii. Podobno voodoo nie działa na osoby, które w nie nie wierzą (np. Klucz do koszmaru). Swoją drogą ciekawe, czy osoba wierząca w ten rodzaj magii mogłaby popełnić samobójstwo za pomocą lalki?

Popkultura odpowiada także za wykreowanie lalki voodoo na popularną maskotkę czy zawieszkę do telefonu. Lalka voodoo zrobiła także „karierę w polityce” – na zachodzie dostępne są schematyczne figurki polityków z oznaczonymi punktami newralgicznymi w ciele, sprzedawane wraz z kompletem szpilek. Na tej samej zasadzie działa Hoodude Voodoo (nomen omen 🙂 )chłopak zrobiony przez Frankie Stein w kreskówce Monster High – ilekroć wbije mu się szpilę, wszyscy pobliscy chłopcy reagują bólem.

Jak natomiast wygląda świat widziany oczyma lalki voodoo można obejrzeć w poniższym krótkim filmie:

Źródła: wikipedia, Czarna magia w XX-wieku, książki Mircei Eliade, zdjęcia z internetu

13.Lato

 

Lato, takie raczej kalendarzowe, prezentuje Frankie Stein z serii limitowanej, czyli moja czwarta Monster High 🙂 Miałam lepszy pomysł na zdjęcie – piknik przy basenie wszystkich moich lalek plażowych. Niestety pogoda kilka dni temu wypięła się na Wrocław. Frankie limitowana, której wszędzie pełno (na czym zatem polega limit?), jest już ozdobą co najmniej kilku kolekcji, więc nie trzeba wystosowywać epistoł na ten temat. Jak widać zostawiłam jej na głowie fabryczną skorupę, lubię ją w tym hełmie. Chętnie sprawiłabym sobie jeszcze jedną pannę Stein, taką w typowych Frankowych barwach z dwukolorowymi oczyma.