Gromadzić czy nie gromadzić – lalkowy weltschmerz

Pod koniec ubieglego roku moja lalkowa kolekcja była ponad dwa razy większa niż na jego początku. Tak naprawdę nigdy nie lubiłam mieć za dużo przedmiotów, może pomijając książki. Ale w momencie, kiedy zaczyna się upychać lalki, gdzie popadnie, bo na przeznaczonej dla nich półce brakuje od dawna miejsca, to chyba nie jest to, o co chodzi. Im więcej lalek, tym mniej czasu można poświęcić każdej z osobna. Kolekcja zaczyna się przede wszystkim kurzyć i przeszkadzać.

Na początku roku zachciało mi się dollfie. Nawet było mnie stać, żeby ją od razu kupić. Nad chciejstwem zwyciężył jednak tym razem rozsądek, a przynajmniej lubię tak myśleć. Czy ja na pewno zajmowałabym się tą lalką, skoro tyle innych rzuciłam w kąt? Wątpliwe. Poza tym, do licha, to jest tylko lalka, jak ładna by nie była, to tylko plastikowy przedmiot. Czy warto dawać za niego aż tyle kasy? Tej samej kasy, którą można by np. wspomóc kogoś potrzebującego…

A tak poza wszystkim, to chyba trochę mi się znudziło to zbieranie… Z niektórymi lalkami nie mam ochoty się rozstawać, ale też nie mam ostatnio potrzeby kupowania nowych. I tak jest ich za dużo. Wkrótce kolejna odsłona wiosennych porządków.

Reklamy

26 thoughts on “Gromadzić czy nie gromadzić – lalkowy weltschmerz

  1. Roztropne podejście do tematu. Krótka przerwa pozwala spojrzeć na zbiór z dystansem. Teraz kupuję sporadycznie i coś bardzo mnie intersującego. Za to sporo pieniędzy udało mi się odłożyć na coś, co za 2 lata bądzie mi bardzo potrzebne- na nieco nowsze autko niż to, którym aktualnie jeżdżę (a dalibóg ono ma w tym roku 19 lat =)

    Bardzo jestem ciekawa, które z Twoich lalek zaczną szukać nowego domku.

      • Ha – bardzo mądry wpis! W pewnym momencie ilość rzeczy po prostu przytłacza. Widze to pos sobie – rzeczy matarialne zamiast dawać wolnośc ograniczają człowieka. Normalnie można poczuć sie psychicznie stłamszonym przez swoje własne otoczenie, kiedy z kazdego kąta wyglada coś, co żąda uwagi.
        Ale co do dolfa – to jednak polecam zakup, o ile oczywiście lalka na tyle wrosła w serca, że chęć jej zakupu nie słabnie. Ja się w swoich klocach literalnie kocham i nie umiem już sobie wyobrazić domu bez nich. To samo z mniejszymi gabarytowo chłopakami – nie ma ich wielu, ale za to sami „dobierani”

      • Dokładnie tak jak mówisz. Każda rzecz jest jak taka mała kotwiczka, która najpierw Cię przymocowuje do miejsca, a potem ściąga na dno…

  2. Skoro masz swoje ulubione a reszta nie budzi jakiś emocji to faktycznie poza tymi które maja wartość finansową rosnącą to sprzedawaj, ktoś np ja się ucieszy z takiego ruchu w świecie lalek.Tobie lalka nie potrzeba a kogoś ucieszy.

  3. Kurcze ja na moje „podopieczne” mam inne spojrzenie- fakt, że do swojej dyspozycji mają ścinę z regałów i z miejscem jeszcze nie mam problemu, natomiast moja uwaga skupia się na lalce do momentu oporządzenia- umyta, uczesana i ubrana ląduje na swoim miejscu w witrynie lub na regale i sobie jest, odkurzana od czasu do czasu 😉 jednakże zauważam u siebie kompletną obojętność wobec nowych pudełkowych lalek- obecnie są w stanie mnie zainteresować jedynie „sieroty” i lalki regionalne 😉
    Abstrahując od tematu posta zauważyłam też u niektórych osób chęć posiadania tego , co mają inni- na zasadzie „X” ma to ja też muszę bo się uduszę, nie ważne czy dana lalka podoba się tej osobie czy nie- ważne jest samo chcenie- a jak przyjdzie opamiętanie to delikwent zostaje ze stadem przedmiotów z którymi nie ma co zrobić bo w zasadzie takich nie zbiera , ale skoro „X” ma to też kupił 😉

    • Mam lalki, które lubię szczególnie, np. Delilah Noir czy Tangkou. Mam też takie, które spodobały mi się dopiero, kiedy zobaczyłam je u kogoś, tzn. na żywo, a nie na zdjęciu z bloga, tak było z Livką. Często też mam tak, że spodoba mi się lalka na zdjęciu, chciałabym ją od razu mieć, ale im częściej oglądam zdjęcie, tym mniej ją chcę. Zdjęcie wystarczy do nagapienia się, empirycznie doświadczać wówczas nie muszę. Generalnie lalki dorosłym służą właśnie do zaspokajania chciejstwa na ładny przedmiot. Nie jest to towar pierwszej potrzeby.

