Maluchy się bawią

Cały czas słyszę w głowie głos Ewy gderający, że zaniedbuję blog. Dopóki jest to tylko jeden głos, nie martwię się szczególnie. Dopiero jeśli pojawi się ich więcej, pójdę do specjalisty od urojeń 😉 Jakiś czas temu kupiłam zestaw mebelków Ikea Huset, ten z lalkową wersją regału Kallax. Leżał zapakowany kilka ładnych tygodni, ale dziś wreszcie się to zmieniło dzięki głosowi w mojej głowie 🙂

Szkoda, że mebelki nie są bardziej jednorodne kolorystycznie. Przy niebiesko-różowych ścianach i tak dużo się „dzieje” w pokoiku, którego niepokaźny rozmiar nie pozwala zresztą na zbyt wiele mebli. Mam wciąż problem z doborem właściwych proporcji ścian i sprzętów do wielkości lalek. Zdecydowanie brakuje również akcesoriów. Mimo tego dzieciarnia wydaje się zadowolona z możliwości 🙂

Dopiero po obróbce zdjęć przyszło mi do głowy, co jeszcze mogłam im dorzucić do zabawy. Może następnym razem 🙂

Miłego nadchodzącego tygodnia, nie przemęczajcie się przygotowaniami do świąt 🙂

Lalkowe przydasie z Tigera

Uwaga! Post zawiera lokowanie produktu 😛

W ramach urlopu wybrałam się wczoraj do centrum Oxfordu, żeby tak całkiem nie zmienić się w hikikomori. Odwiedziłam duńską sieciówkę z przydasiami wszelakimi – Flying Tiger. Na kilka się nawet skusiłam, mimo że zwykle wychodzę z tego sklepu z pustymi rękami. Zacznijmy od leżaczka.

Leżaczek to bardzo prosta i dość sprytna konstrukcja z drewna zrobiona z nielakierowanej sklejki, z pasiastym materacykiem przymocowanym gumką. Jak widać, świetnie pasuje do rozmiaru chińskiego malucha (o wysokości 16cm). Przy okazji możecie zobaczyć lalkowy pokój w bardziej normalnych kolorach – aparat okazał dziś łaskę.

Oparcie się składa na płasko. Można zatem nie tylko leżeć, ale i posiedzieć w towarzystwie koleżanki.

Widok leżaczka od spodu ( jak widać sklepowa kategoria przedmiotu to dekoracja). Łatwo skopiować, łatwo przemalować, dorobić inny materacyk też łatwo 🙂

Kolejny przydaś jest bardziej uniwersalny w rozmiarze. Sprzedawany jako tacka czy inny organizer do łazienki. U mnie będzie robił za regał-słupek, w zależności od potrzeb leżący lub stojący. Lalki i barbiowe akcesoria dla zobrazowania rozmiaru.

Na koniec jeszcze nierozpakowane narzędzia ogrodnicze – wyglądają na metalowe. Dla Barbie na stówę za małe, dla maluchów za duże… Kupiłam z myślą o Azonkach, które zamierzam wypędzić do ogródka i zaprząc do roboty 🙂 Tylko najpierw muszę je stosownie obszyć…

Tiger ma więcej takich ciekawych akcesoriów. Podejrzewam, że asortyment tego sklepu jest taki sam w całej Europie, więc życzę Wam udanych łowów 🙂 I tanich…

Przymiarki do lalkowego pokoju

Dawno temu zrobiłam pokój dla Evi w pudełku po butach i chyba nawet go tu nie pokazałam. Nie pamiętam… W każdym razie tamten pokój od dawna nie istnieje, a jakieś tło imitujące dom czasem by się przydało, więc podziałałam trochę z kartonem, papierem prezentowym, taśmą klejącą i paroma innymi przydasiami. Produkt finalny to to nie zdecydowanie nie jest, bardziej model czegoś, co może powstanie w przyszłości.

Niebieskość wnętrza jest tak przytłaczająca, że mój niedomagający znacząco aparat ześwirował i prawie przestał widzieć inne kolory…

Krzesełko zrobiłam w oparciu o pomysł z bloga Dex. Jego proporcje są, jak widać, nie do końca dopasowane do wielkości lalek – pracuję i nad tym. Ostatnio, co prawda, przeniosłam się w stronę trochę większych gabarytowo modeli – naczytałam się o upcyclingu i kombinuję z tym, co mam – ale lalek oczywiście nie porzucam 🙂

Snorlaxa i plastikową torebkę znalazłam na dworze, a myszą wzgardziły moje koty 😛 Dywanik to kawałek filcu. Zielono-różową sukienkę uszyłam z gaci (który to już z tych samych? 😀 ), a brązowa sukienka została robiona z dziecinnych legginsów w kotowate kupionych lata temu na przecenie w H&M z powodów lalkowych. Powstały z nich także jeszcze niepokazane ciuchy dla Tonnerek. Zaległości mam, nooo… Lajf 😉

Laluszka z kitkami – mhm, ciągle nie mają imion – została lekko zmodyfikowana zmywaczem do paznokci. Starłam dolne rzęsy i zmniejszyłam nieco górną wargę. Teraz wydaje mi się znośniejsza 🙂

Niedługo mam kolejny urlop – mam nadzieję, że jego część uda się spożytkować na lalkowanie 🙂