Ludzie jak lalki, laki jak ludzie

Niedawno wpadła mi w ręce książka zatytułowana Dolls (czyli Lalki) autorstwa KJ Moore (chyba kobieta). Minipowieść ukazała się w USA nakładem wydawnictwa Blood Bound Books, specjalizującego się w bezkompromisowych, ekstremalnych tematach, głównie grozie i, łagodnie mówiąc, erotyce. O czym traktuje fabuła Dolls można mniej więcej domyślać się po profilu wydawnictwa i okładce, na której widzimy skrępowaną anonimową BJD. Tytułu nie należy rozumieć dosłownie, dlatego treść powieści nie będzie tematem dzisiejszego posta. Będzie nim natomiast użycie słowa lalka w różnych kontekstach.

Nad podstawowym znaczeniem tego słowa nie ma się co rozwodzić. Mówiąc jak najbardziej potocznie, jest to zabawka głównie dla dziewcząt przedstawiająca człowieka. Zdarza się, że lalkami nazywamy ludzi. W mojej rodzinie była pewna ś.p. ciocia, którą najbliżsi tytułowali właśnie tak. Kiedy spytałam, dlaczego mówią na tę ciocię per „Lalka”, dowiedziałam się, że to z powodu jej minionej urody – podobno swego czasu była „tak ładna jak lalka.” Często można usłyszeć, że o uroczej wizualnie dziewczynce czy kobiecie mówi się laleczka, choć w przypadku dorosłych ma to nieco inny wydźwięk niż w przypadku dziecka. Mężczyzn ani chłopców nie nazywamy tak, byłoby to dla nich więcej niż obraźliwe 🙂 Nazwanie atrakcyjnej kobiety w ten sposób może być również nacechowane pejoratywnie, wówczas oznacza to, że daną panią uznano za przestylizowaną. Jeśli określa się kobietę mianem „lali” czy „laluni”, to znak, że jej wizerunek odbierany jest jako przesadnie strojny, a nawet kiczowaty, a i jej osobowość nie powala pozytywami. Nazywanie kobiety „lalką” nie musi mieć samych pozytywnych konotacji – czasem słowo to podkreśla sztuczność w wyglądzie czy zachowaniu, pewną sztywność, nienaturalność.

W wyżej wspomnianej powieści Dolls mamy jeszcze inne okoliczności użycia tego słowa. Książka traktuje w dużym stopniu o specyficznych upodobaniach, które wiążą się z uprzedmiotowieniem człowieka. Tym właśnie są tytułowe lalki – ludźmi, których nie traktuje się jak pełnoprawne istoty ludzkie, myślące i czujące, lecz jak rzeczy, z jakimi można zrobić cokolwiek się zechce. Mniejsza z tym, że dzieje się tak za zgodą tychże osób-lalek, dzisiaj interesuje nas semantyka. I tu dochodzimy do pewnego paradoksu. Istnieją bowiem lalki traktowane lepiej niż ludzie, kochane i rozpieszczane, mające imiona, własne pokoje, zwierzęta, ubrania… Mowa oczywiście o lalkach kolekcjonerów. Mówimy często, że je spotkaliśmy, że żal się z nimi rozstawać, że ktoś jakąś porzucił, a my ją uratowaliśmy. Nie chcę przez to powiedzieć, że kolekcjoner z definicji woli lalki od ludzi lub automatycznie traktuje lepiej swoich winylowych przyjaciół od tych z krwi i kości, bo tak nie jest – w każdym razie ja takiego przypadku nie znam. Chodzi mi o podkreślenie złożoności ludzkiej natury, która wyraża się między innymi w języku, choćby na przykładzie słowa lalka.

Reklamy

4 thoughts on “Ludzie jak lalki, laki jak ludzie

  1. A wiesz, że dawniej lalka w stosunku do mężczyzn nie miało znaczenia pejoratywnego, wręcz odwrotnie. Istniał zwrot „chłop jak ta lala” czyli nasze „ciacho”, a nawet „żołnierz jak lalka” czyli rzec można w wydaniu defiladowym.

    • w takim męskim kontekście nie słyszałam, najdziwniejsze, co mi się obiło o uszy, to „syn jak malowanie” 🙂 Całkiem zapomniałam o tym powiedzonku, dzięki za przypomnienie 🙂

  2. Dzięki Bogu za takie wpisy 🙂 Jak mi się chciało czegoś lalkowego, ale nie związanego z przedstawieniem konkretnej lali, a na bardziej ogólnym poziomie, z powiązaniami kulturowymi, po prostu – czegoś „więcej”. Normalnie cię kocham za te notkę kobito 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s