Moje lalkowe zwyczaje

Niedawno czytałam krótki artykuł na temat osobniczych zwyczajów czytelniczych, do których należą np. czytanie najpierw ostatniej strony, sprawdzanie ilości stron przed rozpoczęciem lektury czy stosowanie lub niestosowanie zakładek. Pomyślałam sobie, że nie tylko mole książkowe miewają swoje indywidualne przyzwyczajenia i można takowych szukać w każdym hobby – także lalkowym. Moje wyglądałyby tak:

1. Nie nadaję imion lalkom. Nie czuję takiej potrzeby, może dlatego, że nie uważam lalek za osoby, choć zdarza mi się przedkładać je nad towarzystwo ludzi. Poza tym nie wydaje mi się, bym była w stanie zapamiętać około setki nowych imion i połączyć je z twarzami.

2. Na ogół nie przebieram i nie zmieniam uczesania lalek nieużywanych. Wyjątkami są Delilah i Tangkou, obie ze swej natury customizowalne. Pozostałe wyciągam z pudełka, stawiam na półce i tyle. Za to z lalkami używanymi jestem w stanie pozwolić sobie na wszystko, od uszycia ubranka po zniszczenie w drodze eksperymentów ooak.

3. Nie wyciągam lalek z pudełka od razu. Zwykle lalka musi odstać swoje w oczekiwaniu na najbardziej sprzyjający moment, w którym mam czas i ochotę się nią zajmować. Po co się spieszyć? Przecież nie ucieknie 🙂

4. Nie mam wishlisty. Próbowałam mieć, ale znacznie lepiej wychodzą mi spontaniczne zakupy. Oglądanie na zdjęciach lalek z chciejlisty zwykle powodowało to, że mi się opatrzyły i znudziły, zanim w ogóle dostałam je w swoje ręce.

5. Nie prezentuję lalek na blogu zgodnie z kolejnością przybywania. W rezultacie mam takie, które są w kolekcji od początku, a jeszcze nie zostały pokazane. Niektóre lalki przyszły i poszły zanim doczekały się wpisu – było ich całkiem sporo.

To chyba wszystko 🙂 Ktoś ma podobnie?

Advertisements

32 thoughts on “Moje lalkowe zwyczaje

  1. Łooo, wszystkie punkty zaczynają się na „nie”!
    U mnie trochę podobieństw i trochę inności:
    1. Do nowości przekonuję się bardzo długo – im dłużej zajmuje ten proces tym bardziej później się w danej lalce kocham. Są jednak „nowości”, których nie pokocham nigdy i za żadną cenę i które mają jedną cechę wspólną – duże głowy. Stąd wszystkie lalki typu Monstr High i pochodne mają u mnie przechlapane na starcie.
    2. Wyciągam lalkę z pudełka zaraz po jej otrzymaniu, bo mam irracjonalnego boja że umrę, zanim zdążę się nią nacieszyć (facepalm)
    3. Też nie mam wishlisty. To taka niepraktyczna rzecz!
    4. W momencie otrzymania nowej lalki roi mi się w głowie jaki wspaniały wpis na blogu przygotuję o niej. Roi się dzień, roi drugi, a później z dobrych chęci wychodzi jakaś bida z nędzą (facepalm)
    5. Lubię uczestniczyć w spotkaniach lalkowych, ale nie za często. Dwa spotkania w ciągu jednego miesiąca zniechęcają mnie skutecznie na pół roku.
    6. Nałogowo przeglądam co nowego pojawiło się na lalkowych blogach i robię to codziennie. To jak rytuał!

  2. Tylko w punkcie 5 jesteśmy podobne. Reszta zupełnie odwrotnie. Nadaję lalkom imiona, ponieważ zapamiętać ponad 200 stanowi problem, zapisuję. Prowadzę katalog, choć niesystematycznie. Raczej nie kupuję lalek nowych, wyjątek stanowią zapudełkowane z SH, nie przebieram lalek ludowych. Wyciągam z pudełka natychmiast! Mam wishlistę, choć wiem, że nie wszystkie marzenia się spełniają. Marzenia są takie przyjemne.

  3. u mnie inaczej wyglądają te zwyczaje, podobnie jak u Ciebie wygląda tylko punkt ostatni – lalki prezentuję według humoru i pomysłu nigdy w kolejności; a poza tym: nadaję lalkom imiona wszystkim a co ciekawe, mam wrażenie, jakby to lalki same wybierały swoje imię; czeszę i przebieram nawet te nowe lalki zawsze !!!!!! i to najczęściej zaraz po wyjęciu z pudełka: kupno – dom – rozpakowywanie – rozbieranie – czesanie – przebieranie (ja się pop prostu nimi bawię); po przebraniach mycie (jestem dziwadłem bo myję nawet te nowo kupione a!!! i prasuję im ciuszki!!!); nie przebieram tylko lalek regionalnych jeśli mają oryginalne stroje, pozostałe ciuchy nie są dla mnie istotne, czasem czyjś oryginalny strój dostaje jakaś inna lalka; mam coś w rodzaju wishlisty na której są trzy, cztery pozycje – to dla mnie takie marzenia do ścigania (bo gdybym chciała to dawno bym już kupiła te lalki, co czasem się zdarza gdy nadejdzie odpowiedni czas i miejsce zakupionej zajmuje jakaś inna); moje lalki dzielę na kategorie – taki mój osobisty podział wewnetrzny.

