Santa Merde czyli nie każdy powinien brać się za repainty

Wzięłam do ręki papier ścierny…

Złapałam za łeb Tangkou Vampire Girl…

Zmywacz do paznokci i patyczki do uszu poszły w ruch chwilę później…

Całkiem fajnie to wyglądało, dopóki nie zachciało mi się złapać za farby. Stare podsuszone farby Games Workshopu to nie jest to. Farbami maluje się trudno po niepłaskiej powierzchni, trzęsącymi się rękoma, bez grama wprawy. Uczyniłam zło lalce, co gorsza, lubianej :/ Na początku wyglądało to tak:

20140815_165551

Dość niedobrze, by zaprzestać. Farba, jak widać, zwija się w farfocle i nie chce współpracować. Pędzelek z wystrzępionym włosiem to też nie jest szczyt narzędzi :/ Niemniej jednak przy tak skąpym malunku można chociaż udawać, że ta nieudolność była celowa, jak pokraczne postaci z teledysków Tool, np.:

20140815_165728 20140815_165812 20140815_170100 20140815_170131 20140815_170148

Muszę sobie przyznać, że jakkolwiek od farb powinnam trzymać się z daleka, to całkiem fajny nos zrobiłam papierem ściernym. Gdyby się ktoś nie orientował w oryginalnym wyglądzie Tangkou Vampire Girl, nadmienię, że nos był całkiem w szpic.

Szał uniesienia malarskiego poniósł mnie w stronę Meksyku. Jak już tak wymazałam lalkę, pomyślałam sobie, że przerobię ją na Santa Muerte! Zamiast Muerte otrzymałam niestety Merde… Poniższe focie służą li i jedynie przestrodze.

20140815_173610 20140815_174105 20140815_174337

Jak widać, nie umiem ani jednej kreski postawić prosto i równo – dlatego ze świętej śmierci wyszło święte gówno 😥 Biedna Tangkou, żal mi jej. Pozostaje mieć nadzieję, że jutro w Rossmanie będą mieli wielkie butelki zmywacza…

Reklamy

28 thoughts on “Santa Merde czyli nie każdy powinien brać się za repainty

  1. Farby to trzeba czasami rozcieńczyć 😛
    na początku to nawet fajnie wyszło Ci i te fotki czarno-białe świetne 😀
    potem to już się wygłupiałaś 😛
    Pozdrawiam 🙂

    • Rozcieńczałam, inaczej w ogóle nic by się nie dało zrobić, bo suche były, ewentualnie gumowate. Poza tym to nie ma być „nawet fajnie” tylko „fajnie”. Od razu 😛

      • … ja maluję pędzelkiem od elynera czy jak to się tam pisze 😉
        jest odpowiednio cienki i dobrze w łapie leży nawet trzęsącej się 😛

      • Ja wzięłam pędzelki mężowe do malowania figurek, ale on tak dawno nic nie malował, że pozasychały w dziwne kształty 😛

  2. Co ja bym dała żeby pomalować Twoją Tangkou, uuuuu, aż mnie ściska w dołku! Taka duża twarzyczka – toż to raj dla malującego. Auuuuu!

  3. Ach, tyle powierzchni do malunku :3 Nie ma co się załamywać, widziałam gorsze potworności 🙂 Chociażby moją Hujoo pomalowaną pierwszy raz, he, he 🙂 Nie zniechęcaj się! Mam nadzieję że malowałaś to z wyjętym mechanizmem ocznym 🙂 Napis KILL ME pokazuje jaki masz do siebie dystans, lubię to 🙂

    • Myślałam o wyjęciu tego mechanizmu, ale końcem końców malowałam na otwartej głowie… Teraz nie wygląda dobrze w środku… W środku też…

  4. Zmywacz sobie poradzi. Będzie dobrze! Na szczęście lalki można malować wielokrotnie. Następnym razem użyjesz innych narzędzi i wyjdzie dużo lepiej. Bardzo polecam kredki akwarelowe i suche pastele – z ich pomocą można wyczarować strasznie fajne makijaże.

  5. Cóż, nauka to klucz do wiedzy, czyli następnym razem będziesz wiedziała, jak to zrobić, albo będziesz wiedziała, że lepiej się do tego nie zabierać (niepotrzebne skreślić ;-). Ale pomysł był dobry, czyż ona w oryginale nie miała truskawek na powiekach? (mam uczulenie na truskawki 😉

  6. Napiszę tak: widziałam gorsze. Nie przejmuj się, zawsze można próbować poprawić. Malowanie to dla mnie czarna-magia! Pozdrawiam serdecznie!

  7. Moja Wampirka łączy się w bólu za utraconymi truskawkami 😉 a tak serio- to kup inne pędzle (w plastyku lub w empiku masz cieniutkie „zygacze”), farbki akwarelowe- jak spierniczysz łatwo wyczyścić, kredki akwarelowe – łatwiej wyczarujesz wszelakie kreseczki, wiadro zmaywacza i do dzieła 😉 pomysł fajny -lubię meksykańskie klimaty. Teraz tylko Tangkou lustra nie pokazuj, żeby przypadkiem nie poszła siekiery szukać 😉 Nos fajny!

  8. żeby nie te sznurówki na ustach i bazgroły na powiekach – tobym
    mogła się nabrać, że to jakaś kiciulka ze słodkim czarnym nosiem…
    jak chcesz sobie poprawić humorek – obejrzyj moją Spectrę z czymś,
    co makijażem trudno nazwać, ale to też mój pierwszy raz…

  9. eee tam, dusić to można w tym najwyżej pieczareczki z cebulką –
    choć nie wiem, czy akurat to ulubiony mix gotyckiej Isaury…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s