Parnilla Ghastly wreszcie nieco przyodziana

Nieco jest tu słowem-kluczem. Usiłowałam uszyć dla Parnilli gorset, w końcu przerobiłam go na body, ale niestety ta dolna część nie leży tak, jakbym sobie życzyła. Cóż, w kwestii szycia wciąż raczkuję. Parnilla ma piękną figurę, która aż się prosi o eksponowanie. Niestety jest także lalką bardzo trudną we współpracy. Ruchoma część biodrowa utrudnia przymiarki, a wydatny biust powoduje, że potrzeba wielu zaszewek, aby ubranie dobrze leżało. Zaczynam się przyzwyczajać do myśli, że chcąc szyć dla Parnilli, będę musiała rozpocząć współpracę ze szpilkami i miarką krawiecką oraz opanować sztukę sporządzania wykrojów :/

20131020_132518 20131020_132555 20131020_132614 20131022_140835 20131022_140936 20131022_141012 20131022_141224 20131022_141241 20131022_141254 20131022_141330 20131022_141341Jak tu zrobić ładne zdjęcie, kiedy nie ma pogody, a czarny zbój włazi w kadr, zamiast wziąć przykład ze starego psa i kimać ładnie na kanapie? 😉 Nie wiem, czy nie jest to jakiś techniczny błąd, ale podobają mi się zdjęcia, na których na twarzy Parnilli położył się cień – pasuje to do jej klimatu. Lampa błyskowa jakoś „spłaszcza obraz”. Czarna koronkowa, powiedzmy, spódnica to pożyczka od Tangkou.

Wspominałam ostatnio, że lalki najczęściej kupuję pod wpływem impulsu. Ostatnio rzeczony impuls dopadł mnie podczas przeglądania Tonnerek na eBayu. Prawie nabyłam drugą Parnillę, różniącą się od mojej jedynie kolorami oczu, makijażu i wiga. Na szczęście jakiś zdrowy rozsądek jeszcze się we mnie tli. Skoro nie radzę sobie za dobrze z jedną Parnillą, to po co mi druga? W końcu zdecydowałam jednak trzymać się planu. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie kupiłam kolejnej Tonnerki, ale o tym na razie sza! 🙂

Poznajcie Parnillę Ghastly

(…) it’s been said that one should ‚Never judge a book by its cover.’ In the case of Parnilla Ghastly, never a truer statement had been made. On the outside, Parnilla was an angel sent from heaven, but on the inside, she was as dark as an open grave. 

Mówi się, żeby nie oceniać książki po okładce. W przypadku Parnilli Ghastly to szczera prawda. Na zewnątrz to anioł zesłany z niebios, ale wewnątrz jest mroczna niczym otwarty grób.

Na ogół żyję bardzo tanim kosztem, ekonomicznie. Ubieram się w lumpeksie i na wyprzedażach, gustuję w groszowej biżuterii, przepadam za tanimi księgarniami. Choć trup z lumpa jest dla mnie równie atrakcyjny co Tonnerki, czasem chciałoby się dołączyć do kolekcji posągową piękność z wyższej półki. Dwa tygodnie temu poświęciłam kilka godzin snu na przypilnowanie aukcji na eBayu. Tym sposobem trafiła do mnie naga Parnilla Ghastly Dark Innocence, perukowa lalka z tegorocznego konwentu, LE 125, kupiona za naprawdę niewielką kwotę w porównaniu do pierwotnej ceny, choć jak na moje możliwości to i tak dość wariacka suma.

241-106_1

zdjęcie promo wildeimagination.com

Parnilla, tak jak Evangeline Ghastly, pochodzi z linii Wilde Imagination. Obie lalki łączy wspólna historia o gotyckich korzeniach. Parnilla jest kuzynką Evangeline. O ile dobrze wyczytałam między wierszami, ta druga jest duchem. Parnilla pochodzi z Ipswich w Anglii, ale większość życia spędziła w Paryżu. Nie jest świadoma istnienia Evangeline. Z dzieciństwa zachowała jedno wspomnienie – przypomina sobie bal, gdzie spotkała czarnowłosą dziewczynkę trzymającą się z dala od innych oraz chłopca, w którym się zakochała. Jej rodzice twierdzą, że to wszystko tylko jej się śniło. Mając 20 lat, Parnilla wraca do Ipswich w poszukiwaniu prawdy….

Szczerze mówiąc do bardzo niedawna nie byłam świadoma istnienia Parnilli. Od pewnego czasu rozmyślałam intensywnie o Evangeline, zaczęłam grzebać i wygrzebałam tę drugą. No i cóż. To by było na tyle, jeśli chodzi o kasę na tatuaż czy też Aragorna 😛 Z drugiej strony tatuaży mam więcej niż Parnilli, a Aragorm mi się nie podoba za bardzo 🙂

Parnilla odznacza się dość intrygującą urodą, w przeciwieństwie do słodko delikatnej, eterycznej kuzynki. Ujęła mnie jej twarz. Jest to niezaprzeczalnie piękna twarz, na której genialnie uchwycono wyraz rodzącej się złości. Popatrzcie na te lekko wygięte usta. Nie mogłam jej nie pokochać. Charakterystyczną cechą lalki są duże dłonie o długich palcach, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni. Dłonie lalek są zwykle nieproporcjonalnie małe (np. MH, Tangkou, Fleur).

Lalka kojarzy mi się z dziełami prerafaelitów, przywodzi na myśl także świetną książkę Joanne Harris pt. Nasienie zła (nawiasem mówiąc również odwołującą się do obrazów malarzy z tej grupy). O książce pisałam swego czasu tutaj. Teraz naszła mnie nagła ochota na odświeżenie tematu 🙂 Parnilla będzie moim następnym wyzwaniem krawieckim, za jakiś czas. Na razie patrzcie.

parnilla

parnilla1

20130805_131012

20130805_130948