      • A zdarzyło Ci się dać komuś lalkę, która która początkowo kompletnie Ci się nie podobała, a potem widząc tą samą lalkę u tej samej osoby stwierdzić ze jednak ta lalka jest ładna i chcesz mieć taką samą lub żałować ze się lalkę podarowało? bo ja spotkałam się z takim zjawiskiem i tego pojąć nie mogę- owszem jak nie mam przekonania do czegoś to fajnie móc „zmacać” i wyrobić sobie opinię – tak nabyłam Delilah – ale z zasady wiem co mi się podoba, a co nie i staram się nie kupować tylko dlatego, że ktoś ma 😉
        Niektórym też służą do artystycznego wyżycia się hehe

  4. „Poza tym, do licha, to jest tylko lalka, jak ładna by nie była, to tylko plastikowy przedmiot. ”

    O mój Boziu, proszę nie mów tak!!! Moi Lalkowie tu zaglądają, czytają, podglądają… To ich wystraszy! Przecież to plastikowe ludziki, od dawna wiadomo, że to nie my wybieramy sobie Lalki, lecz to one wybierają nas 🙂 Czysta Magia! Zaraz jak przeczytałam Twoje powyżej cytowane zdanie, przypomniała mi się pewna historyjka. Razem z siostrą i jej mężem od 6 lat gramy w pewną grę internetową. Sporo czasu poświęciłam jednej postaci i raz siostra specjalnie dla żartów powiedziała mi tak: „A ta Twoja Lava to tylko piksele!” Hahahaha – obronił mnie natychmiast szwagier: „Ej nie mów jej tak!” 🙂 Lalki to także dla nas radość, ostoja, dobra terapia dla serca 🙂 Rozumiem jednak całkowicie, że czasem może nas dopaść znudzenie. Ostatnio na wielu blogach można przeczytać coś w tym tonie. Sporo też osób słusznie uważa, że „przerwa” dobrze wpływa na spojrzenie z boku na swoją pasję. Być może kilka zmian wywróci nasz lalkowy świat do góry nogami 🙂

    • Sori, ale nie wierzę w magię ani nic takiego. A postać do gry to zupełnie coś innego. Ja swoim lalkom nie stwarzam osobowości, nie identyfikuję się z nimi, nic dzięki nim nie przeżywam, tak jak to się dzieje z postacią do gry, wszystko jedno czy komputerowej, czy tradycyjnej RPG. Natomiast lalki dla mnie akurat to tylko ładne przedmioty do pogapienia się czy porobienia mniej lub bardziej udanych zdjęć. Mam je, bo mogę. Niektóre lubię bardziej, ale to w dalszym ciągu tylko przedmioty.

  5. Swoją drogą to jesteś szczęściarą, ja nie potrafię rozstać się z żadną, nawet taką która mi się nie podoba. Jak kupuję z przeznaczeniem dla kogoś, nie ma sprawy, jak jest moja to już na zawsze. Nawet z pajacami nie mogę się rozstać. Chyba trzeba się rozglądać za psychoanalitykiem.

  6. Moje lalki też już siedzą gdzie popadnie, bo na półkach brakuje miejsca. Na szczęście ostatnimi czasy zaczęłam bardziej wybrzydzać i kupuję lalki tylko jeśli jakaś mi się szczególnie spodoba. 🙂

    • Ja się dzisiaj intensywnie zapoznawałam z nowymi MH w Carrefourze, ale jakoś nic, choć nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobały.

  7. Ja zaczęłam „wybrzydzać” tzn. nie rzucam się jak harpia na wszystko jak leci, ale łatwo nie było:)
    Co do podobania …Dzisiaj widziałam w SH American Girl, która na blogach podobała mi się i stwierdziłam, że jak zobaczę to nie pogardzę, ale…Normalnie nie spodobała mi się, nie zaiskrzyło i odpuściłam. To chyba kolejny etap lalkowania dojrzałego:)

  8. … a ja jeszcze się rzucam pazernie , przyjmuję dary od znajomych , szukam , wolne miejsca zapycham i jestem szczęśliwa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s