Kolory

Szwendałam się trochę w ubiegłym tygodniu. Najpierw pojechałam do Bath (bez lalki, bo lało jak rok temu w Bristolu), a potem do Londynu, gdzie nie byłam od 29 lutego. Pięć miechów bez odwiedzenia stolicy to jak na mnie potwornie długo. Spakowałam Tonner Sydney w plecak jako tego misia w teczkę, a potem… cóż, tak się jarałam, że wreszcie mogłam gdzieś pojechać, że zapomniałam o niej. Zdjęć z Londynu ma zatem jak na lekarstwo, za to same fajne 😉 Przy okazji dzisiejszego wpisu testuję nowe możliwości WordPressu.

W Londynie spędziłam 7 godzin, przemieszczając się wyłącznie na własnych nogach. Z Oxfordu przyjeżdża się na dworzec Paddington, stamtąd jest całkiem blisko do Marble Arch, czyli do samego centrum. I tam czekała niespodzianka w postaci stada słoników i jednej słoniowej mamy do tego. Kiedy podeszłam bliżej, żeby zrobić rozeznanie, o co chodzi z tymi słoniami w centrum Londynu, okazało się, że rzeźby prezentują sylwetki uratowanych słoniątek, które wcześniej zostały osierocone głównie ze względu na działalność kłusowników. Każdy słonik ma tabliczkę z imieniem, datą znalezienia i swoją gorzko-słodką historią. Ja chodziłam i czytałam, a Sydney w tym czasie przytulała się do trąby.

Sukienka lalki, której kolorów, jak mniemam, nie powstydziliby się w Wakandzie, to w rzeczywistości opaska na głowę. Znalazłam ją na spacerze, podniosłam i spryskałam hojnie etanolem w ramach bezpieczeństwa. Kto by się oparł cętkom na tęczy? Jedyny problem to taki, że szew jest na prawej stronie, ale poradziłam sobie z nim po prostu nie pokazując lalki od tyłu 😛

A tu idziemy sobie wzdłuż St James’ Parku, na tyłach Horse Guards Parade. Dostojne budynki to dobre tło dla dostojnej Tonnerki 🙂

Budki nie mogło zabraknąć, prawda? 🙂

Druga część sesji odbyła się u mnie w pokoju, w Oxfordzie 🙂 Kto widzi zmianę?

Nakupiłam ostatnio lalek, a teraz pokazuję stare 😀 Plastik ma jednak to do siebie, że spokojnie czeka na swoją kolej 🙂 Jednej lalki jednak nie pokażę – łeb Licci nie dojdzie, zaginął w transporcie, kasa zwrócona. Nic to. I bez Licci lalek ci u mnie dostatek 🙂

Miłego weekendu!

26 thoughts on “Kolory

  1. Słoniątka przeurocze, a i fotki Sydney przy trąbie udało ci się – rewelacyjne 😀
    Kiecka fajna:D
    no patrz nawet nie wiedziałam, że masz czerwone buty 😛

  2. Szkoda, że nie będzie zdjęć z Bath. Właśnie czytam Perswazje J. Austin. Ciekawe czy molo jest stare czy nowe? Zdjęcia ze słonikami słodkie, a kiecka wygląda szałowo 🙂

  3. same kojące zmiany – świetnie, że mogłaś stopami powitać
    miejsca ważne dla Ciebie – dziękuję za sesje – będę do niej
    wracać, jak do wielu innych TWOICH ♥

  4. Piękna Tonnerka. Bardzo podobają mi się jej buty. Moje Tonnerki wszystkie bose. Sukienka bardzo na czasie. Pozdrawiam.

  5. Sydney ma wspaniałą sukienkę. I mało ważne, z czego powstała, najważniejsze, że wygląda obłędnie.
    Sesja ze słonikami genialna, zresztą – wszystkie zdjęcia bardzo mi się podobają.
    Pozdrawiam.

  6. Jakaż ona dostojna! Jaka piękna! Sukienka jest prześliczna! Te kolory i cętki! Zrobiłabym identycznie ze znalezioną, tak cudną, opaską! Słoniątka rozczulające…
    Pozdrawiam gorąco 🙂
    olla123

  7. Sukienka super bez względu na to w którą stronę założona. 🙂
    Akurat pozostaję w klimatach afrykańskich, więc zdjęcia ze słoniątkami bardzo mi się spodobały. Wygląda jakby Sydney pracowała w ośrodku David Sheldrick Wildlife Trust w Kenii. 🙂 To tam mają najwięcej uratowanych słoni na koncie. Zdjęcia z Bath też mnie szalenie zauroczyły, bo takie zielone i dużo starego, omszałego kamienia. 🙂

  8. Sukienka jest genialna, w obu wariantach układu kolorów. 😉 Idealnie pasuje do Sydney. Spacer bardzo mi się podobał. 🙂

  9. Poruszyły mnie te słoniątka… Dobry/smutny temat na tekst.
    Tylko, czy w Polsce kogoś to interesuje? U nas problem stanowią wilki (nie wiem czemu), dziki (rozkopują pola, ogródki…), czy dzikie gęsi (zżerają rolnikom uprawy)…
    A i w tych przypadkach – zdania są mocno podzielone. Argumenty szybują jak piłeczki pingpongowe po stole…
    Piękna lalka, w optymistycznych kolorach! 😀

    • Wilk w kulturze chrześcijańskiej jest symbolem zła. Jako drapieżnik, konkurował z człowiekiem w wyścigu po zdobycz, czyli jedzenie. Zanim nauka pozwoliła dobrze zrozumieć wilka, został niemal doszczętnie wytrzebiony. W PL dobrostan zwierząt nie jest szczególnie cenioną kwestią i widać to na każdym kroku, a najwyraźniej, kiedy się wykonuje któryś z zawodów z nim związanych. W UK jest o niebo lepiej.
      A Sydney nawet zawinięta w gazetę wyglądałaby pięknie, chociaż może niekoniecznie optymistycznie 🙂

  10. O nieeeeee! Licca! Strasznie szkoda 😦 Może to jednak była ta przeklęta trzynoga, tylko długi transport ją znużył i postanowiła opętać kogoś na sortowni 🙂
    Opaska powiadasz? A ja już miałam pytać skąd Ty wytrzasnęłaś takie świetne gacie! A poważnie, to rewelacyjne zdjęcia i Sydney cudowna. Widać ma współczującą naturę, ją też wzruszyła historia słoniątek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s