I Love the Dead…

…before they’re cold 😉

Korzystając z najpiękniejszych świąt ever (wolna chata, cisza, spokój, swoboda), zdjęłam z półki gromadkę nieboszczyków Mezco Toys, by urządzić im pierwszą gromadną sesję foto 🙂 Oczywiście nie obyło się bez dwójki asystentów czuwających nad porządkiem na planie zdjęciowym:

ldd

Asystentka Mei przy pracy 🙂

ldd1

Asystent Mao – kontrola dodatkowa 🙂

ldd2

„I’ve got you, babe” 😀

ldd3

Mater Suspiriorum, Mater Lacrimarum, Mater Tene… Hę? 😛

ldd4

Stowarzyszenie Pośmiertnej Przyjaźni Chińsko-Japońskiej – bo nigdy nie jest za późno na bliskość 😉

ldd5

Hawajki też bywają skośne, wiecie? Obrażam się i płakam na zielono 😥

ldd6

Królowa jest tylko jedna!

ldd7

Berek siekany! Gonisz! 😀

ldd8

Królowa i jej dwór m/

ldd9

Roses are red, violets are blue, brunettes are crazy and they’ll kill you! 😛

ldd10

-„Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani”… – Ale ja jestem chłopczykiem :/

ldd11

Goria żadnej pracy się nie boi! (Aż pożałowałam, że nie mam pisanek :P)

A pies gdzie, można by spytać. Pies też współpracował. Pilnował bezpieczeństwa ogółu, jak zwykle, drzemiąc na kanapie 🙂

Marcowe spotkanie lalek

Wczoraj spotkałyśmy się w okrojonym składzie, pewnie częściowo dlatego, że niektórych po prostu zapomniałam zawiadomić <posypuje głowę popiołem>. Miałam za to dobry pomysł na lokal – nie podziemie z żółtym sztucznym światłem, ale lokal z oknem na świat 🙂 Trochę mnie ten pomysł kopnął w zadek, gdyż zachwycone światłem dziennym Ewa i Monika nie chciały wyjść w plener… Antonina znów nie doczekała 😛 Zdjęć zrobiłam jak zwykle fafdziesiąt, będzie na kilka wpisów 😉

wczoraj

Mackie stawiły się gromadnie – jedna moja, reszta Moniki

wczoraj1

Jett black 🙂

wczoraj2

Rerootowana Mackie

wczoraj3

To tak dla orientacji, gdzie teraz będziemy przesiadywać.

wczoraj4

Dwie 16″ – Tulabelle Moniki i Antoinette

wczoraj5

Tak wyglądałaby Antoinette, gdyby wybrała się do chirurga plastycznego 😛

wczoraj6

Wytwory Integrity Toys

wczoraj7

Zabierz tę wielką grabę sprzed mojej twarzy, ty ryża krowo! 😉

wczoraj8

Monika jest nie tylko specjalistką od krecji z rajstop, ale też od peruk 🙂

wczoraj9

Mackie in low key

wczoraj10

Mackie in black & grey

wczoraj11

Ewy nabytki obsiadły moją Mackie

wczoraj14

Pieguski

wczoraj12

Wiosna, zazieleniło się i wszystko spod ziemi wyłazi…

wczoraj13

I po trochu od każdej 🙂

WordPress postanowił uszczęśliwić ludzkość nowym edytorem :/ No cóż…

Living Dead Dolls The Four Horsemen – Wojna (War)

Ostatni i chyba najbardziej efektowny lalek z tej serii, Wojna, przybył do mnie ze Śmiercią pod rękę 😉 Wspominałam już, że jest to najlepiej ubrana z moich lalek. Ubiór wojny to przekrój przez epoki „mody” militanej. Jeźdźcowi towarzyszy czerwony koń, którego grzywa przypomina irokeza, a wyraz pyska nie pozostawia cienia wątpliwości co do intencji tej pary.

