Pennyłajza

TRIGGER WARNINIG: klauny

Dawno mnie tu nie było – niezamierzenie. Ale przynajmniej wracam z ukończonym projektem 🙂 Wszystko zaczęło się od kupienia lalki na Aliexpressie. Chociaż nie. Wszystko zaczęło się od ekranizacji powieści Stephena Kinga pt. To z 1990 roku. Miałam z piętnaście lat, kiedy obejrzałam obie części filmu i mimo że pierwszą widziałam już jakiś czas wcześniej, za drugim podejściem wszystko wywarło na mnie dużo większe wrażenie. Po seansie nawet śniło mi się, że do klamki u drzwi mojego pokoju przywiązany jest balonik, czerwony, który pękł na granicy jawy i snu…

Lalkę na Aliexpressie kupiłam jakoś w zeszłym roku. Na zdjęciu wyglądała słodko i uroczo. Po rozpakowaniu mina mi zrzedła straszliwie. Sukienka, zamiast niebieska, okazała się szarawa, do tego uszyto ją z niezwykle marnej, sztucznej tkaniny. Sama lalka wyglądała trochę jak zleżała topielica: sinoblada, z rzadkimi włosami, przez które prześwitywał plastik czaszki, i płaską facjatą. Masakra. Całe szczęście nie są to drogie rzeczy, nie dostałam zatem wścieku, a lalka wylądowała w szafie do czasu aż wymyślę, czy na coś mi się przyda. Zdjęcie promo na Aliexpressie przedstawia się tak:

źródło: aliexpress

Jakiś czas później, podczas gdy chińska niepiękność leżakowała w szafie, obejrzałam nową ekranizację To. Podobnie jak poprzednia i ta została została pocięta na dwie części. Obejrzałam ją w czterech, bo tak potwornie się nudziłam, że zasnęłam w środku najpierw pierwszej, potem drugiej. Oczywiście to nie musi źle świadczyć o filmie. Natomiast na pewno świadczy o tym, jak ogromny mam sentyment do ekranizacji z lat 90. i do ówczesnego wizerunku złego klauna Pennywise’a.

mój ci on! – zdjęcie z internetu (kadr z filmu)
zdjęcie z internetu (kadr z filmu)

Taki był w latach 90. Kolorowy jak sama tęcza, a jednocześnie mroczny niczym odbyt samego Szatana 😛 I chyba to mnie najbardziej ujęło w nim – że zło nie musi być ewidentne, żeby być przerażające i zabójcze. I z tego sentymentu oraz focha na nową ekranizację i Aliexpress powstała Pennyłajza.

Skończyłam szyć jej strój dosłownie z godzinę temu. Powstawał na raty. Najpierw urwałam łeb i zrerootowałam akrylową włóczką w dwóch odcieniach czerwieni. Na rajty poświęciłam podkolanówki własne, nówki nieśmigane. Dalej powstały bluzka i spódnica z żółtej lycry. Dziś dodałam pompony i zszyłam je w jedno. Także dziś powstały kamizelka z filcu i lakieru do paznokci oraz kołnierz z tiulu od oryginalnej sukienki lalki. Wiem, że kolory trochę nie te – brakuje zieleni i fioletu – ale strój (sukienka przecież) z założenia jest jedynie inspirowany wdziankiem Pennywise’a. I muszę sobie przyznać, że całkiem mi się ona podoba w tej stylizacji.

Ciałko to wydmuszka, ale całkiem fajnie artykułowana, podobnie jak u mojego pierwszego nabytku z Ali, siwowłosej. Ma co prawda bardzo dziwnie zaznaczone obojczyki, ale ten strój dobrze je ukrywa. Mogłam jej zrobić makijaż dla pełniejszego efektu, ale… wszyscy wiemy, jak robię lalkowe makijaże… Poza tym bez niego lalka może mieć bardziej uniwersalne zastosowanie.

A to mój nieodłączny towarzysz Schizo (mini Pennywise). Na chwilę wyskoczył dziś z mojego plecaka trochę się poprzytulać 😉 Pennywise’a 1990 można także kupić w postaci figurek czy Living Dead Doll. Mam na niego oko, jak słusznie przypuszczacie 🙂

taka jestem słodka dziewuszka 😉

Sentyment pozostał, mimo że jakieś sześć lat temu Pennywise’a zdetronizował w moim osobistym rankingu strasznych klaunów Art the Clown. Ten to jest dopiero czubek… Oszczędzę Wam tutaj oglądania jego twarzy urokliwej inaczej. Kto ciekaw, sam sobie znajdzie, a co złego, to nie ja 😉 🙂

14 thoughts on “Pennyłajza

  1. Ten mocno kolorowy strój dodał jej uroku i nie jest już taka blada i szarawa, jak przedtem 😉
    Reroot czerwoną włóczką, koronkowe rajtki i żółty komplecik super się razem komponują!
    olla123

  2. Świetny pomysł i super wykonanie. Łajza zdecydowanie bardziej charakterna niż oryginalna wersja laluszki. Może robić za narzeczoną Ronalda McDonalda. 😉 Claunów jakoś nie darzę sympatią, wolę postacie z Commedii del’arte. Jak dla mnie Pennywise wygląda równie mrocznie co Bozo. Mają w sobie coś diabolicznego.

  3. No i Pennyłajza może robić za uczennicę Pennywise’a. Wygląd ma odpowiedni, a reszta przyjdzie później.
    Świetnie Ci wyszła ta laluszka.

  4. Chyba zmienię opinię o klaunach – zawsze uważałam je za odrażające stworzenia, za dużo horrorów w dzieciństwie 🙂 Natomiast Twoja Łajza jest po prostu urocza, ślicznie ją przerobiłaś. Wygląda znacznie lepiej nawet niż na zdjęciach oryginału.

    • Ja lubię klauny za to, że są odrażające nie wprost 😉 Dzięki 🙂 W rzeczywistości wyglądała znacznie gorzej niż na zdjęciu promo, byłam ogromnie zawiedziona i nawet miałam ochotę ją po prostu wrzucić do śmieci…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s