Clawdeen w hołdzie popkulturze

Żyjemy w czasach postmodernizmu, dekonstrukcji i intertekstualności. Wszystko wolno, bo wszystko już było. Oryginalność polega na łączeniu starych elementów w nowe całości. Czasem wychodzi z tego chłam, który jedynie niedouczony snob mógłby nazwać sztuką. Innym razem powstaje mały cud, pomnik popkultury, nieodrodny znak naszych skomplikowanych i aż za ciekawych czasów.

Kiedy ją ujrzałam na półce w Auchanie, mentalnie padłam na kolana i zawyłam z czystego zachwytu. Clawdeen Wolf, plastikowa córka wilkołaka o figurze źle odżywianej nastolatki. Już samo połączenie barbiowatości z jedną z klasycznych istot konwencji grozy i wysłanie jej do liceum, gdzie funkcjonuje jak typowa nastolatka, wydaje się dość szalone. Okazuje się, że można iść jeszcze dalej, wycisnąć z popkultury więcej. Z wilkołaczki-licealistki można wszak zrobić jeszcze superbohaterkę. Tak powstała Wonderwolf (skojarzenia z Wonder Woman jak najbardziej uzasadnione).

superwolf2

Wizualnie lalka jest porażająca, ale trudno nie zachwycać się jej złożonością. Figura odzwierciedla dzisiejsze trendy w kwestii wyglądu, a także może wskazywać na pewne problemy z postawą i proporcjami 😛 Twarz o niezbyt kaukaskich rysach przypomina piosenkarkę Rihannę, jedną ze współczesnych ikon damskiej urody. Fryzura pamięta lata 80-te, a zielone pasemka w niepokornej czuprynie przywodzą na myśl skojarzenia z subkulturą punk. A to wciąż nie wszystko.

Strój, jak przystało na superheroinę, nie ogranicza ruchów będąc ubiorem dość skąpym, rzec można seksistowskim, ale niby czemu dziewczyna miałaby się krępować swej urody? Do komiksowej konwencji marvelowskich superbohaterek ubranko przystaje jak ulał (komiks o przygodach WonderWolf jest zresztą dołączony do lalki). Dodatki natomiast – buty, bransoletki i przede wszystkim tarcza – odsyłają nas w daleką starożytność, w czasy gladiatorów. Całość wpisuje się w starą, dobrą tradycję kiczu 🙂 Trudno, by Clawdeen w tym wydaniu nie zachwyciła gorącej zwolenniczki i samozwańczej badaczki popkultury. A jak Wam się podoba?

superwolf superwolf1

Reklamy

16 thoughts on “Clawdeen w hołdzie popkulturze

  1. Faktycznie mix wielokulturowy 🙂 Jak koktajl do którego wrzucono owoce, czekoladę i kawałek kiełbasy. Niby da się to zjeść, ale pozostanie choćby czkawka 🙂
    Choć z drugiej strony- skoro mamy wirtualny świat, gdzie różowiutka Barbie karmi plastikowego pieska i różowiutkim domku, to czemu na drugim końcu tęczy nie może kryć się anorektyczna Wilczka w kostiumie superbohaterki? Wszak każdy świat potrzebuje bohatera!

  2. O matko! Chyba jestem już bardzo stara, bo nie łykam monsterek. Ta jedna ma znośny pyszczek. Ale wilkołaki wyobrażam sobie zupełnie inaczej.

  3. Zawsze jak jestem w sklepie i widzę monsterki – mam ochotę sobie jakąś sprawić. Z drugiej strony większość z nich nawet mi się nie podoba. Irytują mnie zęby i uszy…I czasem się zastanawiam cz to lalkochciejstwo czy efekt działań marketingowych?

    Oczywiście aż do kolejnej wizyty w sklepie, gdzie zobaczę jakiś interesujący okaz, który mówi „kup mnie”;)

  4. o, Clawdeen – moja ulubienica, po Cleo oczywiscie 😀 najbardziej podoba mi się w wersji piżamowej i kawiarnianej (naturalne, nie-zielone włosy). Kawiarnia z Clawdeen właśnie jedzie do nas 🙂 Z jednym się zgodzę w 100% – pogłębiona lordoza to nie jest przykład na zdrową figurę, tak samo jak chude rączki, ale mimo to, te lalki są śliczne i bardzo je lubię !!

    • Kawiarnianej nie znam, ale coś czuję, że niedługo poznam 🙂 Mi się podobała taka z fioletowo-zielonymi włosami, nie pamiętam z jakiej serii jest. Tak podejrzewałam, że ta figura wynika z jakiegoś schorzenia 😀

  5. Chyba nie czytałam jeszcze opisu monsterki napisanego z takim polotem 😉 Claw faktycznie wygląda, jak komiksowa bohaterka, a może troszkę, jak cyrkówka… 😛

  6. Świat potrzebuje bohaterów:) Osobiście bardzo lubię moją operetkę a bardzo bym chciała Cleo. Natomiast nie za bardzo podobaja mi się te kocie i psio – wilcze panny. Pogłębiona lordoza w połaczeniu z lekką kifozą – czad:)

    • Mi generalnie podobają się wszystkie, ale trzeba z nimi uważać, bo lubią mieć niedoróbki. A psio-kocie najbardziej, chciałabym Toralei, mimo że wredna 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s