20131130_112412

20131130_112514Wojnuś ma na sobie czepiec kolczy, na nim maskę gazową, strój a la Templariusz, a pod nim współczesne spodnie moro i wojskowe buciory. Można powiedzieć, że to kwintesencja ponadczasowości zjawiska, jakim jest wojna – niestety 😦

20131130_112458W masce wygląda lepiej niż bez – groźnie i tajemniczo. Ściąganie maski jest proste, trudniej ją potem dobrze założyć. Ze względu na materiał, z jakiego ją uszyto, kojarzy mi się nieco z klimatami sado-maso 😛

20131130_112445Nie potrafię zinterpretować malunku twarzy Wojny. Z jednej strony kojarzy się to z jakimś prymitywnym wojownikiem, z drugiej dobór kolorów sugeruje flagę pewnego państwa… Nie chcę jednak snuć szkodliwych domysłów.

20131130_112623Cieszę się, że udało mi się tak szybko skompletować całą serię 🙂

 

Living Dead Dolls The Four Horsemen – Death (Śmierć)

„Uźrzał człowieka nagiego /Przyrodzenia niewieściego /Obraza wielmi skaradego /Łoktuszą przepasanego./ Chuda, blada, żołte lice / Łszczy się jako miednica;/ Upadł ci jej koniec nosa,/ Z oczu płynie krwawa rosa;/ Przewiązała głowę chustą,/ Jako samojedź krzywousta; /Nie było warg u jej gęby, /Poziewając skrzyta zęby;/ Miece oczy zawracając, /Groźną kosę w ręku mając; /Goła głowa, przykra mowa, /Ze wszech stron skarada postawa — /Wypięła żebra i kości, /Groźne siecze przez lutości”. – Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią.

20131127_101602Większość ludzi żyje w strachu przed śmiercią, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wszak to ten najgłębszy ze wszystkich lęków ukrywa się pod maską wszelkich fobii i popycha nas do tworzenia rozmaitych konstruktów mających zapewnić nam poczucie, że „nie wszystek umrę.” Do życia potrzeba pewnej dawki złudzeń… Psychologowie twierdzą, że doświadczanie cudzej śmierci jest przeżyciem traumatycznym – nie tylko przeżywamy stratę, ale także mierzymy się z perspektywą własnego zejścia. A nic tak nie przeraża istot białkowych, jak nieistnienie. Zatem nie bez przyczyny Śmierć pojawia się wśród Czterech Jeźdźców Apokalipsy, jadąc na bladym koniu i wymachując kosą. Mors omnia vincit.

20131127_101819Moja Śmierć (jak to brzmi!) jest niekwestionowanym dowódcą pozostałej trójki, bo Głód, Wojna i Zaraza to przecież „sposoby” na dostanie się do jej królestwa. Lalka jest ciekawie zaprojektowana. Głowę pomalowano tak, by jak najbardziej przypominała czaszkę, poza białą, kościaną twarzą, reszta jest czarna, by lepiej zlewać się z cieniem pod kapturem.

20131025_135013Śmierć ma na sobie łachman z tkaniny najbardziej przypominającej bandaż, nie ma butów, została „sportretowana” w bardzo tradycyjny sposób. Żałuję, że w związku z tym nie dostała kosy do drugiej ręki :/

20131127_101747Zapewne znajdą się tacy, którzy popukają się po głowie na myśl o lalce-śmierci, jeszcze innych jej istnienie może obrazić. To nie jest neutralny temat. Z drugiej strony uciekanie od niego nic nie zmienia w sytuacji śmiertelników – naszej sytuacji.

20131127_10150220131127_101642 20131127_102120Za tło posłużyły na kilku zdjęciach ilustracje z drugiego tomu starego wydania Baśni Andersena, autorstwa Andrzeja Strumiłły.

LDD The Four Horsemen – Pestilence (Zaraza)

„Wrzućcie na wozy swoich umarłych,
Rogi bawole palcie i sierść.
Chustami z octem usta zatkajcie,
Może oszczędzi was czarna śmierć.

Daj deli dol daj doli del
Choćbyś się ukrył nie ujdziesz jej
Daj deli dol, kosi jednako
Mieszczan, rycerzy, chłopstwo i kler.”

