Muzeum Zabawek i Zabawy i inne obrazki z podróży do Kielc

Po przybyciu na miejsce spędziłam chwilę w hotelu, po czym od razu ruszyłam w miasto z Twylą i Dustinem w plecaku. Niestety nie będzie Wam dane zobaczyć ich na tle kieleckich krajobrazów. Przez większość czasu byłam tak przejęta, że jestem znów na starych śmieciach, które wciąż wyglądały wystarczająco znajomo, że zapomniałam całkiem o Twyli… Kiedy sobie przypomniałam, jakoś zupełnie nie podobała mi się idea robienia jej zdjęć w tym otoczeniu. Ona tam nie pasuje, nie należy do mojego dzieciństwa sielskiego, anielskiego. Wiem, że to irracjonalne…

20140811_185436 20140811_170951 20140811_165651 20140811_165317

Zrobiłam kilka zdjęć w hotelu, to akurat przestrzeń neutralna i Twyla ani Dustin jej nie zaburzają 😉

Drugiego dnia wybrałam się do Muzeum Zabawek i Zabawy przy Placu Wolności. Kiedyś w tym budynku była tania księgarnia, do której chętnie zaglądałam. Wciąż mam kupione tam Dziwne losy Jane Eyre 🙂

20140811_130335

Muzeum może nie jest jakoś szaleńczo zapchane eksponatami, ale mam wrażenie, że wyniosłam stamtąd całkiem sporo wiedzy. Mają całkiem pokaźną kolekcję lalek, zwłaszcza regionalnych. Kupiłam też folder o lalkach, za parę dni zreferuję 🙂 Podobało mi się, że muzeum to urządzone jest w takim stylu, jak w Londynie – można przyjść pozwiedzać, a potem zjeść coś w muzealnej kawiarence.

20140812_095155

Pierwsza gablota z lalkami, głównie porcelanowymi. Dowiedziałam się m.in. że w drugiej połowie XIX wieku kupowało się głowę lalki porcelanowej, a korpus szyło się samemu w domu.

20140812_095600

Tutaj lale nieco późniejsze, z początków XX wieku. Raczą się herbatką z lalkowego serwisu wyprodukowanego przez Ćmielów – nie byle co 🙂

20140812_095837

Lalki z indonezyjskiego teatru cieni wayang kulit.

20140812_100313

A to jest laska w moim wieku 😀 Zobaczcie, ile ma butów, których tak czasem brakuje Waszym znaleziskom. Te krótkie fryzury nie były wymarzone do targania, ale też lepiej zachowywały kształt 😉

20140812_100445

O tych lalkach wspominałam w jednym z pierwszych wpisów na blogu dwa lata temu. Płaskie stopy i słodziutkie, malowane na kuli buźki. Miałam taką daawnoo temu. Bawiłam się nią tak samo, jak barbiatymi. Jedyny jej feler polegał na tym, że ubranie było przyklejone do drewnianego korpusu, a fryzura nie do ruszenia. Zapewne dlatego, że były to lalki do stania na półce 🙂

20140812_100456 20140812_100633

Tutaj dwie piękne Pakistanki.

20140812_100700

Jedna z Makao, druga z Tajwanu, ale nie wiem, która jest która ;/

20140812_100727

Lalka japońska. Prawda, że Little Apple Dolls mają w sobie coś z niej?

20140812_100747

Koreanka.

20140812_100959

Lalki z Afryki.

Bardzo miło spędziłam czas w tym muzeum. Przyszło mi nawet do głowy, że moje szmacianki mogłyby się tam całkiem dobrze czuć, służąc celom edukacyjnym. W ogóle cała podróż sentymentalna dobrze mi zrobiła, chociaż nie obyło się bez łez. Ale czy łzy to zawsze musi być coś złego?

20140812_091230

Na koniec dodam, że drzewo, na którym bawiłyśmy się z koleżanką Donatą w elfy, o czym też pisałam gdzieś na początku bloga, wyrosło i prawie zupełnie uschło…

Advertisements

20 thoughts on “Muzeum Zabawek i Zabawy i inne obrazki z podróży do Kielc

  1. Jeszcze mi się nie udało wejść do żadnego muzeum lalek ani zabawek. Zawsze jest zamknięte albo na miejscu okazuje się, że to jakaś wystawa-widmo mimo reklam i zaproszeń.
    Samotne podróżowanie ma pewne minusy. Ja wczoraj spotkałam jeden, który cały czas za mną łaził przekonany, że się chowa – mimo, że kluczyłam jak mogłam.

    Dla mnie Twyla jest sielska i anielska – tylko epoka nie ta. Ale wiem o co chodzi z lalkami nie pasującymi do pewnych miejsc…

  2. Pamiętam z dzieciństwa wystawę lalek w swoim mieście, lalki z różnych stron świata w egzotycznych strojach i lalkowe pokoje z miniaturową porcelaną na stole… Zrobiło to na mnie wtedy ogromne wrażenie. Niezwykle miłe wspomnienie, choć po latach nie pamiętam już dokładnie, co widziałam wtedy, a co potem, na zdjęciach i w internecie 😉

  3. Byłam! Potwierdzam! Ciekawe miejsce. A lalki regionalne chyba były częścią wystaw czasowych – za mojej bytności były drewniane malowane lalki ze zbiorów muzeum etnograficznego z Krakowa- „Zabawki fantazją malowane”. W dużej gablocie z ćmielowskim serwisem zastanawia mnie czego szuka pod stołem lalka w czerwonej kiecy 😉 😉 😉
    Do lalek z Gromady podchodziłam jak do jeża – aż Mam nabyła mi parkę via serwis aukcyjny – teraz to się głowię jak je doczyszczę – bo ze stanem muzealnym to dzieli je podróż przez komin, którą najwidoczniej odbyły patrząc po kolorze białych części.

  4. Jejku, ile ja u Ciebie nie byłam! Ale powróciłam, a powroty są najpiękniejsze 🙂

    Kielce kojarzą mi się tylko z majonezem, a okazuje się, że mają coś więcej do zaoferowania. Japonka naprawdę wygląda, jak Little Apple… Może nawet bardziej nastrojowa 🙂

  5. Czyli dobrze wyczułam lalkę;)
    Ale dobrze Cię rozumiem, nie każda chwila jest dobra by wyciągnąć lalkę. Zaciekawiło mnie to muzeum lalek. Jeśli kiedykolwiek będę w Kielcach, to na pewno je odwiedzę:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s