La Catrina na Halloween

Nadszedł mój ulubiony dzień w roku. Co prawda nie do końca mogę go spędzić tak, jak bym chciała, bo: a) spóźniłam się z kupnem dyni, b) jutro do pracy, ale sama świadomość daty jest miła. Pogoda w sam raz na siedzenie w domu i oglądanie horrorów (jakbym przez pozostałą część roku nie oglądała, nie? 😛 ) Brexit i covid zaważyły w tym sezonie na asortymencie halloweenowych pierdółek w sklepach, więc cóż było robić? Zrobiłam sobie sama.

Od pewnego czasu fascynuje mnie meksykański kult Santa Muerte. Jego centralna figurą jest sama śmierć w postaci żeńskiego bóstwa uzdrawiania, ochrony i bezpiecznej podróży na tamten świat. Kult, uznawany przez Watykan za bluźnierczy, rośnie w siłę zwłaszcza wśród ludzi doznających wykluczenia z różnych powodów. To jednocześnie straszne i przykre, że dla niektórych śmierć jest tak powszechnym zjawiskiem, że aż staje się bóstwem, u którego szuka się pociechy. Santa Muerte wygląda trochę jak dziewica Maryja, z tą tylko różnicą, że jest szkieletem. Miałam zamiar sobie taką zmajstrować, ale mi nie wyszło z prozaicznego powodu – nie dostałam nigdzie szkieletu ani choćby czaszki w odpowiednim rozmiarze i względnej jakości. Miałam za to zbędny łeb Livki z wydłubanymi oczami i czarny marker – i tak powstała La Catrina.

La Catrina to postać związana z obchodami święta zmarłych w Ameryce Łacińskiej – Dia de Los Muertos. Obecnie na świecie jest to popularny motyw zdobniczy gotyckich ciuchów, akcesoriów i wszelakich przydasiów i chyba za bardzo nikt nie myśli, że w pewnych kulturach ma to znaczenie sakralne. Pierwotnie La Catrina była przedstawiana jako szkielet ubrany bogato i zgodnie z europejską modą, wyobrażała bowiem postać z górnych warstw społeczeństwa, która mimo uprzywilejowanego żywota nie wywinęła się spod kosy. Takie jej przedstawienie spopularyzowała grafika Jose Guadalupe Posady na początku XX wieku.

źródło: Wikipedia

Wizerunek La Catriny przypomina o równości wszystkich w obliczu śmierci. Z czasem trupią czaszkę zastąpiła tzw. calavera (sugar skull) i właśnie takie jej oblicze zostało najbardziej rozpowszechnione. Po ten motyw sięgnął już Mattel w kreacji Skelity Calaveras z Monster High oraz w obecnej kolekcjonerskiej serii lalek Barbie. W Ameryce Łacińskiej w dniu święta zmarłych (2 listopada) odbywają się festiwale, których częścią są pochody La Catrin w wydaniu zarówno żeńskim, jak i męskim. Postać ta ma przypominać, że śmierci nie należy się bać, tylko ją zaakceptować, a życie trzeba celebrować, póki trwa. Amen.

Nie będę twierdzić, że mażąc markerem po twarzy Livki stworzyłam wiekopomnego ooaka, bo nie stworzyłam. Tak naprawdę nie myślałam za wiele o tym, co robię. Pomazana głowa spędziła tygodnie zatknięta na jeden z ołówków. Potem na miejsce oczu wsadziłam dwa białe pimponki i pomyślałam, że może coś na krótką metę z tego będzie. Marker nie jest najlepszy do malowania lalek, chyba że chce się je zepsuć. Na pewno natomiast łatwiej się nim operuje niż pędzelkiem.

Sukienkę i wianek uszyłam, korale już dawno zrobiłam dla Tonnerek, ciałko od sztywnej współczesnej Barbie, a peruka od Moxie Teenz. Na Halloween może być. Na myślenie o przykrych rzeczach nieuniknionych też…

Happy Halloween!

20 thoughts on “La Catrina na Halloween

  1. No wiedziałam, że jesteś niesamowita, ale teraz to przeszłaś już samą siebie 😛
    Podoba mi się 😀 Twoje rękodzieło 😀
    nawet tkaninę dobrałaś odpowiednią i wianek ❤

  2. Twoja wersja La Catriny jest genialna. Jestem zachwycona tak, że bardziej się nie da. Wszystko perfekcyjnie do siebie pasuje. Gratuluję zarówno świetnego pomysłu, jak i pieknego wykonania.

  3. Ja też nie spędziłam Halloween tak jak chciałam, no cóż, c’est la vie. La Catrina wyszła ci cudnie! Jako pracownik branży papierniczej polecam markery z farbą akrylową zamiast permanentnych. 😉 Sukienka świetna, wzór idealnie wpisuje się w styl meksykański. Dia de Muertos i mnie się podoba. Swego czasu trafiłam nawet na guziki w kształcie cukrowych czaszek. Lubię też motyw szkieletów, mam nawet taki naszyjnik. Dyniowy znicz? Zaraz wywołałby oburzenie i zgorszenie większości osób odwiedzającyych groby. Ja akurat nie mam nic przeciwko halloweenowym tradycjom. Czytam też o voodoo i candomble. Zresztą my, Słowianie, przecież mamy swoje Dziady, ale o tym zapewne nikt już nie pamięta.

    • Dziady i ogólnie wierzenia słowiańskie przeżywają teraz renesans, powiedziałabym. A ten dyniek-znicz jest z Lidla, kupiony na dziale z artykułami halloweenowymi 🙂

  4. Wygląda bardzo przekonująco. O ile ogólnie czytałam to i owo o Dia de los Muertos, to o la Catrinie słyszę pierwszy raz. To bardzo interesujące jak różne kultury podchodzą do tego samego święta.

  5. Z pewnością wygląda bardzo ciekawie. Bardzo fajna wersja. Ja, szczerze mówiąc wolę trochę łagodniejsze formy wizualne dla halloween – śmieszne dyńki, duszki, inne wesołe perdółeczki. Szkielety czy wizualizacja Śmierci mnie zawsze trochę odstraszały, nawet uśmiechnięte, choć mam szkieletke monsterkę, która powoli mnie oswoiła ze swoim widokiem. Pozdrowionka

  6. Przecież piękna jest! Marker nie marker- póki się nie rozpłynie w tworzywie będzie się trzymał.
    Fantastyczne zagospodarowanie lalkowych części!
    To pisałam ja Manhamana.

  7. La Catarina kusi mnie od dawna. Może się odważę w przyszłym roku. Fajnie dobrałaś wszystkie elementy . Naszyjnik jest obłędny 🙂

  8. Barbie Dia de Los Muertos jest rozchwytywana, Ken jeszcze bardziej. Mnie samej te lalki bardzo się podobają, choć to nie moja era. Szkoda, że są takie kosztowne 😦 a ja nie potrafię zrobić swojej, tak jak Ty 🙂 To nie do uwierzenia, że taki efekt udało Ci się uzyskać markerem!
    Oczy ma niesamowite! Gapię się w te puste ślepia i aż mam ciary na plerach 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s