(Greenwood Czarna śmierć)

20131004_110400Jak wiecie, postanowiłam uzbierać całą serię Living Dead Dolls Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Obecnie jestem w połowie. Mój najnowszy nabytek spod znaku truposzy to Zaraza. Wg niektórych źródeł jeźdźcowi temu przypisuje się spowodowanie plagi czarnej śmierci w XIVw., chyba największej epidemii w dziejach ludzkości. W związku z tym, lalek został wystylizowany przez Mezco na plague doctora (doktora / lekarza zarazy). Maskę, jaką ma na twarzy, nosili w tamtym czasie lekarze zatrudniani do opieki nad zarażonymi. Co ciekawe, wcale nie zawsze byli naprawdę medykami z wykształcenia – nie musieli, zajmowali się przecież straconymi i sami zostali spisani na straty. W dziobie maski ukryte były słoma i rozmaite pachnidła, miała ona chronić przed zarażeniem się. Plague doctors prowadzili także spis zgonów, często bywali także wykonawcami ostatniej woli zmarłych.

plague-doctorPozostała część stroju lalki jest, jak widać, średnio podobna, kapelusz trikorn pochodzi z XVIII wieku, zapinana z boku szata (habit?) raczej też. Zamaskowany lalek robi świetne wrażenie, ale kto by się oparł zajrzeniu pod maskę?

20131004_110416

Ja się nie oparłam…

20131004_110536Jak widać plaga nie oszczędziła plague doctora :/ Skóra ma chorobliwie szary odcień, a ciało pod szatą (habitem?) jest zdeformowane – nie mam pewności, czy to celowe, doskonale jednak pasuje do konwencji.

20131004_110619Jeszcze dwóch jeźdźców i będę mogła zaprosić Was na Armageddon 😉

20131004_110752Póki co, posłuchajcie opowieści o czarnej śmierci:

źródła: wikipedia

Mężczyźni wolą blondynki, bo brunetki są z piekła ;)

Pozwoliłam sobie polecieć znanym stereotypem w tytule, we wpisie żadnych blondynek nie będzie, głównie dlatego, że Living Dead Dolls są nimi rzadziej niż brunetkami. Niedawno wprowadziły się do mnie dwie nowe.

brunZ pierwszą z nich, Jennocide z serii 23, związana jest anegdotka o złośliwości losu. Kiedy długo żadne nowe modele LDD nie pojawiły się na Allegro, zdecydowałam się na kupno przez Amazon. Wybrałam lalkę, zabuliłam jak za zboże, po to, by dokładnie dobę później odkryć, że taka sama właśnie pojawiła się na Allegro, dwie dychy taniej :/ Ze wszystkich 25 wówczas serii musiała się pojawić akurat 23!!!! Tym sposobem oczekiwałam lalki prawie miesiąc zamiast paru dni…

brun4Jenno jest elegancka i urocza. Udając się na herbatkę do niejakiej Betsy (lala z tej samej serii), nie miała pojęcia, że zamiast poczęstowana herbatą, zostanie oblana kwasem… Świeczkę jej [*] 😛

brun6

brun5

pełen obraz zniszczeń

Do wszystkich lalek z serii 23 dołączono akcesoria herbaciane i nogi od stołu, dzięki którym można zrobić ten mebel z wieczka pudełka-trumny, by lalki raczyły się zabójczą herbatką w sposób kulturalny.

brun1

Druga lala pochodzi z jednej z edycji specjalnych portretującej Czterech Jeźdźców Apokalipsy. Moja wybranka to Głód.

brun2

A gdy otworzył trzecią pieczęć, słyszałem trzecie zwierzę mówiące: Chodź, a patrzaj! I widziałem, a oto koń wrony, a ten, co na nim siedział, miał szalę w ręce swojej.
I słyszałem głos z pośrodku onych czworga zwierząt mówiący: Miarka pszenicy za grosz, a trzy miarki jęczmienia za grosz; a nie szkodź oliwie i winu. (cyt. za Biblią Gdańską)

brun3

Chętnie przygarnę pozostałą trójkę jeźdźców. Lalka ma niezdrowy kolor skóry (nie świeci w ciemności), kości na ubraniu i malowane na twarzy cienie mają zapewne podkreślać chudość. Wagi w pudełku nie znalazłam, ale koń był – wychudzona z głodu szkapina stylizowana na upiorną dziecięcą zabawkę. Tu druga z moich LDD z otwartymi ustami, mam słabość do ich rozdziawionych jap.

Zdjęcia promo obu serii z netu:

ldd23

ldd_4h