    • Pamiętam, że coś pisałaś u siebie o tych kategoriach 🙂 Ja chyba też dzielę lalki – według lubienia. Ale od żelazka trzymam się z daleka, nienawidzę prasować i zawsze jestem zła, kiedy muszę to robić 🙂

  4. Ja mam zupełnie odwrotnie poza punktem ostatni. Uwielbiam udomawiać lalki nadając im imiona, uwielbiam zmieniać ich firmowy image i jestem strasznie niecierpliwa, gdy nie mogę lalki od razu rozpakować….Jestem maniakiem 🙂

    • Ja może bym więcej lalek przebierała, gdyby nie było to takie upierdliwe. Pisałam kiedyś, jakie miałam przeboje ze ściągnięciem ubranka z mojej Draculaury. Masakra…

  5. Tak, zdecydowanie nie umiem nadawać lalkom ludzkich imion, choć często posługuję się tymi „oryginalnymi”. Rozpakowuję nowe lalki jeszcze zanim wyjdę ze sklepu …no najpóźniej w samochodzie na parkingu pod sklepem 😉

  6. Jeszcze nie kupiłam sobie zapudłowanej , nowej lalki . Gdybym popełniła takie szaleństwo przed którym powstrzymuje mnie ” Ruch Wyzwolenia Lalek ” , robiłabym zdjęcia w trakcie wyjmowania delikwentki z opakowania , zaraz po przyjściu do domu . Mam takie skrzywienie :/ . Fotografuję lalkę od razu , przed odszczurzaniem , które uwielbiam 🙂 . Moje lalki przynoszą swoje imiona ze sobą , czasami opowiadają również swoje ponure historie . Bardzo często są gołe, co zmusza mnie do krawieckich wypocin . Jestem z nimi związana uczuciowo po dziecinnemu i sprawia mi to ogromną radość 🙂 . Jako że zbieram wszystkie lalki ( które mnie wypatrzą ) , to one układają listę kolejności zjawiania się pod moim dachem . Tak to ze mną jest …. A teraz chyba pora nałożyć biały kaftanik i zawiązać długie rękawki 😉

    • Ja jestem średnio uzdolniona w odszczurzaniu. W dolnej granicy średniego… Nie mam jakiegoś szczególnego parcia na pudełkowość samą w sobie, ale wielu lalek po prostu nie da się kupić używanych albo są to rzadkie okazje, które niezmiernie łatwo przegapić. Na początku planowałam, że będzie to kreatywne hobby, ale to różnie wychodzi. Ostatnio lepiej 🙂

      • To oczywiste , że jeśli szukasz konkretnej lalki często zamieszkuje ona pudełko 🙂
        Ja planowałam tylko zbieractwo , reszta doszła cichaczem … 😉

  7. 1) Nienawidzę, kiedy ktoś pokarze na blogu lalkę, którą ja mam i nie pokazałam pierwsza. Taka lalka od razu przestaje mi się podobać.
    2) Nie nadaję imion, a nazwy, które zwykle biorą się ze skojarzeń związanych z daną lalką.
    3) Od jakiegoś czasu mam stertę lalek w pudłach. Jak mi źle, to jedną odpakowuję i cieszę się z tego tak, jakbym ją dostała.
    4) Bardzo rzadko wracam do lalek, które już pokazałam. Bardziej lubię czas oczekiwania na lalkę, niż samą zabawę nią.
    5) Kolejność przybycia? Data przybycia?- a kogo (poza mną) to interesuje? 😉

  8. Mam momenty, że podpisałabym się pod każdym z punktów albo pod żadnym, bo u mnie to się strasznie szybko zmienia 😉 Zazwyczaj też nie nadaję imion lalkom, ale jak trafi mi się np. jakiś bezimienny klon, to muszę mu coś wymyślić, bo nie lubię anonimowych lalek 😉 Nowych, wyciągniętych z pudełek też nie zmieniam, chyba, że kupiłam jakąś tylko dla ciuszka lub ciałka lub głowy 🙂 No, i też nie przedstawiam lalek w kolejności zakupu. A jestem ciekawa, jakie to panny są z Tobą od początku, a nie zdołały się doprosić o post…? 🙂

  9. Ja też nie pokazuję w kolejności swoich lalek na blogu. Próbowałam, ale niektóre wymagają uszycia ubranka, a czasami nie mam weny. 😛

  10. Bardzo dobry temat, zmusił mnie do zastanowienia… moje zwyczaje bardzo się przez lata zmieniły. Przede wszystkim większość nowych lalek pozostaje w pudełkach, kiedyś rozpakowywałam wszystkie, czego dzisiaj trochę żałuję. Nie nadawałam nigdy lalkom imion 😀 blog się zmienił – miał być tylko o Fleur, a tymczasem poszedł w swoim własnym kierunku i teraz jest chyba o rywalkach Barbie… wishlistę mam, a potem nie mam, a potem znowu mam… jedyną naprawdę stałą rzeczą jest ciągłe dążenie do zamknięcia kolekcji Fleur, co do dzisiaj mi się nie udało. Ale mam czas! 😉

  11. O to masz cierpliwość, że dajesz lalkom odstać swoje w pudełku :). I też jestem ciekawa, które panny masz od dawna, a ich jeszcze nie pokazałaś 🙂

  12. Zwyczaje lalkowe mam takie same, oprócz tego, że w sumie nie mam nowych lalek z pudełka wyjętych. Bo takie nie są moje, hihihi Moje to trupiszcza odrestaurowane. Poza tym muszę zawsze koniecznie ustalić w co trup był odziamy kiedy jeszcze nie był trupem – tylko nówką z pudełka i …w miarę możliwości odzyskać ten przyodziewek 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s