Marronnier (2004)

Czytając recenzję Marronnier przed seansem, dziwiłam się wielce, iż jest tak słaba. Wszak dla mnie już sama japońskość horroru przydaje mu paru gwiazdek 🙂 Do tego scenariusz powstał w oparciu o mangę samego Junji Ito, autora m.in. kultowego Uzumaki. Nie wierzyłam, że film może być zły, przekonałam się, że jest jeszcze gorzej…

marronnier

W recenzji wypadałoby zawrzeć krótki zarys fabuły. W przypadku Marronnier nie jest to możliwe. Ponieważ horror ten składa się z pourywanych scen, pomiędzy którymi na próżno szukać sensu i celu (a i ich powiązanie ze sobą wydaje się szemrane), fabuła wyłania się z tego zaledwie momentami i w zarysie. Na pewno istotną postacią, choć nie głównym bohaterem, staje się twórca tytułowej Marronnier, niejaki Iwata. Człowiek ten przedkładał towarzystwo lalek nad obcowanie z własną żoną, za co ta oczywiście niemiłosiernie suszyła mu głowę, aż w końcu zadusił cholerę. Utopione w bagnie ciało, po przejściu przez szereg naturalnych procesów chemicznych, stało się podobne do mydła i posłużyło za surowiec do stworzenia lalki o imieniu Marronnier (nie brzmi japońsko, czyż nie?)

Iwata ma stukniętego pomocnika, który gania za dziewczynami po mieście i zamienia je w naturalnej wielkości lalki jakimś tajemniczym i niedookreślonym sposobem. Czub ten przyczepia się też do głównej bohaterki, Sayoko, a jego „zaloty” wieńczy krwawa jatka na koniec. Dziewczyna natomiast sama zbiera lalki, które (o ile dobrze zrozumiałam) czasem ożywają i spotykają się z chłopcami na mieście. Im dalej w czas, tym gorzej. Lalki uwodzą ludzi tylko po to, by po chwili sflaczeć jak guma, z jakiej wydają się być zrobione. Lalki biją się między sobą. Lalki pomagają ludziom. Lalki nie pomagają ludziom. Czubek biega z wielkim młotem i tłucze nim wszystkie inne postaci, bo chcą mu skomplikować życie uczuciowe. O co tu chodzi???

Śledzenie tego czegoś, co Marronnier ma zamiast fabuły, to zadanie niezwykle męczące i ciężkie – niezwykle trudno utrzymać uwagę, oglądając ten zlepek głupkowatych i bezsensownych scen. Nie potrafiłam się cieszyć nawet solidną zawartością elementu makabry w tym pseudo-filmie. Trzeba przyznać, że twórcy się nie czaili, krew trysnęła już w trzeciej minucie, do tego strumieniem wcale nie wąskim. Ale makabra sama w sobie niczemu nie służy, jeśli nie wspiera interesującej fabuły. Żal mi Junjiego Ito, żal, że to nazwisko będzie łączone m.in. z tym słabiutkim horrorkiem. Na siłę można doszukiwać się w Marronnier walorów, ale świadomym przekraczaniem granic gatunku bym tego nie nazwała – raczej przypadkowym wypadnięciem przez jego barierkę. Omijać!

marronnier

zdjęcia z internetu

Reklamy

4 thoughts on “Marronnier (2004)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s