Kuzynki

Mam kolejną fazę na starsze mattelki. To już trzecia taka faza – najpierw były Superstary w różnych wersjach kolorystycznych owłosienia (i inne moldy z tej ery), potem Mackie, teraz padło na mold Diva. Od dawna w mojej kolekcji przebywa Midge z serii Beat, niedawno dołączyła do niej Native American Barbie 1993, ponieważ zachciało mi się lalki czarnowłosej, a jak wiadomo Divy są przeważnie rude. Akurat jedna trafiła się tanio wraz z Hallmarkową miniaturką na choinkę.

diva

Jak widać na zdjęciu, gumki we włosach lalki nie przetrwały próby czasu, ona sama, całe szczęście, tak. Odpakowywaniu towarzyszyły emocje rzędu a-co-jeśli-będzie-cuchnąć?!, dlatego najpierw wetknęłam nos do pudełka. Zapach był typowo plastikowy, odetchnęłam więc z ulgą i zabrałam się za rozpakowywanie miniaturki, bo wielce mnie ciekawiła. Zetknęłam się już z tym tematem gdzieś w internecie, ale pierwszy raz miałam okazję zbadać na żywo. Muszę powiedzieć, że całkiem ciekawa rzecz, a co więcej, bardzo starannie wykonana.

diva2

Zgodnie z deklaracją na pudełku, lalka ubrana jest w strój inspirowany tradycyjnym indiańskim. Nie znam się, to się nie kłócę, podejrzewam jednak, że Indianie mimo wszystko nie produkowali srebrnych frędzli.

diva1

Jak przystało na egzemplarz kolekcjonerski, lalka wyposażona została w stojak. Tradycyjnie (barbiowo, a nie indiańsko) posiada również szczotkę do włosów. Po wyjęciu z pudełka starałam się przede wszystkim wyczesać kawałki pokruszonej gumki, co nie należało do najłatwiejszych zadań, bo cholerstwo rozpadło się dosłownie w pył, który ochoczo pokrył twarz o głowę lalki oraz wszystko wokół…

diva3

Po zwycięskiej walce z gumkowym pyłem i uwspółcześnieniu wizerunku czarnowłosa Diva ruszyła w plener wraz ze swoją piegowatą kuzynką Midge. Kwitną już moje ukochane bluebells (po naszemu dosłownie niebieskie dzwonki, oficjalnie hiacyntowce zwyczajne – takimi właśnie nazwami obiera się kwiatki z uroku i romantyczności), więc nie mogłam nie pobiegać po lesie z aparatem ❤

diva4

Bluebells, bluebells po horyzont…

diva5diva6diva7

Tak, wiem, że moje lalki ciągle wkładają te same ciuchy. To dlatego, że bardzo te ubranka lubię 😀

diva8

Zawilce, które kwitły takim samym dywanem w Polsce, jak tu kwitną dzwoneczki, są tu w mniejszości.

diva9

Nie zabrakło też fiołeczków ❤

Zarówno zakup, jak i dzisiejszy dzień, uważam za udane 🙂

 

 

 

37 thoughts on “Kuzynki

  1. Śliczne kuzyneczki i kwiatuszki. 🙂 Bluebells, zawilce, fiołki, ziarnopłony – do wyboru do koloru. U mnie zaczynają kwitnąć lilaki. Mold Diva bardzo lubię i chciałabym kiedyś jeszcze coś upolować, bo mam tylko jedną przedstawicielkę. Ta buzia wygląda tak samo uroczo w czarnych jak i w rudych włosach.
    PS Reaktywowałam mój stary blog: https://kirakirastyle.wordpress.com/

    • Dopiero dzisiaj, po położeniu jednej obok drugiej, zauważyłam, że ta nowa ma ciemniejszą karnację 🙂 Na bloga oczywiście będę zaglądać 😀

  2. Ta zawieszka to by pasowała do moich tancerek 🙂
    Cudne te hiacyntowce jak i fiołki ❤
    Czarnowłosej Divy nie widziałam na żywo 😦

  3. Śliczne zdjęcia! Tyle kolorów!
    A panny bardzo urodziwe…
    Indianie nie robili srebrnych frędzli? Niemożliwe, skoro Mattela tak się wzorował na tradycji😜

  4. Prześliczne obydwie. Jeszcze się nie spotkałam z tymi miniaturkami. Na moldach się nie znam, ale czarne włosy i brązowe oczy mnie zachwycają. Bluebells mam w ogrodzie, także w wersji białej i fioletowej, ale jeszcze nie kwitną. Bardzo lubię oglądać takie całe łany kwiecia. Teraz wszystko na raz rozkwita, nawet pierwszy kwiatek na rododendronie się rozwinął i tawułka rozkwitła. Miłego poświątecznego tygodnia 🙂

    • Z cen na ebayu wnioskuję, że model indiański nie jest szczególnie rzadki ani cenny, jeśli chodzi o miniaturki. Zazdrościłabym bluebellsów, ale nie muszę, mam na każdym kroku 😀 Łany kwiecia moje oko też nieodmiennie cieszą ❤

  5. Obie są piękne, choć czarnowłosa bardziej mi się podoba. Piękna lalka Ci się trafiła, super! Ale i miniaturka jest fantastyczna! Jestem zachwycona wykonaniem!
    Zazdroszczę tych błękitnych kwiatuszków, wyglądają magicznie.

  6. U mnie mold Diva, to obok Teresy i Kiry/Mariny – świętość. Zdobyłam 99 procent wymarzonych Div. Ale tak sobie myślę, że gdybym miała wybrać tylko 2, to byłyby to lalki pokazane przez Ciebie – moja piegowata Ania i czarnowłosa Inka. 😉
    Zbliżony rok produkcji, sprawia, że super się komponują mimo innej kolorystyki.
    A tych cudnych „blubelsów” w Polsce jeszcze nie spotkałam…

    • No właśnie nie wykminić, dlaczego pełno ich na wyspie, a gdzie indziej w zasadzie brak :/ Gratuluję zdobycia 99%, biorąc pod uwagę, jak rzadkie są obecnie, to prawdziwy wyczyn 🙂

  7. PS. Jakbyś kiedyś zdobyła okazyjnie taką drugą miniaturę Inki – Indianki, daj znać, proszę! 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s